To opowiadanie jest czystą fikcją
Była ciepła, letnia noc. Właśnie wyszłam z pubu. Szumiało mi w głowie, lecz nie z powodu wypitego alkoholu. Tego wieczoru nie wypiłam ani jednego drinka. Szumiało mi w głowie przez nadmierne decybele muzyki. Podeszłam do taksówki, otworzyłam drzwi i usiadłam na przednim siedzeniu. Kierowcą był przystojny mężczyzna koło 40-stki. Lekko szpakowaty, z przeszywającym spojrzeniem niebieskich oczu. Był bardzo zadbany. Zapach jego markowej wody pogoleniu roznosił się po całym aucie. Usadowiłam się wygodnie i przymknęłam oczy. Taksówka mknęła, lekko kołysząc moje ciało.Z głośników sączyła się delikatna, spokojna muzyka. Byłam coraz bardziej zrelaksowana. Pochłonięta myślami nie zauważyłam,że samochód skręca w boczną drogę i kieruje się w stronę lasu.Taksówka zatrzymała się. Kierowca doskoczył do mnie i złapał mnie za kolano. Wystraszona otworzyłam oczy i zaczęłam protestować. Dotarło do mnie, że nie podjechaliśmy pod mój dom,tylko zboczyliśmy w las. Przeraziło mnie to. Zaczęłam się szamotać, próbowałam otworzyć drzwi … na próżno. Wszystkie drzwi były zamknięte. Kierowca odpiął pas, którym byłam zapięta i przybliżył się do mnie. Popatrzył na mnie oczami pełnymi ognia i dzikiego pożądania. Próbował mnie pocałować. Broniłam się jak tylko mogłam. Chciałam wydostać się z tego cholernego auta,chciałam wydostać się z jego sideł. Błagałam go żeby mnie wypuścił, ale On wydawał się nie słyszeć moich próśb. Był nieugięty. Otworzył wreszcie drzwi i wycedził przez zęby:
-Nawet nie próbuj uciekać, bo może się to dla Ciebie źle skończyć.
Byłam potwornie wystraszona. Gdy drzwi się odblokowały, natychmiast ruszyłam do ucieczki. Niestety mężczyzna zdołał mnie dogonić.Złapał mnie mocno za nadgarstki i przyciągnął do siebie.Próbowałam krzyczeć, ale zasłonił usta swą dłonią. Zaciągnął mnie z powrotem w stronę auta. Dookoła było ciemno, tylko księżyc swym blaskiem przedzierał się przez gęste gałęzie drzew.Mężczyzna stanął za mną. Chwycił moje ręce i wykręcił do tyłu. Krzyknęłam z bólu. Poczułam na szyi jego oddech.
-No Kochana Suczko, teraz się zabawimy, nie pożałujesz, oczywiście pod warunkiem, że będziesz grzeczna.
Zaczął mnie lizać językiem po policzkach i karku. Wciąż odsuwałam się od niego, szarpałam się. Odwrócił mnie w swoja stronę, oparł mnie o bok samochodu, przysunął się bliżej. Jego uda ocierały się o moje uda. Nogą rozchylił moje nogi. Stałam w lekkim rozkroku. Sięgnął dłonią do tylnej kieszeni swoich spodni i coś wyciągnął. Z przerażenie spojrzałam na lśniące w blasku księżyca ostrze noża. Zamarłam, wstrzymałam na moment oddech.Przybliżył nóż do mojej twarzy i delikatnie zaczął nim sunąć po skórze.
-Proszę, błagam nie rób mi krzywdy. Zrobię co tylko zechcesz,tylko nie rób mi krzywdy - łkałam przerażona, z oczy płynęły łzy.
-Ciii … nie zamierzam zrobić Ci krzywdy.
Nie wiem czemu, ale to mnie trochę uspokoiło. Rozpiął moją bluzkę.Ostrzem noża przejechał po moich piersiach, po czym jednym ruchem rozciął mój stanik. Zsunął go z ramion i rzucił na ziemię.Piesi delikatnie się zakołysały. Kierowca zafascynowany tym widokiem wtulił w nie swoją twarz. Nie był brutalny, nie był gwałtowny, nie sprawiał mi bólu. Był jak idealny kochanek, który dokładnie wie czego oczekuje od niego, jego kobieta. Powolutku strach mijał. Zastępowało go pragnienie i pożądania. Poczułam bardzo dobrze mi znane mrowienie w podbrzuszu. Jego wilgotne usta muskały skórę na piersiach. Obdarowywał mnie tysiącem pocałunków. Jego wargi objęły sutka i zaczęły go naciągać,językiem zataczał wokół niego kółka. Męskimi, gorącymi dłońmi objął moje jędrne piersi, ugniatał je i masował. Delektował się ich widokiem. Na twarzy kierowcy pojawił się filuterny uśmiech.Popatrzył mi prosto w oczy. Jego nos ocierał się o mój. Jego usta dotykały moich ust. Zlizywał z mojej twarzy słone łzy strachu,później zaczęliśmy się całować. Nasze języki tańczyły w dzikim tańcu. Ssał moje wargi, jeździł językiem wokół ust.Całkowicie poddałam się tym pieszczotom. Dotyk był zniewalający.Mężczyzna czuł mój przyspieszony oddech, bijące kobiece ciepło.Położył dłonie na moich udach i podciągnął spódniczkę w górę. Nie protestowałam, jakaś dziwna siła pchała mnie do pokonywania kolejnych wspólnych szczebli rozkoszy. Mój strach przerodził się w dziką żądzę. Znowu chwycił w dłoń nóż.Tym razem już się nie bałam tego narzędzia. Przejechał ostrzem po moich udach, a potem po majteczkach. Wyczuł łechtaczkę, kilka razy po niej przejechał. Jęknęłam przeciągle, oblizałam językiem usta, a głowę lekko odchyliłam w tył. Rozciął moją bieliznę. Rzucił nóż na ziemie. Przysunął się jeszcze bliżej do mnie. Całą dłonią otulił moją cipkę. Wyczuł, że jest gorąca i mokra. Poczułam Jego wybrzuszenie w spodniach, którym ocierał się o moje udo. Moje zwinne dłonie zaczęły w pośpiechu rozpinać rozporek, wydobywając jego męskość. Kierowca patrzył na mnie pełen pożądania, patrzył jak z wielkim zapałem wydobywam penisa i zachwycam się jego widokiem. Penis był duży i gruby.Chwyciłam go mocno w dłoń. Pod palcami wyczułam pajęczynę żyłek. Był mocno naprężony, pulsował i drżał. Ściągnęłam napletek, kciukiem wodziłam wokół główki, drażniłam każdy jego nerw. Pieściłam penisa wykonując posuwisto-zwrotne ruchy. Raz delikatne, choćby od niechcenia, a raz mocne i szybkie. W tym czasie on zajął się moją kobiecością. Palcami pocierał nabrzmiałą łechtaczkę, a po chwili bez pardonu włożył w dziurkę dwa palce.Wiercił nimi, szalał, wkładał i wyciągał. Zawładnęła nami dzikość. Byliśmy na skraju wytrzymałości. Nogi się pode mną uginały. Nasze usta przyssały się do siebie w mokrym, szalonym pocałunku. Nasze języki były raz w jego ustach, a raz w moich. Taksówkarz chwycił mnie za rękę i zaprowadził w stronę przodu auta. Położyłam się na masce, On stanął przede mną. Chwycił mnie i przysunął bliżej siebie. Rozchylił mocniej moje nogi i dobrał się do cipki. Zachłannie ją lizał. Na przemian ssał łechtaczkę i wargi. Wwiercał język w moje wnętrze. Po jakimś czasie przerwał pieszczoty. Wyprostował się, chwycił w dłoń penisa. Przejechał nim kilka razy po cipce, a następnie z impetem w nią. wszedł.Ten ruch wywołał we mnie gorące dreszcze. Krzyknęłam podniecona do granic. Oparłam się na łokciach,mimowolnie głowę odchyliłam w tył, a nogami oplotłam jego biodra. Wchodził we mnie rytmicznie. Jego ruchy były głębokie i dość szybkie. Idealnie i bardzo szczelnie wypełniał moje wnętrze.Moje biodra unosiły się, wiły i tańczyły. Pośladki ocierały się o maskę auta. Poczułam na łechtaczce palec, który dostarczał mi dodatkowych przyjemności. Jęczałam przy każdym pchnięciu, przy każdym ruchu. Kierowca pochylił się nade mną,oparł się dłońmi o maskę i zaczął gryźć i ssać moje sutki. Przejechał językiem po dekolcie, szyi, aż dotarł do moich ust. Całował mnie dziko i zachłannie. Jego pchnięcia były coraz szybsze, jego ruchy nieokiełznane. Rżnął mnie na całego. Posuwał w zawrotnym tempie. Nasze ciała drżały, napinały się. Oddech był przyspieszony, nierówny. Omotani szaleńczą grą zmysłów dotarliśmy wspólnie na szczyt. Targały nami dreszcze i skurcze.Jęki i krzyki rozniosły się po ciemnym lesie. Moje ciało zastygło w bezruchu. Kierowca krzyknął po raz ostatni i z wielką siłą wystrzelił we mnie. Jego sperma otuliła moje wnętrze. Taksówkarz opadł na mnie. Nasze spojrzenia spotkały się. Usta ocierały się o siebie próbując po raz ostatni poczuć słodki smak rozkoszy.Chwilę później gdy ochłonęliśmy po cudownej ekstazie, ubraliśmy się i wróciliśmy do auta. Tym razem kierowca zawiózł mnie prosto do domu. W czasie drogi nie rozmawialiśmy ze sobą, ale nasze ciała nadal lgnęły do siebie. On głaskał mnie po udzie a ja wtuliłam głowę w jego ramię, a dłoń trzymałam na rozporku. Auto podjechało pod dom, kierowca popatrzył na mnie i wręczył mi wizytówkę.
-Tu jest mój numer telefonu, gdybyś kiedyś miała ochotę na wieczorną przejażdżkę, to zadzwoń.
Wzięłam wizytówkę, uśmiechnęłam się i wysiadłam z samochodu. Stałam na chodniku i czekałam aż taksówka odjedzie. Wolnym krokiem poszłam do domu. Piersi luźno kołysały się pod bluzką. Otworzyłam zamek torebki, wrzuciłam do niej wizytówkę taksówkarza, jeszcze raz spojrzałam na rozciętą bieliznę i uśmiechnęłam się do siebie. Może kiedyś zadzwonię do Niego …kto wie …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz