Krople deszczu raz po raz uderzają o karoserię samochodu. Siedzimy obydwoje na tylnej kanapie. Jest duszno i wilgotno. Szyby już zaparowały. Słyszę Twój szept, delikatne jak dotyk słowa pełne namiętności. Rozbudzasz mnie, rozgrzewasz. Jestem zanurzona w otchłani Twojego pożądania. Twarz przy twarzy, usta przy ustach. Całujemy się namiętnie, języki w szale ocierają się o siebie. Lubieżnie przywieram do Twego ciała. Czuję rozchodzące się rozkoszne ciepło. Liżąc Twoją brodę, schodzę niżej. Całuję tors, przygryzam sutki. Drażnię je czubkiem języka. Jestem w transie. Łapczywie dobieram się do bokserek. Ugniatam i masuję penisa przez materiał. Mruczysz, szybciej oddychasz. Zsuwam bokserki. Mrrr … jaki on twardy. Chwytam penisa w dłoń. Czuję pajęczynkę żyłek. Powolutku ściągam napletek, wykonuję posuwiste ruchy góra-dół. Nachylam się, wodzę językiem po główce, zataczam na niej kółeczka. Kusząco patrzę w Twe oczy. Liże męskość jak loda. Raz szybko i zachłannie. A raz powolutku delektując się smakiem. Następnie wkładam go do ust. Jest gorący, pulsuje. Uwielbiam to. Uwielbiam kiedy jest w moich ustach. Mocno obejmuję go wargami. Bezwstydnie zasysam. Pieszczę dobitnie, tak jak lubisz. Wsuwasz dłoń w moje włosy, nadajesz swój rytm, swoje tempo. Głowa lata w szale w górę i w dół. Coraz szybciej i szybciej. Wiodę Cię do bram raju. Balansujesz na granicy spełnienia. Naprężasz się, drżysz, wzdychasz. Pieszczę Cię w zawrotnym tempie, dłonią masuje jądra. Mrrr … tryskasz swym nektarem we wnętrzu mych ust. Boskie uczucie. Połykam wszystko i zachłannie zlizuję resztki z penisa. Patrzysz na mnie. Obłęd w oczach. Popychasz mnie w róg kanapy. Przybliżasz się. Językiem oblizujesz moje usta, zaczynasz dziko całować. Dłońmi masujesz piersi, a po chwili ssiesz sutki. Przygryzasz je na granicy słodkiego bólu i rozkoszy. Wilgotnieję coraz bardziej, chaotycznie ruszam biodrami. Rozchylam mocniej uda, byś mógł się we mnie zagłębić. Przejeżdżasz dłonią wzdłuż cipki Dreszcze przechodzą przez ciało. Twoje palce i gorący język na przemian pieszczą, wirują, pocierają i drażnią moją kobiecość. Łechtaczka jest mocno nabrzmiała, tak jak i wargi. Łapczywie spijasz moje podniecenie.
- Taaaak …. aaaa …… nieeeee przeeestawajjjj
Jęczę, wzdycham. Wokół żar, błogość. Orgazm przeszywa ciało, które w spazmach rozkoszy wije się na tylnej kanapie auta. Jestem w amoku, tracę świadomość. Czuję jak wsuwasz się we mnie swą męskością. Zatapiasz się w cipce. Kochasz mnie delikatnie, powoli. Rytmiczne pchnięcia, raz za razem. Ciała kołyszą się w takt naszych oddechów. Przygryzam wargi, przymykam oczy. Lekko ściskasz moje piersi. Zmieniamy pozycję. Siadasz na środku kanapy, ja siadam na Tobie. Twarzą w twarz. Nabijam się na penisa. Zaczynam Cię dziko ujeżdżać. Biodra szaleją. Wnikasz we mnie z uwielbieniem. Nasze ciała rytmicznie poruszają się w szalonym tańcu. Błogie oddanie kochanków. Łapczywie chłoniemy drogę ku spełnieniu. Obłęd i szał, jęki i krzyki, zaciskające się kurczowo dłonie, zaciskające się usta w namiętnych pocałunkach. Ujeżdżałam Cię coraz mocniej, coraz szybciej. Rękoma oplatam Twoją szyję. Dłońmi ujmujesz moje biodra i dociskasz je do siebie. Trzymasz mnie w mocnym uścisku. Przyspieszamy, gnamy co sił, galopujemy. Nasze ciała drżą i falują w szaleństwie spełnienia. Orgazm … wspólnie docieramy na szczyt jęcząc i krzycząc. Zalewasz mnie swym ciepłem. Trwamy w mocnym uścisku jeszcze przez jakiś czas. Rozkosz powoli mija, nastaje spokój i cisza. Słychać tylko nasz głęboki oddech i krople deszczu uderzające o karoserię samochodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz