Urlop w Egipcie, u boku dwóch kolegów. Gorące, wręcz parzące słońce. Błękit wody, kąpiel w basenach, szaleństwo w aqua parku, wieczorne spacery, egzotyczne drinki, a przede wszystkich sex w trójkącie.
Nie do końca wiem, dlaczego zdecydowałam się na ten wyjazd. Może jak większość chciałam spróbować czegoś nowego, nieznanego do tej pory. A może miała to być chwila zapomnienia, odskocznia od szarej rzeczywistości dnia codziennego. Hm ... ale do rzeczy.
Szymon, Marek i ja, wszyscy biliśmy w podobnym wieku.
Hurghada, Hotel Jungle Aqua Park
Pokój 1712
Wnętrze pokoju wypełnione było dość dusznym powietrzem, włączyliśmy klimatyzację i rozejrzeliśmy się dookoła. Pokój główny posiadał olbrzymie łoże małżeńskie, dwa stoliki nocne, oraz długą komodę z telewizorem stojącą naprzeciw łóżka. Szerokim przejściem, na którego bokach wisiały zwiewne firanki imitujące zasłony, przeszliśmy do kolejnego pokoju. Pod ścianą stało pojedyncze łóżko, a naprzeciw piętrowe.
- Haaa, jest wyjście na taras - mówiąc to, Szymon gwałtownym ruchem odsłonił firankę i zamaszyście otworzył drzwi na taras.
Widok był cudowny. Owalny, bardzo rozległy basen aż raził swoim błękitem. Dookoła leżaki i parasole. Egzotyczna roślinność nadawała temu miejscu niepowtarzalny klimat. Weszliśmy z powrotem do pokoju.
- To jak robimy, z którym z nas śpisz tej nocy ? - Szymon mówiąc to filuternie się uśmiechnął i usiadł na krawędzi dużego łóżka.
- Wybacz, ale nie myślisz chyba, że będę spała z którymś z Was w jednym łóżku !
- Ależ kochana Aniu właśnie tak myślę, jedna noc ze mną, druga z Markiem i tak w kółko.
- Hm ... a może wszyscy razem będziemy spać w tym olbrzymim łóżku, Ty pośrodku, a my po bokach.
- Marek ! - krzyknęłam rozbawiona
- I co kobieto krzyczysz, Marek ma rację, śpimy razem. Ty pośrodku, a my po bokach. Zresztą jakie to ma znaczenie i tak będziemy się bzykać do białego rana.
- Jesteście niepoważni – mówiąc to uśmiechnęłam się i kręcąc głową weszłam do łazienki.
W oddali słyszałam śmiech obydwóch panów, oraz ich dyskusje na temat wieczornych planów. Odkręciłam zimną wodę w umywalce, nachyliłam twarz i opłukałam ją. Popatrzyłam w lustro, krople wody nieregularnie spływały po twarzy. Uśmiechnęłam się i na chwilkę przymknęłam oczy. Myśl o wspólnie spędzonej nocy i cudownej rozkoszy, którą mieliśmy dawać sobie wzajemnie, wzbudzała we mnie coraz większe uczucie podniecenia. Oczami wyobraźni widziałam tę całą sytuację, tę niesamowitą chwilę pełną pożądania. Z zamyśleń wyrywało mnie pukanie do drzwi.
- Ania, wyjdź już z tej łazienki. Chcemy iść na kolację.
- Oj idę już, idę - Po raz ostatni spojrzałam w lustro. Blask w oczach zdradzał stan w jakim się znajdowałam.
Wyszłam z łazienki i chwytając kolegów za ręce wyszliśmy na kolacje. Po kolacji poszliśmy na długi spacer. Zatrzymaliśmy się w jednej z knajpek. Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz, zamówiliśmy kawę i drinki. Rozbawieni, delektowaliśmy się widokiem zachodzącego słońca. Nim się obejrzeliśmy, zrobiło się już ciemno. Postanowiliśmy wrócić do pokoju. Blask księżyca i tysiące gwiazd oświetlało nam drogę. Wieczór był bardzo ciepły, w oddali słychać było egzotyczną muzykę. Weszliśmy do pokoju, otworzyliśmy drzwi z tarasu i postanowiliśmy jeszcze chwilkę posiedzieć na świeżym powietrzu. Mimowolnie spoglądałam to na Marka, to na Szymona. Zastanawiałam się co będzie dalej, kto zrobi pierwszy krok.
- Ok, chłopaki, Wy sobie jeszcze siedźcie, a ja idę pod prysznic.
- Tylko nie chłopaki, dobra – Marek mówiąc to spojrzał na mnie rozbawiony.
- Wiecie przecież, że uwielbiam tak do Was mówić.
Weszłam do pokoju, wyciągnęłam z walizki koszulkę nocną i udałam się do łazienki. Odkręciłam wodę, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Ciepły strumień wody otulił ciało. Namydliłam gąbkę i powolutku, bez pośpiechu zaczęłam się myć. Para wypełniła łazienkę, zrobiło się ciepło i duszno. Gąbka wdzierała się w każdy zakamarek ciała. Dłonie zwinnie sunęły po skórze wywołując małe, ciepłe dreszcze. Przeciągałam się leniwie jak kotka, oczy samoistnie się zamykały. Potrzebowałam dotyku. Wsunęłam dłoń w moją kobiecość, musnęłam opuszkami palców łechtaczkę. Uwielbiam ją dotykać, gęsia skórka pojawiła się na ciele. Chwilkę drażniłam dotykiem moje najczulsze miejsca, a następnie zakręciłam wodę i wyszłam spod prysznica. Niedokładnie wytarłam się ręcznikiem, kropelki wody nadal powolutku spływały po skórze. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w łóżku. Ubrałam koszulkę nocną i wyszłam z łazienki. Wchodząc do pokoju załączyłam telewizor, oraz zgasiłam światło. Leniwie przewijałam pilotem kanały. Do pokoju wszedł Marek. Usiadł na łóżku i zaczął mnie łaskotać. Wygłupialiśmy się jak dzieci. Niepostrzeżenie nasze oczy się spotkały. Słyszałam Jego szept, delikatne jak dotyk słowa pełne namiętności. Rozbudzał mnie, rozgrzewał. Byłam zanurzona w otchłani pożądania. Twarz przy twarzy, usta przy ustach. Zarost lekko drapał policzka. Usta gorące, wilgotne całowały moje usta. Język zwinnie wibrował i ocierał się o mój język. Ciepłe dłonie sunęły po ciele w poszukiwaniu rozkoszy. Dotyk sprawiał, że każdy mój nerw, każdy mięsień budził się do życia. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Próbowałam opanować oddech, na próżno. Tętno coraz szybsze. Całowaliśmy się namiętnie. Przywarłam do ciała Marka. Czułam rozchodzące się rozkoszne ciepło.
- Idę szybko pod prysznic, zaraz wrócę do Ciebie – wyszeptał Marek, po czym wstał i poszedł do łazienki.
Leżąc rozmarzona na łóżku, zastanawiałam się co porabia Szymon. Nawet klika razy go zawołałam, ale się nie odezwał. Zaniepokojona wstałam i poszłam na taras. W oddali zauważyłam kogoś pływającego w basenie. Podeszłam, to był On.
- Kochany, wychodź z tej wody.
- Zaraz, muszę się trochę zrelaksować.
- No chodź już, bo się stęskniłam za Tobą – mówiąc to uśmiechnęłam się lubieżnie i skierowałam się w stronę pokoju.
Podchodząc do łóżka, zauważyłam otwierające się drzwi z łazienki. Marek ubrany tylko w bokserki podszedł bliżej. Wyłączył telewizor, a później przytulając mnie zaczął całować. Doprowadzał mnie do obłędu jakim była rozkosz. Ujął dłonią mą pierś. Muskał opuszkami palców jej aksamitną skórę. Zataczał kółka wokół sutka, masował go i delikatnie podszczypywał. Popatrzyłam na Marka oczami pełnymi pożądania, swobodnym ruchem popchnęłam Go na łóżko i dosiadłam patrząc Mu głęboko w oczy. Jakby teatralnym ruchem oblizałam zmysłowo języczkiem wargi. Zataczałam tyłeczkiem delikatne kółeczka nad Jego udami. Czułam nabrzmiałego, gotowego penisa jak przypadkiem ocierał się o moją cipkę i uda. Nachyliłam się nad twarzą kolegi i zaczęłam go całować. Nasze języki po raz kolejny się spotkały. Wspólnie przepychały się między sobą. Liżąc brodę, schodziłam niżej. Całowałam tors, ssałam sutki. Drażniłam je czubkiem języka. Byłam jak w transie. Łapczywie dobrałam się do bokserek. Ugniatałam i masowałam przez materiał penisa. Zsunęłam bokserki i chwyciłam penisa w dłoń. Czułam pajęczynkę żyłek. Wykonywałam posuwiste ruchy góra-dół. Nachyliłam się, wodziłam językiem po główce, zataczałam na niej kółeczka. Patrząc na Marka lizałam Jego męskość jak loda, raz po raz. Szybko, zachłannie, chwilkę później powolutku delektując się smakiem. Aż wreszcie wsunęłam go do ust. Mocno objęłam go wargami. Wsuwałam głęboko, dobitnie pieściłam. Marek wsunął dłoń w moje włosy, tym samym nadając swój rytm, swoje tempo. Tyłeczek miałam mocno wypięty. W pewnej chwili poczułam dłoń wsuwającą się między moje uda. To była dłoń Szymona, który wrócił już z basenu i przyłączył się do nas. Byłam podniecona do granic, wilgotna i stęskniona dotyku. Szymon wsunął dwa palce w moje gorące, mokre wnętrze cipki. Jęknęłam przeciągle. Rytmicznie wkładał je i wyciągał, drażniąc przy tym nabrzmiałą już łechtaczkę.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz