wtorek, 19 grudnia 2017

Nasze wspólne uniesienie

3 marca 2011 r
   Jestem w pracy. Siedzę przy biurku i nie mogę się skupić. Wciąż myślę o Tobie. Nagle z zamyśleń wyrywa mnie telefon. Podnoszę słuchawkę. Proszą mnie na recepcję, podobno jakiś klient w sprawie kontraktu na mnie czeka. Lekko zdziwiona, schodzę na dół. Stoisz przy recepcji i uroczo się do mnie uśmiechasz. Czuję jak moje policzka robią się czerwone. Nie przypuszczałam, nie spodziewałam się, że wyrwiesz się z pracy, by mnie odwiedzić.
   Zaprowadzam Cię do mojego gabinetu. Okna zasłonięte są żaluzjami. Zamykasz za sobą drzwi. Obejmujesz mnie lekko, wzbraniam się, ale po chwili przejmuję inicjatywę. Podchodzimy do mojego biurka. Obracasz mnie, opieram się rękoma o blat, a Ty wkładasz rękę pod spódniczkę. Gładzisz uda i po chwili ściągasz ze mnie majtki. Twoja męskość jest już gotowa. Cipka jest już mokra. Bez pardonu wchodzisz we mnie. Cichutko pojękuję z rozkoszy. Podwyższona adrenalina, że ktoś wejdzie, jeszcze bardziej mnie podnieca. Dopada nas dzikość, szybki i ostry seks. Bez zbędnych słów i gestów. Posuwasz mnie od tyłu, tak jak lubię. Wypinam dumnie tyłeczek w Twoją stronę. Wchodzisz we mnie głęboko. Przyspieszasz, jeszcze chwilkę, jeszcze moment i ... dopada nas potężny orgazm. Ciało drży i wije się w szale rozkoszy.
   Namiętny pocałunek na koniec. Zapinasz spodnie, ja się poprawiam. Widzisz na mojej twarzy radosny uśmiech. Wychodzimy z gabinetu. Odprowadzam Cię, na recepcji ściskasz moją dłoń, a ja kończę słowami:
- będziemy w kontakcie.
   Wracam po pracy do domu. Przekraczam próg naszego mieszkania i już mam rozkoszny uśmiech na twarzy. Słyszę Twoją ulubioną muzykę, co znaczy, że po naszym namiętnym spotkaniu w gabinecie, podskoczyłeś jeszcze na chwilkę do domu. Szybciutko biegnę do kuchni przygotować kolację. Dzisiaj będzie wyśmienite spaghetti, Twoje ulubione. Kiedy kolacja jest już gotowa, w pokoju przygotowuję stół. Zapalam świece, nalewam czerwone wino do kieliszków. Jeszcze tylko prysznic i wszystko będzie gotowe. Wchodzę do sypialni i to co widzę ścina mnie z nóg. Róże, czerwone róże moje ulubione i pudełko, w którym jest jakaś niespodzianka dla mnie. Ty wiesz jak mnie uszczęśliwić. Siadam na łóżku, chwytam pakunek w dłoń i niecierpliwie go rozpakowuję. W środku jest bielizna. Masz świetny gust Kochanie. Chwytam bieliznę i biegnę do łazienki. Biorę prysznic. Smaruję ciało pachnącym balsamem, używam ulubionych perfum, robię mocniejszy makijaż – taki uwodzicielski. Wkładam Twój nowy prezent. Biustonosz na moich piersiach wygląda oszałamiająco. Delikatnie zakładam na nogi samonośne czarne pończochy, a później ubieram eleganckie buciki - czarne szpilki z bardzo wysokim cieniutkim obcasem. W tym momencie słyszę jak wkładasz klucz do zamka drzwi. Cichutko podbiegam do nich. Wchodzisz, patrzysz na mnie, mierzysz wzrokiem od góry do dołu. Widzę w Twoich oczach wielkie pragnienie, pożądanie. Mocno mnie przytulasz i zaczynasz szaleńczo całować. Opieram się o ścianę, jestem cała Twoja, nie mam zamiaru się Tobie opierać, bronić się. Ściągam z Ciebie szybko koszulę, pieszczę ramiona, klatkę piersiowa i Twój kochany brzuszek. Szepczesz do ucha czułe słówka. Twoje ręce gładzą piersi, Twoje palce lekko podszczypują sutki. W szaleństwie rozkoszy suniesz dłonią do cipki, zatapiasz w niej palce sprawdzając czy jest już gotowa na przyjęcie męskości. Jest niewiarygodnie mokra. Rozpinasz rozporek, spodnie i slipki spadają na podłogę. Twój penis stoi w pełnej gotowości. Przytulasz się do mnie, podnosisz moją nogę i opierasz ją na swoim biodrze. Wchodzisz we mnie, czuję każdy Twój nawet najmniejszy ruch. Kołyszę biodrami, a Ty nadajesz im rytm. Głośno jęczę poddając się następnym dreszczom rozkoszy. Zasłaniasz mi usta ręką, wykorzystuję to. Wkładam do ust dwa Twoje palce, zaczynam je ssać i pieścić językiem. Mój orgazm zbliża się nieubłaganie, nie mam już siły dalej go powstrzymywać, po chwili czuję jak penis napręża się i zalewa moje wnętrze ciepłą spermą. Kocham to uczucie. Krzyczę pełna rozkoszy.
  Kolacja była świetna, wypiliśmy trochę wina, poczułam lekki szum w głowie. Byłam odprężona i bardzo szczęśliwa, jeszcze raz kochaliśmy się przed snem. Tym razem spokojnie i namiętnie, całując wzajemnie każdą część ciała. A później wtuleni zasnęliśmy głębokim snem.
   Budzisz się wcześniej, gdy ja jeszcze śpię. Patrzysz na mnie i rozpamiętujesz w myślach naszą kolację przy świecach, czerwone wino spijane z mych ust i soki spijane z mojej cipki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...