Wszechobecna ciemność jeszcze bardziej mnie podnieca. Mam wyczulone zmysły słuchu i dotyku. Tajemnicą spowite są nasze ruchy ciał. Mój umysł szaleje, kiedy szepczesz mi do ucha i lekko muskasz szyję swymi ciepłymi, wilgotnymi ustami . Fale ciepła zalewają ciało, serce mocniej zaczyna bić. Czuję miłe kłucie w podbrzuszu. Dłonie lekko drżą. Wypieki pojawiają się na twarzy. Sutki twardnieją i mocno sterczą. Cipka wilgotnieje, a okolice łechtaczki zaczynają pulsować. Z ust wydobywają się ciche jęki.
Głaszcz mnie i pieść. Całuj i gryź. Podszczypuj i podduszaj. Rozpalaj moje zmysły do czerwoności. Pieprz mnie ... zachłannie, dziko, na granicy bólu. Wciskaj się we mnie i wpychaj. Wypełnij mnie i rozepchaj. Weź mnie, tu i teraz. Weź mnie jak swoją własność, swoją sukę. Zabaw się mną, tak jak lubisz. Wiem, że podnieca Cię perwersyjne, wyuzdane rznięcie wszystkich moich dziurek.
Jestem gotowa, mokra i podniecona. Czekam ...
Delikatny, nieśmiały dotyk nagle staje się dosadny i władczy. Popychasz mnie do przodu. Czuję jakąś przeszkodę przed sobą. Dotykiem dłoni próbuję zgadnąć, co to. Jakiś stół, metalowe brzegi i chyba szklany blat. Jest zimny. Stoisz tuż za mną. Szybko, wręcz wściekle podnosisz moją sukienkę, zrywasz majtki. Każesz mi stanąć w rozkroku i mocno wypiąć tyłek. Chwytasz mnie za biodra i wbijasz się twardym kutasem w nabrzmiałą cipkę. Mocniej chwytam się brzegu stołu. Penis rozpycha wnętrze. Dosadnie go czuję. Pchnięcie za pchnięciem. Dzikie, nieokiełznane. Twoja dłoń ląduje na pośladku. Głośny plask. Mój krzyk zaskoczenia i zarazem szalonej rozkoszy. Pośladek piecze, pewno jest mocno czerwony. Przestaję kontrolować to co wydobywa się z moich ust. Potok westchnień, jęków i krzyków. Wsuwasz dłoń w moje włosy i mocno ciągniesz je w tył. Twoje biodra chodzą jak tłoki. Wpychasz we mnie kutasa aż po samą nasadę. Mam wrażenie, że zaraz rozerwie cipkę. W tym seksie nie ma ani grama namiętności, ani szczypty czułości. Jest tylko zaspokojenie swojej żądzy, swoich potrzeb i fantazji. Jeszcze tylko kilka pchnięć ... o tak, orgazm jest coraz bliżej. Po udzie spływa podniecenie. Cipka zaciska się na penisie, w mocnych, nieregularnych skurczach. Głośne jęki wypełniają pomieszczenie. Nogi się pode mną uginają. Serce bije jak oszalałe, krew buzuje w żyłach. Świat wiruje tysiącami kolorów. Niewyobrażalna jest intensywność tego orgazmu. Puszczasz moje włosy. Zsuwasz górę sukienki, tym samym uwalniając moje piersi, które pod swoim ciężarem lekko się kołyszą. Ściskasz je, masujesz. Drażnisz sutki. Naciągasz je i podszczypujesz. Dumnie sterczą, wciąż prosząc o pieszczoty. Po chwili nakazujesz bym oparła tułów i głowę na blacie stołu. Posłusznie robię to, czego ode mnie oczekujesz. Sutki po zetknięciu z zimnym blatem robią się jeszcze twardsze. Są jak skała. Mam wrażenie, że zaraz eksplodują. W sekundzie robi mi się zimno. Gęsia skórka pokrywa ciało. Wysuwasz penisa z cipki. Rozprowadzasz podniecenie po dupci i wkładasz w nią jeden palce. Po chwili drugi. Przygotowujesz mój tyłek na ostre rznięcie. Wyjmujesz palce. Kilka razy ocierasz penisem łączenie pośladków, a potem pakujesz kutasa w ciasny tyłek. Przeciągły jęk. Na maxa rozpychasz dziurkę. Dobitnie rzniesz dupcie. Tak jak lubię. Mocne pchnięcia, dosadne, szybkie. Chwytasz moją głowę i mocno dociskasz ją do stołu. Nie mogę się ruszyć. Czuję się jak Twoja niewolnica. Opierasz się o moje plecy. Czuję ciężar na sobie. Słyszę jak dyszysz. Od przodu, palce drugiej dłoni masują łechtaczkę. Kolejny orgazm. Mam wrażenie, że jest jeszcze mocniejszy niż poprzedni. I trawa i trwa, jakby czas się zatrzymał. Jęki mieszają się z krzykiem. Na koniec zmuszasz bym się wyprostowała. Chwytasz mnie za szyję i lekko podduszasz. Pieprzysz tyłek na granicy bólu. Szybko, coraz szybciej. Ostatnich klika pchnięć. A potem po raz ostatni na maxa pakujesz mi kutasa w dupcię i mocno się w nią spuszczasz. Obficie zalewasz tyłek gęstą spermą. Obydwoje dyszymy. Ciała wilgotne od potu. Chwilę trwamy w uścisku. Wyciągasz penisa, a ja wiem co ma dalej robić. Kucam przed Tobą. Biorę go w dłoń. Zachłannie zlizuję z niego resztki spermy. Uwielbiam Cię smakować. Liżę kutasa po całej długości, w dół i w górę. Wsuwam do ust i zasysam. Czuję jak powoli maleje, jak wiotczeje.
Wstaję, a Ty mnie przytulasz i namiętnie całujesz w usta, po czym odchodzisz bez słowa. Zostaję sama. Niby zaspokojona, lecz wciąż nienasycona. Po wewnętrznej stronie ud, strużką płynie sperma zmieszana z podnieceniem. Dowód na to, że znowu dzisiaj byłam Twoja ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz