poniedziałek, 18 grudnia 2017

Elektryzujący dotyk

6 listopada 2008 r
  Był późny wieczór. Wyszedłeś spod prysznica, ubrałeś bokserki i postanowiłeś posiedzieć chwilkę przed komputerem. Ja w tym czasie oddałam się relaksującej kąpieli. Nalałam bardzo ciepłej wody do wanny wraz z pachnącym olejkiem. W łazience unosił się przyjemny zapach, wszystko było pokryte cienką warstwą pary, która skraplając się pozostawiała dziwne ślady i znaki. Siedząc w wannie i delektując się wspaniałością relaksującej kąpieli, poczułam przypływ podniecenia połączonego z pożądaniem. Przeciągnęłam się leniwie jak kotka, oczy samoistnie się na chwilkę zamknęły. Potrzebowałam dotyku, Twojego dotyku. Namydliłam gąbkę i powolutku, jakby od niechcenia zaczęłam się myć. Śliska, pełna piany gąbka sunęła po ciele, wywołując małe, ciepłe dreszcze. Wsunęłam namydloną dłoń w moją kobiecość, musnęłam opuszkami palców łechtaczkę. Uwielbiam ją dotykać, gęsia skórka pojawiła się na ciele. Opuszkami palców kilka razy ją potarłam. Czułam jak nabrzmiewa. Odkręciłam wodę i prysznicem spłukałam pianę. Strugi wody otuliły moje ciało, drażniąc każdy nerw. Wyszłam szybko z wanny, niedokładnie wytarłam się ręcznikiem, kropelki wody nadal powolutku spływały po skórze. Chciałam jak najszybciej się do Ciebie przytulić, poczuć ciepło Twego ciała. Po cichutku zaglądnęłam do pokoju w którym siedziałeś. Nie słyszałeś jak wchodziłam. Weszłam i stanęłam zainteresowana tym co robisz. Siedziałeś przed komputerem i oglądałeś filmiki porno. Twoja prawa dłoń w rytmicznych ruchach pieściła penisa. Byłeś napalony, byłeś spragniony seksu. Patrzyłam na Ciebie przez chwilkę, obserwowałam Cię, wpatrywałam się w Twoje ciało, które mocno się naprężało przy każdym kolejnym ruchu dłoni. Poczułam jak robi mi się ciepło i wilgotno. Przejechałam dłonią wzdłuż nagiego, mokrego ciała. Ręka zatrzymała się na chwilkę przy jednym z sutków. Zaczęłam go drażnić, szczypać. Serce biło mi coraz szybciej. Zaczęłam masować piersi, pieścić swe ciało. Widok jaki miałam przed oczami wywołał nieziemskie pragnienie, spowodował, że byłam na granicy wytrzymałości. Nie mogłam dłużej czekać. Podeszłam do Ciebie i rękoma otuliłam Twą szyję. Skoczyłeś jak poparzony, byłeś zmieszany, nie wiedziałeś co zrobić. Zacząłeś się tłumaczyć.
- Ciiii … Kochanie, nie tłumacz się, ja też czasami muszę się zaspokoić, wyluzować się po ciężkim dniu.
Popatrzyłeś na mnie zdziwiony. Uśmiechnęłam się do Ciebie uroczo, mój wzrok skierował się w stronę Twoich bokserek, z których wystawał sztywny, twardy penis. Obróciłam Cię na krześle w moją stronę, stałam przed Tobą naga, uklęknęłam i zanurzyłam Twoją męskość w mych ustach. Zamruczałeś z rozkoszy. Mój język zwinnie pieścił penisa. Drażnił główkę, sunął po całej jego długości, lizał jądra. Moje usta mocno obejmowały penisa. Ssałam go i dziko pieściłam. Czułam jak drży, pulsuje. Twój ciężki, głęboki oddech przedzierała się echem przez moje ciało. Podniecony do granic wreszcie nie wytrzymałeś i trysnąłeś gorącą spermą w głąb mych ust. Połknęłam wszystko, a potem dokładnie zlizałam resztki z czubka. Popatrzyłam na Ciebie, wyciągnąłeś swoją dłoń w moim kierunku, przejechałeś nią po mojej twarzy. Wstałam, posadziłeś mnie na kolanach i zacząłeś namiętnie całować. Zdejmowałeś dreszcze z mej gorącej szyi. Muskałeś opuszkami palców rozgrzaną skórę. Nasze ciała pachniały seksem. Pokrywałeś pocałunkami każdy zakątek mego ciała. Twój elektryzujący, subtelny dotyk rozniecał we mnie ogień. Poprosiłeś bym wstała. Jednym ruchem ręki zrobiłeś porządek na biurko i wszystkie niepotrzebne rzeczy przesunąłeś na jedno miejsce. Posadziłeś mnie na blacie biurka, rozchyliłeś moje nogi, przysunąłeś się bliżej i główką naprężonego penisa zacząłeś drażnić moją cipkę. Cichutkie jęki roznosiły się po pokoju. Wślizgnąłeś się we mnie, szybko i zwinnie. Dłońmi pieściłeś moje piersi, a potem ustami przyssałeś się do sutków. Gryzłeś je i lizałeś, drażniłeś. Nasze ciała stały się jednością. Byliśmy w pajęczynie szaleńczej namiętności. Pragneliśmy wzajemnego dotyku, wzajemnego ciepła, nieskazitelnej rozkoszy. Wspólnie pokonywaliśmy drogę do spełnienia. Nasze usta zwarły się w dzikich pocałunkach, języki szalały i wzajemnie się przepychały, nasze dłonie wzajemnie odkrywały tajemnice naszych ciał. Ruchy naszych bioder stały się szybkie i dzikie. Wchodziłeś we mnie coraz mocniej, coraz głębiej, coraz szybciej. Objęłam nogami twe biodra. Jęczałam Ci do ucha, czasami wgryzałam się zębami w Twą szyje. Byliśmy w amoku, nie potrafiliśmy zapanować nad sobą. Ciemna noc spowiła nasze ciała. Przechodziły przez nas spazmy i dreszcze rozkoszy. Nasze ciała drżały, pulsowały, ocierały się o siebie. Gdy nadeszło apogeum moje ciało wygięło się w łuk, z ust wydobył się przeciągły jęk, wbiłeś się we mnie i zalałeś mnie kolejną dawką gorącego nektaru. Usta spotkały się w namiętnym pocałunku, opuszkami palców gładziłeś moją twarz, nosem muskałeś policzka. Nasze oddechy nadal były szybkie i niemiarowe. Musieliśmy opanować nasze ciała. Wyszedłeś ze mnie. Wziąłeś mnie na ręce i zaniosłeś do łazienki. Odkręciłeś wodę i napuściłeś do wanny. Tym razem wspólnie zanurzyliśmy się w kroplach ciepłej wody. Czułam jak powolutku nasze wymieszane soczki wypływają z mojej cipki. Wziąłeś do ręki gąbkę, namydliłeś ją i zacząłeś mnie myć, a ja wzięłam do ręki drugą gąbkę i zaczęłam namydlać Twoje ciało. Wspólna kąpiel, wspólne mycie, drażnienie strumieniem wody najwrażliwszych miejsc naszych ciał. Kolejne wspaniałe uniesienie, kolejna wspólna rozkosz, a potem kolejna wspólna noc w ciepłym objęciu Twych ramion.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...