wtorek, 19 grudnia 2017

Ekstaza

15 lutego 2010 r
     Twarzą ocierałeś się o moją twarz. Zarost lekko drapał policzka. Twoje wilgotne usta całowały moje usta. Język zwinnie wibrował i ocierał się o mój język. Twoje ciepłe dłonie sunęły po moim ciele w poszukiwaniu rozkoszy. Twój dotyk sprawiał, że każdy mój nerw, każdy mięsień budził się do życia. Muskałeś ustami kark, ssałeś płatek mego ucha. Z ust wydobywał się cichy jęk.Językiem zwilżyłam zaschnięte wargi. Próbowałam opanować oddech, na próżno. Tętno coraz szybsze, oddech coraz płytszy.Doprowadzałeś mnie do obłędu jakim jest rozkosz. Ująłeś dłonią mą pierś. Muskałeś opuszkami palców jej aksamitną skórę. Zataczałeś kółka wokół sutka, masowałeś go i delikatnie szczypałeś. Twój język przemierzał kolejne milimetry mego spragnionego ciała, które drżało pod wpływem dotyku. Oczy pełne rozkoszy. Całowałeś brzuch, językiem wwiercając się w pępek.Drażniłeś mnie, droczyłeś się ze mną. Ja już tak nie chcę,ja już nie mam więcej siły by się powstrzymywać. Byłam niecierpliwa, chciałam Cię mieć już w sobie, chciałam Cię już poczuć. Twoje ciepło, Twój żar. Rozchyliłeś moje nogi.Przejechałeś dłonią po kobiecości. Jęknęłam przeciągle.Muskałeś ustami wewnętrzną stronę ud. Twój język krążył wokół cipki. Twoje pocałunki były jak ogień. Prężyłam się i wiłam. Powolutku, bardzo delikatnie ssałeś płatki kobiecości, by po chwili zatopić język w jej mokrym wnętrzu. Zachłannie spijałeś nektar pożądania. Twój miękki i zwinny język ocierał się o łechtaczkę, która z każdą sekundą stawała się bardziej nabrzmiała. Ssałeś ją, całowałeś. Moje biodra tańczyły w erotycznym tańcu rozkoszy. Ciepłe dreszcze przechodziły przez ciało. Dłońmi kurczowo trzymałam Twoją głowę, dociskając twarz do cipki. Chciałam Cię jeszcze mocniej poczuć. Włożyłeś we mnie jednego palca, potem drugiego. Rytmicznie nimi ruszałeś.Mój jęk zmienił się w krzyk. Ciało wygięło się w łuk,znieruchomiało. Orgazm przeszył ciało. Wciąż patrzyłeś oczami pełnymi pożądania. W pośpiechu rozpiąłeś rozporek, zsunąłeś spodnie. Chwyciłeś w dłoń sztywnego penisa.Wykonałeś kilka ruchów góra-dół, a potem wszedłeś we mnie. Byłam mocno podniecona, spragniona i bardzo mokra. Wślizgnąłeś się głęboko. Wypełniłeś mnie swym ciepłem. Zarzuciłam nogi na Twe biodra. Dłonią dociskałam pośladki. Chciałam Cię czuć całego. Mocno i dobitnie. Twoje ruchy były dzikie, zachłanne.Posuwałeś mnie mocno, na granicy bólu. Twój ciężki oddech wtapiał się w moje ciało. Paznokcie mocno wbijały się w Twoje plecy, pozostawiając czerwone ślady. Po chwili przyspieszyłeś.Nasze ciała ocierały się o siebie, były wilgotne. Kropelki potu spływały po nich pozostawiając mokre znaki pożądania. To był już galop. Ciała drżały, wiją się w rozkoszy. Jęki,westchnienia, krzyki. Osiągnęliśmy wspólnie szczyt. Po raz ostatni wbiłeś się w cipkę i zalałeś mnie gorącą falą życiodajnego nektaru. Spełnienie, boskie uczucie nasycenia.Powolutku Twe pchnięcia słabły, aż wreszcie pozostaliśmy w bezruchu. Leżeliśmy w swych objęciach i wsłuchiwaliśmy się w odgłos bicia naszych serc. Owinięci pajęczyną rozkoszy,delektując się jej istnieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...