Słońce mocno świeciło, gdy odpoczęliśmy po cudownym seksie, postanowiliśmy wykąpać się w oczku wodnym. Rozgrzane ciała dostały gęsiej skórki czując na sobie zimne krople wody. To była chwilka kąpieli dla zdrowia i urody. Chlapaliśmy się wzajemnie jak małe dzieci, było cudownie. Po wyjściu z wody, postanowiliśmy się poopalać. Wytarliśmy się w ręczniki i nadzy położyliśmy się na kocu. Wziąłeś do ręki balsam do opalania i małymi porcjami zacząłeś go wcierać w moje ciało. Leżałam na brzuchu. Zacząłeś smarowanie od moich stóp, potem kierowałeś coraz wyżej. Podnosiłam w górę raz jedną nogę, a raz drugą. Doszedłeś do mojego tyłeczka i posmarowałeś ten cudowny rowek między półkulami pośladków. Każdy Twój dotyk wywoływał miłe ciepło, które rozchodziło się po moim ciele. Dotarłeś do pleców. Smarowałeś je, pieszcząc i masując, kreśliłeś na nich znaki naszej miłości. Ciało nabierało połysku, przyjemnego kokosowego zapachu. Obróciłam się na plecy. Nie przerywałeś smarowania, wylałeś kilka kropli balsamu na mój dekolt oraz na sutki. Jęknęłam cichutko, było mi tak rozkosznie. Delikatnie zacząłeś wcierać balsam w moje piersi, zahaczając czasami o twarde i sterczące sutki. Twoje ruchy były zmysłowe, bawiłeś się jędrnymi półkulami. Moje biodra zaczęły wiercić się na kocu. Podniecała mnie ta zabawa. Zszedłeś niżej, nasmarowałeś brzuszek, drażniąc i łaskocząc pępek. Aż wreszcie dotarłeś do wzgórka rozkoszy, poświęciłeś mu więcej uwagi. Jakie to było wspaniałe, Twoje gorące i wilgotne z balsamu dłonie wędrujące po mojej kobiecości. Jęczałam sobie cichutku, kątem oka zauważyłam, że się podnieciłeś. Twój penis rozbudził się i z każdą następną sekundą stawał się coraz większy i sztywniejszy. Nabrałam wielkiej ochoty by go dotknąć. Popatrzyłam na Ciebie pełna pożądania i powiedziałam:
- Teraz Kochanie czas na zmianę, teraz ja Ciebie nasmaruję balsamem.
Nie sprzeciwiłeś się. Położyłeś się na plecach, a ja rozpoczęłam delikatny masaż, wcierając kokosowy balsam. Muskałam opuszkami palców Twoje najczulsze miejsca, aż wreszcie znalazłam się przy Twojej męskości. Ujęłam ją w dłoń i zaczęłam pieścić. Czułam jak penis rośnie w mych dłoniach, jak staje się duży i twardy. Po kilku chwilach przytrzymałeś moją dłoń, usiadłeś i prosiłeś bym usiadła przed Tobą, tyłem do Ciebie. Zaczęliśmy się wzajemnie pieścić, powolutku doprowadzając się do stanu wrzenia. Zmieniliśmy pozycję. Klęczałam, wypinając mocno tyłeczek w Twoją stronę. Ty uklęknąłeś za mną i zacząłeś drażnić moją kobiecość swoim penisem. Później Twoje palce znalazły się w mojej dziurce, a Twój języczek muskał łechtaczkę. Gdy moje jęki stawały się coraz intensywniejsze, głośniejsze. Wszedłeś we mnie swą męskością. Posuwałeś mnie od tyłu, w pozycji, którą uwielbiam. Twoje ruchy były mocne i zdecydowane. Rozpoczęliśmy wspólny, dziki taniec. Dodatkowo ręką pieściłam cipkę. Ugniatałeś moje piersi, wchodząc we mnie głęboko. Sięgnęłam ręką w tył, wyjęłam penisa i przystawiłam go do mojej drugiej dziurki. Penis był mokry i śliski z moich soczków, a drugi mój otworek był mocno nawilżony balsamem. Wszedłeś w moją drugą dziurkę bez problemu. Poruszałeś się powolutku i delikatnie, z czasem Twoje ruchy stały się mocniejsze. Posuwając mnie w tyłeczek, wkładałeś dwa paluszki do cipki, drażniłeś łechtaczkę. Zafundowałeś mi podwójną rozkosz. Wyłam podniecona do granic. Twoje ruchy nabrały szalonego tempa. W tym samym momencie osiągnęliśmy szczyt, krzycząc przy tym i wijąc się z rozkoszy. Wypełniłeś moje wnętrze swym nektarem. Cóż za cudowne uczucie. Podciągnąłeś mnie do góry, by mnie mocno przytulić. Czuliśmy swoje wzajemne bicie serca. Wyczerpani, opadliśmy na koc. Słoneczko suszyło kropelki potu spływające po naszych ciałach. Wtuleni długo leżeliśmy bez słowa. Słoneczko powolutku zaczęło zachodzić i niestety pojawiły się komary przez które trzeba było zbierać się do domu. Ubraliśmy się, spakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy i trzymając się za ręce powędrowaliśmy do naszego letniskowego domku w lesie, do naszej oazy spokoju. Komary i tak nas pogryzły, ale nie czuliśmy swędzenia dzięki naszej miłości, dzięki naszej wzajemnej czułości. Byliśmy tylko dla siebie. Po przyjściu do domu dotarło do nas, że przez cały dzień nic nie zjedliśmy. Żyliśmy chwilą, żyliśmy rozkoszą. Poszłam się szybciutko wykąpać, a Ty w tym czasie przygotowałeś kolację. Wyjąłeś z lodówki schłodzone wino i nalałeś do kieliszków, na stole stał półmisek duszonego mięsa wraz z warzywami i oczywiście miska owoców. Odświeżona i pachnąca Twymi ulubionymi perfumami, ubrana tylko w szlafroczek podeszłam do Ciebie i wtuliłam się w Twe ramiona. Popatrzyłeś na mnie i pocałowałeś. Poszedłeś wziąć prysznic, ja w tym czasie zapaliłam kilka świec by zrobić nastrój, włączyłam cichutko muzyczkę, usiadłam przy stole i czekałam na mojego księcia z bajki. Kiedy wszedłeś do salonu, w powietrzu uniósł się zapach Twojej wody po goleniu. Ubrany tylko w jasne jeansy usiadłeś przy stole naprzeciwko mnie. Zaczęliśmy jeść, czasami podając sobie wzajemnie do ust jedzenie. Posyłaliśmy sobie całuski. Towarzyszyło nam uczucie spełnienia i radości. Nie seks był ważny w tym momencie, lecz wzajemna bliskość, uczucie, że świat jest gdzieś w oddali, a my jesteśmy tutaj razem, my i nikt więcej. Tego dnia zawładnęła nami magia miłości. Po kolacji posprzątaliśmy ze stołu, ocierając się i całując przy każdej okazji, potem siedzieliśmy na fotelu wtuleni w siebie, rozmawiając i obiecując sobie, że taki dzień jak ten musi pojawiać się w naszym życiu częściej. Wyczerpani poszliśmy do sypialni, położyliśmy się do łóżka i zasnęliśmy. Nasza miłość kwitła … i niech tak zostanie do końca naszych wspólnych dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz