poniedziałek, 18 grudnia 2017

Zniewalający zapach Twojego ciała ... jestem w amoku pożądania ...

30 kwietnia 2008 r   
  To była wspaniała impreza urodzinowa naszej przyjaciółki, czas szybko zleciał. Pora wracać do domu. Przez całą imprezę czułam Twój wzrok na sobie, przyglądałeś się mnie, rozbierałeś mnie wzrokiem, uśmiechałeś się, a ja kusiłam Cię swoim widokiem, prowokowałam Cię swym spojrzeniem. Wyczułam dziwną więź między nami. Impreza się skończyła, wychodzimy wspólnie z lokalu. Stwierdzasz, że odprowadzisz mnie do domu. W powietrzu wyczuwalny jest chłód. Zatrzymujesz taksówkę i postanawiasz towarzyszyć mi w drodze powrotnej do domu.
Siedzimy w milczeniu podczas gdy taksówka przemierza kolejne kilometry drogi. Każde z nas patrzy przez okno po swojej stronie, ale w pewnej chwili samochód podskakuje na jakimś wyboju i ja ląduję pośrodku tylnego siedzenia, muskając kolanem Twoją nogę. Wtedy nie wiedzieć czemu, zaczynasz mnie całować. A może to ja całuję Ciebie. Mój umysł wypełnia pustka, wsłuchuję się w miękki dźwięk naszych ust, które znowu się spotykają, i tak bez końca. Wysiadamy z taksówki, całujemy się chwilę na chodniku, a późnej w windzie. Gdy otwieram kluczem drzwi mojego mieszkania, obejmujesz moje biodra, a Twoje usta muskają mój kark, policzka i płatki uszu. Wreszcie drzwi stają otworem, a my całujemy się już na środku mojego mieszkania, nie opierając się o nic z wyjątkiem siebie samych. Podchodzimy do łóżka, kładziemy się i znowu zatapiamy usta w namiętnych pocałunkach. Ta chwila trwa bardzo długo. Twoja subtelna gra doprowadza mnie do stanu wrzenia, czuję jak robię się wilgotna. Jest tak cudownie, nie chcę by to się skończyło, nie chcę by nastąpiła kolejna niezręczna chwila, w której będziemy mogli zadać pytanie o to, co właściwie robimy. Te pocałunki żyją własnym życiem. Są oderwane od czasu. Rozniecasz we mnie ogień. Myśli błądzą, nie wiem co robię, nie interesuje mnie to teraz. W tej chwili myślę tylko o Tobie, o Twoich miękkich włosach, o Twoich gorących ustach pachnących cynamonem. Dzisiaj usłyszałam od Ciebie pewne słowa, które spowodowały, że wymięłam.
- Podoba mi się w Tobie dosłownie wszystko, proszę daj mi szansę – szepnąłeś mi do ucha na dzisiejszej imprezie.
Nadal nie mogę uwierzyć w to, że czujesz do mnie coś takiego. I nie potrafię zignorować faktu, że ja czuję dokładnie to samo. Może tak miało właśnie być. Możliwe, że nigdy nie będziemy ze sobą na stałe… możliwe, że nigdy nie zobaczę jak rano się golisz, nie będę mogła zasypiać i budzić się w Twoich ramionach, jeść razem śniadania. Być może nigdy nie będziemy szli trzymając się za ręce przez park, ale mogę mieć Cię teraz. Nic i nikt nie odbierze nam tej chwili.
Leżymy na atłasowej pościeli, nasze ciała poruszają się w zgodnym rytmie, widzę tylko niewielką część Twojej postaci. Silne ramię, płatek ucha. Moje palce gładzą Twój obojczyk, a potem mocno zaciskają się na Twoim ciele. Jestem pełna pożądania, pełna namiętności …kochaj mnie …
Nasze wspólne chwile są jak wiosenne słońce, ciepłe i radosne. Otulona kołdrą patrzę jak wstajesz z łóżka. Twoje ciało jest zniewalająco piękne, umięśnione i takie męskie. Wychodzisz do łazienki. Słyszę jak krople wody obijają się o ścianki prysznica. Wyobrażam sobie jak ciepły deszcz wody otula Twe nagie ciało. Wstaję z łóżka, nakładam na rozgrzane ciało jedwabny szlafroczek. Przyznam, że mam ochotę przyjść do Ciebie pod prysznic, namydlić Twoje ciało, pieścić je i doprowadzać Cię do obłędu szaleństwa .... ale powstrzymuję się ... nie, jeszcze nie teraz. Podchodzę do komody i nastawiam płytkę z muzyką. Wsłuchując się w jej melodię, nie słyszę jak wracasz do pokoju. Podchodzisz, stajesz za mną i wtulasz się we mnie. Moje ramiona pokrywają się gęsią skórką, zamykam oczy. Błądzę dłońmi po Twoich wilgotnych jeszcze włosach, po ciepłym karku. Odchylam głowę w tył, całuję Twą szyję, wdychając słodki zapach Twojej skóry.
- Tak się cieszę, że tu jesteś – mówię. Jestem taka szczęśliwa.
- Ja też – odpowiadasz, ściągając mój szlafroczek, który w nieładzie ląduje na podłodze.
Bierzesz w dłonie moje piersi i delikatnie je pieścisz, zataczając kółeczka na sterczących sutkach. Obracam się w Twoją stronę. Stoisz przede mną w samych bokserkach, przez które odznacza się Twoja męskość w pełnej gotowości, sztywna i stercząca. Prowadzę Cię na łóżko. Przyglądasz się, podziwiasz moje ciało, całujesz je w nowych miejscach, dotąd zakrywanych i mocno strzeżonych. Rozbudziłeś moje zmysły, jestem gotowa na wszystko.
Wkradasz się w moją kobiecość. Kochamy się powoli, powstrzymując się nawzajem w różnych momentach, aż w końcu nie możemy już dłużej wytrzymać i stajemy się coraz bardziej nienasyceni, niecierpliwi. Jeszcze nigdy tak wyraźnie nie czułam ciepła jakim obdarza mnie mężczyzna. Wchodzisz we mnie głęboko i intensywnie. Zatapiam paznokcie w Twoich plecach i przyciskam Cię do siebie jeszcze mocnej. Czuję jak szczelnie mnie wypełniasz, jak Twój oddech przeszywa mnie na wskroś. Twoja dłoń drażni każdy centymetr mojego ciała, muskasz ustami piersi, obejmujesz wargami sutki, opuszkami palców gładzisz aksamitną skórę mojego brzucha. Twoja czułość i ciepło mają słodki smak. Twój dotyk jest zniewalający. Z pasją doprowadzasz mnie powoli do rozkoszy. Wciąż domagam się Twego dotyku, wciąż jestem nienasycona. Omotani szaleńczą grą zmysłów, omotani pożądaniem, wstępujemy na drogę ku bram raju. Brniemy w to magiczne uczucie nasycenia coraz bardziej, głębiej i mocniej. Wdrapujemy się na szczeble pożądania i namiętności, by za chwilę móc wspólnie dotykać nieba. Jesteś wszystkim tym czego pragnę i potrzebuję. Nasze ciała ocierają się o siebie, tańczą w takt naszego oddechu. Wspólnie szczytujemy, nasze jęki roznoszą się po całym pokoju, ciała wiją się w spazmach rozkoszy. Czuję jak całe moje wnętrze pulsuje, jak dostaje chaotycznych skurczy, moje biodra zastygają w bezruchu, eksplodujesz we mnie z wielką siłą, pozostawiając niesamowite ciepło w mej kobiecości … unoszę się nad ziemią, jestem lekka jak puch, frunę ponad chmurami, lecę jak ptak … jestem w amoku, w amoku pożądania i dzikiej żądzy … nasza chwila uniesienia jest ukojeniem dla mej duszy i ciała … rozkosz i błogie uczucie, które zawładnęło moim ciałem jest po prostu ekstremalne.
Długo jeszcze leżymy w łóżku i odpoczywamy, nie mogąc nasycić się wzajemnym widokiem.
Później zamawiamy jedzenie z małej restauracyjki i przy blasku świec jemy z apetytem wspaniałości, a potem z powrotem wdrapujemy się na łóżko, gdzie rozmawiamy i słuchamy muzyki, walcząc z falami zmęczenia, aby móc delektować się wspólnie spędzonymi chwilami i nie tracić czasu na sen.
- Tak bardzo lubię Cię dotykać – mówisz, gładząc wewnętrzną stronę mych ud, a potem wolno i namiętnie mnie całujesz.
Zaczynam coraz bardziej wymiękać, pomimo zachowania maski twardej kobiety, która mocno stąpa po ziemi … czuję jak podnieca mnie Twoja bliskość, Twoje słowa. Zaczynasz być dla mnie bardzo bliską osobą, stajesz się moim narkotykiem, moim uzależnieniem.
Wreszcie zmęczeni, zasypiamy we wspólnym objęciu o godzinie 4.30. W południe budzi nas śpiew ptaków i lekko onieśmielone promyki słońca przedzierające się przez okno. Otwieram oczy i uśmiecham się lekko sama do siebie. Czas zejść na ziemię i wrócić do rzeczywistości … choć przyznam, że wcale nie mam na to ochoty … lecz życie toczy się dalej.
- Pora wstać Kochanie – szepczę Ci do ucha i delikatnie muskam ustami Twoje ramię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...