poniedziałek, 18 grudnia 2017

Słodki smak zemsty

2 maja 2008 r  
   Jesteś, jak zawsze spóźniony na nasze spotkanie, zdążyłam się już do tego przyzwyczaić, choć nadal mnie to denerwuję.
Dzisiaj mam dla Ciebie niespodziankę. Trochę się nad Tobą poznęcam, co Ty na to ?
  W pokoju panuje półmrok, deszcz wściekle obija swymi kroplami szyby.
   Siedzisz na drewnianym krześle, na środku pokoju, jesteś nagi. Ręce masz skrępowane i przywiązane do oparcia krzesła, nogi Twe przywiązane są w kostkach do nóg krzesła. Jesteś głodny, głodny seksu. Widzę Twój błysk w oczach, wiem, że powolutku ta sytuacja zaczyna Cię podniecać, ale jesteś nieświadom tego co chcę z Tobą zrobić.
  Podchodzę do Ciebie i wgryzam się w Twoją szyję, podskakujesz na krześle. Wiem, że lekko Cię to zabolało … miało zaboleć. Uśmiecham się i odchodzę w głąb pokoju. Rozpinam bluzkę, zdejmuję i rzucam na podłogę, ściągam spódnicę. Twoim oczom ukazuje się sylwetka kobiecych kształtów. Kuszę Cię … widok mojego ciała w tej skąpej bieliźnie, wywołuje w Tobie falę podniecenia. Widzę jak Twoja męskość powolutku sztywnieje … hm … zabawa dopiero się zaczyna.
  Kręcąc tyłeczkiem zmysłowe kręgi, rozpinam staniczek i rzucam go w Twoim kierunku. Twoim oczom ukazują się jędrne piersi lekko kołyszące się na boki. Ściągam także majteczki. Jestem już naga, tak jak i Ty. Błądzę dłońmi po pachnącej skórze, masuję piersi, zatrzymując się chwilkę przy twardych sutkach, lekko je naciągam, pocieram palcami. Przygryzam wargę, odchylam lekko głowę w tył i pojękuję. Cały czas staram się nie spuszczać Cię z oczu. Rozbudzam Twoje zmysły. Jesteś lekko podenerwowany, wiem, że masz ogromną ochotę zatopić się we mnie. Twoja męskość jest już sztywna i twarda … oj kusi mnie widokiem, kusi, ale nie dam się zwieść. Pieszczę całe swe ciało, kawałek po kawałku, błądzę dłońmi po omacku po mych krągłościach, sunę palcami coraz niżej i niżej, aż wreszcie docieram do wzgórka łonowego, zanurzam palce w mocno wilgotnym wnętrzu … jakie to cudowne uczucie, jestem taka rozpalona. Słyszę jak prosisz bym już dała Ci spokój, bym już nie męczyła Cię, bym już podeszła do Ciebie i nadziała się na Twego członka. Podchodzę … przejeżdżam swymi wilgotnymi palcami po Twych ustach … tak właśnie Kochany smakuję, poczuj ten smak … Patrzysz na mnie swym wzrokiem poddanym i z wielką zachłannością zlizujesz językiem moją kobiecość. Błagasz bym już dała spokój tej chorej grze. Nie … nie Kochany, musisz jeszcze po cierpieć, tak jak ja zawsze cierpię, kiedy Ciebie nie ma, kiedy się spóźniasz … Odchodzę, chwytam do ręki swojego przyjaciela, metalowy wibrator, pełen żądzy, zimny i twardy. Przekręcam nasadkę, dłoń wpada w miłą wibrację … mmmm … uwielbiam ten dźwięk, uwielbiam to uczucie. Wkładam go między piersi, jego lodowaty chłód wywołuje gęsią skórkę na ciele. Czuję jak wnętrze mojej cipki dopada znajome uczucie ciepła i niepohamowanego pożądania. Machiną rozkoszy przejeżdżam po wilgotnych ustach, kreślę kółka wokół sutków. Moje jęki są coraz głośniejsze, głębsze … patrzę na Ciebie pełna dzikiej żądzy. Z wielką niecierpliwością kręcisz się na krześle, Twój członek podskakuje nerwowo. Jesteś na granicy wytrzymałości. Twoje ciało się pręży, próbujesz wydostać się z objęć sznurka, którym Cię przywiązałam, na próżno … jesteś wściekły … podniesionym głosem mówisz bym już przyszłam do Ciebie i zrobiła co tylko chcę … hm … przecież właśnie robię dokładnie to czego chcę … więc po co te nerwy … siadam na podłodze naprzeciw Ciebie, rozchylam mocno nogi, moja zabaweczka jest już rozgrzana, jednym mocnym ruchem wkładam ją w moja kobiecość. Przeszywa mnie dreszcz emocji. Czuję rozkoszne wibracje we wnętrzu, powolutku doprowadzają mnie one do stanu wrzenia.
Wpatrujesz się we mnie, a raczej w moją nagą kobiecość, wypełnioną po brzegi soczkami. Jest cała Twoja, tylko dla Ciebie, masz ją na wyciągniecie ręki, lecz dosięgnąć nie potrafisz. Patrzę na Ciebie swym podnieconym wzrokiem … moje jęki przeszywają Twoje ciało pozostawiając dreszcze. Nie pozwalam by zabaweczka doprowadziła mnie na szczyt, wolę żebyś to Ty zrobił. Wreszcie lituje się nad Tobą. Wyciągam przyjaciela z mojej cipki, w świetle księżyca lśni on swym srebrzystym kolorem i moimi soczkami, które równomiernie go otuliły.
  Podchodzę do Ciebie. Zatapiam język w Twoich ustach. Nasze pocałunki są dzikie, mocne, nasze języki wręcz toczą walkę ze sobą. Prosisz bym Cię odwiązała. Nie, Kochany, nie odwiążę Cię, dzisiaj chcę mieć nad Tobą władzę. Całuje Twój kark, muskam ustami tors, szczypię Twoje sutki … aż wreszcie dosiadam Cię i z wielkim impetem nadziewam się na Twego członka. Czuję jak się odprężasz, do tej pory byłeś bardzo spięty. Krew mocno pulsuje w żyłach. Moje biodra unoszą się i opadają. Ruchy są mocne i głębokie, chcę poczuć Cię całą sobą, chcę byś mocno mnie wypełnił. Wtulasz twarz w moje piersi, przygryzasz zębami sutki, jeździsz wilgotnym językiem po całej ich powierzchni. Jesteśmy bardzo podnieceni. Moje palce zatapiają się w Twoich ramionach, drapię Cię paznokciami. Wiję się na krześle, czuję jak naszymi ciałami targają spazmy rozkoszy, nasze biodra kołyszą się w tym samym rytmie. Ruchy stają się dzikie i nieokiełznane. Ledwo łapię oddech. Całujesz mnie, Twoje pocałunki są zachłanne, gryziesz moje wargi, ssiesz je. Orgazm przychodzi szybko. Zastygam w bezruchy, a TY swymi biodrami wykonujesz mocne ruchy i tym samym wchodzisz głęboko, aż wreszcie zalewasz mnie falą ciepła. Wyczerpani, zasapani i lekko spoceni opadamy na krzesło. Nasze twarze ocierają się o siebie, usta spotykają się w namiętnym pocałunku. Patrzę na Ciebie zadowolona, uśmiechasz się do mnie, choć w Twoich oczach poznaję lekką nutkę gniewu.
- Czemu brałaś mnie na wytrzymałość, czemu się tak nade mną znęcałaś, przecież wiesz jak bardzo podniecająco działa na mnie widok Twojego ciała, dlaczego kazałaś mi tak długo na siebie czekać ? – spytałeś z lekkim wyrzutem w głosie.
- Hm … to była nauczka Kochanie, chciałam byś i Ty raz poczuł jak to jest kiedy ciało rozpalone, podniecone czeka na dotyk, a tej drugiej osoby nie ma w pobliżu, bo znowu, któryś raz z kolei spóźnia się na spotkanie – odpowiadam lekko rozbawiona.
Ach … zemsta ma słodki smak …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...