poniedziałek, 18 grudnia 2017

Spijając nektar podniecenia

24 września 2009 r
     Jest wieczór. Właśnie wyszłam z łazienki. Na sobie mam szlafroczek, a pod nim … hm … oczywiście, że nic. Widząc mnie w tym stroju podchodzisz. Zanurzasz dłoń w mokrych włosach. Całujesz, powoli i namiętnie. Twój subtelny dotyk, wywołuje rozkoszne ciepło na skórze. Bierzesz mnie na ręce. Sadzasz na komodzie, z gracją przesuwasz na bok ramki ze zdjęciami i wazon. Całując moją twarz, muskając ustami brodę i szyję, rozpinasz mój szlafroczek i zdejmujesz go. Jestem cała Twoja. Opuszkami palców błądzisz po nogach, rozchylasz je. Całujesz uda po wewnętrznej ich stronie. Wodzisz po nich czubkiem języka. Delikatny dreszczyk przeszywa ciało. Głaszczesz wzgórek rozkoszy. Mruczę, delikatnie pojękuję. Biodra mimowolnie rozpoczynają swój taniec. Wsuwasz się w ciupnie palcami, które zwinnie rozpoczynają rytmiczny taniec. Pieścisz ją języczkiem, zębami przygryzasz wargi i łechtunie. Ssiesz je, naciągasz, poklepujesz. Spijasz nektar podniecenia. Twoje ruchy stają się coraz szybsze. Zanurzasz język głęboko we wnętrzu. Płonę z pożądania. Wsuwam dłonie w Twoje włosy, jeszcze mocniej wtulam Twoją twarz w mokrą kobiecość. Tracę świadomość, wyginam się, wiję. Moim ciałem targają spazmy rozkoszy, cipunia dostaje chaotycznych skurczy. Przeszywa mnie błoga rozkosz, dopada mnie potężny orgazm. Spoglądasz na mnie, poznaję ten błysk w Twoich oczach. Wiem, że to jeszcze nie koniec naszych uniesień. Przysuwasz się do mnie, namiętnie całujesz , język wkładasz głęboko do moich ust , przygryzasz wargi. Twoje pocałunki są zachłanne. Szybko rozpinasz spodnie, wyciągasz penisa. Jego główką drażnisz ciupnie, a potem wbijasz się we mnie. Jesteś głęboko, czuję każdy Twój ruch. Nadajesz rytm. Oplatam Cię nogami. Twoje ciało jest naprężone, wilgotne i takie podniecające. Patrzymy sobie głęboko w oczy, czasami je przymykamy. Pieścisz moje piersi, są twarde z podniecenia, sutki sterczą, szczypiesz je. Nasze oddechy przyspieszają , jęki stają się głośniejsze, ciała pulsują. Tracimy powoli kontrolę nad wszystkim, świat przestaje istnieć, jesteśmy tylko my – Ty i ja. Nasze ciała splecione tworzą jedność. Jeszcze chwilka, jeszcze moment i osiągniemy niepowtarzalną rozkosz. Łapczywie wchodzisz we mnie. Szybko, coraz szybciej, głębiej, mocniej. Odchylam się w tył, opieram się plecami o ścianę. Paluszkiem pocieram łechtaczkę, drugą ręką pieszczę piersi. Ty w tym czasie mnie posuwasz. Ruchy stają się mechaniczne. Orgazm, wijące się w spazmach rozkoszy ciała. Jęczymy, krzyczymy. Eksplodujesz, czuję ciepło, które wypełnia każdy zakamarek mojej cipki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...