wtorek, 19 grudnia 2017

Tajemnicze spotkanie - część I

1 maja 2016 r
Tekst  powstał przy współpracy z czytelnikiem "Jan Kowalski"
Jan Kowalski
    Gwiaździsta noc, księżyc w pełni. Gorąco i parno. Stukot Twoich szpilek na bocznej ulicy niesie się głośnym echem. Gdzieś daleko słychać odgłosy samochodów, ale na tej bocznej, pustej ulicy jest cicho. Słychać tylko miauczenie napalonego kocura czającego się gdzieś w śmietniku. W świetle nielicznych latarni przelatują ćmy. Ulica kończy się ślepo gdzieś przed Tobą cmentarzyskiem aut. Ale nie tam zmierzasz. Patrzysz na kilka starych kamienic straszących wybitymi oknami i łuszczącym się tynkiem. Szukasz tablicy z numerem domu. Porównujesz go z adresem, który wraz z datą i godziną widzisz na prostej wizytówce z czerpanego papieru. Dostałaś ją w pociągu. Ode mnie, obcego faceta, o którym wiesz tylko to, że siedział naprzeciw Ciebie w przedziale szybkiego pociągu. I taksował wzrokiem Twoje ciało. Właściwie nie dałem Ci jej, lecz wsunąłem w dłoń, gdy wysiadaliśmy. Z początku byłaś zaskoczona. Potem oburzona. Kilka razy już niemal wyrzuciłaś wizytówkę do śmieci. A jednak, gdy postanowiłaś pójść na wieczorny spacer, nogi same zaniosły Cię do tej zakazanej, mrocznej dzielnicy. I stoisz teraz niepewnie, ściskając wizytówkę w dłoni, ale wiesz bez sprawdzania, że to ten dom. Tylko w nim, na pierwszym piętrze świeci się światło. Wahasz się. Czujesz lęk zalegający w piersiach, spływający do brzucha. Lęk, ale i podniecenie. To okno hipnotyzuje Cię. Sprawia, że twardnieją Ci sutki. Naciskasz klamkę i drzwi otwierają się ze skrzypieniem. Klatka schodowa tonie w półmroku. Oświetla ją tylko blask księżyca wpadający przez kolorowe szybki okna. Farba na ścianach odchodzi całymi płatami. Wchodząc na schody mijasz secesyjne freski przedstawiające kąpiące się nimfy o pełnych kształtach. Schody są stare, sprawiają wrażenie spróchniałych, niebezpiecznych. Mimo to idziesz pewnie, stawiając nogę za nogą. Wiesz, że mieszkania są puste, mimo to masz wrażenie, że ktoś obserwuje Cię przez judasze, gdy idziesz po schodach, obuta w szpilki. Jak dziwka zmierzająca na schadzkę z klientem. Pierwsze piętro. Stare, dębowe drzwi są uchylone. Sączy się z nich słabe światło, chyba świec. Popychasz drzwi, które otwierają się szeroko, jakby na zawołanie...
Nienasycona
   Masywne drzwi otwierają się z lekkim skrzypieniem. W głowie kłębią się mieszane uczucia. Rozum podpowiada, żebym tam lepiej nie wchodziła. Lecz jakaś nieznana siła pcha mnie do wnętrza pomieszczenia. Niepewnym krokiem pokonuję próg i już kilka sekund później jestem w środku. Spodziewam się bałaganu, brudnych i obskurnych ścian z odklejającymi się tapetami. Nic z tych rzeczy. Na pierwszy rzut oka wnętrze jest zadbane, klasyczny wystój. W nozdrza uderza mnie zapach opium. Hm ... ta woń zawsze wywołuje we mnie niepokój zmieszany z pożądaniem. Uśmiecham się pod nosem i zaczynam podążać za światłem. Wchodzę do pokoju, w którym panuje półmrok. Płomienie świec tańczą w jakimś dzikim tańcu, rozświetlając pomieszczenie bladym światłem. Ciężkie kotary zasłaniają okna. Dałabym sobie głowę uciąć, że stojąc na dole, na ulicy widziałam światło w oknie, a teraz te same okna są przysłonięte, jakby chciały uniknąć niemych widzów. Jakby chciały zapobiec wpatrywaniu się wścibskich oczu. Stoję na środku, czując czyjąś obecność. Serce bije coraz szybciej. Nie wiedząc dlaczego, wilgoć w majtkach robi się coraz większa. Oczy powoli przyzwyczaiły  się do półmroku. Nigdzie nikogo nie zauważam. Jestem sama, tak przynajmniej mi się wydaje. W uszach rozbrzmiewa stukot serca. Nagle czuję lekki powiew wiatru, a czyjeś ręce obejmują mnie wpół. Podskakuję i  krzyczę, a na ciele pojawia się gęsia skórka. Zimny dreszcz przeszywa ciało.
- Ciiii - ktoś szepcze  mi do ucha.
   Teraz już wiem, że to Ty. Nieznajomy z pociągu. Czuję ten sam zapach. Intensywny męski zapach o nucie orientalno-korzennej. Stoję nieruchomo podczas gdy Twoje dłonie delikatnie suną od bioder w górę, zatrzymując się na piersiach. Nie potrafię wydusić z siebie ani jednego słowa. Jedynym odgłosem jest westchnięcie, kiedy zaczynasz ugniatać piersi przez materiał bluzki i stanika.
Jan Kowalski
   Ugniatam Twoje pełne piersi rytmicznie, stanowczo, jak piekarz, który miesi ciasto. Przez materiał czujesz moje dłonie, duże, silne, szorstkie, męskie. Napawam się Twoimi piersiami, sycę się tym, jakie są pełne, ciężkie, jędrne. Zaczynam trącać nabrzmiałe brodawki po kolei każdym palcem, by po chwili rzucać się na piersi całymi dłońmi jak drwal, który po powrocie do chaty chwyta za cyce swoją żonę pochyloną nad kuchnią. I tak na przemian w coraz szybszym rytmie - stanowczo, a potem znów delikatnie.
    Czujesz, że jeszcze kontroluję podniecenie Twoje i swoje, ale chrapliwy oddech i stwardniały penis przyciśnięty do tyłka zdradzają mnie bezwstydnie. Mnie i moje zamiary. Opuszczam jedną rękę i wprawnym ruchem wsuwam ją pod spódnicę. Wędruję nią po Twoim udzie powoli, ale nieubłaganie w stronę cipki. Czuję bijące od niej gorąco, a potem, na skórze Twoje soki - ciepłe, gęste, lepkie. Jedną ręką pieszczę Ci piersi. Już coraz bardziej stanowczo. To są ruchy napalonego samca, który dopadł sukę w rui. Szybkimi gwałtownymi ruchami ściskam i gniotę na przemian jedną i drugą pierś. Co chwila ściskam między dwoma palcami sterczące sutki. Duże i twarde. Ściskam i pociągam je stanowczo i mocno. Ból zaczyna łączyć się z ekstazą.  Tymczasem druga dłoń odnajduje cipkę. Czuję ją przez szorstki materiał koronkowych majtek, które są już bardzo przemoczone. Wpijają  się mocno, wulgarnie między wargi, opinając je i uwydatniając Twoją obłędną cipkę. Przez materiał czuję, jaka jest mięsista, sprężysta, jędrna. Jak rozpękły od słońca dojrzały południowy owoc już ociekający sokiem. Wsuwam dwa palce między wargi. Zaczynam je rytmicznie przesuwać w górę i w dół. W górę i w dół. W górę i w dół. Monotonny jednostajny ruch. W tym samym rytmie męczę Ci piersi wzmagając napór. Na karku czujesz mój gorący samczy oddech. Przylegam do niego. Wpijam się ustami niemal jak wampir. Smakuję gorącą wilgotną skórę. Rozszerzonymi nozdrzami wdycham woń potu, podniecenia i piżmowy zapach perfum. Dostaję wręcz obłędu od tej mieszanki. Całuję szyję, a potem czubkiem języka drażnię ucho i to czułe miejsce tuż pod. Delikatnie, tylko po to, by po chwili chwycić ustami płatek i przygryźć go delikatnie.
    Cały czas macam Twoje półkule i pieszczę cipkę. Pocieram przez koronkę bielizny. Na chwilę odrywam od niej dłoń. Wącham palce. Pachną Tobą. Twoimi sokami. Oblizuję je i wracam na dół. Tym razem wkładam  Ci dłoń w majtki. Jak napalony małolat dobierający się do swojej dziewczyny na imprezie. Ja jednak jestem doświadczony. Wprawnym ruchem odnajduję łechtaczkę. Zataczam wokół niej koliste, rytmiczne ruchy. Co chwila zagłębiam  się między wargi, by po chwili wrócić do pieszczenia łechtaczki. Po chwili wyjmuję dłoń z majtek. Tym razem podnoszę ją do Twoich ust. Delikatnie zaczynam wcierać Ci w usta Twoje gęste, śliskie soki. W migotliwym świetle świec Twoje pełne, karminowe usta błyszczą się od rozkosznej wilgoci. Znów gryzę  Cię w ucho i szeptam
- Smakuje ?
Nienasycona
- Czy smakuje ? Jest wyborne – z trudem wypowiadam słowa.
    Zachłannie zlizuję z palców moje podniecenie. Lepkie i lekko słone. Wsuwasz mi dwa palce w usta. Masuję je wargami, pieszczę jakby były Twoim penisem. Jestem podniecona do granic. Strach i lęk przed nieznanym, nagle się ulotnił. I choć w pociągu postrzegłam Cię jako przystojnego, aczkolwiek chamskiego typa, teraz z każdą kolejną minutą czuję, że jesteś całkowicie inny. Przyjazny, tajemniczy, uwodzicielski i cholernie przystojny. Czuję się przy Tobie bezpieczna. Otwarta na każdą grę, która obiecuje pojawienie się rozkoszy. Podnieca mnie Twoja bliskość, zapach, męskie, silne dłonie sunące po moim ciele. Raz zachłannie, a raz jakby od niechcenia. Powracasz dłonią do pieszczenia cipki. Wsuwasz palce w mokre wnętrze i rytmicznie nimi ruszasz. Raz na jakiś czas pocierając nabrzmiałą już łechtaczkę. Przybliżając mnie tym samym do orgazmu. Z półotwartych ust wydobywa się potok westchnień i cichych jęków.
    Wcieram się tyłeczkiem w Twoje krocze. Czuję Twoją wypukłość w spodniach. jesteś tak samo podniecony jak ja. Moja dłoń mimowolnie wsuwa się pomiędzy nas. Ściskam penisa i zaczynam go masować przez materiał spodni. Wzdychasz głęboko. Twój oddech pieści szyję. Przez moje ciało przechodzą ciepłe dreszcze. Jest mi mało, chcę więcej. Chcę poczuć w dłoni kutasa. Rozpinam spodnie i wyjmuję go. Jest twardy jak skała. Dumnie stoi, lekko się kołysząc, zapraszając do zabawy. Obejmuję go. Jest Duży i gruby. Opuszkami palców wyczuwam na nim pajęczynkę żyłek. Miarowo zaczynam go pieścić. Góra, dół o ponownie góra, dół. Raz za razem. Ściskam jego główkę. Oczyma wyobraźni widzę jak wsuwa się w moją cipkę. Jestem na granicy orgazmu, chcę dojść na twoich palcach. Niestety nie pozwalasz mi na to. Wysuwasz palce. Delikatnie popychasz mnie w przód. Robię kilka kroków i staję przed dużym, dębowym biurku. Dopiero teraz jestem w stanie rozglądnąć się po pomieszczeniu. Jest to biblioteka, posiadająca potężne, drewniane  regały. Od podłogi, aż po sufit, na których w porządku alfabetycznym stoi tysiące książek.  Obracasz mnie w swoją stronę. Nasze oczy się spotykają, pierwszy raz tego wieczoru. Żadnych słów. Patrzysz na mnie z tym swoim łobuzerskim uśmieszkiem. Błysk w oczach zdradza stan, w jakim się znajdujesz. Rozpinasz mi spódnicę, która w nieładzie ląduje na podłodze. Zsuwasz majtki. Chwytasz mnie za pośladki i pomagasz mi usiąść na biurku. Po chwili kładę się na nim. Mocno rozchylam nogi, a Ty dobierasz się do cipki. Twój ciepły, wilgotny język z uwielbieniem sunie po mokrej cipce. Spijasz podniecenie. Całujesz wargi, ssiesz je. Wsuwasz czubek języka w mokre wnętrze. O tak, jesteś w tym perfekcyjny. Potem język ląduje na łechtaczce. Zatacza wokół niej kółeczka. Drażni ją. Zaraz potem czuję jak Twój zwinny język zjeżdża niżej. Zlizujesz moje soczki od łechtaczki, aż po drugą dziurkę. Wsuwasz we mnie dwa palca, a ustami przysysasz się do łechtaczki. Rytmicznie ją ssiesz. Palce idealnie współpracują z językiem i ustami. Moja lewa dłoń pieści piersi. Palce na przemian ściskają i podszczypują twarde, podniecone sutki. Prawą dłoń opieram na Twojej głowie i dociskam ją do siebie, chcąc jeszcze intensywniej poczuć rozkosz. Jęki stają się głośne, echem roznoszą się po pokoju. Cipka zaciska się na palcach w swych nieregularnych skurczach. Brakuje mi tchu, świat wiruje. Potężny orgazm przetacza się przez ciało, które wygina się w łuk i zastyga w bezruchu. Słychać jedynie krzyki rozkoszy i mocno bijące serce. Opadam na biurko. Cała drżę. Nachylasz się nade mną żeby mnie pocałować, tym samym nagim penisem ocierając się o moje ciało. Usta masz mokre z mojego podniecenia. Gorące i słonawe. Po czym z lekkim uśmieszkiem wysuwasz zza biurka, duży, skórzany fotel i wygodnie na nim siadasz. Kutas nadal stoi, twardy, gotowy do użycia. Mmm, wiem co mam robić. Zsuwam się z biurka i już po chwili klęczę przed Tobą. Pomagam Ci zdjąć spodnie i bieliznę. Masz mocno rozchylone nogi. Ujmuję w dłoń penisa. Delikatnie go pieszczę, a potem dołączam do tego język. Liże go po całej długości. W dół i w górę, i ponownie w dół. Dobieram się do jąder. Liżę je i na przemian zasysam. Wracam z powrotem w górę. Dłonią masuję jądra, a czubek kutasa wsuwam do ust i mocno go zasysam. Słyszę Twój przyspieszony oddech. Zaczynasz ciężko sapać. Wysuwam penisa z ust i ponownie go liżę. Czubkiem języka drażnię jego najczulsze miejsca. I znowu w dół i w górę. A ż wreszcie porządnie wsuwam go do ust. Głęboko pakuję, mocno obejmuję wargami i zaczynam zachłannie obciągać. Połykam go, czuję jak główko raz po raz obija tylną część gardła. Mocno wypełnia wnętrze ust. Dosadnie je rozpycha na boki. Czuje na języku jak pulsuje i się pręży. Wyjmuje go. Oklepuje nim swoją twarz, pozostawiając mokre ślady śliny. Patrzę Ci prosto w oczy, jak uległa suka. Spluwam na kutasa, wszystko dokładnie z niego zlizuję i ponownie pakuje go do ust. Obciągam Ci jak profesjonalna dziwka. Wsuwasz dłoń w moje włosy, tym samym dociskając głowę do krocza. Teraz Ty nadajesz rytm. Ostro rżniesz moje usta. Raz za razem. Intensywnie, dosadnie. Krztuszę się, ślina ścieka mi po brodzie. Palce wędrują do cipki. Masuję łechtaczkę, a Ty mi pieprzysz usta, ale nie chcesz w nich skończyć. Masz inny plan, inne zamiary. Ja też chcę czegoś więcej. Chcę żebyś mnie mocno zerżnął. Chcę żebyś na maxa wypieprzył mi cipkę i dupcie ...
                                            Ciąg Dalszy Nastąpi ... :)
Tekst: Nienasycona sexem i Jan Kowalski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...