Znaliśmy się z widzenia, dwa lub trzy razy w tygodniu spotykaliśmy się na przystanku i jechaliśmy tym samym autobusem. Wiem, że zawsze wysiadałeś dwa przystanki wcześniej niż ja. Byłeś starszy ode mnie może o jakieś trzy, cztery lata. Czasami łapałam się na tym, że jadąc autobusem fantazjowałam o Tobie. Tak, przyznaję, że podobałeś mi się i miałam ochotę na szaleństwo z Tobą, pomimo tego, że wcale się nie znaliśmy.
Pewnego wieczoru wracałam autobusem do domu. Miałam nadzieję, że spotkam Cię na przystanku, ale niestety myliłam się . Trochę zawiedziona usiadłam na pojedynczym miejscu, założyłam słuchawki na uszy i przymknęłam oczy. Po jakimś czasie poczułam na sobie czyjś wzrok. Otworzyłam oczy i powolutku rozejrzałam się dokoła. W autobusie było dość tłoczno. Pośród wielu osób dostrzegłam Ciebie. Patrzyłeś na mnie jak zahipnotyzowany swymi pięknymi oczami. Nasze spojrzenia spotkały się na kilka sekund, uśmiechnęłam się do Ciebie, a Ty odwzajemniłeś uśmiech. Teraz już wiedziałam kto mi się przygląda. Z powrotem zamknęłam oczy i choć próbowałam myśleć o czymś innym, to i tak moje myśli kłębiły się wokół Twojej osoby. Autobus zatrzymał się, weszli kolejni pasażerowie. Ustąpiłam miejsce pewnej starszej kobiecie, a sama stanęłam trzymając się poręczy. Straciłam Cię z pola widzenia. W autobusie było coraz więcej ludzi. Powoli i mozolnie jechaliśmy uliczkami miasta. W pewnej chwili poczułam czyjąś dłoń na moim pośladku. Wystraszona próbowałam odepchnąć dłoń, gwałtownie obróciłam głowę w tył i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się, że to właśnie Ty stoisz za mną i to Twoja dłoń ściska coraz mocniej mój tyłeczek. Nie wiem czemu, ale dałam Ci przyzwolenie byś nadal to robił. Twój gorący oddech pieścił skórę karku. Poczułam miłe ciepło rozchodzące się po moim ciele. Przytuliłeś się do mnie mocniej, nasze ciała ocierały się o siebie. Twój penis z sekundy na sekundę rósł tworząc coraz większe wybrzuszenie w spodniach. Wcierałeś się biodrami w mój tyłeczek. Muskałeś ustami płatek ucha. Adrenalina wzrosła, czułam mocne podniecenie. I choć wiedziałam, że ludzie dziwnie nam się przyglądają, miałam to gdzieś. Pożądałam Cię coraz bardziej, moja cipka zrobiła się mokra, a sutki dumnie sterczały błagając o pieszczoty. Autobus zatrzymał się, kilkoro ludzi wysiadło. W ostatniej chwili chwyciłeś mnie za rękę i mocno pociągnąłeś w swoją stronę. W pośpiechu opuściliśmy autobus. Wiedziałam w jakim celu wysiedliśmy i wcale się temu nie sprzeciwiałam. Miałam nieodpartą ochotę na szalony, ostry sex z nieznajomym. Bez zbędnych słów, trzymając się za ręce pokonywaliśmy kolejne metry uliczki, aż w końcu znaleźliśmy odpowiednie miejsce. Weszliśmy w ciemną, pustą bramę. Nasze usta się spotkały. Całowaliśmy się namiętnie, a zarazem dziko i zachłannie. Nasze języki wibrowały w ustach, ocierały się o siebie i przepychały. Na przemian gryzłam i ssałam Twe wargi. W pośpiechu rozpięłam rozporek spodni i wydobyłam z nich sztywnego, twardego penisa. Objęłam go palcami i zaczęłam mocno i dosadnie pieścić. Ty w tym czasie podciągnąłeś do góry moją bluzkę i stanik. Przyssałeś się ustami do sutków, drażniłeś je czubkiem języka, gryzłeś. Czasami czułam delikatny ból, ale to jeszcze bardziej mnie podniecało. Mocno i zachłannie ugniatałeś piersi. Byliśmy w amoku pożądania. Panująca ciemność jeszcze bardziej rozbudzała nasze zmysły, zimny wiatr otulał nasze ciała, wywołując ciarki. Podciągnąłeś w górę spódnicę. Bez pardonu włożyłeś dłoń do majtek. Mocnymi ruchami pocierałeś łechtaczkę, a potem trzema palcami wbiłeś się w moje mokre wnętrze. Jęknęłam przeciągle. Byłam na skraju wytrzymałości. Serce łomotało, oddech był szybki i płytki. Gwałtownie wyciągnąłeś rękę z majtek, jednym ruchem obróciłeś mnie tyłem do siebie i przycisnąłeś mocno do muru. Zdjąłeś ze mnie spódnicę, zerwałeś majtki. Wykręciłeś mi ręce do tyłu i jeszcze mocniej się we mnie wtuliłeś. Moja twarz dotykała chropowatej zimnej ściany. Brakowało mi tchu, czułam jak penis ociera się o moje pośladki. Nogą rozchyliłeś moje nogi, dłonią trzymałeś moje dłonie. Przejechałaś kilkakrotnie penisem wzdłuż spragnionej cipki, a potem z wielką siłą wbiłeś się w nią. Krzyknęłam, trochę zabolało, ale już po chwili ból zamienił się w czystą rozkosz. Wchodziłeś we mnie głęboko. Twoje ruchy były mechaniczne, biodra ruszały się jak tłoki, coraz szybciej i szybciej. Ująłeś w dłonie moje piersi, trzymałeś je w mocnym uścisku, czasami podszczypywałeś sutki. Posuwałeś mnie w zawrotnym tempie, zafundowałeś mi ostrą jazdę. I jeszcze mocniej, i jeszcze szybciej i jeszcze głębiej. Rżnąłeś moją cipkę na granicy słodkiego bólu. Wgryzałeś się zębami w szyję, bez opamiętania ściskałeś piersi. Orgazm był coraz bliżej, ciałem zaczęły targać dreszcze. Jęk przerodził się w dziki krzyk rozkoszy. Orgazm pustoszył ciało. Świat wirował tysiącem barw. Szybko wysunąłeś się ze mnie, przejechałeś palcem po cipce i rozprowadziłeś moje soczki wokół drugiej dziurki. Mocniej wypięłam tyłeczek w Twoją stronę. Kilkakrotnie delikatnie wsuwałeś penisa w wąską dziurkę, a potem z wielką siłą wbiłeś się w nią aż po samą nasadę penisa. Obydwoje krzyknęliśmy. Teraz rżnąłeś mój tyłeczek. Mocno i dobitnie, tak jak lubię, tak jak chciałam i tego oczekiwałam. Chwilkę później eksplodowałeś dużą ilością ciepłej spermy. Przez jakąś chwilę staliśmy jeszcze we wspólnym uścisku, tworząc jedność, dysząc i jęcząc w rozkoszy.
Pamiętam, że tego wieczoru odprowadziłeś mnie na przystanek. Uśmiechnąłeś się na pożegnanie i namiętnie pocałowałeś. I tak rozpoczęła się nasza znajomość, nasza przygoda. Do tej pory systematycznie spotykamy się w autobusie i jak tylko mamy chwilkę czasu poddajemy się wspólnej rozkoszy w przedziwnych miejscach i okolicznościach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz