Duże miasto, otoczone ze wszystkich stron przygniatającym upałem. Centrum, miejsce połyskujących w słońcu szklanych biurowców. W jednym z nich, na 13 piętrze mieści się Twój gabinet. Siedzisz w nim mimo tego, że właśnie jest sobotnie przedpołudnie. Praca nie pozwala na wypoczynek. Na piętrze firmy nie ma nikogo, poza mną, Twoją sekretarką, która nie po raz pierwszy wybawia Cię z opresji i poświęca swój wolny czas w imię wyższych wskaźników sprzedaży. Za oknem jest ktoś jeszcze - na platformie stoi młody chłopak, 18-19 lat, dorabiający pracą na wysokościach. Dziś myje okna, akurat na naszym piętrze, akurat okno Twojego gabinetu. Podchodzę do drzwi Twego biura, pukam.
- Proszę wejść – słyszę.
Wchodzę. Siedzisz odwrócony tyłem do drzwi, szukasz czegoś w szufladzie. Słyszysz stukot moich obcasów na drewnianym parkiecie, podchodzę do biurka i kładę plik papierów.
- To są te dokumenty do podpisania, o których wcześniej wspomniałam.
Odwracasz się w moją stronę. Przyglądasz się twarzy i nowej fryzurce … czarny kolor włosów z kilkoma bordo pasemkami, włosy krótkie obcięte w lekką asymetrię. Na twarzy delikatny makijaż. Na sobie mam elegancką kremową bluzeczkę zapinaną na malutkie guziczki, czarna wąska spódniczka do kolan. Na stopach eleganckie czarne czółenka na wysokiej szpileczce. Ciało przykrywa biała, koronkowa bielizna, dosyć skąpa. Chwile rozmawiamy, potem zabierasz się za podpisywanie dokumentów. W tym czasie zwracam uwagę na chłopaka myjącego okna. Pytam Ciebie jak długo ten młodzieniec tutaj pracuje. Stwierdzam, że musi mu być ciężko, w końcu to bardzo niebezpieczna praca. Po prostu zrobiło mi się go żal. Rozmowa między nami się nie klei, wyczuwam pewne zdenerwowanie. Wreszcie nie wytrzymuję, wpatrując się w Ciebie, lekko onieśmielonym głosem mówię:
- Chciałabym zostać jakoś wynagrodzona za te dzisiejsze nadgodziny, tym bardziej, że na dzisiejszy dzień miałam już swoje plany, a pomimo to przyszłam do pracy by pomóc.
- Śmiało, proszę sobie wybrać formę rekompensaty, jakaś nagroda się przecież należy … – mówiąc to, uśmiechasz się do mnie uroczo.
Zauważasz mój błysk w oczach. Znowu niepokojący stukot obcasów, przechodzę za dębowe biurko, staje za Twoim fotelem, kładę dłonie na barkach, nachylam się nad Tobą i poluzowuję krawat. Szepczę Ci do ucha:
- Już wybrałam sobie formę rekompensaty.
Całuję lekko płatek Twego ucha, za chwile drugi raz. Moje dłonie masują mięśnie, czujesz się coraz bardziej rozluźniony, mimo że sytuacja jest nietypowa. Siedzisz bez marynarki, rękawy od koszuli masz podwinięte za łokcie. Kątem oka zerkam na okno. Chłopak myjący szyby nic nie zauważył. Tymczasem moje dłonie, dłonie Twojej sekretarki radzą sobie z guzikami, już są na Twoim torsie. Wygodniej sadowisz się na fotelu. Całuję szyję, lekko liżę ją językiem.
- Czym Pani pachnie ? – mówisz przytłumionym głosem.
- Dolce & Gabbana – szepczę Ci do ucha.
A potem zaczynam ssać i lekko przygryzać płatek Twego ucha. Wysuwam Cię zza biurka razem z fotelem. Staje przed Tobą. Mam lekko rozwarte usta, nogi w niewielkim rozkroku. Zbliżam się do Ciebie, podnoszę spódniczkę do góry, zaplatam ręce na Twojej szyi i powoli, naprawdę powoli siadam na Tobie okrakiem, poruszając przy tym biodrami. Gdy tylko czujesz mój ciężar, moje ruchy, przechodzi przez Ciebie dreszcz. Teraz do zapachu perfum dochodzi jeszcze inny aromat, o wiele bardziej intymny... zapach podnieconej kobiety. Kręcąc biodrami, delikatnie ocieram się o Twoje krocze. Moje ruchy paraliżują Cię, na chwilę tracisz głowę. Tuż przed sobą masz piersi, ukryte za materiałem. Dostrzegasz zarys jednej z nich przez szparę miedzy guzikami bluzki. Kładziesz dłonie na mych udach, głaszczesz je. Nachylam się nad Tobą. Uśmiecham się już wcale niezawodowo, a później całuję Twe usta, odwzajemniasz pocałunek. Pieszczę Twoje wargi moimi wargami, chwytam w zęby najpierw jedną; tę dolną, a potem drugą; tę górną. Ssę je. Nasze pocałunki są pełne erotyzmu, pełne namiętności. Czuję jak spodnie wypycha podniecony do granic penis. Twoje palce zgrabnie odpinają guziki mojej bluzki. Pieścisz piersi przez koronkę stanika, a potem i tę część garderoby ze mnie ściągasz. Chwytasz w dłoń jedną półkulę i mocno ją ugniatasz, masujesz. Pochylasz się i językiem drażnisz sterczące sutki. Mój oddech przyspiesza, cichutko sobie pojękuję. Ponownie kątem oka zerkam na chłopaka myjącego okna. Przygląda nam się z zaciekawieniem, lecz w tej chwili nie obchodzi mnie to, nich sobie ogląda. Dla mnie najważniejsza jest teraz ta chwila, chcę Ciebie mieć, tu i teraz. Twoja dłoń zjeżdża coraz niżej, pieścisz moją cipkę przez majteczki, które są już wilgotne z podniecenia. Chwilę później przesuwasz delikatnie bieliznę w bok i zatapiasz palce w mokrej cipce.
- aaaaaaaa …. – jęczę przeciągle.
Na przemian drażnisz łechtaczkę i wkładasz dwa palce do gorącej i ciasnej dziurki. Biodra zaczynają zmysłowy taniec. Ja w tym czasie jedną dłonią masuję Twój tors, przyszczypuję sutki, a drugą dłonią pieszczę przez materiał spodni twardego penisa. Zawładnęła nami dzikość, jesteśmy omotani wielkim pożądaniem, wielkim podnieceniem. Rozpinam zamek spodni i wyjmuję z nich kutasa . Chwytam go władczo w dłoń i rozpoczynam pieszczoty. Powoli tracę głowę, chcę mieć Cię w sobie, chcę Cię dziko ujeżdżać. Jęki stają się głośne. Unoszę tyłeczek w górę i nadziewam się na penisa. Mruczysz zadowolony. Pierwsze ruchy są spokojne, dosyć płytkie, lecz z czasem nabierają tempa. Ujeżdżam Cię coraz mocniej i szybciej. Spoglądam w stronę okna i uśmiecham się zadowolona. Nasz obserwator też się podniecił. Ma rozpięte spodnie, w dłoni trzyma sztywnego kutasa i się nim zabawia. Jego dłoń wykonuje szybkie ruchy góra-dół. My w tym czasie ostro się pieprzymy. Jest mi gorąco, czuję dreszcze na ciele. Świat wiruje tysiącem barw. Chwilę później wydaję z siebie przeciągły jęk, mięśnie cipki zaciskają się na penisie, doprowadzając Ciebie na szczyt. Obficie zalewasz moje wnętrze ciepłą spermą. Jestem w błogim stanie rozkoszy. Przytulam się do Ciebie. Głaszczesz mnie po włosach, delikatnie przyciągasz moją twarz do swojej. Namiętnie całujesz. Tyle chciałabym Ci w tej chwili powiedzieć, ale jedyne słowo, które udaje mi się wykrztusić to ...
- Dziękuję
- Bardzo proszę, mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy – szepczesz mi do ucha.
Uśmiecham się do Ciebie zalotnie, schodzę z Twych kolan, poprawiam spódniczkę. Obracając się w stronę okna, zakładam stanik i bluzkę. Chłopak myjący okna jest speszony, szybciutko próbuje umyć kawałek szyby, po której spływają strużki jego spermy. Posyłam mu buziaka, po czym bez słowa wychodzę z Twojego gabinetu. A Ty, siedzisz na fotelu i przyglądasz się mojej znikającej za drzwiami postaci. Słychać stukot obcasów. Młody chłopak uruchamia platformę i zjeżdża niżej. Chwilę później nastaje totalna cisza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz