niedziela, 17 maja 2020

Spontan


   Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszałym parkingu. Zanim otworzyłam drzwi auta, poczułam Twoją dłoń na twarzy. Chwilę mi się przyglądałeś, a później Twoje gorące usta przylgnęły do moich. Każdy nasz pocałunek był pełen magii i pasji. Każdy nasz pocałunek wywoływał ciepłe dreszcze, drażniąc przy tym wszystkie możliwe zakończenia nerwowe. Twarz przy twarzy. Usta spotykające się namiętnym, ale i dzikim pocałunku. Języki przeplatające się, ocierające o siebie.

Dobra, ale do rzeczy …

   Poszliśmy do sklepu. Trzymając się za ręce, wrzucaliśmy do koszyka poszczególne produkty, żeby wspólnie ogarnąć ciepłą kolację. Ukradkowe spojrzenia, delikatny uśmiech i ta chemia między nami. Coś co nas do siebie przyciągało. Niewidzialna nić pożądania. Na samą myśl o tamtym wieczorze, czuję to znajome, rozkoszne ciepło rozchodzące się w podbrzuszu.
Zresztą przyznam, że już będąc w sklepie miałam ochotę zaciągnąć Cię w jakieś ustronne miejsce i dobrać się do Ciebie. Poczuć dotyk Twych dłoni.
  Stojąc przy kasie i wykładając zakupy na taśmę, poczułam jak całujesz mnie w kark i lekko przygryzasz płatek ucha. Fala ciepła zalała mi twarz. Sutki jak na zawołanie dumnie stanęły ocierając się o materiał bielizny. Rany, co Ty ze mną robiłeś, miałeś pełną kontrolę nad moim ciałem.
  Wracając do domu, rozmawialiśmy na różne tematy. Stwierdziliśmy, że po przyjściu do domu napijemy się kawy, a potem zabierzemy się za gotowanie. Ale scenariusz naszego wieczoru, okazał się zupełnie inny …
  Przekraczając próg mieszkania, mocno chwyciłeś mnie za pośladek, tym samym pchając mnie na ścianę. Przyssałeś się do moich ust, dziko wpychając w nie język. Pocałunek, od którego brakuje tchu. Potem było kilka zwyczajnych, przyziemnych czynności, czyli zdjęcie butów, kurtek, umycie rąk, wypakowanie zakupów, no i zaparzenie obiecanej kawy. Tylko, że kawa jak się później okazało była deserem, a głównym daniem byłeś Ty.
   Właśnie włączałam ekspres do kawy, kiedy poczułam Twój oddech na karku. Biodrami wpychałeś się w moje pośladki. Poczułam tę twardość w Twoich spodniach. Całowałaś mnie po karku. Dłonie wsunąłeś pod bluzkę, rozpiąłeś biustonosz i dobrałeś się do piersi. Palce szybko odnalazły sutki, które mocno już stwardniały. Zacząłeś je ściskać, podszczypywać. Z moich ust wydobył się przeciągły jęk. A usta, coż … ponownie spotkały się w dzikich pocałunkach. Zęby przygryzały wargi. Języki toczyły walkę o terytorium. Rozpiąłeś mi spodnie, zsunąłeś je razem z majtkami. Dłońmi masowałeś pośladki, dawałeś klapsy. Wsunąłeś palce pomiędzy nie, natrafiając na mokrą, gorącą i pulsującą cipkę. Mruknąłeś zadowolony, bo właśnie takiego efektu oczekiwałeś. Rytmiczne, koliste masowanie łechtaczki Twoimi zwinnymi palcami, spowodowało, że zaczęłam odlatywać. Orgazm szybko mnie dopadł, pustoszył ciało. Głośne jęki rozeszły się echem po kuchni. Nie pozwoliłeś mi odpocząć. Obróciłeś mnie w swoją stronę i patrząc na mnie, oblizałeś palce, mokre i lepkie z mojego podniecenia. Posadziłeś mnie na blacie. Szybko zdjąłeś ze mnie spodnie, mocno rozchyliłeś mi nogi i bez większych ceregieli, dobrałeś się ustami do cipki. Powoli traciłam świadomość. Język sunął po niej z uwielbieniem, drażniąc najczulsze miejsca. Lizałeś mnie z pasją. Usta rytmicznie ssały łechtaczkę, a dwa palce wsuwały się w cipkę. Wsunęłam dłoń w Twoje włosy, tym samym dociskając twarz, by jeszcze zwiększyć doznania. Potok westchnień i jęków wysypywał się z ust. Coraz mocniej, intensywniej. Coraz szybciej. Kolejny orgazm przetoczył się przez ciało, jak potężna fala Tsunami. Mgliste, nieobecne spojrzenie mych oczu, mówiło wszystko.
   Akcja nabierała tempa. Były momenty, że nie do końca wiedziałam co się ze mną dzieje. Gdzie jestem. Byłam w innym świecie, miałam wrażenie, że się unoszę. Nawet nie kojarzę momentu jak to się stało, że z „pozycji blat” przeszłam do „pozycji parter” klęcząc przed Tobą na podłodze kuchni. Szybko rozpięłam spodnie, lekko je zsuwając. Penis stał na baczność, lekko się kołysząc. Mój język zaczął wędrówkę po jego długości, oczywiście zahaczając o jądra, żeby nie było im smutno. Lizałam go z uwielbieniem. Czubkiem drażniłam jego najczulsze miejsca. Wsunęłam penisa do ust. Mocno objęłam go wargami i zaczęłam Cię pieścić. Wilgotne usta dziko po nim sunęły. Z góry przyglądałeś się, jak Twoja męskość co chwilę chowa się w ustach. To musiał być podniecający widok. Na chwilę wyjęłam penisa. Oklepałam nim swoją twarz, pozostawiając na niej mokre ślady śliny. Ramiączka biustonosza zsuwały się na ramiona, trochę blokując mi ruch. W bluzce rozpięły się już 3 guziki. Splunęłam na penisa, zaczęłam wszystko zachłannie zlizywać. I w tym momencie mocno chwyciłeś mnie za policzka, zmuszając do otwarcia ust. Popatrzyłeś, pełen dzikiej i niepohamowanej żądzy, a później wsadziłeś do ust całego penisa, po nasadę. Zaczęłam się nim krztusić. Chwyciłeś mnie za głowę i zacząłeś ją dociskać do krocza. Nabijałeś usta na penisa. Pieprzyłeś je bez opamiętania. Moje palce w tym czasie wsunęły się w cipkę. To był totalny odlot. Nadszedł czas kiedy zwolniłeś uścisk mojej głowy. Jednym ruchem pomogłeś mi wstać. Wpychając mi palce w cipkę, całując moje usta, pokonywałeś wraz ze mną kolejne kroki, by wreszcie dotrzeć do łóżka.
   W bardzo szybkim tempie pozbywaliśmy się resztek ubrań, które w nieładzie lądowały na podłodze. Niemalże kadr wycięty z wielu światowych filmów. Nadzy rzuciliśmy się na łóżko. Wzajemny dotyk, pocałunki. Dłonie kreślące na skórze znaki pożądania. Chciałam Cię wreszcie poczuć w sobie. Chciałam się z Tobą kochać, pierzyć, rżnąć.
   Dosiadłam Cię. Chwilę ocierałam mokrą cipką o penisa, a później nabiłam się na niego i zaczęłam Cię ujeżdżać. Biodra unosiły się i opadały. Kołysały się, wiły. Piersi podskakiwały. Wsunąłeś palce pomiędzy nasze ciała. Zacząłeś masować nabrzmiałą łechtaczkę. Palcami drugiej dłoni, podszczypywałeś na przemian sutki. Nie jestem wstanie użyć słów do określenia tego co czułam, co działa się z moim ciałem. Dochodziłam raz za razem. Cipka mocno zaciskała się na penisie. Zmieniliśmy pozycję. Wziąłeś mnie od tyłu. Głowę oparłam na poduszce, biodra uniosłam w górę, a Ty zamiast wejść we mnie, zacząłeś mnie lizać i dawać mocne klapsy. Rozkosz i słodki ból totalnie się zmieszały. Chciałam więcej, chciałam mocniej. Wbiłeś się we mnie, głęboko. Twoje biodra chodziły jak tłoki. Raz za razem. Pchnięcie za pchnięciem. Coraz szybciej, bez opamiętania. Pokonywaliśmy kolejne szczeble rozkoszy, by wspólnie chwycić szczyt, by wspólny krzyk jednym się stał. Wypełniłeś mnie swym ciepłem. Strużki spermy powoli spływały po łechtaczce.
Opadliśmy na łóżko. Oddech powoli się uspokajał.
   I tak leżeliśmy jeszcze przez chwilę. Obsypywałeś moją twarz wieloma czułymi pocałunkami, a Twoje ramię bezpiecznie mnie otuliło.

Pora wreszcie wstać i zaparzyć kawę :)

PS. Dopiero podczas kolacji dotarło do nas, że jak i w kuchni, tak i w pokoju były zapalone światła, a co jeszcze ważniejsze … rolety w oknach nie były zasunięte, więc sąsiedzi mięli niezłe kino, niezły ubaw. Spontan … czasami przez niego traci się głowę.

niedziela, 23 lutego 2020

Zerżnij mnie ...

 Jesteśmy na obiedzie w jednej z naszych ulubionych restauracji. Jak za każdym razem siadamy w rogu, w kameralnym miejscu. Dzisiaj mam wyjątkową ochotę na sex. Chcę Cię tu i teraz. Nie obchodzi mnie, że ktoś nas zobaczy, że ktoś nas usłyszy. To nadaje dodatkowego dreszczyku emocji, bardziej podnieca. Nie potrafię się już powstrzymać. Przybliż się do mnie i pocałuj.
 Posłusznie robisz to o co proszę. Podchodzisz i zatapiasz język w moich ustach, gryziesz wargi, brodę. Dłonie zachłannie wsuwasz pod moją bluzkę. Dotykasz sterczące sutki, ściskasz je palcami, ugniatasz, pieścisz piersi. Twoje ruchy są mocne i stanowcze.
- Zerżnij mnie, zerżnij … tak bym zapamiętała ten moment na bardzo długo.
 Uśmiechasz się do mnie. Doskonale wiem co chodzi Ci po głowie. Czekam aż wykonasz pierwszy ruch. Popychasz mnie delikatnie na fotel. Podchodzisz do mnie, odpinasz rozporek i wyciągasz twardego, sterczącego kutasa. Przystawiasz mi go do twarzy, zataczasz jego główką kółka na mojej brodzie, Przejeżdżasz nim po moich wilgotnych i gorących ustach. Szyderczo się uśmiechając, mówisz przez zaciśnięte zęby:
- No i co, obciągniesz mi kutasa Ty suko, co zabawimy się, prawda ?
Tak, zabawiamy się. Patrzę na Ciebie pełna podziwu, że z tak spokojnego faceta potrafisz się zmienić w napalonego samca, posiadającego zwierzęcy instynkt. Szok, ale to przecież jest tylko zabawa, obydwoje wiemy gdzie leży granica dobrego smaku.
  Twój sterczący kutas jest gotowy i czeka na zabawę. Wkładam go głęboko do ust, moje wargi szczelnie i mocno go obejmują. Wkładam go i wyciągam. Liżę językiem po całej jego długości, drażnię, przygryzam jego główkę. Pieszczę jądra, ugniatam. Twój oddech jest przyspieszony, płytki. Twoje biodra rytmicznie się poruszają, wpychasz zachłannie kutasa w moje usta, dławię się, ślina ścieka po brodzie. Mmmmm … uwielbiam to. Prężysz się, zamykasz oczy, za chwilkę dojdziesz. Czekam na ten moment, na moment kiedy zalejesz mnie spermą. Ostatni Twój ruch jest bardzo mocny. Ciepła sperma wcieka wprost do gardła. Wyciągasz szybciutko swą męskość z moich ust, reszta Twojego nektaru ląduje na mojej twarzy. Tak, tego właśnie chciałam. Językiem zwinnie oblizuję kutasa i wysysam wszystko do ostatniej kropelki. Wycieram chusteczką twarz. Zadowolony klękasz przede mną. Rozchylasz moje uda, przesuwasz w bok koronkowe majtki.
- A teraz pora zająć się cipką, mam wielką ochotę dokładnie ją wylizać - szepczesz ochoczo.
Kochany, Ty robisz to tak perfekcyjnie, że już na samą myśl o tym czuję ciepło w podbrzuszu. Całujesz moje wargi, ssiesz je, językiem zataczasz kółeczka na łechtaczce. Słyszysz moje delikatne pojękiwanie. Twoje pierwsze ruchy są delikatne i wolne, ale z czasem nabierają mocy. Wtapiasz język w moją dziurkę, czuję jak w niej wibruje, następnie zamieniasz język na dwa palce. Wkładasz je rytmicznie w moje wnętrze, a językiem pieścisz łechtaczkę. Drażnisz ją mocnymi, kolistymi ruchami. Moja cipka lśni wypełniona soczkami. Twoje ruchy są ostre i coraz szybsze. Bardzo dokładnie wylizujesz moją kobiecość. Nie jestem w stanie dłużej się powstrzymywać. Odchylam głowę w tył, dłońmi kurczowo trzymam się oparcia fotela. Biodra mimowolnie lekko się unoszą i wykonują delikatne ruchy, przód-tył. Ciało wygina się w łuk. Moje jęki roznoszą się po pomieszczeniu.
- Aaaaaa …. taaaaaaaak …. taaaaaak … nie przestawaj …. proszę mocniej…. oooooooo ….
Cała drżę. Orgazm do którego mnie doprowadziłeś w tak szybkim tempie ma w sobie nieziemską siłę. Boskie uczucie, po prostu boskie.
   Zrelaksowana, siedzę na fotelu. Wiem doskonale, że to tylko króciutka przerwa na złapanie oddechu. Ty już zregenerowałeś siły, Twój kutas znowu stoi sztywny i czeka na zerżnięcie mojej cipki. Wstajesz z podłogi i podajesz mi rękę. Przyciągasz mnie mocnym ruchem do siebie. Stoimy przytuleni, połączeni w namiętnym pocałunku. Przysuwamy się do stolika stojącego obok. Obracam się do Ciebie tyłem. Nachylam się nad stołem, nogi rozchylam, tyłek zwinnie wypinam w Twoją stronę. Zachłannie podciągasz spódniczkę w górę, ponownie odchylasz majtki w bok i bez pardonu wbijasz się kutasa w gorące wnętrze cipki. Posuwasz mnie mocno i ostro, Twoje ruchy są bardzo głębokie. Twoje jądra mocno obijają się o mój tyłeczek. Nadziewasz mnie na siebie. Rżniesz jak wyrafinowaną sukę, która potrzebuje ostrej, mocnej jazdy. Nasze ciała wiją się, drąż i prężą. Pieścisz moje piersi, opuszkami palców zataczasz kręgi na plecach, powodując dreszcze rozkoszy. Jest mi tak dobrze z Tobą. Zawsze potrafisz doprowadzić mnie do stanu wielkiego uniesienia. Nasze jęki są głośne. Dochodzimy, obydwoje dochodzimy w tym samym momencie. Wypełniasz mnie spermą. Zniewalające uczucie. Przytulasz się do moich pleców. Otulasz swoim ciepłem.
- I co moja suczko … podobało się ?
- Tak Kochany to było to o czym dzisiaj marzyłam - odpowiedziałam przerywanym głosem.
   Chwilę później wspinamy się schodami w górę by wyjść z restauracji. Kelnerka stojąca przy drzwiach wyjściowych uśmiecha się, serdecznie zapraszając nas ponownie. Dziękujemy jej za wspaniały pobyt w tym jakże cudownym miejscu. Hm … zastanawiam się czy ta kelnerka czegoś się domyślała, czy słyszała nasze jęki, a może nawet gdzieś za rogu obserwowała nasze szaleństwa i uniesieni

piątek, 3 maja 2019

Dzikość ujeżdżania


    Długo kazałam Ci na siebie czekać. Schodzę powoli schodami. Zbliżając się, widzę na stole truskawki. Są duże, jędrne i nabrzmiałe. Emanują swoistą czerwienią, lekko chropowate na skórce i apetycznie lśniące w popołudniowym słońcu. Siedzisz rozparty na kanapie i powoli, jakby leniwie masujesz sobie nabrzmiałego już penisa. Obydwoje dobrze wiemy po co się spotkaliśmy. Staję tuż przed Tobą, w lekkim rozkroku, wypinam tyłek. Mam na sobie tylko czarne pończoszki z koronkowym wykończeniem i sexy szpilki, a obnażone piersi kołyszą się nad odchylonym stanikiem. Patrzę Ci głęboko w oczy i bez mrugnięcia chwytam władczo penisa. Drugą dłonią rozchylam sobie pośladek i wymierzam klapsa. Chcę żebyś słyszał ten podniecający plask. Echo niesie się po salonie. W powietrzu dosłownie pachnie sexem. Przykładasz mi place do ust, potem drugi. Nie odwracając od Ciebie wzroku zaczynam ssać je lubieżnie, pełna pragnienia. Obejmujesz czule dłońmi moją twarz. Szukasz ustami moich ust. Czujesz mój zwinny język. Dosłownie wsysasz się językiem w moje usta w namiętnym pocałunku. Całujemy się dziko, agresywnie. Jakby instynktownie, właśnie tego oboje potrzebujemy. Po chwili przerywasz i przyciągasz mi głowę do swojego krocza. Jedynie lekko uginając nogi, pochylam się mocniej. Czubkiem języka sunę po penisie. Jest twardy, masywny. Wsuwam go do ust. Opieram Ci dłonie na kolanach i zmysłowo zaczynam ssać męskość. Oczy mam zamknięta, moja głowa pracuje miarowo. Nagle czuję Twoje dłonie na mojej głowie, dociskasz ją i zaczynasz mocno nabijać moje usta na penisa. Ostro, naprawdę ostro. Ślina ścieka po Twojej męskości. Nie przestajesz, dalej to robisz. Aż wreszcie wyciągasz go z ust, przyciągasz mnie do siebie i ponownie wpijasz się ustami w moje usta w namiętnym pocałunku. Po chwili wstajesz i mocno mnie obejmujesz. Tulę się spragniona bliskości. Twoje delikatne muśnięcia języka na mojej szyi, kontrastują z mocnymi pieszczotami pośladków. Masujesz je i ugniatasz intensywnie, dostaję klapsa. Czuję między nogami sztywnego penisa. To jest bardzo podniecające. Nie wszedłeś we mnie, tylko od spodu nim pocierasz. Jego czubek wystaje na łączeniu pośladków, naciągasz je na niego, masujesz. Opieram kolana na brzegu sofy. Stajesz za mną. Czuję Twoje dłonie jak rozchylają szeroko wargi mojej cipki. Prężę się, wiję. Wsuwasz dwa palce do środka, zataczasz nimi kółeczka. Cicho pojękuję, mruczę podniecona, oblizuję usta i wygłodniała spoglądam na penisa, a później wręcz przyciągam Cię wzrokiem. Podchodzisz, trzymasz penisa w doni, a drugą chwytasz mnie za włosy i wkładasz mi go do ust. Parę szybkich ruchów i uwalniasz mi usta. Łapię głęboki oddech i znów czuję jak wypełnia wnętrze moich ust. Tym razem jakby głębiej, intensywniej. Krztuszę się nim. Widzę przed oczami jak pracują Ci biodra. Chcę jeszcze, i jeszcze. Oczy mam jak za mgłą, jakbym wrócił z długiej podróży. Przełykam ślinę gotowa na więcej, ale Ty zaczynasz ze mną jakąś dziką grę. Drażnisz się ze mną, wyciągasz go i po chwili wkładasz. Nie pozwalasz mi go dotknąć dłonią. Wreszcie dostaję pozwolenie. Chwytam w dłoń wilgotnego penisa i nie przestając go masować, kładę sobie jego czubek na wystawiony język i patrzę na Ciebie tym swoim, typowym uległym wzrokiem. Wiem, że to Cię bardzo podnieca. Teraz biorę go oburącz i masuję go dostojnie, powoli, a językiem drażnię sam czubek. Dosłownie płoniesz przy tej pieszczocie. Patrzysz na moje zachłanne usta i prosisz bym nie przestawała. Po chwili przykładam Ci go do Twojego brzucha, przytrzymuję w takiej pozycji i liżę językiem od jąder do góry. Mój język wodzi bez opamiętania raz po jednej, raz po drugiej stronie penisa. Oklepuję nim swoją twarz, pozostawiając na niej mokre ślady śliny. Jestem tak bardzo spragniona, że wreszcie nie wytrzymuję. Lekko popycham Cię na kanapę. Siadasz i czekasz na mój ruch. Dosiadam Cię, odwrócona plecami. Zmysłowo nabijam się na penisa, obejmując go szczelnie cipką. Czuję każdy jego centymetr, czuję jak pracuje we mnie miarowo. Twoje dłonie kreślą znaki pożądania na moich plecach. Potok jęków wydobywa się z moich ust. Ujeżdżam Cię dziko i szybko. Potem moje biodra spowalniają. Teraz Ty nadajesz tempo. Mocno ruszasz biodrami, wsuwając penisa we mnie jeszcze głębiej. Nabrzmiałe już piersi wprost wylewają się ze stanika, sutki dumnie sterczą ku górze. Ugniatasz je z uwielbienie, nadając rytm kolejnym pchnięciom. Podnieca mnie ta sytuacja. Podnieca mnie, jak potężnie napalony pieścisz moje piersi właśnie w ten sposób. Zdecydowanie, ale nie brutalnie. Po męsku, prawie na granicy bólu, ale subtelnie. Koncentrując się na tych pieszczotach, zapominam przez moment o tej szalonej jeździe jaką mi fundujesz na dole. Widok podrygujących jąder w rytm pchnięć jest jednak wystarczającym przypomnieniem. Przenosisz swój dotyk poprzez piersi, biodra ku udom. Dłonie wędrują leniwie po ich wewnętrznej stronie. Palce rozchylają szerzej cipkę, jakby chciały pomóc by bardziej zagłębić penisa do środka. Moje piesi skaczą jak oszalałe. Mam rozchylone usta i krzyczę podniecona do granic. Pochylam się i łapię Cię odruchowo za jądra, wnętrzem dłoni czuję wargi cipki jak otulają grubą nasadę penisa. Czuję swoją kobiecą wilgoć. Odwracam głowę w Twoją stronę i patrzę podnieconym, półprzytomnym wzrokiem.
- nie przestawaj, proszę nie przestawaj, tak mnie pieprz. Oooo taaak ...
   Nasze ciała drżą, wiją się, wyginają. Jęczymy głośno, dopada nas wspólny orgazm. Wypełniasz mnie swoim ciepłem, pulsującą siłą. Tryskasz raz, za razem, mocno i obficie zalewając cipkę. Uwielbiam to uczucie. Widzę jak strużki spermy wyciekają ze mnie i spływają po Twoich jądrach. Jest mi błogo. Wstaję i klęcząc przed Tobą, zlizuję z penisa i jąder resztki spermy zmieszanej z moim podnieceniem. Następnie sięgam po dojrzałą truskawkę i trzymając jej koniec w ustach, dzielę się z Tobą. Jej sok spływa po Twojej brodzie. Lubieżnie i zachłannie zlizuję go.
Sex i truskawki … hm, może tak właśnie smakuje spełnienie, rozkosz i nasycenie.

wtorek, 2 października 2018

Wrześniowa noc


   Noc spowiła miasto, krople deszczu obijały się o szyby okien. Otulała mnie czarna, satynowa pościel, z głośników sączyła się spokojna muzyka. Popijając czerwone wino, oddałam się relaksowi. Koszulka nocna, którą miałam na sobie, chyba była zbyt krótka, bo wciąż się podwijała, odsłaniając pośladki. W głowie kłębiło się wiele myśli, szczególnie tych zakazanych. Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk domofonu. Zerwałam się na równe nogi, w totalnym szoku, że ktoś o tej porze postanowił mnie odwiedzić
Podniosłam słuchawkę domofonu i niepewnym głosem wypowiedziałam zwyczajne...
- Haalo
- Otwórz – tylko tyle usłyszałam. Znałam ten głos. Serce podskoczyło do gardła. Bez wahania nacisnęłam guzik. Automatycznie rozbrzmiał odgłos otwieranych drzwi.
I już po chwili stałeś w moim progu. Zaprosiłam Cię do środka, nie bardzo wiedząc jak się zachować. Koszulka nocna odsłaniała sporą część piersi i zakrywała tylko pośladki, bielizny na sobie też nie miałam.
- Ta koszulka też jest super, ale zdecydowanie wolę body.
- Możliwe, ale ja bardziej patrzę na wygodę podczas spania i zdecydowanie wolę w nocy mieć na sobie koszulkę nocną i czasami świecić gołym tyłkiem.
- Tak, czy inaczej ubieraj się …
- W co ?!
- No w to body, w te czarne pończochy i we Twoje wysokie szpile !
- No daaaj spokój ...
- Ubieraj się, chce Cię zobaczyć na żywo w tym stroju. Zdjęcia nie oddają do końca tego efektu.
   Jak zahipnotyzowana zrobiłam co chciałeś. Nie wiem dlaczego. Może po prostu tego chciałam, czekałam na to. Wiedziałam jak to się skończy. Weszłam do pokoju, otworzyłam szafę. Wyjęłam body, zwinięte pończochy. Z kolejnej szafki wyjęłam szpilki na niebotycznie wysokim obcasie i czym prędzej zniknęłam w łazience, zamykając za sobą drzwi. Trzęsącymi rękoma wsunęłam powoli pończoch na nogi. Włożyłam body, zapinane w kroku na trzy zatrzaski. Poprawiłam piersi. Ubrałam również buty. Spojrzałam w lustro. Znałam doskonale ten błysk w oczach. Na policzkach pojawiły się już wypieki, serce mocniej biło, a w podbrzuszu czułam ucisk i delikatne mrowienie. Trzy głębokie wdechy i otworzyłam drzwi. Nadal stałeś w ich pobliżu. Cały czas czekałeś. Przyciągnąłeś mnie do siebie. Nasze spojrzenia się spotkały. Klepnąłeś mnie w tyłek, przywarłeś ustami do moich, a potem …


Kilka tygodni później podczas rozmowy telefonicznej:
- Pamiętasz jak po raz pierwszy przyszedłem do Ciebie ?
- No pewnie, pierwszego spotkania się nie zapomina ...
- I pierwszego wspólnego razu też nie.
- To fakt, tego nie da się zapomnieć.
- Pamiętam ten moment jak wyszłaś łazienki, ubrana w to body.
- Też to pamiętam, ledwo stałam na nogach, które były jak z waty. Myślałam, że mi serce wyskoczy.
- Pierwszy pocałunek … A potem, obróciłem Cię i przyparłem twarzą do ściany. Pocałowałem w szyję i zjechałem ręką wzdłuż kręgosłupa, na tyłek i w dół. Rozpiąłem środkowy zatrzask body. Bez problemu mogłem już wsunąć palce, drugą ręką zająłem się piersią.
- Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Automatycznie wypięłam mocniej dupcie w Twoją stronę.
- Pstryk, pstryk … koleje zatrzaski w body odpięte. Miałem już całkowity dostęp do cipki. Nie tylko palcem, ale całą dłonią mogłem ją pieścić. Drugą dłonią złapałem Cię za tyłek.
- Moja dłoń w tym czasie zsunęła się w stronę zamka Twoich spodni. Poczułam wybrzuszenie Przejechałam po nim dłonią, przez materiał masowałam penisa.
- I to był ten moment żeby Cię obrócić twarzą do mnie, podwinąć body w górę.
- Stanęłam w lekkim rozkroku żebyś miał lepsze dojście do cipki.
- Uklęknąłem, jedną Twoją nogę oparłem na ramieniu i dobrałem się do cipki. Drugą dłoń wsunąłem pod body i masowałem piersi.
- Pod wpływem dotyku sutki mocno stwardniały i dumnie zaczęły sterczeć. Czułam na cipce Twój ciepły oddech. Czułam język, który drażnił jej najczulsze miejsca. Pamiętam jak prosiłam Cię żebyś wreszcie wsunął w nią palce.
- Tak, wsunąłem w nią dwa palce i zacząłem nimi poruszać. Przyssałem się do łechtaczki. Drugą dłonią mocno chwyciłem Cię za tyłek i przyciągnąłem do siebie.
- Kiedy poczułam palce w cipce, odleciałam. Głośne jęki rozniosły się echem po pokoju. Cipka mocno się zaciskała na palcach. Fala ciepłych dreszczy przeszyła ciało. Chciałam więcej, chciałam wreszcie dobrać się do Twojego penisa. Chciałam go ssać i całego wsuwać do ust.
- Wyciągnąłem mokre palce ...
- Dałeś mi je do oblizania.
- Wszedłem kciukiem w cipkę, a mokrymi palcami powędrowałem do drugiej dziurki. A później wstałem z kolan, pocałowałem i skierowałem Cię w dół.
- Mmm długo na to czekałam. Uklęknęłam, rozpięłam spodnie, wyjęłam penisa. Dumnie stał, twardy i gotowy. Zaczęłam go powoli lizać po całej długości. Wsunęłam do ust sam jego czubek i mocno zasysałam. I ponownie sunęłam po nim językiem, drażniąc najczulsze jego miejsca. Aż wreszcie wsunęłam całego do ust. Mocno objęłam wargami. Czułam jak mocno wypełnia mi usta. Wsuwa się głęboko w gardło. Sunęłam po nim mokrymi, ciepłymi ustami. W tym samym czasie wsuwając sobie w cipkę palce. Dosadnie Ci obciągałam, ssałam. I nagle usłyszałam „dość !” więc wstałam.
- Podszedłem do łóżka. Usiadłem na jego skraju.
- A ja usiadłam na Tobie, nabiłam się na penisa i zaczęłam go ujeżdżać. Penis gładko i głęboko wsuwał się w cipkę.
- Ściągnąłem body. Całowałem piersi i trzymałem Cię mocno za tyłek.
- Moje biodra unosiły się i opadały.
- Dałem Ci klapsa.
- Mmm uwielbiam klapsy. Każdy kolejny klaps, to kolejny przeciągły jęk. Czułam jak mocno mnie wypełniasz. Zaczęłam dochodzić.
- Masowałem drugą dziurkę i wkładałem w nią palec.
- Cipka intensywnie zaciskała się na penisie.
- Mocno Cię nabijałem na siebie. Palec w dupci, penis w cipce. I mocniej, i mocniej.
- Na maxa
- Przygryzałem Ci sutka, potem rzuciłem Cię na plecy, złączyłem Twoje nogi i zadarłem do góry.
- Wchodziłeś w cipkę mocno i głęboko.
- I pieprzyłem patrząc jak w Ciebie wchodzę, i wchodzę, i wchodzę.
- Raz za razem, pchnięcie za pchnięciem.
- Zadarłem Twoje nogi wyżej i zmieniłem dziurkę.
- Mocno rozepchałeś mi dupcie, ostro pieprzyłeś, na maxa. Dawałeś klapsy.
- Aż wreszcie nadszedł ten nieubłagany moment. Zapakowałam Ci penisa głęboko w usta i zalałem je spermą.
- Mmm uwielbiam to uczucie. Wszystko zachłannie połknęłam, zlizałam z penisa resztki spermy, wyssałam wszystko do ostatniej kropli.
- Żałuję, że teraz nie jestem w Tobie.
- Ja też żałuję. Chętnie poczułabym Twojego penisa w każdej dziurce po kolei.
- Znowu się zagadaliśmy, trzeba iść spać, bo jutro znowu do pracy.
- No trzeba, słodkich snów. Pa
- Wzajemnie. Pa

niedziela, 8 kwietnia 2018

Nocna podróż

Tekst  powstał przy współpracy z czytelnikiem "Jan Kowalski"
Nienasycona
   Miałam w planach tygodniowy wyjazd nad morze, z dala od zgiełku miasta. Cisza, spokój, szum morza, zachody słońca. Potrzebowałam chwili wytchnienia, naładowania baterii. Najwygodniej było mi pojechać pociągiem, ale ze względu, że nie było jeszcze sezonu wakacyjnego, godziny odjazdu pociągu nijak mi nie pasowały. Wybrałam więc podróż autokarem.
   Mimo, że był to dopiero początek czerwca, temperatura była wysoka. Pojawiłam się w umówionym miejscu na zbiórce. Dochodziła godzina 20.00. Z ulgą stwierdziłam, że jest nas garstka. Bez pośpiechu zajęłam miejsce w przedostatnim rzędzie autokaru, oczywiście obok okna. Uwielbiam wpatrywać się w świat spowity nocą. Na moje szczęście nikt nie usiadł obok mnie. Na razie miałam oba miejsca dla siebie. Pewno z czasem ludzie dosiądą się w innych miastach i nie będzie już tak kolorowo. Obowiązkowo nałożyłam na uszy słuchawki i puściłam ulubioną muzykę. Autokar ruszył. Mknęliśmy pokonując kolejne kilometry. Mimo, że klimatyzacja była włączona, cały czas odczuwałam ciepło. Słońce schowało się za horyzontem. Nastała noc. Powieki mimowolnie opadły. Oddałam się w objęcia Morfeusza. I jak zawsze miałam erotyczny sen. Jakiś obcy facet rżnął mnie na wszystkie sposoby. Zbudziłam się po jakiejś godzinie, z mocno bijącym sercem i wilgotną, podnieconą cipką. Cholera, czy ja zawsze po zamknięciu oczu muszę śnić o pieprzeniu ? Starałam się myśleć o czymś innym, przegonić narastającą chęć na sex. Dobrze, że obok mnie, nadal widniało puste miejsce. Autokar się zatrzymał. Kierowca poinformował, że mamy  20-to minutową przerwę. Mimo, że wszyscy niby spali, na słowa kierowcy jak na zawołanie otworzyli oczy i w pośpiechu zaczęli opuszczać pojazd. Zawsze mnie to bawiło. Wychodząc, zachwiałam się na schodach wpadając na mężczyznę stojącego  tuż przede mną. Popatrzył na mnie rozbawiony i pomógł mi wyjść z autokaru. Przepraszając go i dziękując za pomoc, zauważyłam, że jest cholernie przystojny. W tym samym momencie poczułam miłe mrowienie w podbrzuszu. Sutki dumnie stanęły, rozpychając się w staniku. Najchętniej rzuciłabym się na tego typa i go dosiadła, zgwałciła i przede wszystkim porządnie mu obciągnęła. W duchu skarciłam się za takie myśli i z uśmiechem na twarzy udałam się w stronę stacji benzynowej, by skorzystać z toalety i kupić  ulubioną kawę. Kiedy przerwa się skończyła, wszyscy posłusznie wrócili do autokaru i usiedli na swoich miejscach. Oczami taksowałam podróżnych w poszukiwaniu tego jedynego. Siedział gdzieś pośrodku. Obok ładnej brunetki. Szlag, mam nadzieję, że to nie jego osoba towarzysząca. Lekko wściekła, wytargałam z torby podręcznej kocyk z którym się nie rozstaję na wyjazdach. Zdjęłam spodnie, przeklinając siebie w duchu, za to, że na tak długą podróż ubrałam jeansy, zamiast wygodne dresy lub leginsy. Ubrana tylko w bieliznę i bluzkę z krótkim rękawem, uwidaczniającą mój spory biust, nakryłam się kocem i po chwili zasnęłam.
   Sen powrócił, tak samo intensywnie erotyczne jak poprzednio. Cipka pulsowała, domagając się pieszczot. Była mocno podniecona, na maxa mokra łącznie z majtkami. Dłoń wsunęła się pod materiał bielizny. Palce niecierpliwie zaczęły pieścić cipkę. Cholera, chwila … to nie są moje palce. Ja nie pieszczę w ten sposób cipki. Nie tak intensywnie, nie tak zachłannie. Nie widziałam już czy to jest sen, czy to dzieje się naprawdę. Chciałam otworzyć oczy, ale bałam się, ze ta rozkosz od razu pryśnie jak mydlana bańka. Rozsądek zwyciężył, otworzyłam oczy i z przerażeniem stwierdziłam, że przystojny nieznajomy siedzi obok mnie, z ręką w moich majtkach. Chciałam zaprotestować, ale każda moja próba wydobycia głosu, kończyła się Jego dzikim pocałunkiem. Każda moją próba wyjęcia Jego dłoni z moich majtek, kończyła się mocnym i dosadnym wsunięciem palców w cipkę. Niby chciałam, żeby przestał, ale z drugiej strony byłam strasznie napalona i chciałam być dobrze zerżnięta. Jego długie, męskie palce rytmicznie wsuwały się w mokre i ciasne wnętrze. Kciuk co jakiś czas trącał nabrzmiałą łechtaczkę. Jego ciepły język ocierał się o mój i badał wnętrze moich ust. Dzikie, szalone pocałunki pozbawiające tchu. Zjechałam dłonią w dół,czując wybrzuszenie w spodniach nieznajomego. W pośpiechu rozpięłam rozporek i wydobyłam twardego kutasa. Jego stercząca pała była pokaźnym okazem. Pokryta żyłkami, gruba i duża. Mocno objęłam kutasa dłonią i zaczęłam go dosadnie pieścić. Dół, góra i ponownie dół. Intensywność naszych pieszczot była coraz większa, szybsza, mocniejsza. Byłam na granicy orgazmu, ale wolałam go przeżyć mając w cipce Jego kutasa.
- Zerżnij mnie, kuuurwa zerżnij mnie tu i teraz, zapakuj mi kutasa w cipkę i mocno wypieprz - potok myśli wysypał się z ust w jednostajnej melodii. Mówiąc to lekko chrapliwym głosem, popatrzyłam na Ciebie uległym wzrokiem. Zauważyłam w Twoich oczach władzę i niepohamowaną  chęć zrobienia ze mną  rzeczy, o których nawet mi się nie śniło.
- Zerżnę Cię, ale najpierw masz dojść na moich palcach - wycedziłeś przez zęby.
  Patrząc na mnie, zacząłeś rytmicznie i mocno wsuwać w cipkę dwa palce. Potem dołączyłeś trzeciego. Pakowałeś je jak automat. Raz za razem. Trochę bolało, bo moja cipka jest ciasna, mimo wieku i urodzenia dziecka. Przymknęłam oczy. Orgazm zbliżał się dużymi krokami.
- Patrz na mnie ja Cię rżnę palcami. Nie zamykaj oczu – nakazałeś.
  Oparłam głowę o siedzenie i nie spuszczając wzroku z Twojej twarzy, zaczęłam dochodzić. Potężna siła orgazmu, zawładnęła ciałem. Mimo wielu starań, jęki wydobywały się z gardła. Dłonią zasłoniłeś mi usta, by je stłumić. Cipka w nieregularnych skurczach zaciskała się na palcach. Świat wirował, krew buzowała w żyłach, a wzrok stał się mętny. Na ciele pojawiły się kropelki potu. Wyjąłeś palce. Były całe mokre, śliskie i lepkie. Zlizałeś z nich podniecenie, a potem wsunąłeś mi je do ust. Mieszanka moich soków, zmieszanych z Twoją śliną. Mmm ... wyborne. Patrzyłam to  na Ciebie, to na kutasa. Chciałam więcej, o wiele więcej. Chciałam intensywniej, mocniej i ostrzej. Na granicy słodkiego bólu.
Jan Kowalski
   Uśmiechnąłem się lubieżnie. Dłonią mocno ścisnąłem Ci usta i lekko pocałowałem. Potem delikatnie, ale stanowczo poklepałem po policzku. Dość mocno chwyciłem za głowę i przycisnąłem do krocza. Nakryłem Twoim kocem. Drugą ręką wepchałem kutasa w usta. Właściwie nadziałem Ci głowę na stojący pal. Poczułaś go w gardle, które mimowolnie zaczęło się kurczyć drażniąc twardego kutasa. Jego nabrzmiałą, elastyczną, już naoliwioną głowicę. Twoje wargi były jak gąbka nasączona najdelikatniejszym balsamem. Sunęły w górę i w dół po moim bydlaku. Delikatność tego ruchu cudownie kontrastowała z tym, jak długim paznokciem drażniłaś mi mosznę. Dłonią ściskałaś mi wypełnione po brzegi jądra.
    Autobus pędził przez gorącą księżycową noc. Obok cicho pochrapywali ludzie. A może podglądali, jak pod kocem rytmicznie rusza się Twoja śliczna główka obrabiająca moją pałę. Półleżałem rozparty w fotelu. Zatapiałem się w myślach o tym, co Ci zrobię potem. Ręką to nadawałem rytm Twojemu obciąganiu, to szukałem Twoich obfitych piersi gdzieś pod kocem. Dobierałem się do nich jak małolat swojej dziewczynie na drugiej randce. Ale pewność, z jaką odnajdywałem Twoje nabrzmiałe sutki zdradzała wprawę dojrzałego samca. Ściskałem w palcach mięsiste brodawki. Pociągałem dawkując ekstazę i ból. Wreszcie podniecony tą mieszanką oniryzmu i mocnych pieszczot, byłem gotowy dojść. Zanurzyłem Ci palce we włosach, chwyciłem za nie i nadałem szybki mocny rytm. Po jaja. Po kilku mocnych pchnięciach, kutas zatrząsł się i wystrzelił mocnym strumieniem gorącej spermy. Napalony fiut wypluwał strugi gęstego nasienia.
   Siedziałem z przymkniętymi powiekami. Gdy je otworzyłem, zobaczyłem, że światła są zapalone. Pochłonięty rozkoszą, którą mi dawało Twoje obciąganie, nie zauważyłem, że autobus wjechał na kolejny dworzec. Rozespane panie jadące do sanatorium z niedowierzaniem patrzyły, gdy wychyliłaś spod koca zarumienioną twarz. Z kącika ust płynęła strużka spermy. Rzuciłem Ci chusteczkę:
- Doprowadź się do porządku i wyjdź.
   Stałem na zewnątrz. Po dłuższej chwili wyszłaś z autobusu. Rozczochrana, z bluzką na lewą stronę i ledwo naciągniętymi spodniami. Wszyscy podróżni poszli w stronę kolorowo i mocno oświetlonego zajazdu. Ja pociągnąłem Cię za rękę w drugą stronę - pomiędzy opustoszałe autokary. Wciągnąłem Cię pomiędzy dwa, obróciłem plecami i popchnąłem na autobus. W rozedrganym powietrzu czuć było gorąco bijące od strony silnika.
- Wypnij tyłek suko - powiedziałem. - I rozepnij rozporek.
    Gdy posłusznie to zrobiłaś, chwyciłem Cię za spodnie i brutalnie ściągnąłem aż do kostek. Razem z majtkami. Księżyc oświetlał Twój kształtny suczy tyłek wypięty jak u tirówki opartej o maskę samochodu. Schyliłem się i dwoma długimi ruchami liznąłem oba jędrne pośladki. Byłem jednak zbyt podniecony, by się bawić. Stopą rozstawiłem Ci nogi tak szeroko, jak pozwalały spodnie opuszczone do kostek. Strzeliłem Ci mocnego klapsa, po czym zapakowałem kutasa w cipkę. Mocnym sztychem niemal po jaja. Słysząc Twój przeciągły jęk, zatkałem Ci usta dłonią. Cofnąłem lekko i teraz już wepchałem po nasadę. Twoja cipka była cudownie mokra i gotowa. Zaskakująco ciasna. Jakbyś mi chwyciła kutasa ręką. Wiedziałem, że nie ma dużo czasu, więc zacząłem Cię szybko i mocno rżnąć. Niemal Cię wbiłem w blachę autobusu.
 Nienasycona
   Ręce oparte na ciepłej, zakurzonej blasze autobusu. Tyłek mocno wypięty. Kutas rozpychający i wypełniający  cipkę na maxa. Pchnięcie za pchnięciem. Kutas wbijał się w podniecone wnętrze raz za razem. Męska dłoń spoczęła na pośladku, siarczysty klaps. Po chwili drugi pośladek zatrząsł się pod wypływem uderzenia. Twoja dłoń wsunęła się w moje włosy. Chwyciłeś kosmyk i mocno pociągnąłeś w tył. Jęki stawały się coraz głośniejsze i śmielsze. Echem odbijały się od blach autobusów. Orgazm pustoszył ciało. Nogi uginały się pode mną. Znieruchomiałam, dumnie przyjmując Twoje kolejne dosadne pchnięcia. Cipka intensywnie zaciskała się na kutasie w nieregularnych skurczach. Ciepłe dreszcze opanowały ciało. Ostanie na maxa pchnięcie. Miałam wrażenie, że Twoja pała rozerwie cipkę na strzępy. Obficie spuściłeś się w mokre wnętrze, zalewając je gęstą, ciepłą spermą. Przyssałeś się do moich ust w namiętnym pocałunku. Ssałeś wargę, przygryzałeś ją. Nasze języki ocierały się o siebie. Kolejne pchnięcia były już słabsze, delikatniejsze, a potem nastała cisza. Wyjąłeś kutasa i szybko schowałeś go do spodni. Ja też zaczęłam się ubierać. Sperma strużką płynęła po udzie. Zmieniłam bluzkę na prawą stronę, poprawiłam zmierzwione włosy. Razem udaliśmy się do autokaru. Szedłeś za mną, raz na jakiś czas klepiąc mnie w tyłek. Autokar wypełniony był kompletem podróżnych. Starsze panie patrzyły na nas z pogardą. Każdy z nas usiadł na swoim miejscu. Ponowienie nakryłam się kocem. Nasycona, odprężona, z uśmiechem na ustach … zasnęłam.
Tekst: Nienasycona sexem i Jan Kowalski 

sobota, 10 marca 2018

Tango

  Weszliśmy do klubu. W nozdrza uderzył nas specyficzny zapach tytoniu. Powietrze zmieszane z dymem papierosów i cygar.  Przygaszone światło. Kilka par tańczyło na parkiecie tango. Uwielbiam tutaj przychodzić. Usiedliśmy przy barze. Hm ... tango, taniec kochanków. Przesączony erotyzmem. Taniec dla zbłąkanych dusz, który rozbudza ukryte namiętności.
  Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się wejść na parkiet. Czarna sukienka eksponująca ramiona, podkreślająca kształty. Długie, czarne rękawiczki. Czerwone buty z zaokrąglonymi noskami, na średnim obcasie, zapinane na kostce. Czerwono-czarna biżuteria. Popatrzyłam na Ciebie z pożądaniem. Miałeś na sobie czarne spodnie z garnituru, białą koszulę z rozpiętymi dwoma pierwszymi guzikami, czarne szelki i obowiązkowo kapelusz na głowie. Pierwszy wspólny krok, dłoń w dłoni. Przytuleni i podnieceni. Ten taniec wzniecał ogień w naszych sercach. Ciała płynęły po parkiecie, by po chwili zwolnić i zastygnąć na kilka sekund. Blisko, coraz bliżej. Biodro przy biodrze. Kolejny krok, kolejny dreszcz emocji. Nogą ocierałam się o Twoją nogę. Ponownie gwałtowny ruch. Tango kusiło nas, fascynowało i coraz bardziej uzależniało. Ten taniec był kłótnią kochanków, krzykiem rozpaczy i uwodzicielskim wołaniem. Opowieścią o niespełnionych marzeniach, tęsknotach i odwiecznej potrzebie wolności. Byłam jak zahipnotyzowana. Przytulałam się, by po chwili Cię odtrącić. Tango to erotyzm, dominacja i namiętność. Wzajemne uwodzenie się. Różne emocje połączone w jedną całość. Ten taniec elektryzował nas każdym swoim taktem. Był swego rodzaju zmysłowym dialogiem. Twarz przy twarzy, gorący oddech. W oczach pożądanie. Muśnięcie ust, niewinny dotyk.
  Wilgotniałam z każdą kolejną minutą. Próbowałam opanować drżenie rąk, na próżno. Nieregularne ciepłe dreszcze coraz bardziej mnie rozpieszczały. Miałam nieziemską ochotę na Ciebie. Tango było grą naszych ciał. Nie ważne było miejsce, ani pozycja. Po prostu pragnęłam Cię całą sobą. Marzyłam tylko o tym, byś jak najszybciej we mnie wszedł. Chciałam poczuć Cię w sobie. Właśnie teraz, w tej chwili. Po raz ostatni spojrzałam na Ciebie, a potem mocno chwyciłam Cię za dłoń i pociągnęłam za sobą. Pospiesznie opuściliśmy parkiet. Szłam na oślep, przeciskając się przez grupki ludzi. Ledwo oświetlony korytarz i uchylone drzwi. To było jakieś zaplecze. Zresztą czy to ważne. Najważniejsze było to, że byłeś obok mnie. Wpadliśmy do pomieszczenia i zachłannie zaczęliśmy się całować. Zniecierpliwione dłonie próbowały dostać się do najczulszych miejsc. Drażniący dotyk i łomoczące serca. Zbierałeś pożądanie z ust. Języki wspólnie tańczyły i wibrowały, przepychały się i ocierały o siebie. Cichy jęk rozniósł się po pomieszczeniu. Gwałtownym ruchem rozpięłam spodnie i dobrałam się do penisa. Dotykałam go, masowałam i pieściłam. Lizałam i ssałam. Tak jak lubisz, tak jak ja lubię. Sunęłam po nim ustami w dół i w górę. Miarowo, rytmicznie, z uwielbieniem. Coraz zachłanniej, coraz głębiej. Mmm ... uwielbiam jak jest taki twardy. Wstałam. W pośpiechu podciągnąłeś sukienkę w górę. Wsunąłeś dłoń w moje majteczki. Zamruczałeś zadowolony, czując jak bardzo byłam podniecona. Na chwilkę zanurzyłeś palce w cipce. Kolejny gorący dreszcz obezwładnił ciało. Byłam na granicy wytrzymałości. Wciąż powtarzałam półszeptem żebyś wreszcie we mnie wszedł, żebyś mnie zerżnął. Wypięłam dupcie w Twoją stronę, opierając ręce na blacie jakieś szafki. Przybliżyłeś się, mocno chwyciłeś mnie w biodrach, przesunąłeś bieliznę w bok i jednym mocnym ruchem, zanurzyłeś  się w gorące, mokre wnętrze. Posuwałeś mnie dosadnie, fundując mi ostrą jazdę, na granicy bólu. Pchnięcie za pchnięciem. Głębokie, maksymalne. Mocno wypełniałeś cipkę, rozpychając ją na boki. Kurczowo trzymałam się szafki. Potok jęków wysypywał się z ust. A potem krzyk rozkoszy. Orgazm przyszedł szybko, wdzierając się w każdy zakamarek ciała i pozostawiając błogie uczucie. Znieruchomiałam, dumnie przyjmowałam Twoje kolejne pchnięcia. Rytmicznie we mnie wchodziłeś, dociskając penisa w mokrą, nabrzmiałą cipkę. Twoje biodra pracowały jak tłoki. Raz za razem, szybko, intensywnie. Na moje pośladki posypały się klapsy. O tak ... tak mnie pieprz. Oczy jak za mgłą, oddech przyspieszony. Z pasją zaczęłam się nabijać na penisa. Współgraliśmy ze sobą. Dzikość, szaleństwo. Ruch bioder coraz silniejszy. Nogi zaczęły mi się uginać, cała się trzęsłam. Czułam w podbrzuszu nieregularne skurcze. Kolejny orgazm. Jęki, krzyki i wspólna obezwładniająca rozkosz. Po raz ostatni wbiłeś się we mnie i eksplodowałeś, obficie zalewając cipkę spermą. Trwając nadal w tej pozycji, obróciłam twarz w Twoją stronę, nasze usta ponownie się spotkały. Tym razem w namiętnym, długim, zapierającym dech w piersiach pocałunku. Sperma wraz z podnieceniem powoli zaczęła wypływać. Ogarnęliśmy się i ponownie wróciliśmy na salę, by sącząc drinki przy barze, patrzeć  z zaciekawieniem na tańczące pary.
Sex z Tobą to czysta, nieskazitelna przyjemność. Proszę o więcej ...

czwartek, 22 lutego 2018

Sucza uległość

   Budzę się, rozglądam gorączkowo. Ciemność, nic nie widzę, oczy mam przysłonięte opaską. Próbuję wstać. Nic z tego, ręce przypięte kajdankami do łóżka. Nadgarstki coraz mocniej bolą. Tyłek płonie od bólu. Czuję czyjąś obecność w pokoju, tuż przy łóżku. To służba mówiąca po hiszpańsku. Ktoś rozpina mi kajdanki, szybko zrywam opaskę z oczu. W pokoju panuje półmrok, słońce próbuje przedostać się do pomieszczenia przez ciężką kotarę. Obok łóżka na tacy stoi śniadanie. Doskonała kawa i świeżutkie croissanty. Jestem bardzo głodna, chciwie zjadam kawałek po kawałku. Służba o coś pyta, ale nie rozumiem ani słowa. Wzruszam tylko ramionami i rozkładam ręce. Zdezorientowana wstaję i wychodzę do łazienki. Pomieszczenie jest cała z marmuru z lustrem aż po sufit. Patrzę na swoje odbicie w nim. Włosy zmierzwione, usta spierzchnięte. Duże zaczerwienienie w okolicach obojczyka, jakby od ssania. Czerwone ślady  na nadgarstkach, pozostałości po kajdankach. Pośladki purpurowe, bolą i pieką. Cipka nabrzmiała i nadal pulsująca. Czuję, że nadal jest pełna. Lepka sperma powoli spływa strużkami po wewnętrznej stronie ud. Wchodzę pod prysznic, puszczam ciepłą wodę. Zmywam z cipki pozostałości po moim kochanku. Namydlam gąbkę i delikatnie sunę nią po obolałym, rozgrzanym ciele. Po kąpieli wcieram w skórę luksusowy balsam. Nigdy takiego nie miałam. Wmasowuję balsam w czerwone pośladki, oraz w wargi opuchniętej cipki. Nadal czuję tę błogość po dobrym rznięciu. Naga stoję przed lustrem i jeszcze raz przyglądam się swojemu ciału próbując przypomnieć sobie, to co wydarzyło się tej nocy. Nagle otwierają się drzwi do łazienki. To Ty, mój kochanek, moja tajemnica. Podchodzisz i stajesz tuż za mną. Widzę Twoje odbicie w lustrze. Szeroki tors, bezczelna twarz. Czuję na pośladkach nabrzmiałego kutasa.
- Opowiedz, jak mnie pieprzyłeś – mówię cicho, przerywanym głosem, gdyż przyspieszony oddech nie pozwala na spokojne wypowiedzenie zdania.
- Ostro, na maxa – odpowiadasz z dumą.
- Hm ... tak jak lubię – przyznaje niewinnie.
   Opieram głowę o Twój tors. Przymykam oczy. Wsłuchuję się w Twój oddech i słowa, które powodują skurcze w podbrzuszu. Błądzisz dłońmi po gładkiej skórze. Pieścisz mnie, budzisz do życia każdy mój nerw, każdy mięsień. Opowiadasz jak mnie pierzyłeś, a ja czuję, że z każdą kolejną sekundą jestem coraz wilgotniejsza, a chęć na seks dręczy mnie coraz mocniej.
- Proszę przypomnij mi co ze mną robiłeś tej nocy – wręcz skomlę.
- Ok ... Po wejściu do pokoju od razu kazałem Ci się rozebrać do bielizny. Posłusznie wykonałaś moją komendę. Jesteś moją dobrą sukę. Lubię taką suczą uległość. Niewinnie stałaś przede mną w samej czarnej, koronkowej bieliźnie. Usiadłem na brzegu masywnego, mahoniowego łoża i przełożyłem Cię przez kolano. Miałaś mocno wypięty tyłek. Zsunąłem Ci majtki i zapowiedziałem 6 mocnych klapsów. Po trzy na każdy pośladek. Cała drżałaś. Być może ze strachu przed bólem, podekscytowaniem i wzrastającym, piekącym podnieceniem. Ręce luźno zwisały nad Twoją głową. Pierwszy klaps, lekko się poruszyłaś, ale nie krzyknęłaś. Drugi klaps był mocniejszy, a każdy kolejny jeszcze mocniejszy od poprzedniego. Przy piątym uderzeniu, nie wytrzymałaś, zaczęłaś krzyczeć z bólu. Pośladki były purpurowe i na pewno mocno piekły. Zaczęłaś się szamotać, chciałaś wyrwać się z moich sideł. Nakazałem Ci się uspokoić. Delikatnie pogłaskałem pulsujące pośladki i uderzyłem po raz ostatni. Ostatni krzyk, mocno pociągnęłaś nosem, łzy spływały po Twojej twarzy. Pomogłem Ci wstać. Pocałowałem mokre od łez usta. Byłaś dzielna, moja dobra suka. Rozpiąłem biustonosz, zdjąłem go i poprosiłem byś naga położyła się na brzuchu, na puszystej pościeli łóżka. Kiedy leżałaś, podszedłem i zacząłem wcierać oliwkę w Twoje piekące pośladki. Patrzyłem z zachwytem na ich purpurę. Mój twardy kutas ledwo mieścił się w spodniach. Podnieca mnie dawanie Ci klapsów i przyglądanie się swojemu dziełu. Rozebrałem się, penis mocno sterczał i lekko kołysał się na boki. Nakazałem byś wypięła tyłek. Uwielbiam Cię w tej pozycji. Głowa oparta o poduszkę, a tyłek mocno wypięty. Delikatnie rozchyliłem pośladki i przez chwilkę przyglądałem się Twojej gładkiej cipce. Podniecenie wciąż się z niej sączyło. Kucnąłem i wystawiając język, przejechałem nim od dołu do góry. Od nabrzmiałej łechtaczki, aż po dziurkę dupci i z powrotem. Spijałem podniecenie. Uwielbiam jego smak. Czubkiem języka drażniłem łechtaczkę, by później wziąć ją do ust i possać. Wierciłaś dupcią, kołysałaś biodrami. Pojękiwałaś coraz głośniej.
   Nadal mówiąc, wsuwasz dłoń pomiędzy moje uda i sprawdzasz wilgotność cipki. Jest już maksymalnie mokra. Wsuwasz palec w pulsujące wnętrze, po chwili dołącza do niego drugi. Kciuk opierasz na łechtaczce. Mówisz dalej, nie przerywasz. Opowiadasz i pieścisz moją cipkę. Powoli, bez pośpiechu, delikatnie.
- Kiedy zlizałem cipkę, wyprostowałem się i bez uprzedzenia, mocno zapakowałem Ci grubego kutasa w Twoje ciasne wnętrze. Jęknęłaś przeciągle ooo ... tak jak teraz. Rznąłem Cię mocno. Dociskałem na chama kutasa w cipkę. Drapałem Cię po plecach. Wsunąłem dłoń w Twoje włosy i pociągnąłem je w tył. Lekko się uniosłaś. Twoje dłonie kurczowo trzymały zmiętą pościel. Jęczałaś coraz głośniej. Jedna dłoń nadal trzymała włosy, a palce drugiej dłoni na przemian ściskały sterczące sutki. Pieprzyłem Cię mocno, na granicy bólu. Wiem, że go odczuwałaś. Moje ciało rytmicznie obijało się o Twój purpurowy, piekący tyłek. A cipka była na maxa rozepchana twardym, grubym kutasem. Kiedy poczułem na nim intensywne skurcze cipki, chwyciłem Cię za szyję i lekko podduszając, przyspieszyłem. Moje biodra chodziły jak tłoki. Mechaniczne pchnięcia. Raz za razem. Szybko i ostro Cię posuwałem. Krzyczałaś, wiłaś się będąc w szponach potężnego orgazmu. Kiedy już doszłaś, wysunąłem się z Ciebie. Rozprowadziłem podniecenie wokół dupci i szybkim ruchem wbiłem się w nią. Na początku poczułem opór, masz ciasny tyłek. Twój głośny krzyk rozniósł się po pokoju. Docisnąłem mocniej i już po chwili kutas wsunął się po nasadę. Ostro rznąłem tyłek, rozpychałem go na maxa. Kilka dosadnych pchnięć i szczytowałem, obficie zalewając Cię spermą. Pompowałem w Twoją dupcie duże ilości nasienia. Cała drżałaś. Opadliśmy zmęczeni na łóżko. Wtuliłaś się w moje ramię.
- Poczekaj, przestań na chwilę mówić. Mocniej wbij we mnie palce. Proszę, o tak ... jeszcze chwila, nie przestawaj ... o tak ...
- Nie, nie ... jesteś wyczerpana. Na razie zapomnij o orgazmach. Chodź do pokoju, opowiem Ci co było dalej.
   Patrzę na Ciebie zszokowana. Jak mam zapomnieć o orgazmach, jak właśnie jeden próbuje zawładnąć moim ciałem. Pieprzyć mi się chce. Tęsknie już za Twoim penisem. Zrezygnowana, podążam za Tobą do pokoju. Siadamy na łóżku. Służba zdążyła już posprzątać cały pokój, pościelić łóżko i zabrać tacę z naczyniami ze śniadania. Przytulam się do Ciebie. Nadal czuje piekące pośladki. Na szczęście, nie są już takie czerwone. Balsam pomógł.
- Co było dalej ?
-  Nie pamiętasz  suko ?
- Coś jakby przez mgłę, byłam w amoku. W sidłach pożądania, obezwładniającej namiętności.
- Ha ha ... namiętność ? To co robiliśmy, ni jak się ma do namiętności. Po tym jak mocno zerznąłem od tyłu Twoją cipkę i tyłek, obydwoje zdyszani, opadliśmy na łóżko. Leżeliśmy i rozmawialiśmy popijając czerwone wino. Potem zasnęłaś. Ja w tym czasie popracowałam przy laptopie, a kiedy się obudziłaś, stwierdziłem, że nabrałaś już sił, więc możemy przejść do dalszej części zabawy. Kazałem Ci pójść do łazienki, umyć się i zmyć z siebie zaschniętą spermę. Kiedy weszłaś z powrotem do pokoju naga z gęsią skórką na ciele, mój kutas od razu zrobił się twardy. Położyłaś się na łóżku. A ja nałożyłem Ci na oczy opaskę. Twe ręce ułożyłem nad głową i przypiąłem je kajdankami do poręczy łózka. Wiem, że ponownie dopadł Cię strach. Mając ciemność przed oczami, byłaś po stokroć mocniej wyczulona na dotyk. Początkowo pieściłem Cię delikatnie dłonią. Potem zamieniłem ją na pejcz. Wzdrygnęłaś się kiedy poczułaś jak Cię nim smagam po brzuchu. Robiłem to dość lekko, by Cię do niego nie zrazić. Końcówki pejcza dopadły sutków. Jęknęłaś głośno. Podobało Ci się. Co chwilę oblizywałaś zaschnięte usta. Pejcz pieścił ciało, a Ty poddawałaś się coraz bardziej rozkoszy. Wwiercałaś obolały tyłek w pościel. Mocno rozkładałaś nogi, jakbyś zapraszała mnie do środka swojej cipki. Kiedy wystarczająco Cię podkręciłem, odłożyłem pejcz i zacząłem Cię zachłannie całować i gryźć. Raz jęczałaś, a raz krzyczałaś. Wierzgałaś nogami. Wgryzałem się w usta, mocno wpychając w nie język. Czułem jak wysuwasz swój. Nasze języki ocierały się o siebie zachłannie. Ssałem i przygryzałem na przemian wargi ust. Widziałem na Twojej twarzy grymas. Całowałem i przysysałem się także do szyi, dekoltu, aż wreszcie dorwałem jędrne półkule. Z uwielbieniem ściskałem i pieściłem piersi. Lizałem sutki, czując ich twardość. Ssałem je i gryzłem. Kręciłaś głową na boki. Pojękiwałaś, wzdychałaś z różną częstotliwością, z różnym natężeniem. Zjechałem językiem niżej i niżej. Rozchyliłem płatki cipki by sprawdzić wilgotność. Mmm ... była cała nabrzmiała, śliska i ociekała podnieceniem. Uwielbiam ją w takim stanie. Kilka razy otwartą dłonią klepnąłem w nią. Za każdym razem wstrzymywałaś powietrze czekając co się dalej wydarzy. Każde klepniecie w cipkę, to kolejny Twój głośny jęk. Byłaś na granicy orgazmu. Dlatego też mocno wgryzłem się w cipkę, zassałem nabrzmiałą łechtaczkę i ssałem ją tak długo, aż doszłaś. Twoje jęki zamieniły się w krzyk. Cipka mocno się zaciskała. Ciało wygięło się w łuk i na chwilę znieruchomiało. Podnieca mnie patrzenia jak szczytujesz. Ciężko opadłaś na łózko. Dysząc i jęcząc. Próbowałaś zacisnąć uda, ale nie pozwoliłem Ci na to. Jeszcze mocniej rozchyliłem Twoje nogi. Chwyciłem za pośladki i przysunąłem bliżej siebie i z impetem wbiłem się w cipkę twardym kutasem aż po samą nasadę. Mocno ją rozepchałem. Pieprzyłem Cię w szybkim tempie. Ostre pchnięcia. Raz za razem. Ponownie wpiłem się w usta, tłumiąc Twoje jęki. Lizałem ciało, całowałem je i ssałem pozostawiając ślady i czerwone wybroczyny. Rżnąłem moją sukę na granicy bólu. Pakowałem kutasa w mokrą cipkę i szybkimi ruchami kciuka pocierałem łechtaczkę, doprowadzając Cię do potężnego orgazmu. Szarpałaś rękoma, próbując wydostać nadgarstki z kajdanek. Na próżno. Kajdanki pozostawiły czerwone ślady. To bolało. Usta miałaś otwarte. Jęczałaś, krzyczałaś, wyłaś w pełnej ekstazie. Cała drżałaś. Na Twoim ciele pojawiły się krople potu. Cipka mocno zaciskała się na moim kutasie. Czułem jej ciepło, jej wilgotność. Była obrzmiała i ciasna. Lubię takie. Po chwili mocno się spuściłem w Twoje wnętrze. Obficie je zalałem ciepłą spermą. Krew pulsowała w skroniach. Zdyszany wysunąłem się z Ciebie i popatrzyłem na Twoje ciało. Usta miałaś spierzchnięte. Skóra wilgotna od potu, zaczerwieniona, ze śladami po malinkach. Byłaś wyczerpana. Po chwili zasnęłaś. Okryłem Cię kołdrą. Położyłem się i patrzyłem jak słodko śpisz. A potem wyszedłem z pokoju.
- Nie rozpiąłeś kajdanek, nie ściągnąłeś mi ich !
- Wiem, nie mogłem.
- Czemu ?
- Bo to było częścią gry.
- Ale zostawiłeś mnie w przepasce na oczach i w kajdankach aż do rana ! Wiesz jak się czułam kiedy służba rozpinała mi kajdanki, mówiła coś do mnie w obcym języku i z pogardą na mnie patrzyła  ?
- Czułaś się poniżona, jak zwykła szmata.
- No dokładnie ...
- I dobrze, o to chodziło. To był dla Ciebie sprawdzian, który zdałaś na szóstkę, teraz jesteś moją pełnoprawną suką.
-  Panie, a czy Twoja suka może liczyć teraz na ostre rznięcie ?
- Najpierw mi obciągniesz, a potem będziemy się pieprzyć.
- Mmmm Panie ... mów tak do mnie jeszcze.
   Rozpinam Twoje spodnie, wyjmuję z nich penisa. Jest twardy jak skała. Liżę go po całej długości. Zasysam jądra. Powracam do kutasa. Wsuwam go głęboko do ust. Mocno obejmuję wargami i zachłannie go obciągam. Po chwili go wyciągam. Siadam na Tobie okrakiem. Nabijam się na penisa i zaczynam Cię ostro ujeżdżać. Biodro dziko kołyszą się w przód i w tył. Nachylam się nad Tobą i podaję Ci do ust sutki. Z uwielbieniem liżesz je i ssiesz. O tak ... tak mi rób kochany. Okna w pokoju są otwarte. Lekki wiatr otula nagie ciało. Prostuję się, opieram dłoń o Twoje udo. Palce drugiej dłoni pieszczą łechtaczkę. Uwielbiam Cię ujeżdżać. Kutas wsuwa się w cipkę po same jądra. Dosadnie go w sobie czuję. Biodra unoszą się i opadają. Kołyszą się w zmysłowym tańcu. Orgazm coraz bliżej. Głośno pojękuję. Ponownie nachylam się nad Tobą. Dziko się całujemy. Chwytasz mnie za pośladki i nabijasz mnie na swoją grubą pałę. Teraz Ty nadajesz rytm. Wciskasz penisa mocno i głęboko. Cipka mnie już boli od tych pchnięć. Jeszcze moment, jeszcze chwilka ... o tak, obydwoje zatracamy się w orgazmie. Głośny krzyk roznosi się po pokoju. To nic, że okna są otwarte, że ktoś mnie usłyszy. Lubię być tak obnażona. Lubię ten dreszczyk emocji. I wiem, że i Ty uwielbiasz mój krzyk rozkoszy. Intensywne skurcze cipki, mocne skurcze penisa. Wlewasz we mnie dużą porcję spermy. Świat wiruje tysiącem barw. Zatracam się w obłędnej rozkoszy. Mam problem z nabraniem powietrza. Opadam na Ciebie. Dwa ciała, jednym się stały. Dwa oddechy wspólnym jednym i tym samym ...
Mr G ... dziękuję za pomysł i możliwość wykorzystania Twoich słów, dzięki, którym mogłam stworzyć dokończenie tej historii.  

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...