poniedziałek, 18 grudnia 2017

Rozgrzane ciała czyli pikniku ciąg dalszy

28 lipca 2008 r
    Tak sobie leżąc na kocu po wspaniałym seksie usłyszeliśmy, że coś szemrze w dole, dźwięk podobny był do spływającej wody. Wstaliśmy i postanowiliśmy sprawdzić skąd dochodzi ten dźwięk. Zeszliśmy łąką w dół i ujrzeliśmy piękne oczko wodne zastawiane wielkim zwalonym drzewem, z góry spada do niego małym wodospadem krystalicznie czysta woda. Upał tego dnia był ogromny, więc postanowiliśmy przenieść się nad oczko wodne. Wróciliśmy po koc i po nasz koszyk z jedzeniem i rozsiedliśmy się przy samej wodzie. Po chwili postanowiłam ochłodzić się i weszłam do wody, wziąłeś aparat do ręki i rozpocząłeś kolejną sesję zdjęciową. Podeszłam pod malutki wodospad, spadająca z niego woda rozpryskiwała się na moim ciele. Bardzo podobał Ci się ten widok. Woda była bardzo czysta więc widziałeś zarys całej mej postaci. Wychodząc z wody szepnęłam Ci coś do ucha. Uśmiechnąłeś się uroczo i przytaknąłeś głową. Wytarłam ręce w ręcznik, wzięłam aparat fotograficzny z Twoich rąk, a Ty wszedłeś do wody. Teraz ja miałam możliwość zrobienia Ci kilku zdjęć. Chwilę później wyszedłeś z wody. Ja w tym czasie położyłam się na wielkim, rozgrzanym kamieniu i zaczęłam się przeciągać jak kotka. Resztki wody spływały po moim ciele. Wyciągnęłam w Twoją stronę rękę i poprosiłam byś przyłączył się do mnie. Podszedłeś, uklęknąłeś i zacząłeś zlizywać kropelki wody zaczynając od moich stóp, przesuwałeś się coraz wyżej i wyżej, aż wreszcie dotarłeś do rozgrzanej kobiecości. Lekko ją liznąłeś i przygryzłeś i postanowiłeś zając się moim biustem. Pieściłeś moje piersi, ugniatałeś je, ssałeś sutki, które były już twarde i sterczące. Lekko przymrużyłam oczy, rozchyliłam usta i językiem zwilżyłam wargi. Nie mogłam doczekać się kiedy będę mogła posmakować Twych gorących ust. Przybliżyłeś się do mnie, popatrzyłeś mi głęboko w oczy, a potem zatopiłeś usta w mych ustach. Całowaliśmy się długo, pocałunki nasze były wolne i namiętne, lecz z czasem nabierały tempa i stawały się dzikie, zachłanne i szybkie. Przenieśliśmy się na koc. Położyłeś się na plecach, teraz ja mogłam dostarczyć Ci wielkiej przyjemności. Dłońmi zaczęłam błądzić po Twoim ciele, raz delikatnie, a raz mocniej, lekko Cię masując. Później usiadłam na Tobie, tyłem do Twej twarzy. Miałam przed sobą Twego sztywnego penisa. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam pieścić. Uniosłam biodra w górę i zaczęłam nim drażnić łechtaczkę, która z każdą kolejną sekundą robiła się coraz twardsza i nabrzmiała. Moje delikatne jęki jeszcze bardziej Cię rozbudziły. Chwyciłeś mnie za pośladki, podciągnąłeś do góry i przesunąłeś je bliżej, w stronę swej twarzy, moja cipka była tuż nad Twoją buzią. W ten sposób znaleźliśmy się w pozycji „69”. Uniosłeś głowę w górę i rozpocząłeś pieszczoty. Chwyciłeś moje pośladki, ugniatałeś je, szczypałeś. Nasze ciała przywarły do siebie, dawaliśmy sobie wspólną, wzajemną rozkosz. Nachyliłam się nad Twoim penisem, zdjęłam z niego napletek, językiem drażniłam jego główkę. Lizałam Twoją męskość na całej długości, czubek lekko przygryzałam ząbkami, aż w końcu włożyłam do ust. Jęknąłeś zadowolony. Ty w tym czasie zabawiałeś się moją cipką. Pieściłeś językiem wejście do tej wspaniałej jaskini rozkoszy, później zająłeś się łechtaczką. Lizałeś ją i ssałeś. Wgryzałeś się w nią. Czułam ogromne ciepło rozchodzące się po moim ciele, biodra mimowolnie zaczęły poruszać się w rytm Twych pieszczot. Moje jęki stawały się odważniejsze i głośniejsze. Moje soczki spływały Ci do ust. Wiem, że uwielbiasz ten smak, smak podnieconej kobiety. Twój język zaczął pracować intensywniej. Doprowadzałeś mnie do ekstazy, do nieopisywalnej rozkoszy. Ja w tym czasie pieściłam Twego penisa. Moje usta mocno go objęły, wkładałam go głęboko, coraz mocniej i szybciej. Czułam jak się napręża i pulsuje we wnętrzu mych ust. Ręką masowałam i pieściłam jądra. Jęknęłam przeciągle gdy poczułam Twój palec w mojej cipce, potem dołączył do niego drugi paluszek. Obydwa zwinnie wsuwały się i wysuwały z mokrego wnętrza mej cipki.. W powietrzu unosiły się cudowne wzajemne mruczenia, jęczenia i wzdychania. Moja kobiecość była obficie zalana soczkami, słychać było odgłos „mlaskania” spowodowany zachłannym Twym pieszczeniem mojej cipki. Zaczęłam drżeć, a ciałem targały spazmy rozkoszy. Orgazm rozszedł się po całym ciele, nie potrafiłam zapanować nad sobą. Wiłam się i prężyłam. Po chwili i Ty szczytowałeś, zalewając me usta ciepłą spermą. Uwielbiam ten moment, uwielbiam ten smak. Wyjęłam z ust penisa i dokładnie go oblizałam. Czuliśmy się jednym ciałem w krainie rozkoszy. Obydwoje opadliśmy na koc, słoneczko ogrzewało nasze spocone ciała. Byliśmy w raju, w naszym raju, tu i teraz.
W planach mieliśmy jeszcze wspólną kąpiel w oczku wodnym, obiadek i kolejną wspólną rozkosz, ale o tym opowiem Wam następnym razem.
CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...