Wróciłeś z pracy. Już od progu domu dziwnie na mnie patrzyłeś, to był wzrok pełnej fascynacji. Twój dotyk był gwałtowny, zachłanny, jak gdybyś nie widział mnie przynajmniej rok. Twoje gorące usta muskały moją twarz. Pocałunki były namiętne. Usta przy ustach, splecione języki, ciche pojękiwanie. Adrenalina wzrosła, potrzebowaliśmy wzajemnego zaspokojenie, by ugasić piekące nas od środka pragnienie i pożądanie. Ocierając się o ściany, staraliśmy się zrzucić z siebie ubranie. Koszula, spodnie, bluzka spódnica … wszystko lądowało w nieładzie na podłodze. Byliśmy w amoku. Twoje dłonie sunęły po moim ciele wywołując gorące dreszcze. Zachłannie zerwałeś ze mnie bieliznę, wgryzłeś się w moje piersi. Ugniatałeś je z wielką satysfakcją, gryzłeś i ssałeś sutki. Przerwałam na chwilkę Twoje pieszczoty. Ujęłam w dłonie Twoją twarz i przysunęłam Cię do siebie. Wpiłam usta w Twe usta. Gorący, zachłanny pocałunek kochanków. Patrząc na Ciebie, wbiłam paznokcie w Twe piersi i sunęłam nimi w dół, pozostawiając czerwone ślady na skórze. Przymknąłeś oczy, mruczałeś zadowolony. Mocny dotyk, lekkie zadawanie Ci bólu zawsze Cię podniecało, doprowadzając Twoje ciało do wrzenia. Ocierając pośladkami o chłodną ścianę, uklęknęłam przed Tobą. Zsunęłam bokserki i dorwałam się do Twojego penisa. Zacisnęłam na nim obydwie dłonie i zaczęłam pieścić. Językiem zataczałam kółeczka na jego główce. Lizałam, masowałam i pieściłam, aż wreszcie wsunęłam go do ust. Wkładam go głęboko, pieściłam zachłannie, ssałam z wielką dokładnością. Moje usta bardzo mocno go obejmowały. Dłońmi masowałam jądra, czasami wbijałam mocniej paznokcie w Twe pośladki. Twoje biodra pracowały jak tłoki, wsuwałeś penisa w moje usta z coraz większą siłą. Czasami się dławiłam, ślina ściekała mi po brodzie i szyi. Twój oddech był głęboki, mruczałeś i dyszałeś. Zbliżałeś się na szczyt. Olbrzymi orgazm przeszył Twoje ciało, z impetem eksplodowałeś i wypełniłeś moje usta ciepłą spermą. Zachłannie wszystko połknęłam i wyssałam do ostatniej kropli. Oblizałam usta i wstałam. Przycisnąłeś mnie do ściany, przybliżyłeś się i zacząłeś całować. Poczułam Twoją dłoń w mojej cipce. Jęknęłam przeciągle. Wsunąłeś we mnie dwa palce i rytmicznie mnie pieściłeś. Dotarliśmy do łazienki. Otworzyłeś drzwi i wepchnąłeś mnie do środka. Rozglądnąłeś się dookoła. Myślałam, że będziemy się kochać pod prysznicem, w strugach ciepłej wody, ale Ty miałeś inny pomysł. Byłeś wpatrzony w pralkę, która akurat była włączona. Zrzuciłeś z niej niepotrzebne przedmioty, chwyciłeś mnie i posadziłeś na niej. Pralka delikatnie wibrowała, drżała. Te drżenia przeniosły się na moje ciało. Czułam jak gdyby ktoś pieścił mnie kilkoma wibratorami włączonymi na najlżejsze obroty. To było niepowtarzalne uczucie. Rozchyliłeś moje nogi, całowałeś uda, całowałeś i ssałeś płatki mojej kobiecości, aż wreszcie Twój język wsunął się w moje mokre wnętrze. Podparłam się łokciami na pralce, jęczałam coraz głośniej. Ująłeś w usta łechtaczkę i zacząłeś ją mocno ssać. Byłam na granicy wytrzymałości. Pralka zaczęła wirować, jej drgania zwiększyły się. Poczułam mrowienie w okolicach pośladków. Prosiłam, błagałam byś wszedł we mnie. Chciałam Cię poczuć całego, chciałam byś mocno mnie wypełnił. Patrząc w moje oczy, powoli wszedłeś we mnie. Z każdym pchnięciem Twoje ruchy były mocniejsze i głębsze. Posuwałeś mnie w szalonym tempie, na granicy słodkiego bólu. Objęłam nogami Twe biodra. Nasze oczy patrzyły na siebie, obserwowaliśmy reakcję na naszą wzajemną zbliżającą się rozkosz. Brakowało nam tchu, nasze ciała drżały, krzyki i jęki mieszały się z odgłosem wirującej pralki. Spazmy rozkoszy zawładnęły naszymi ciałami i doprowadziły nas na szczyt. Wbiłeś się bardzo mocno we mnie i wypełniłeś mnie swym nektarem. Długo jeszcze nie potrafiliśmy dojść do siebie. Później wzięliśmy wspólny prysznic, pozbieraliśmy porozrzucane ubrania po całym domu i z kieliszkami czerwonego wina udaliśmy się do sypialni.
To było nieziemskie uczucie, niezapomniana rozkosz. Proszę tak częściej Kochanie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz