wtorek, 19 grudnia 2017

Tęsknię za Tobą

2 marca 2011 r
  Tęsknię za Tobą. Za Twym uśmiechem i spojrzeniem, za Twym pocałunkiem i dotykiem. Tak bardzo chciałabym się znowu do Ciebie przytulić. Poczuć zniewalający zapach Twego ciała. Usłyszeć bicie Twojego serca.
  W pajęczynie zmysłów, w sidłach pożądania, oczami wyobraźni wspominam nasze spotkania. Rozkosz, którą dawaliśmy sobie wzajemnie. Wspólny seks, namiętny i zmysłowy, wolny i długi. Gra pełna pożądania i nieokiełznanej żądzy. Dzikość ciał.
   Pamiętam jak Cię ujeżdżałam, mocno i dosadnie. Ta pozycja zawsze sprawiałam mi nieziemską rozkosz. Twoje dłonie błądziły po moich piersiach, ramionach i brzuchu. Biodra unosiły się i opadały gwałtownie. Ciało wiło się i drżało pod wpływem Twych pieszczot. Nachylałam się nad Tobą, a Ty całowałeś piersi, językiem zwinnie drażniłeś sterczące sutki. Ssałeś je z uwielbieniem. Doprowadzałeś mnie do rozkoszy. Każdy orgazm dobitnie wypełniał ciało.
   Pamiętam, jak brałeś mnie od tyłu. Byłeś Panem, a ja Twoją niewolnicą. Wypinałam dumnie tyłeczek w Twoją stronę, prężyłam się i jęczałam. Czasami dostawałam klapsa. Ujmowałeś moje biodra, palce wtapiałeś w pośladki i z impetem wsuwałeś się we mnie. Zawsze czułam Cię mocno i dobitnie. Gorące dreszcze przechodziły przez ciało. Smak namiętności i pożądania. Posuwałeś mnie ostro, na granicy słodkiego bólu. Coraz szybciej i szybciej, by po chwili wspólnie osiągnąć rozkosz, by poczuć Twoje ciepło rozchodzące się we wnętrzu spragnionej cipki.
   Zawsze uwielbiałam dawać Ci rozkosz. Pieścić i bawić się penisem. Uwielbiałam jak patrzyłeś na mnie z góry i obserwowałeś każdy mój ruch. Lizałam penisa po całej jego długości. Językiem drażniłam czubek, zataczając kręgi. Wsuwałam go do ust. Czułam na języku pajęczynę żyłek. Czułam jego twardość. Z uwielbieniem i z pasją pieściłam Twoją męskość. Czasami powoli, bez pośpiechu. A czasami szybko, dziko i zachłannie. Wkładałam penisa głęboko do ust, czasami dławiłam się i krztusiłam. Ślina ściekała mi po brodzie. Masowałam, pieściłam, obciągałam, by dać Ci rozkosz. Uwielbiałam Cię smakować. Uwielbiałam kiedy zalewałeś usta ciepłą, lepką spermą. A ja łapczywie wszystko połykałam i zlizywałam.
  Jesteś moją obsesją, uzależnieniem, narkotykiem. Nie potrafię bez Ciebie żyć. Tak bardzo za Tobą tęsknię, tak bardzo Cię potrzebuję, tak bardzo Cię pragnę.
  Chciałabym znowu wspólnie z Tobą przemierzać drogę ku szczytowi. Chciałabym jęczeć i krzyczeć z rozkoszy. Poczuć przeszywającą siłę orgazmu. Chciałabym by Twoje ciało pieściło moje. W momencie uniesienia stracić świadomość istnienia. Chciałabym znowu zasypiać i budzić się w Twoich ramionach.

Rozpal ponownie moje zmysły i ciało, proszę ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...