3 czerwca 2008 r
Siedzieliśmy na kanapie, wtulana w Twoje ramiona, słuchałam tego co mówisz. Głaskałeś mnie po głowie. Było mi tak cudownie. Nasze usta spotykały się w gorących pocałunkach, języki ocierając się o siebie walczyły o zdobycie terytorium. Wstałam i wyszłam z pokoju, Ty poszedłeś za mną. Dorwałeś mnie. Oparłam się o framugę drzwi, przytuliłeś się do mnie. Zacząłeś całować, pieścić piersi i … zadzwonił Twój telefon. Uśmiechnęłam się i wróciłam z powrotem do pokoju, usiadłam na kanapie i grzecznie czekałam na Ciebie. Po chwili wróciłeś, usiadłeś obok mnie, popatrzyłeś w moje oczy i zacząłeś ponownie mnie całować. Czułam coraz większe podniecenie, czułam nieodpartą chęć na coś więcej. Przysunęłam się jeszcze bliżej Ciebie, w okolicach rozporka zauważyłam wybrzuszenie. Moja dłoń powędrowała w to miejsce. Chwyciłam Twego nabrzmiałego członka i zaczęłam masować, ugniatać. Lekko wzdychałam, mój oddech był już przyspieszony, a cipka stawała się coraz bardziej wilgotna. Całując Twoje gorące usta, próbowałam odpiąć rozporek Twoich spodni, pomogłeś mi w tym. Wreszcie uwolniłam Twojego penisa. Wzięłam Go w dłoń i wykonałam dwa ruchy góra-dół, a później bez żadnych wstępów usiadłam na Tobie okrakiem i nabiłam się na niego. Zaczęłam Cię ujeżdżać, najpierw powoli, a potem coraz szybciej i śmielej. Moje biodra unosiły się i opadały, trzymałeś w mocnym uścisku moje pośladki, dociskając mnie jeszcze bardziej do siebie, to było szalone tempo. Członek zwinnie zagłębiał się w mojej kobiecości, pędziłam do rozkoszy, która zbliżała się wielkimi krokami. Na orgazm nie musiałam długo czekać, byłam tak rozpalona, że wystarczyło kilka ruchów. Zaczęłam jęczeć, czułam jak przez moje ciało przechodzą spazmy rozkoszy. Orgazm, który przeżyłam był potężny i pozostawił błogie uczucie nasycenia … zwolniłam … popatrzyłam na Ciebie, wiedziałam na co masz ochotę, doskonale wiedziałam w jaki sposób masz ochotę skończyć. Uniosłam biodra mocno w górę, tym samym uwalniając członka z uścisku mojej mokrej cipki. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam pieścić. Był cały mokry i śliski z moich soczków. Wzięłam go do ust i zaczęłam mocno obciągać. Trzymałam go w dłoni i rytmicznie wkładałam do buzi. Przyciskałeś moją głowę bym jeszcze głębiej go wzięła, nadawałeś tempo. Twój członek dokładnie wypełniał wnętrze moich ust, pulsował i drżał. Rękoma oparłam się o kanapę, mocno zacisnęłam na członku usta i zaczęłam ostre pieszczoty, wkładałam go bardzo głęboko, jego główka dotykała tylnej ściany mojego gardła, ślina delikatnie wyciekała z moich ust, ruchy stały się ostre, automatyczne jak w zaprogramowanym robocie. Coraz szybciej i szybciej, intensywniej ... w górę i w dół. Byłam bardzo spragniona Twojego smaku. Wiedziałam, że to Cię bardzo podniecało, wiedziałam, że takie pieszczoty zawsze doprowadzają Cię do stanu wrzenia. Byłeś rozpalony i napalony, tak jak ja.
Siedzieliśmy na kanapie, wtulana w Twoje ramiona, słuchałam tego co mówisz. Głaskałeś mnie po głowie. Było mi tak cudownie. Nasze usta spotykały się w gorących pocałunkach, języki ocierając się o siebie walczyły o zdobycie terytorium. Wstałam i wyszłam z pokoju, Ty poszedłeś za mną. Dorwałeś mnie. Oparłam się o framugę drzwi, przytuliłeś się do mnie. Zacząłeś całować, pieścić piersi i … zadzwonił Twój telefon. Uśmiechnęłam się i wróciłam z powrotem do pokoju, usiadłam na kanapie i grzecznie czekałam na Ciebie. Po chwili wróciłeś, usiadłeś obok mnie, popatrzyłeś w moje oczy i zacząłeś ponownie mnie całować. Czułam coraz większe podniecenie, czułam nieodpartą chęć na coś więcej. Przysunęłam się jeszcze bliżej Ciebie, w okolicach rozporka zauważyłam wybrzuszenie. Moja dłoń powędrowała w to miejsce. Chwyciłam Twego nabrzmiałego członka i zaczęłam masować, ugniatać. Lekko wzdychałam, mój oddech był już przyspieszony, a cipka stawała się coraz bardziej wilgotna. Całując Twoje gorące usta, próbowałam odpiąć rozporek Twoich spodni, pomogłeś mi w tym. Wreszcie uwolniłam Twojego penisa. Wzięłam Go w dłoń i wykonałam dwa ruchy góra-dół, a później bez żadnych wstępów usiadłam na Tobie okrakiem i nabiłam się na niego. Zaczęłam Cię ujeżdżać, najpierw powoli, a potem coraz szybciej i śmielej. Moje biodra unosiły się i opadały, trzymałeś w mocnym uścisku moje pośladki, dociskając mnie jeszcze bardziej do siebie, to było szalone tempo. Członek zwinnie zagłębiał się w mojej kobiecości, pędziłam do rozkoszy, która zbliżała się wielkimi krokami. Na orgazm nie musiałam długo czekać, byłam tak rozpalona, że wystarczyło kilka ruchów. Zaczęłam jęczeć, czułam jak przez moje ciało przechodzą spazmy rozkoszy. Orgazm, który przeżyłam był potężny i pozostawił błogie uczucie nasycenia … zwolniłam … popatrzyłam na Ciebie, wiedziałam na co masz ochotę, doskonale wiedziałam w jaki sposób masz ochotę skończyć. Uniosłam biodra mocno w górę, tym samym uwalniając członka z uścisku mojej mokrej cipki. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam pieścić. Był cały mokry i śliski z moich soczków. Wzięłam go do ust i zaczęłam mocno obciągać. Trzymałam go w dłoni i rytmicznie wkładałam do buzi. Przyciskałeś moją głowę bym jeszcze głębiej go wzięła, nadawałeś tempo. Twój członek dokładnie wypełniał wnętrze moich ust, pulsował i drżał. Rękoma oparłam się o kanapę, mocno zacisnęłam na członku usta i zaczęłam ostre pieszczoty, wkładałam go bardzo głęboko, jego główka dotykała tylnej ściany mojego gardła, ślina delikatnie wyciekała z moich ust, ruchy stały się ostre, automatyczne jak w zaprogramowanym robocie. Coraz szybciej i szybciej, intensywniej ... w górę i w dół. Byłam bardzo spragniona Twojego smaku. Wiedziałam, że to Cię bardzo podniecało, wiedziałam, że takie pieszczoty zawsze doprowadzają Cię do stanu wrzenia. Byłeś rozpalony i napalony, tak jak ja.
Słyszałam Twoje przytłumione jęki, czułam na sobie Twój głęboki, przyspieszony oddech. Jedną ręką kurczowo trzymałeś moją głowę w kroczu, nie pozwalając nawet na chwilę odpoczynku … ale to dobrze, tak właśnie lubię. Drugą ręką gładziłeś moje plecy, czasami zjeżdżałeś niżej, podnosząc moją spódnicę w górę, pieściłeś cipkę, ugniatałeś pośladki. Czułam, że dochodzisz, moje ruchy głową były już bardzo szybkie, galopowałam by dać Ci rozkosz. W pewnej chwili naprężyłeś się i wystrzeliłeś ciepłą spermą w moje usta. Miałeś totalny odlot. Zwolniłam, wykonałam jeszcze kilka delikatnych ruchów, by móc wyssać ten życiodajny nektar do ostatniej jego kropelki, wylizałam wszystko dokładnie i połknęłam. Uniosłam głowę i uśmiechając się, przytuliłam się do Ciebie. Głaskając mnie po głowie powiedziałeś, że było cudownie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz