Właśnie miałam wychodzić z łazienki. Po raz ostatni popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Starłam resztkę kremu, który pozostał na policzku. Drzwi do łazienki uchyliły się, wsunąłeś tylko głowę.
- Mogę ? – popatrzyłam na Ciebie i przytaknęłam uśmiechając się delikatnie.
Uwielbiam Cię w takim stroju, bose stopy, jeansy i nagi tors. Poczułam znajome kłucie w podbrzuszu.
Wszedłeś, stanąłeś za mną, ręce oparłeś na moich biodrach, a twarz wtuliłeś w kark. Do ucha szeptałeś czułe słówka.
Mimowolnie znowu się uśmiechnęłam, ale nie z powodu słów jakie usłyszałam, ale z uczucia, które zaczęło mi momentalnie towarzyszyć. Ilekroć byłeś blisko mnie, czułam ciepłe dreszcze na ciele. Tak było i teraz. Szeptałeś mi do ucha, muskając ustami jego płatek, składałeś na szyi delikatne pocałunki. Z wielką przyjemnością poddawałam się tym niewinnym pieszczotom. Rozpływałam się w Twych ramionach. Doprowadzałeś mnie, moje ciało, moje zmysły do stanu wrzenia. Dobrze wiesz, że szyja i uszy są moim bardzo wrażliwym i czułym miejscem. Twój ciepły oddech pieścił skórę, szept sprawił, że na ciele pojawiła się gęsia skórka. Twoje usta dawały mi ukojenie.
- Tęskniłem za Tobą, cholernie tęskniłem …
- Ja za Tobą też – mówiąc to lekko obróciła głowę w Twoją stronę.
Przez kilka sekund patrzeliśmy sobie w oczy, usta delikatnie się o siebie ocierały, czułam na sobie Twój przyspieszony oddech. Nie wytrzymałam dłużej, chwyciłam Twoją wargę zębami i zaczęłam ssać. Po chwili Ty przejąłeś inicjatywę. Pocałunki z każdą chwilą stawały się bardziej dzikie i zachłanne. Języki ocierały się o siebie, przepychały. Nie przerywając pocałunków, przeszliśmy w bardziej ustronne miejsce łazienki. Oparłam się o ścianę przodem do Ciebie. Czułam Twoje dłonie zwinnie sunące po ciele. Rozwiązałeś szlafroczek i lekkim ruchem zsunąłeś go ze mnie. Twoje miękkie usta pokonywały kolejne centymetry ciała. Usta, szyja, dekolt. Rozpiąłeś stanik, pieściłeś dłonią na przemian raz jedną pierś, a raz drugą. Sutki twardniały z każdą kolejną sekundą. Dumnie sterczały. Delikatne jęki przerywały ciszę w łazience. Pieściłam Twoje silne ramiona, plecy, tors, brzuch. Nasze dłonie wzajemnie kreśliły linie pożądania. Zsunęłam rękę niżej, czułam Twoje podniecenie. Masowałam i pieściłam penisa przez materiał spodni. Ty w tym czasie palcami ocierałeś wilgotne majteczki. Po chwili wsunąłeś dłoń w bieliznę. Pieściłeś cipkę, wsuwając w nią dwa palce, a kciukiem pocierałeś łechtaczkę. Mmmm … uwielbiam to. Uwielbiam kiedy mnie tak pieścisz. W pośpiechu rozpięłam spodnie i wyciągnęłam z nich twardego penisa. Mocno objęłam go dłonią i zaczęłam masować. Jęki stawały się śmielsze i głośniejsze. Tak bardzo Cię pragnęłam, tak bardzo byłam podniecona, że już po chwili moim ciałem wstrząsnął potężny orgazm. Cipka mocno zaciskała się na palcach.
- Chodź do pokoju – wyrwał mnie z rozkoszy Twój głos.
- Mmmm … tak, pragnę Cię, chce poczuć Cię w sobie, teraz, natychmiast – szeptałam urywanym głosem.
Szybko znaleźliśmy się w łóżku, nadzy, podnieceni do granic i nienasyceni sobą. Ciało przy ciele, twarz przy twarzy. Raz ja na Tobie, raz Ty na mnie. Namiętne pocałunki, wzajemne pieszczoty na miękkim łóżku, w puchowej pościeli. Leżałeś na wznak, dosiadłam Cię. Ocierałam penisem mokrą cipkę, drażniłam nim łechtaczkę, a potem nabiłam się na niego. Zaczęłam Cie ujeżdżać. Biodra zmysłowo tańczyły w przód i w tył, unosiły się i opadały. Nachyliłam się nad Tobą, zaczęłam dziko całować. Podsunęłam Ci do ust sutki. Na przemian lizałeś je i ssałeś. Jęczałam Ci do ucha. Wyprostowałam się, lekko odchyliłam się w tył, opierając dłoń o Twoje udo. Mocno Cię pieprzyłam, by po chwili przerwać. Wyjęłam penisa, popatrzyłam na Ciebie i całując ciało, zsuwałam się coraz niżej. Z uwielbieniem zaczęłam pieścić kutasa. Był mokry z mojego podniecenia. Lizałam go po całej długości, w dół i w górę, i ponownie w dół. Zatrzymałam się przy jądrach. Na przemian lizałam je i ssałam. Następnie wodziłam języczkiem wokół główki penisa, aż wreszcie wsunęłam go do ust. Mocno objęłam wargami i zaczęłam pieścić. Ssałam go i głęboko wsuwałam. A kiedy czułam, że dochodzisz, przerwałam i wróciłam do namiętnego całowania Twych gorących ust. Nawet nie wiem kiedy zmieniliśmy pozycję, Teraz Ty byłeś nade mną. Dłonie błądzące po rozgrzanym ciele. Język na sutkach. Ssałeś je z uwielbieniem, delikatnie przygryzasz zębami. Pocałunki na brzuchu, język wibrujący wokół pępka. Kiedy poczułam Twoje usta na cipce, jęknęłam przeciągle. Całowałeś ją, spijałeś podniecenie, pieściłeś. Język rytmicznie wsuwałeś się w nią. Palcami pieściłeś łechtaczkę. A potem odwrotnie, dwa palce wsunąłeś w bardzo mokre wnętrze, a język oparłeś o łechtaczkę. Palcami drugiej ręki mocno trzymałeś za sutka. Rytmicznie ruchy palców, ssanie i lizanie łechtaczki spowodowało, że świat zaczął wokół mnie wirować tysiącem barw, brakowało mi tchu, jęk rozkoszy przerodził się w krzyk, ciało wygięło się w łuk. Intensywny orgazm pozostawił błogie uczucie. Kiedy poczułam Twoje usta na moich, otworzyłam oczy. Widziałam Cię jak za mgłą. Wsunąłeś mi do ust mokre palce. Położyłeś się na mnie, automatycznie mocniej rozchyliłam nogi. Nie odrywając wzroku ode mnie, podniosłeś moją rękę i położyłeś mi nad głową, potem to samo zrobiłeś z drugą. Obydwie chwyciłeś lewą dłonią i mocno je przytrzymywałaś.
- Nie zamykaj oczu, chcę widzieć Twoją reakcję na każde moje pchnięcie.
Wszedłeś we mnie, gładko się wślizgnąłeś. Poczułam Cię mocno w sobie. Rytmicznie wsuwałeś kutasa, nadal trzymając moje dłonie. Mrużyłam lekko oczy przy każdym kolejnym pchnięciu. Nie przypuszczałam, że patrzenie sobie w oczy podczas sexu może być tak bardzo podniecające. Obserwować mimikę twarzy, każdy grymas, uśmiech, zadowolenie. Kochaliśmy się powoli, namiętnie i czule, nie śpiesząc się. Wsuwałeś się we mnie rytmicznie, ocierając się o łechtaczkę. Dociskałeś penisa do cipki. Mocno wypełniałeś mokre, podniecone wnętrze. Doprowadziłeś mnie na szczyt. Po czasie ruchy Twych bioder stały się szybsze, ostrzejsze, wręcz dzikie. Mocno mnie pieprzyłeś. Wbijałeś swą twardą pałę na maxa. Jęki i krzyki rozkoszy rozniosły się echem po pokoju. Rżnąłeś mnie jak swoją sukę. Mocno rozpychałeś cipkę, twardym, grubym kutasem. Ostanie dosadne pchnięcie i poczułam jak mnie wypełniasz spermą. O tak, tego potrzebowałam. Twojej bliskości, Twojego ciała, oddechu, wspólnej rozkoszy. Puściłeś z uścisku moje dłonie. Mocno Cię objęłam. Oparłeś twarz o moją twarz. Muskałeś delikatnie usta, wciąż patrząc na mnie. Zauważyłam łzy w Twoich oczach.
- Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham, zostań ze mną …
Grzeszna miłość, grzeszna rozkosz potrafi się stać … uzależnieniem i narkotykiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz