Był sobotni wieczór, stanęłam w drzwiach pubu. Natłok ludzi, dym z papierosów i głośna muzyka. Nie wiem czy właśnie takiej rozrywki szukałam tego wieczoru, ale tak czy inaczej postanowiłam wejść i się rozejrzeć. Zaciągnęłam się gęstym powietrzem, uniosłam lekko w górę prawą brew i pewnym krokiem podążyłam w kierunku baru. Im byłam bliżej niego, tym moje nogi odmawiały posłuszeństwa. We mgle dymu zobaczyłam Ciebie. Siedziałeś przy barze i popijałeś piwo. Nawet na końcu świata byłabym w stanie rozpoznać Twoje piękne oczy, zmysłowy uśmiech i te męskie, silne, a zarazem delikatne dłonie. Przez moje ciało przeszła fala ciepła, serce zaczęło mocniej bić, a oddech przyspieszył. Usiadłam przy barze tak by Cię widzieć i ukradkiem na Ciebie spoglądać. Z tego wszystkiego zaschło mi w gardle, wiec zamówiłam swojego ulubionego drinka. Usiadłam wygodnie, założyłam nogę na nogę, chwyciłam do ręki szklankę z trunkiem i zaczęłam delektować się Twoim widokiem.
- Dzisiaj będę Cię kusić, dzisiaj Cię uwiodę - szeptałam w myślach.
Czułeś na sobie wzrok, przypuszczałeś, że ktoś Ci się uważnie przygląda, lecz nie miałeś pojęcia, że tą osobą byłam ja. Siedziałeś zamyślony ze spuszczoną głową, Twoje palce ślizgały się po wilgotnej powierzchni kufla z piwem. Dj. zmienił muzykę na techno. Przymknęłam oczy. Techno nie było muzyką, którą słuchałam na co dzień, więc moje uszy musiały się do niej przyzwyczaić. Im dłużej wsłuchiwałam się w szybki i dziki rytm tej muzyki, tym bardziej moje ciało potrzebowało dotyku. Wpadłam w jakiś nieopisywalny trans. Oczy zaszły mgłą, ciałem wstrząsały delikatne gorące dreszcze, a w podbrzuszu poczułam doskonale mi znane ciepło. Znowu lekko podniosłam głowę, mój wzrok zatrzymał się na Twojej twarzy. Tym razem nasze spojrzenia się spotkały. Byłeś zaskoczony i równocześnie szczęśliwy moim widokiem. Delikatny uśmiech, mrugnięcie okiem. Wstałeś i podszedłeś do mnie. Pocałowałeś delikatnie usta. Moje oczy chłonęły Twój widok, mój oddech chłonął Twój zapach. Wzięliśmy do ręki szklanki i wspólnie usiedliśmy przy stoliku, który akurat się zwolnił. Rozmawialiśmy, patrząc sobie w oczy. Twoja dłoń otuliła moją dłoń. Nasze palce wspólnie tańczyły, ocierając się o siebie. Twoje ciepło rozeszło się po moim ciele. Po chwili wstałam i wyszłam do toalety. Musiałam ochłonąć, Twój widok sprawił, że pożądałam Cię coraz bardziej, z każdą kolejną sekundą byłam mocniej podniecona. Wychodząc z toalety spojrzałam w okno, zauważyłam spadające płatki śniegu. Podeszłam i otworzyłam je. Powiew wiatru i przenikliwy chłód otulił moje ciało. Duże płatki śniegu tańczyły na wietrze. Magiczna pora roku. Podszedłeś do mnie, poczułam Twoje dłonie otulające moją talię, przytuliłeś mnie swym ciepłem. Bez słowa wpatrywaliśmy się w pierwsze oznaki zimy. Twarzą ocierałeś mój kark. Muskałeś ustami płatki mych uszu, mówiłeś do mnie szeptem, który powodował dreszcze na mym ciele. Wtuliłam się mocniej w Twoje ciało, zamknęłam oczy, mimowolnie zaczęłam delikatnie pojękiwać. Pośladkami ocierałam się o Twoje spodnie, poczułam w nich wybrzuszenie. Chwyciłam Twoja męskość przez materiał spodni i zaczęłam masować. Ująłeś w dłonie moje piersi. Ugniatałeś je i pieściłeś. Twój oddech parzył moje ciało. Nasze usta spotkały się w namiętnym, długim pocałunku. Zamknąłeś okno. Postanowiliśmy wrócić do stolika i dopić nasze napoje. Idąc korytarzem, chwyciłeś klamkę drzwi do jakiegoś pomieszczenia. O dziwo drzwi były otwarte. Jednym ruchem ręki przyciągnąłeś mnie do siebie. Wylądowaliśmy w jakimś ciemnym, ciasnym pomieszczeniu, to było chyba jakieś zaplecze. Zatrzasnąłeś drzwi i przekręciłeś kluczyk, który był w zamku. Wewnątrz tego pomieszczenia było słychać przytłumione głosy ludzi i muzykę, która głośnym echem odbijała się od ścian. Byliśmy w dzikim obłędzie pożądania. W pośpiechu ściągnąłeś ze mnie bluzkę. Zsunąłeś ramiączko stanika, uwolniłeś piersi, gryzłeś i całowałeś moje ciało. Nasze oddechy były szybkie i przerywane, nie mogliśmy wydusić z siebie słowa. Nerwowym ruchem odpięłam twoje spodnie i wydobyłam z nich twardego penisa. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam pieścić, Ty w tym czasie drażniłeś językiem moje sutki, a palcami pieściłeś mokrą ciupnie. Jęczałam coraz głośniej i prosiłam byś we mnie wszedł. Oparłeś mnie o ścianę. Nagie plecy zetknęły się z zimną ścianą, co spowodowało dreszcze. Uniosłeś moją nogę w górę, oparłeś ją sobie na biodrze, przesunąłeś dłonią w bok moje majteczki i wślizgnąłeś się w rozgrzane wnętrze. Zawyłam z rozkoszy. Zagłębiłeś się mocno w mojej kobiecości. Przyjmowałam Twoje pchnięcia, które były szybkie i dzikie, nieokiełzane. Nasze ciała drżały. Wsunęłam dłonie pod Twoją koszulę, muskałam opuszkami palców skórę Twych pleców, czułam jak się napręża każdy Twój mięsień. Spijałeś z mych ust nasze wspólne pożądanie, ssałeś wargi i swym językiem pieściłeś mój język. Świat wirował wokół nas, byliśmy półprzytomni. W końcu dopadł nas słodki dreszcz upojenia. Wbiłam paznokcie w Twoje plecy. Jęk zamienił się w przerywany krzyk. Orgazm rozszedł się po każdym milimetrze mojego gorącego ciała. Wbiłeś się we mnie i szczytując, zalałeś moją cipkę gęstą sperma. Po chwili wytchnienia, kiedy nasze ciała trochę doszły do siebie, ubraliśmy się i wróciliśmy na salę, lecz nasze szklanki z trunkami zostały już sprzątnięte, a stolik zajęli inni klubowicze. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wyszliśmy z lokalu i zamówiliśmy taksówkę.
Gdy tylko samochód podjechał, usiedliśmy wspólnie na tylnej kanapie.
- Proszę nas zawieźć do pobliskiego hotelu – powiedziałeś zdecydowanie.
Wtuleni, mknęliśmy uliczkami miasta, cisza i pustka była dookoła. Tylko my, dwie nienasycone dusze i kierowca, który wiózł nas w miejsce gdzie po raz kolejny wspólnie mieliśmy grzeszyć … lecz Ty Kochany, jesteś mężczyzną, który zawsze był i jest warty grzechu …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz