Kochała Go gorącym tchem, słoną łzą, radosnym uśmiechem i całym swym ciałem. On był jej najjaśniejszą gwiazdą, za Nim była w stanie wskoczyć w ognistą przestrzeń. Ona była dla Niego najważniejszą osobą na świecie. Kochał Ją bezgranicznie. Ich miłość była grzeszna, potajemna, ale nieśmiertelna.
Była ciemna noc. Znowu spotkali się potajemnie w jednym z pokoi hotelowych. On leżał nagi na łóżku. W pośpiechu zrzuciła swoje ubranie i położyłam się obok Niego, prosząc wzrokiem o chwilkę namiętności. Rzuciła swój ciepły dotyk pod Jego stopy, by wzniecić w nim ogień rozkoszy. Zaczęli się wzajemnie pieścić. Jego dotyk koił Jej ciało, rozpalał do czerwoności. Gorące obręcze płomieni rozbudzały zmysły.
- Kochaj mnie, kochaj z czułością i ufnością – szeptała
Rozpływała się przy Nim, jak śnieg, który otulony jest ciepłymi promieniami słońca. Całował Ją pozostawiając wilgotny ślad ust na ciele, pobudzał do drgania każdy Jej nerw, każdy mięsień. Jego dłonie muskały Jej rozgrzane, piękne ciało. Zasypywali się wzajemnie wielką rozkoszą. Serca biły jak oszalałe, powoli brakowało im tchu. To było dotknięcie miłości, ich wspólnej miłości, jednej, jedynej, niepowtarzalnej. Całując się, przemierzali kolejne szczeble pożądania. Rozchylił Jej nogi i delikatnie wszedł w Nią. Zanurzył się w Jej gorącym wnętrzu kobiecości. Byli dwoma duszami złączonymi jedną myślą. Splecione dłonie, usta przy ustach, ciało przy ciele, szmer pocałunków, namiętne jęki, radosne bicie serc. Okryci żarem wspólnych uniesień, podnieceni, szli na oślep po niebiańską rozkosz. Coraz szybciej i szybciej, głębiej, mocniej, intensywniej, na granicy słodkiego bólu. Wreszcie, jęcząc i krzycząc w spazmach rozkoszy, we wspólnym drżeniu ciał, ocierając się o siebie, całując do nieprzytomności dotarli na szczyt. Przeżyli nieskazitelnie czystą rozkosz. Orgazm przeszył ich ciała, wywołując skurcze i błogie uczucie. Ciała opadły bezwładnie na łóżko. Po chwili On chwycił mały flakonik w dłoń. Otworzył go, napił się zielonkawego płynu, a potem podał Jej. Ona przechyliła buteleczkę i wypiła do końca ohydny napój. Resztką sił odstawiła flakonik na nocny stolik i przysunęła się do Niego. Wtuliła się w Jego silne ramiona, opierając swą gorącą dłoń na Jego pośladku. On pogłaskał ją po głowie, złożył ostatni pocałunek na Jej wilgotnych ustach, a dłonią objął jędrną pierś. Ich miłość była zakazana, nieczysta. Nie miała szans na przetrwanie. Byli w stanie zrzec się wszystkiego, całego swego dotychczasowego życia, poświęcić wszystko w imię wzajemnej miłości. Wtuleni w siebie, zasnęli. Zasnęli snem wiecznym, serca przestały bić. Pamiątką po ich istnieniu pozostał pusty flakonik po truciźnie. Teraz będą mogli być ze sobą na wieki, w swym wspólnym świecie miłości, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz