poniedziałek, 18 grudnia 2017

Smak rozkoszy ...

10 czerwca 2008 r
   Jestem Twoja, dzisiaj i na zawsze. Proszę przytul mnie, zajmij się mną. Doprowadź do rozkoszy, spraw bym tę chwilę zapamiętała na bardzo, bardzo długo.
  Za każdym razem gdy dotykasz dłonią moje ciało, przechodzą przeze mnie miłe dreszcze. Muskasz delikatnie usta w namiętnych pocałunkach. Nasze języki plotą się i wzajemnie przepychają. Pieścisz moje ciało kawałek po kawałku, prowokując każdy mięsień do drżenia. Przyciągasz mnie mocno do siebie, patrząc w oczy powolutku kładziesz na łóżku. Błądzisz gorącymi ustami po szyi, głaszczesz dłonią piersi. Przez bluzkę wyczuwasz, że nie mam stanika, a moje sutki są już twarde i sterczące. Delikatnie jęczę. Satysfakcję jaką mi dajesz, bardzo Cię podnieca. Twoja męskość budzi się, powolutku zaczyna być gotowa na wspólną rozkosz. Zdzierasz ze mnie spódnicę i zsuwasz majteczki, ściągasz bluzkę. Chwytasz moje dłonie, przewiązujesz je apaszką i przywiązujesz do ramy łóżka. Teraz jestem Twoją niewolnicą, a Ty moim Panem, który ma prawo zrobić ze mną co tylko zechce. Wychodzisz na chwilkę z pokoju, zostawiając mnie samą z sobą, czuje wielki przypływ podniecania. Wracasz ze szklanką lodu w dłoni. Klękasz przede mną, wyciągasz kostkę lodu i zaczynasz jeździć nią po całym ciele. Lód szybko topi się na rozgrzanym ciele, strużki wody zwinnie płyną po skórze pozostawiając mokre ślady pożądania. Wije z rozkoszy, moje jęki stają się coraz głośniejsze. Patrzę na Ciebie i wiem, że jesteś na granicy wytrzymałości. Twoja erekcja rozsadza spodnie. Krew mocno pulsuje w skroniach. Szybko się rozbierasz, rzucając ubranie w nieładzie na podłogę. Przysuwasz się do mnie. Chwytasz moje nogi, uginasz w kolanach i mocno rozchylasz je na boki. Bez pardonu wdzierasz się w moją intymność. Jęczę przy tym przeciągle.
Tak właśnie mnie kochaj.
Złączeni pocałunkami, powolutku przemierzamy drogę do raju. Dotykasz, ugniatasz moje piersi, kąsasz szyję. Stęskniony wchodzisz we mnie coraz śmielej. Nasze ciała rozgrzane do czerwoności, ocierają się o siebie. Drżą, prężą się. Twoje ruchy są już mocne i głębokie. Szczelnie wypełniasz moje bardzo mokre wnętrze kobiecości. Jesteśmy na krawędzi szczytu rozkoszy. Zarzucam nogi na Twoje biodra, bym mogła Cię jeszcze lepiej poczuć. Kolejne Twoje pchnięcia wyzwalają we mnie dreszcze, które zwinnie przechodzą przez całe moje ciało. Przyspieszasz, gnasz coraz szybciej i szybciej. Twoje ruchy są ostre, łóżko zaczyna skrzypieć pod naszymi ciałami. W szale podniecenia rzucałam głową na wszystkie strony. Nie jesteśmy stanie zapanować nad naszymi ciałami, tracimy świadomość, oddech. Świat wiruje wokół nas. Nasze jęki przeradzają się w krzyk. Wspólnie docieramy na szczyt, wspólnie sięgamy bram raju. Orgazm przeszywa nasze ciała niczym pocisk. Czuję w sobie znajome ciepło, ciepło Twojego nektaru życia. Wykończony opadasz na mnie. Dyszymy, a po naszych ciałach spływają kropelki potu. Całujesz mnie i odwiązujesz dłonie. Przytulam się do Ciebie, głaszczę po twarzy. Długo jeszcze leżymy na łóżku i delektujemy się wzajemną bliskością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...