Wskazówka prędkościomierza wskazywała 120. Siedziałam obok Ciebie i zastanawiałam się gdzie Ci tak spieszno. Szyby w aucie były otwarte. Chłodny wiatr wdzierał się do środka. Był późny wieczór, ulice opustoszały. Nie wiedziałam dokąd jedziemy i ile jeszcze minie czasu zanim znajdziemy się tam, gdzie zaplanowałeś. Nie odpowiadałeś na żadne moje pytanie. Od momentu wejścia do auta, nie zamieniłeś ze mną ani jednego słowa. Oficjalny, milczący i zamyślony. Powiedziałabym, że wręcz obcy. Jak nie Ty. Nie miałam pojęcia co sprawiło, że właśnie tak się zachowywałeś. Gdzie podział się Twój dobry humor, uśmiech na twarzy i to Twoje przeszywające spojrzenie, które zawsze powodowało, że robiłam się wilgotna. Oparłam głowę o Twoje ramię. Niestety, zostałeś niewzruszony. Zjechaliśmy z głównej drogi i wjechaliśmy w las. Żwirowa droga ciągnęła się z jakiś kilometr. Oświetlał ją księżyc. Drzewa wyglądały przerażająco, jak w horrorze. Kiedy wyjechaliśmy z lasu, moim oczom ukazała się jakaś stara opuszczona fabryka. Potężne hale z wybitymi szybami. Dreszczyk emocji przeszedł przez ciało. Kiedy wysiedliśmy z auta, chwyciłeś mnie mocno za rękę i pociągnąłeś za sobą. Przez uchylone, stalowe drzwi weszliśmy na jedną z hal. W środku było zimno, wiatr wdzierał się przez okna pozbawione szyb. Ciemność oświetlał lekki blask księżyca. Gdzieniegdzie stały jakieś beczki, a na podłodze walały się stalowe pręty. Pchnąłeś mnie przed siebie. Kazałeś stanąć przy jakimś metalowym stole i obrócić się w Twoją stronę. Targały mną sprzeczne emocje. Strach i niepewność, oraz niepohamowana, dzika chęć na ostre pieprzenie. Popatrzyłeś na mnie zachłannie, nie potrafiłeś oprzeć się moim wilgotnym, rozchylonym ustom. Wpiłeś się w nie swoimi wargami. Całowałeś mocno i dosadnie. Języki ocierały się o siebie i walczyły o terytorium. Ssałeś dolną wargę mych ust, czasami przygryzałeś ją. Patrzyłam na Ciebie jak zahipnotyzowana. W Twoich oczach dostrzegłam zachwyt i pożądanie. Kiedy oderwałeś się wreszcie od moich ust, nakazałeś żebym ponownie opróciła się tyłem do Ciebie i mocno wypięła dupcie. Zadarłeś spódnicę w górę, opierajac jej cienki materiał na plecach. Chłód otulił moje ciało, które od razu pokryło się gęsią skórką. Pieściłeś dłonią dupcie. Chwyciłeś majtki i pociągnąłeś je w górę. Czułam jak materiał wpija się w cipkę. Jednym ruchem zerwałeś ze mnie bileiznę. Obnażona stałam przed Tobą. Z rozchylonymi udami i mocno wypiątym tyłkiem. Usłyszałam zgrzyt rozpinanych spodni. Chwyciłeś mnie w pasie i mocno wbiłeś penisa w podnieconą cipkę. Jęknęłam przeciągle. Czułam jak kutas wypełnia i rozpycha mokre wnetrze. Pchniecie za pchnieciem. Mocne i dosadne. Raz za razem. Dociskałeś penisa do cipki. Wbijałeś się w nią po samą nasadę. Bez zapowiedzi dostałam klapsa w tyłek. Krzyknęłam, ponieważ zabolało. Mój krzyk jeszcze bardziej Cię rozochocił. Kolejny klaps i kolejny. Czułam jak pieką mnie pośladki. Wsunąłeś dłoń w moje włosy i pociągnąłęś w tył. Ciągnąc za włosy, rznąłeś mnie na granicy bólu. Zafundowałeś nam ostrą jazdę. Podniecenie wypływało z cipki i strużką spływało po udzie. Palcami masowałeś dziurkę dupci.
- Jesteś moją suką, tak ? - wycedziłeś przez zęby wprost do mojego ucha.
- Taaaak - usłyszałeś w odpowiedzi.
- Co tak ? - Twój głos był stanowczy, nie znoszący sprzeciwu.
- Jestem Twoją suką - potwierdziłam, urywanym głosem, bo właśnie czułam jak ogarnia mnie błoga rozkosz. Cipka mocno zaczęła się zaciskać na penisie. Jej skurcze były intensywne i nieregularne. Z ust wydobywały się głośne jęki. Potężny orgazm, ciało wygięło się w łuk. Dumnie przyjowałam kolejne dosadne pchnięcia. Nogi miałam jak z waty. Dobrze, że mnie przytrzymywałeś bo pewnie bym opadła na kolana. Kręciło mi się w głowie, byłam w innym świecie. Nawet nie wiem kiedy wyjąłeś ze mnie penisa. Rozsmarowałeś podniecenie wokół drugiej dziurki i z impetem wbiłeś się w tyłek. Uwielbiam kiedy go pieprzysz. Twój kutas mocno wypełnił ciasną dziurkę dupci. Szybkie ruchy bioder. Dłonie wsunąłeś pod bluzkę. Wydobyłeś ze stanika piersi. Mocno je ugniatałeś i masowałeś. Ściskałeś w palcach twarde, podniecone sutki. Naciągałeś je i podszczypywałeś. Z uwielbieniem rznąłeś mój tyłek. Od przodu masowałeś i pieściłeś łechtaczkę, doprowadzając mnie do jęków i kolejnego orgazmu. Po czasie jęki zmieniły się w krzyk. Trzymałeś mnie za biodra i nabijałeś mój tyłek na twardego kutasa. Uwielbiam to. Na koniec szybko wyjąłeś penisa z tyłka. Kazałeś mi klęknąć. Stanąłeś okrakiem nade mną. Chwyciłeś mnie za kark i zanurzyłeś penisa w moich ustach. Głęboko je penetrowałeś. Wpychałeś kutasa jak najgłębiej. Czułam jak główką obija tylną część gardła. Dusiałam się, krztusiłam. Po brodzie ściekała ślina, a do oczu napłynęły łzy. Mocno Cię obejmowałam wargami i zachłannie zasysałam. Pieprzyłeś moje usta aż do wytrysku. Kutas prężył się i pulsował. Aż wreszcie poczułam gęstą spermę wlewajacą się w gardło. Obficie spusciłeś się usta. Pożądnie je zalałeś. Zachłannie zlizałam z niego resztki spermy. Widziałam w Twoich oczach zadowowlenie, a Ty widziałeś w moim całkowite oddanie Tobie.
- Dobra, starczy już tego lizania. Wstań i uporządkuj się - nakazałeś.
- A moje majtki ?
- Zostaną tutaj na pamiątkę, zresztą i tak są rozerwane i na nic Ci się już nie przydadzą. Od dzisiaj za każdym razem kiedy będzie przy mnie, masz być bez bielizny ! Zrozumiałaś ?!
- Tak
- Dobra suka. Czekam na Ciebie w aucie. Tylko się pospiesz, bo nie lubię długo czekać - mówiąc to, zapiąłeś zamek w spodniach i udałeś się w stronę samochodu, zostawiając mnie w tym przerażającym miejscu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz