17 listopada 2008 r
Zimowy wieczór. Mały pokoik na poddaszu pensjonatu. Przenikliwy chłód wdziera się przez nieszczelne okno. Okryta cienką kołdrą i kocem leżę w łóżku. Moje ciało drży z zimna. Nawet gorąca woda z pod prysznica nie była w stanie mnie ogrzać. Kąpiesz się, teraz Ty jesteś pod prysznicem. Mam nadzieję, że jak wyjdziesz to mnie ogrzejesz swym ciałem. Czekam niecierpliwe, wiercę się w łóżku. Słyszę jak zakręcasz wodę. Chwilkę później pojawiasz się w pokoju, okryty w pasie ręcznikiem. Krople wody spływają po Twoim ciele, gęsia skórka pojawiła się na skórze. Ściągasz ręcznik i zaczynasz się dokładnie wycierać. Jestem zapatrzona w Ciebie, chłonę każdy Twój ruch. Podchodzisz do łóżka , kładziesz się obok mnie i nachylasz się nad moją twarzą. Opuszkami palców pieścisz moje czoło, policzka, usta, szyję. Suniesz nimi dalej, na moment zatrzymujesz się przy piersiach. Ujmujesz je w dłoń i zaczynasz ugniatać. Bawisz się nimi. Końcówką języka muskasz moje usta. Wdzierasz się w nie swym językiem. Całujemy się namiętnie, bardzo powoli. Nasze języki leniwie ocierają się o siebie, przepychają. Rozchylasz moje nogi, kładziesz się między nimi. Składasz pocałunki na mym ciele, językiem kreślisz linie wzdłuż piersi pozostawiając wilgotny ślad. Ujmujesz wargami czubek sutka, a potem całą brodawkę i ssiesz, czekając aż całkowicie stwardnieje. Drażnisz mnie, rozpalasz we mnie ogień. Moje ciało ponownie drży, lecz tym razem nie z zimna, tylko z pożądania. Jestem już niecierpliwa, chciałabym być już wsunął się we mnie, być mnie kochała, ale Ty masz inny plan. Wiercę się pod Tobą, mój oddech jest przyspieszony. Delikatnie jęczę, lekko wzdycham. Twój twardy penis ociera się o moje ciało. Twoje gorące usta zjeżdżają coraz niżej. Zatrzymują się na wysokości wzgórka łonowego, po chwili muskasz ustami wewnętrzną stronę ud, aż wreszcie docierasz do mojej kobiecości. Rozcierasz mój soczek po całej powierzchni cipki, a potem wkładasz go do swych ust. Smakujesz mnie, uwielbiasz to. Przyklejasz twarz do cipki i ostro ją drażnisz. Mój oddech jest nierówny, jęki coraz głośniejsze. Wsuwasz dłonie pod mój tyłeczek, ściskasz pośladki, mocno mnie przytrzymujesz. Twój język szaleje wewnątrz cipki. Bierzesz w usta łechtaczkę, drażnisz ją. Ssiesz, naciągasz, przygryzasz zębami. Pocierasz ją językiem. Jestem w amoku, tracę świadomość. Mocniej zaciskam uda na Twojej głowie. Moje biodra tańczą, wiją się, wcierają się w pościel. Zaciskam kurczowo dłonie w Twych włosach, jeszcze mocniej dociskam Twoją twarz do rozgrzanej kobiecości. W szale rozkoszy moje ciało wygina się w łuk, nieruchomieje. Z ust wydobywa się przeciągły, głośny krzyk. Potężny orgazm przenika moje ciało, powodując nieregularne skurcze. Uwalniam Cię z uścisku ud, nieprzytomna opadam na łóżko. Ty kładziesz się obok mnie. Wsłuchujesz się w mój przerywany, szybki oddech. Patrzę na Ciebie jak przez mgłę, powoli odzyskuję świadomość istnienia. Przysuwam się bliżej Ciebie i całuję Twoje usta. Zlizuję z nich resztki moich soczków. Moje usta wędrują dalej. Muskam wargami Twoją brodę, szyję, klatkę piersiową. Językiem wodzę wokół sutków. Moje gorące usta całują brzuch. Dochodzą do penisa. Paluszkami delikatnie zsuwam napletek, językiem wiruję wokół główki. Ustami muskam sam czubek penisa, delikatnie przygryzam go zębami. Wkładam go do ust. Mocno zaciskam na nim wargi. Czuję jak pulsuje i drży. Mruczysz zadowolony, Twój oddech przyspiesza. Wkładam penisa coraz głębiej, moje ruchy ustami są coraz szybsze. Po chwili przerywam. Unoszę głowę, patrzę Ci prosto w oczy. Widzę ten błysk, wiem czego teraz chcesz. Siadam na Tobie okrakiem, unoszę biodra. Chwytam penisa w dłoń i wkładam go do swojej mokrej cipki. Patrzymy na siebie, jesteśmy w bezruchu, tylko nasze mięśnie pracują. Po chwili zaczynam Cię powoli ujeżdżać, delikatnie, z wyczuciem, a później coraz szybciej i mocniej. Moje piersi kołyszą się w takt naszych ruchów, biodra rytmicznie unoszą się i opadają. Nachylam się nad Tobą, dziko się całujemy. Gryzę Twoje wargi, liżę je. Wtulasz swą twarz w moje piersi. Całujesz je, gryziesz. Opuszkami palców gładzisz moje plecy, drapiesz je, a później schodzisz niżej i dłonie zaciskasz na moich pośladkach. Nasz galop do rozkoszy jest coraz szybszy. Galopujemy co sił. Nasze westchnienia, jęki i krzyki są symfonią dźwięków rozkoszy. Wspólnie szczytujemy. Czujesz na penisie skurcze mojej cipki. Jesteśmy w obłędzie, wirujemy w przestworzach. Orgazm rozchodzi się po naszych drżących ciałach, wywołując gorące dreszcze. Eksplodujesz i zalewasz mnie gorącą spermą. Opadam na Ciebie. Leżymy nie mogąc złapać oddechu. Nasze serca biją jak oszalałe. Mija wiele minut zanim jesteśmy w stanie wypowiedzieć jakieś słowo. Nasze ciała powolutku dochodzą do siebie. Jestem rozgrzana do czerwoności. Tej nocy na pewno nie będzie mi już zimno, nie przy Tobie Kochany. Ty zawsze mnie ogrzejesz swym oddechem, ciałem i ciepłym słowem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz