Był zimny, jesienny wieczór. Wiatr szalał za oknem, a deszcz w swym monotonnym tańcu rozbijał się o szyby.
Salon, miejsce, które przywoływało wiele wspomnień. Drewno rozpalone w kominku, nadawało swój, specyficzny, domowy klimat. Ogień ogrzewał pomieszczenie. Leżeliśmy na kanapie, okryci cienkim kocem. Dwa nagie ciała kochanków, dwie spragnione siebie dusze. Twój ciepły oddech pieścił moją skórę, Twoja dłoń głaskała delikatnie moje pośladki. Szeptałeś do ucha czułe słówka. Wyznawałeś mi miłość, pragnąłeś mnie tak samo jak ja Ciebie. Nasze ciała w zmysłowych pieszczotach ocierały się o siebie. Nasze rozbudzone zmysły, nasze rozgrzane ciała, chciały wciąż więcej i więcej. Muskałeś ustami twarz, Twoje wargi przyssały się do mych warg w namiętnym, pełnym czułości pocałunku. Nasze języki przepychały się i ocierały o siebie. Twój przyspieszony oddech, przeszywał moje ciało. Pożądanie rosło z każdą kolejną sekundą. Składałeś pocałunki na całym mym ciele. Rozchyliłeś lekko moje nogi. Wodziłeś językiem po wewnętrznej stronie ud. Moje ciało wygięło się w łuk, kiedy poczułam Twoje gorące usta na mojej kobiecości. Jęknęłam cichutko z rozkoszy. Uwielbiam kiedy pieścisz moją cipkę. Całowałeś ją i pieściłeś, Twój język zwinnie wchodził w dziurkę, a po chwili drażnił łechtaczkę. Jedną dłonią kurczowo ściskałam koc, a drugą dłonią dociskałam Twą głowę.
- Proszę nie przerywaj, kochaj mnie – wydusiłam z siebie, podniecona do granic.
Moje ciało wiło się, biodra tańczyły w zmysłowym tańcu. Dawałeś mi rozkosz, jaką nikt wcześniej nie potrafił mi dać. Jęczałam coraz głośniej, w głowie mi zawirowało. Byłam na granicy wytrzymałości. Twój język intensywnie pieścił łechtaczkę, doprowadzając mnie na szczyt rozkoszy. Gdy orgazm przeszył moje ciało, pozostawiając błogie uczucie nasycenia, Ty uniosłeś głowę znad mojej kobiecości i popatrzyłeś głęboko w moje oczy. Byłeś w dzikim amoku pożądania. Przysunąłeś się do mnie, zacząłeś całować. Twoje ciało położyło się na mym ciele. Twoja dłoń ponownie rozchyliła moje nogi. Chwyciłeś swego twardego, dużego penisa w dłoń i przejechałeś nim po mojej kobiecości, wywołując we mnie dreszcze. Po chwili wszedłeś we mnie, zanurzyłeś swego Pana, w mym gorącym i mokrym wnętrzu. Rozpoczęliśmy wspólną podróż na szczyt. Rękoma oplotłam Twą szyję, całowałam Twe usta, brodę, płatki uszu. Wchodziłeś we mnie spokojnie i rytmiczne. Nasze ciała ocierały się o siebie. Twoja dłoń pieściła mą pierś, Twe usta ssały twardego sutka. Ja pieściłam Twe plecy i pośladki, czułam jak każdy nerw, każdy mięsień drga, napręża się. Jęczeliśmy, dyszeliśmy z rozkoszy. Twoje ruchy nabrały tempa. Były głębokie i szybkie. Nieuchronnie zbliżał się orgazm. Gnaliśmy co sił ku spełnieniu. Wbiłam w Twoje plecy paznokcie, oplotłam Twoje biodra nogami. Nasze krzyki mieszały się z odgłosem trzaskającego drewna w kominku, w powietrzu unosił się zapach lasu i podnieconych ciał. W momencie kiedy wlałeś we mnie swój życiodajny nektar, moje ciało odmówiło posłuszeństwa, znieruchomiało. Z ust wydobył się głośny, przeciągły krzyk rozkoszy. Nastąpiło apogeum.
Jęki ustały, zapadła cisza. Drżące ciała wtuliły się w siebie, usta zasmakowały ostatniego pocałunku. Przyszła noc, a wraz z nią sen.
Proszę nie przestawaj mnie kochać, proszę … nie przestaniesz, prawda ? Obiecujesz ... ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz