poniedziałek, 18 grudnia 2017

Nieokiełznana i dzika rozkosz

28 czerwca 2009 r
    Postanowiłam zrelaksować się przed naszym spotkaniem w strugach ciepłej wody, więc szybciutko zrzuciłam z siebie ciuszki i wskoczyłam do wanny. Odkręciłam ciepłą wodę, chwyciłam prysznic i skierowałam na siebie jego strumień. Strużki ciepłej wody otuliły moje ciało, poczułam przechodzące dreszcze i gęsią skórkę. Zamknęłam oczy. Myśli o Tobie rozbudzały coraz bardziej moje zmysły. Ciało pulsowało, a w podbrzuszu rozchodziło się ciepło. Położyłam się w wannie i poddałam pieszczotą cieplutkiej wody. Masowałam i pieściłam sutki delikatnymi strużkami wody. Sutki stawały się coraz twardsze i mocno prężyły się do przodu. Zjechałam prysznicem niżej, a potem jeszcze niżej. Nogi mimowolnie mocniej rozchyliłam, strumień wody pieścił kobiecość, strużki wody jak małe igiełki wdzierały się w moje ciało. Słuchawka prysznica wirowała, wykonując okrężne ruchy wokół łechtaczki. Zachłannie ją pieściła na przemian ruchem kolistym, a potem góra-dół, wolno i coraz szybciej. Byłam już na skraju wytrzymałości. Ciałem zaczęły targać dreszcze, przeciągły jęk rozkoszy wydobył się z ust. Słuchawka prysznica mocno przylgnęła do nabrzmiałej i pulsującej łechtaczki, a ja zacisnęłam nogi i trwałam w takim uścisku póki orgazm nie zamienił się w błogi stan nasycenia. Odprężona leżałam jeszcze przez chwilkę w ramionach ciepłej wody, a później namydliłam gąbkę i powolutku zaczęłam się myć. Wyszłam z wanny, wytarłam swe ciało mięciutkim ręcznikiem frote i nawilżyłam je balsamem do ciała. Ubrałam swój ulubiony szlafroczek, delikatny makijaż i Twoje ulubione perfumy.
  Zapukałeś do drzwi, otworzyłam je i ujrzałam Ciebie. Wszedłeś z uśmiechem na twarzy, wręczyłeś mi bukiet czerwonych róż. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Ogień, błysk w oczach i ten Twój napalony wzrok przeszywał mnie na wskroś. Chwyciłam wazon i poszłam do kuchni nalać wody i ułożyć w nim piękne kwiaty. Szedłeś za mną krok w krok. Przytuliłeś się do moich pleców. Błądziłam dłońmi po Twojej twarzy i po ciepłym karku. Odchyliłam głowę w tył, moje usta muskały Twą szyję. Rozchyliłeś delikatnie szlafroczek i wziąłeś w dłonie piersi. Pieściłeś je, zataczając kółeczka na sterczących sutkach. Obróciłam się w Twoją stronę, zachłannie zaczęłam Cię rozbierać, a kiedy zostałeś już w samych slipkach, zaczęłam przez materiał masować Twego penisa. Czułam jak rośnie, jak się pręży. Całując się i pieszcząc, ocierając się o ściany i meble, dotarliśmy do sypialni. Badałeś dłońmi każdy skrawek mojego ciała, a ja z wielką ochotą poddawałaś się Twym pieszczotom. Burza zmysłów szalała. Usiadłam na skraju łóżka, przyciągnęłam Cię do siebie, w pośpiechu ściągnęłam slipki i dorwałam się do Twej męskości. Ujęłam ją w dłoń, językiem lizałam po całej długości, gryzłam i pieściłam, czubkiem języka drażniłam jądra. Mocno ujęłam penisa ustami i rozpoczęłam dzikie pieszczoty. Po czasie Twoje biodra też zaczęły pracować, jak zahipnotyzowany wpychałeś swą męskość w usta, coraz głębiej i coraz szybciej. Lekko zmrużyłam oczy, wypieki na mojej twarzy dodawały pikanterii naszemu spotkaniu. Mocno trzymałam Cię za pośladki wbijając w nie paznokcie, w czasie kiedy Ty wsuwałeś się swym penisem w usta. Po chwili przerwałeś, wyjąłeś swą męskość, a później położyłeś się na łóżku obok mnie. Przylgnęłam swoimi soczystymi ustami do Twoich. Nasze pocałunki były dzikie, zachłanne i szalone. Rozchyliłeś moje nogi, przejechałeś językiem wzdłuż cipki, a potem wkradłeś się w nią swym penisem. Kochaliśmy się powoli, powstrzymując się wzajemnie w różnych momentach, aż w końcu nie mogliśmy już dłużej wytrzymać, byliśmy coraz bardziej nienasyceni, niecierpliwi. Potrzebowaliśmy ostrej i dzikiej rozkoszy. Przyspieszyłeś, wchodziłeś we mnie głęboko i intensywnie. Zatopiłam paznokcie w Twoich plecach i przycisnęłam Cię do siebie jeszcze mocnej. Czułam jak szczelnie mnie wypełniasz. Twoja dłoń bawiła się krągłym biustem. Objąłeś wargami sutki, drażniłeś je czubkiem języka. Opuszkami palców gładziłeś brzuch. Twój dotyk był zniewalający, pobudzał żądze i zmysły. Z pasją doprowadzałeś mnie powoli do rozkoszy. Wciąż domagałam się Twego dotyku, wciąż byłam nienasycona. Zmieniliśmy pozycję. Bezwstydnie wypięłam w Twoja stronę tyłeczek. Poczułeś żar bijący od mojej kobiecości. Wbiłeś się w mnie głęboko. Westchnęłam w rozkoszy. Omotani szaleńczą grą zmysłów, omotani pożądaniem, wstąpiliśmy na drogę ku bram raju. Brnęliśmy w to magiczne uczucie nasycenia coraz bardziej, głębiej i mocniej. Wdrapywaliśmy się na szczeble pożądania i namiętności, by za chwilę móc wspólnie dotknąć nieba. Wsuwałeś się w we mnie coraz mocniej i szybciej. Objąłeś dłonią pierś i delikatnie palcami podszczypywałeś sutka, natomiast palcami drugiej dłoni dobrałeś się do łechtaczki, pocierałeś ją, poklepywałeś. To był szalony galop, jądra systematycznie obijały się o mój tyłeczek. Nasze ciała ocierały się o siebie, tańczyły w takt naszego oddechu. Jęki i krzyki rozniosły się po całej sypialni. Ciała wiły się w spazmach rozkoszy … dzikiej i nieokiełznanej rozkoszy. Czułam jak całe moje wnętrze pulsuje, jak dostaje chaotycznych skurczy, aż w końcu zastygłam w bezruchu, dumnie przyjmując Twoje szybkie i mocne pchnięcia. Eksplodowałeś z wielką siłą, pozostawiając niesamowite ciepło w mojej kobiecości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...