Pół przytomna ześlizgnęłam się z brzegu basenu wprost do ciepłej, błękitnej wody. Trzymałeś mnie za ręce. Nasze spojrzenia spotkały się, nasze usta przywarły w czułym, pełnym ciepła pocałunku, nasze języki ocierały się o siebie i pieściły wzajemnie. Zanurzyliśmy w wodzie nasze ciała aż po szyję. Znowu płynęliśmy obok siebie. W pewnej chwili chwyciłeś mnie za rękę, przysunąłeś bliżej i zacząłeś mnie pryskać wodą. Wygłupialiśmy się jak dzieci, pełni uśmiechu i radości. Szybko zdjęliśmy resztkę naszej bielizny, która wylądowała na jednym z leżaków. Byliśmy nadzy, byliśmy tylko dla siebie. Okrakiem posadziłeś mnie na swych biodrach. Moje nogi objęły Twe ciało. Czułam się taka lekka, jak piórko. Położyłam się na tafli wody, rozłożyłam ręce. Jedną ręką trzymałeś mój tyłeczek, a drugą ręką przyjechałeś po moich piersiach i brzuchu. Chwilkę później wstałam, wtuliłam się w Twoje gorące, pulsujące ciało. Staliśmy we wspólnym uścisku rozkoszy. Palcem dotykałam brzegu Twych ust, a Ty muskałeś opuszkami palców moje piersi. Sutki pod wpływem Twego dotyku znowu prężyły się i twardniały. Moje biodra wiły się w zmysłowym tańcu, moja kobiecość ocierała się o Twojego sztywnego penisa. Nasze zmysły były rozbudzone do granic, nasze ciała były rozgrzane do czerwoności. Ująłeś dłońmi moje pośladki, uniosłeś mnie lekko w górę i nadziałeś mnie na swoją męskość. Jęknęłam z rozkoszy. Wszystko zawirowało wokół mnie. Staliśmy się jednością. Moje dłonie objęły Twoją szyję, mierzwiły Twe włosy. Biodra unosiły się i opadały, a gorąca kobiecość chłonęła penisa jak najgłębiej tylko potrafiła. Czułam go całym ciałem. Wchodziłeś we mnie mocno i rytmicznie. Tak jak lubię. Moje paznokcie wbijały się w Twoje plecy, a Twoje palce mocno zaciskały się na moich pośladkach. Nasz bieg rozkoszy zamienił się w dziki galop. Nasze ciała drżały, wiły się w spazmach rozkoszy. Cipka mocno zaciskała się na penisie, pulsowała. Byliśmy w amoku pożądania. Woda wokół nas zaczęła falować, otulając nasze ciała ciepłymi kroplami. Jęki zamieniły się w krzyk, aż wreszcie nadeszło nasze wspólne apogeum. Moje ciało znieruchomiało, z ust wydobył się gardłowy, przeciągły krzyk, a Ty bardzo mocno ująłeś me biodra i ostrym ruchem nabiłeś mnie na swego penisa, Twoje ciało mocno się naprężyło. Poczułam jak wlewasz we mnie swój ciepły nektar. Twój oddech parzył moją twarz, Twój dotyk dawał rozkosz. Gdy nasze ciała doszły do siebie po ogromnej dawce orgazmu, wyszliśmy z wody. Pozbieraliśmy nasze ubrania i rozłożyliśmy je na leżaku, a potem nadzy położyliśmy się na nich. Wtuleni w siebie, patrzeliśmy w gwieździste niebo i słuchaliśmy egzotycznej muzyki dobiegającej z pobliskiego pubu. Byliśmy wyczerpani, ale nasyceni i bardzo szczęśliwi.
Do dzisiaj jestem ubrana w dotyk naszych wspólnych wspomnień, w subtelność naszej wspólnej miłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz