poniedziałek, 18 grudnia 2017

W szponach pożądania ...

5 maja 2008 r  
   Choć niebo było lekko zachmurzone to i tak zdecydowałam się na przejażdżkę rowerową. Ubrałam się odpowiednio, wsiadłam na rower i pojechałam. Lubię jeździć na rowerze, a to dlatego, że moja kobiecość jest niesamowicie unerwiona i wystarczy jej kilka delikatnych pieszczot bym mogła szczytować. Jadąc rowerem zawsze odczuwam podniecenie. Łechtaczka odpowiednio dopasowuje się do siodełka roweru. I tym razem też tak było, im dłużej jechałam i dociskałam biodra do siedzenia tym coraz bardziej mnie to podniecało. Oddech zaczął przyspieszać, czułam jak robię się wilgotna, jak łechtaczka jest nabrzmiała i ślizga się w szponach spodni, prosi by ją uwolnić, pogłaskać, popieścić. Każdy następny ruch pedałem powodował ruch biodra, tym samym ocieranie się mojej cipki o materiał i twarde podłoże siedzenia. Zacisnęłam dłonie na kierownicy, przecież nie mogę tutaj szczytować, nie mogę jęczeć. Przejeżdżałam akurat przez park gdzie wielu spacerowiczów korzystało z kąpieli słonecznej, dzieci bawiły się w piasku. Za parkiem rozpoczynał się las, tam mogę się zatrzymać i zrobić ze swoim ciałem porządek. Przejechałam szybko przez uliczki parku, żeby dostać się do lasu musiałam pokonać wyboistą dróżkę. To był totalny odlot. Jechałam powoli, każde mocniejsze drgnięcie roweru powodowało mocno odczuwalną rozkosz, nie zważałam już na to czy ktoś jest w pobliżu. Każdy ruch powodował przeszywające uczucie podniecenia, każdy ruch powodował mocniejsze bicie serca i jęk wydobywający się z mich otwartych ust. Byłam u kresu wytrzymałości, łechtaczka przesuwała się na lewo i prawo ocierając się o szew spodni. Powoli dochodziłam, nie miałam siły dłużej z tym walczyć. Jechałam na oślep, z lekko przymrużonymi oczami, dłonie mocno zaciśnięte na kierownicy zaczęły mnie już boleć. Ciało wyginało się w łuk. Brakowało mi powietrza, w głowie zaczęło mi się kręcić, to były ostanie chwile, które poprzedzały wybuch wulkanu jakim był orgazm. Dojechałam do lasu, przy najbliższym drzewie z impetem się zatrzymałam, zeszłam w pośpiechu z roweru, rzucając go w nieładzie na ziemię. Podeszłam do drzewa, rozpięłam szybko spodnie. Lewą ręką trzymałam się kory drzewa, prawą ręką wślizgnęłam się w bardzo mocne wnętrze cipki. Nie panowałam nad swoimi ruchami, nad swoim ciałem, zaczęłam ocierać się o drzewo, przytulać się do niego. Dwoma palcami weszłam w środek gorącej dziurki, a kciukiem drażniłam łechtaczkę. Świat wirował wokół mnie, jęczałam … jęki odbijały się echem po lesie. Byłam tak mocno podniecona, że na orgazm nie musiałam długo czekać. Ciało zaczęło drżeć, przeszywały mnie spazmy rozkoszy. Czułam jak na moich palcach zaciskają się mięśnie pochwy, czułam jak cała moja kobiecość pulsuje … następny mój jęk przerodził się w okrzyk, miałam wrażenie, że zaraz spłonę, spalę się żywcem, byłam w dzikiej żądzy pożądania. Wielka siła orgazmu pochłonęła mnie w całości, straciłam świadomość. Ciało wiło się, biodra poruszały się w dziwnym tańcu. Chwilkę tak jeszcze stałam z ręką w środku cipki, musiałam się uspokoić, dojść do siebie. Wyciągnęłam rękę, była cała mokra i śliska z moich soczków. Opadłam na ziemię, głowę oparłam w drzewo i długa tak jeszcze siedziałam z zamkniętymi oczami, oddech powoli się uspakajał, podniecenie powoli ustało. Zadowolona i zaspokojona wsiadłam na rower i pojechałam dalej, w podbrzuszu znowu poczułam ogarniające mnie ciepło … łechtaczka zwinnie przemieszczała się i ślizgała w majteczkach …

* * *

Samotność mnie dobija, mam taką ochotę na Ciebie, mam taką ochotę zanurzyć się w otchłani namiętności, poczuć Twe gorące usta na swym ciele. Jest już wieczór, nie wiem co ze sobą zrobić. Ogarnia mnie niemoc, nie potrafię zebrać myśli. Ciało wciąż nienasycone, wciąż prosi o jeszcze. Weszłam do łazienki. Zdjęłam bluzkę, spodnie. Popatrzyłam w lustrze na moje ciało. Pięknie się prezentowało w tej bieliźnie z bordowej koronki. Powolutku odpięłam stanik, zsunęłam go po ciele i rzuciłam na podłogę, zdjęłam majteczki i wolnym krokiem powędrowałam w stronę prysznica. Weszłam do kabiny, ciepłe krople wody zaczęły otulać równomiernie moje ciało, powolutku odprężałam się. Namydliłam gąbkę żelem pod prysznic i zaczęłam masować i myć swoje ciało. Zamknęłam oczy, dźwięk odbijających się kropli o ścianki prysznica działał na mnie kojąco. Moje myśli powędrowały gdzieś daleko, wróciły wspomnienia naszych wspaniałych spotkań, naszych wspaniałych uniesień.
Im dłużej się masowałam tym odczuwałam mocniejsze pożądanie. Odłożyłam gąbkę na bok, ciało było już mocno namydlone, gorące, rozpalone … usiadłam w brodziku prysznica, zamknęłam oczy i zaczęłam się pieścić. Głaskałam opuszkami palców twarz, Jeździłam nimi po rozpalonych ustach, językiem zataczałam kółka wokół palca, aż wreszcie wzięłam go do buzi i zaczęłam pieścić ustami, wyobrażając sobie Twoją męskość którą zwinnie pieszczę ustami. Pieściłam szyję, ramiona. Palce zwinnie sunęły po namydlonym ciele. Dorwałam piersi …czułam, że moja cipka wypełnia się soczkami. Pieściłam moje piersi powoli i delikatnie, lecz z czasem pieszczoty nabrały tempa, były szybsze i mocniejsze. Ugniatałam je i masowałam. Sterczące i twarde sutki domagały się pieszczot. Drażniłam je opuszkami palców, szczypałam i naciągałam. Zaczęłam pojękiwać, serce biło coraz mocniej, ciepłe krople wody otulały moje ciało zmywając z niego całą pianę. Czułam jak moje podniecenie rośnie z każdą następną sekundą, już nie było odwrotu, nie byłam w stanie przestać, zatrzymać się. Jakaś niewyobrażalna siła pchała mnie w tę szaleńczą grę, w świat rozkoszy. Dłonie dziko błądziły po mokrym ciele, rozchyliłam nogi … moja kobiecość była już nabrzmiała, rozchyliłam jej płatki i zaczęłam gładzić jej mokre wnętrze. Jęki stawały się coraz mocniejsze, głośniejsze. Lewą ręką pieściłam na przemian piersi i drażniłam sterczące, twarde sutki , a prawą ręką doprowadzałam moją cipkę do rozkoszy. Moje dwa palce zwinnie wsuwały się i wysuwały z mojej dziurki, dodatkowo kciukiem pieściłam łechtaczkę. Biodra unosiły się lekko w górę, Ruchy stały się mocne, ciało ocierało się o ściany prysznica, wiłam się jak kotka, brakowało mi tchu. Cała drżałam, ciałem zaczęły targać spazmy rozkoszy … nie pozwoliłam jednak by dopadł mnie orgazm. Uwielbiam ten moment przed nadejściem orgazmu kiedy ciało jest na granicy wytrzymałości. Teraz właśnie nadeszła ta chwila. Chwyciłam do ręki słuchawkę z prysznica, nastawiłam mocny strumień ciepłej wody.. Lewą ręką mocno rozszerzyłam wargi sromowe, a strumień wody skierowałam wprost na moją bardzo nabrzmiałą i dużą łechtaczkę, zataczałam na nie kręgi, wykonywałam posuwiste ruchy … w pewnym momencie nie wytrzymałam … ciało mocno się naprężyło, pchnęło biodra w przód, znieruchomiałam, z ust wydobył się krzyk, krzyk wielkiej rozkoszy. Czułam jak systematycznie zaciskają się mięśnie pochwy, jak całe moje wnętrze pulsuje. Nie byłam w stanie nabrać powietrza, trzymałam kurczowo słuchawkę prysznica do ostatniego momentu, momentu w którym przeszyła mnie nieziemska siła orgazmu. Bezwładnie opadłam, z ręki wypadł prysznic. Straciłam świadomość, straciłam siły, byłam wyczerpana, serce biło jak szalone. Leżałam zwinięta w kłębek na podłodze prysznica, woda sączyła się ze słuchawki otulając moje rozgrzane ciało mocnym strumieniem wody. Powolutku dochodziłam do siebie. Byłam w błogim stanie, ciało odprężone i nasycone, oddech powoli zwalniał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...