Noc była ciepła, w końcu mieliśmy lato. Stałam przy otwartym oknie i wpatrywałam się w bezchmurne niebo pokryte tysiącem gwiazd. Dochodziła północ. Dookoła mnie panowała ciemność. Bezszelestny powiew wiatru otulił ciało. Moją głowę zaprzątały grzeszne myśli. Byłam rozgrzana do czerwoności, chciałam się Tobą nasycić. Czułam pragnienie i pożądanie. Nie słyszałam jak podszedłeś do mnie, wtuliłeś twarz w moje włosy, wyrywając mnie z zamyślenia. Twój szept spowodował, że poczułam motyle i ogromne ciepło w brzuchu. Zsunąłeś ramiączka mojej koszulki nocnej. Muskałeś wilgotnymi i gorącymi ustami szyję i ramiona. Po chwili koszulka nocna opadła na podłogę. Przybliżyłeś się jeszcze mocniej, nasze nagie ciała ocierały się o siebie. Zawładnęła nami wielka namiętność. Ująłeś w dłonie moje piersi. Delikatnie je ugniatałeś, pieściłeś z uwielbieniem. Pocierałeś i szczypałeś sutki, które twardniały Ci w palcach. Piersi stawały się nabrzmiałe i pełne. Twoja męskość ocierała się o moje pośladki. Penis stawał się większy i sztywniejszy. Obróciłam się w Twoją stronę, nasze spojrzenia się spotkały. Twoje źrenice były rozszerzone, oczy pełne obłędu pożądania. Wsunąłeś dłoń w moje włosy, nasze usta przywarły do siebie w namiętnym, szalonym pocałunku. Języki ocierały o siebie, wręcz walczyły ze sobą. Przygryzałam Twoje wargi, czasami je ssałam. Chwyciłam penisa, czułam jak rośnie mi w dłoni. Powolutku pieściłam go ściągając napletek. Kciukiem wodziłam po jego główce. Ujęłam w dłoń jądra, zaczęłam je ugniatać i masować. Całkowicie oddaliśmy się wzajemnym pieszczotom. Chłonęłam rozkosz, która wnikała głęboko w moje ciało. Wziąłeś mnie na ręce i zaniosłeś do łóżka, położyłeś mnie delikatnie na puszystej pościeli. Całowałeś nogi, zaczynając od stóp, kończąc na udach. Lizałeś je, muskałeś wargami. Wiłam się na pościeli, biodra tańczyły w szalonym tańcu rozkoszy. Wsunąłeś dłoń między moje uda, przejechałeś palcami po mokrej cipuni. Moje nogi mimowolnie rozchyliły się mocnej. Chwilkę później poczułam Twój zwinny, gorący język na łechtaczce. Wykonywałeś nim okrężne ruchy. Lizałeś mnie całą, syciłeś się i delektowałeś moim smakiem, ssałeś nabrzmiałe wargi. Twój język krążył po całej kobiecości doprowadzając mnie do błogiej rozkoszy. Wsunąłeś we mnie dwa palce. Rytmicznie je wkładałeś i wyjmowałeś, Twój język nadal drażnił łechtaczkę. Jeździłeś nim po całej powierzchni mojego guziczka, z góry do dołu i z dołu do góry. Zacisnęłam dłonie, biodra poruszały się w szalonym tempie, cała drżałam. Westchnienia i jęki przerodziły się w dziki krzyk. Ciało wygięło się w łuk. Gorąca fala orgazmu przeszyła moje ciało. Spojrzałeś na mnie z zadowoleniem. Widziałeś szał w moich oczach. Chciałam się zrewanżować. Chciałam dorwać się do Twojego penisa. Całować go, gryźć, lizać i ssać, porządnie ssać. Lecz Ty nie pozwoliłeś mi na to. Mocno rozszerzyłeś moje nogi i wtargnąłeś we mnie z wielka siłą. Słyszałeś moje bicie serca, mój krzyk oddechu. Byliśmy jednym ciałem, nasze biodra poruszały się w tym samym rytmie. Wchodziłeś we mnie dziko i zachłannie. Twoje ruchy były ostre i głębokie. Wtopiłam dłonie w Twoją skórę, wbiłam paznokcie w Twoje plecy. Patrzyłam na Ciebie półprzytomnym wzrokiem. W wielkim obłędzie gnaliśmy by móc przeżyć cudowną rozkosz. Nasze jęki stawały się coraz głośniejsze, intensywniejsze. Nasze ciała pulsowały i drżały, kołysały się w przód i tył. Usta spotykały się w krótkich, zachłannych pocałunkach. Gdy nadeszło nasze wspólne apogeum, wbiłeś się we mnie ze wszystkich sił i zalałeś mnie falą ciepłej spermy. Wydaliśmy z siebie ostatni, przeciągły krzyk rozkoszy i bezwładnie opadliśmy na łóżko. Świat wirował wokół nas. Byliśmy wykończeni, ale spełnieni i szczęśliwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz