Całowałeś mnie namiętnie i długo, całowałeś do utraty tchu, całowałeś z pasją i pożądaniem. Muskałeś wargami moje powieki, nos, brodę. Spoglądaliśmy na siebie wygłodniałymi oczyma. Przyspieszone bicie serca, przyspieszony puls. Wyciągnąłeś ze szklanki z drinkiem, dwie kostki lodu. Wsunąłeś dłoń pod moją spódniczkę. Trzymając w palcach kostki lodu sunąłeś po mojej skórze. Im bliżej byłeś kobiecości, tym robiło się coraz cieplej. Kostki lodu szybciutko się roztapiały, pozostawiając na ciele mokry, zimny ślad. Moje ciało drżało. Robiłam się coraz bardziej wilgotna i nabrzmiała. Odchyliłeś lekko majteczki i zanurzyłeś palce w gorącym wnętrzu mojej cipki. Przeszył mnie dreszcz rozkoszy. Poczułam na ciele gęsią skórkę. Palcem wykonywałeś okrężne ruchy wokół łechtaczki, pocierałeś ją, ugniatałeś. Z ust wydobywały się ciche jęki. Kiedy powolutku zbliżał się mój finał, chwyciłam Twoją dłoń i wyciągnęłam ją z majteczek. Pchnęłam Cię na kanapę. Siedziałeś swobodnie i wygodnie. Patrząc głęboko w Twe oczy, uniosłam spódniczkę w górę, zsunęłam bieliznę i usiadłam na Tobie. Językiem zostawiałam ślady na Twej szyi i brodzie, aż dotarłam do ust. Wpiłam wargi w Twe wargi, wepchnęłam języki głęboko. Całowałam Cię dziko. W pośpiechu rozpinałam Twoją koszulę, by móc Cię dotknąć, poczuć Twe ciepło, Twój żar. Ty w tym czasie pozbawiłeś mnie bluzki i stanika. Moje jędrne piersi lekko się kołysały na boki. Patrzyłaś i pieściłeś je z pasją i uwielbieniem. Obserwowałeś jak pod wpływem Twych pieszczot, moje sutki robiły się nabrzmiałe i twarde. Każdy Twój dotyk, każde Twoje muśnięcie opuszkami palców ściskało mój umysł, porażało jak prąd. Prężyłam się i wiłam, ocierając się o Twoje spodnie. Rozpięłam rozporek i wyjęłam penisa. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam pieścić, zaś palce lewej ręki zanurzyłam w swych ustach, polizałem je i przysunęłam do Twych ust. Zachłannie zacząłeś je smakować i lizać. Intuicyjnie odchyliłam głowę w tył, przejechałam językiem po ustach, zwilżając je. Czułam na skórze Twój dotyk. Błądziłeś dłońmi po brzuchu, biodrach i pośladkach. Ten dotyk pobudzał mnie i wzmagał chęć na więcej. Ustami spijałeś moje pożądanie, językiem kreśliłeś znaki na mej skórze. Nie potrafiłam dłużej się powstrzymywać i w końcu Cię dosiadłam. Wszedłeś we mnie głęboko, bardzo głęboko. Biodrami wykonywałam delikatne ruchy, wolne, jakby od niechcenie, by po chwili przyspieszyć i dziko Cię ujeżdżać. Wypełniałeś mnie bardzo szczelnie, czułam każdy, nawet minimalny Twój ruch. Twoje zęby delikatnie zaciskały się na moich brodawkach, końcówką języka drażniłeś sutki. W miłosnym szale nasze biodra zgrały się i tańczyły w jednym rytmie. Westchnienia i jęki stawały się głośne, nieskrępowane. Galopem przemierzaliśmy drogę ku spełnieniu, coraz szybciej i szybciej. Ciała wiły się w dreszczach rozkoszy, w dreszczach uniesienia. Dotarliśmy na szczyt krzycząc i prężąc się w spazmach ekstazy. To było zniewalające uczucie … rozkosz, zapomnienie i uniesienie. Wypełniłeś mnie swym ciepłem, doprowadziłeś do bram niebios. Moje ciało drżało i pulsowało, nie potrafiłam się uspokoić, nie potrafiłam złapać oddechu. Patrzyłam na Ciebie półprzytomnym wzrokiem. Przytuliłeś mnie do siebie, otoczyłeś mnie swym ciepłem, pozwoliłeś mi się uspokoić. Całowałeś delikatnie moją twarz, gładziłeś włosy. Dałeś mi to czego potrzebowałam … ciepła i bezpieczeństwa, rozkoszy i cudownego uczucia spełnienia. Dziękuję ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz