Ciąg dalszy naszych spotkań i malowania mojego portretu.
Było piękne czerwcowe popołudnie. Czekałam na Ciebie w swoim domku. Tym razem umówiliśmy się u mnie. Jeszcze nigdy nie gościłam Cię w mych progach, dlatego jak szalona biegałam po całym domu i przygotowywałam wszystko na Twój przyjazd.
Przyjechałeś. Wręczyłeś mi bukiet pięknych czerwonych róż oraz butelkę dobrego wina. Pocałowałam Cię w usta, chwyciłam za rękę i zaprowadziłam na ogródek. Byłeś zdziwiony, bo nie wiedziałeś, że mam ogródek. Może nie był on duży, ale urządzony ze smakiem. Otoczony wysokim żywopłotem, w jednym z rogów ogródka stała piękna kamienna ściana z małym wodospadem, którego woda wpadała do wypełnionego roślinnością oczka wodnego. Przy oczku wodnym stała drewniana leżanka, która zawsze służyła mi jako łóżko solarne. To właśnie na tej leżance opalałam swe piękne ciało, to właśnie tutaj zażywałam słonecznych kąpieli. W drugim rogu ogródka stało wysokie drzewo, które rzucało cień na część trawnika. To w tym rogu, w tym cieniu rozłożyłeś swe narzędzia, to tutaj była Twoja pracownia. Tak, bo nasze spotkanie to ciąg dalszy malowania mojego portretu, lecz tym razem na łonie natury, wśród zieleni, wody i kwiatów. Pod drzewem stał mały stoliczek i dwa wiklinowe krzesełka. Stałam i z zaciekawieniem patrzyłam co robisz. Wyjąłeś swoje narzędzia pracy, pastele, blok i podkład do przyczepienia papieru. Rozłożyłeś sztalugi na których umieściłeś ten gotowy podkład. Zdjęłam szlafroczek i poszłam położyć się na leżankę. Dookoła zieleń, ze ściany sączyła się woda i spadała kaskadami do malutkiego jeziorka. Było bardzo gorąco, zdjąłeś koszulę, pozostając w spodniach. Moje gorące, opalone ciało nie pozwalało Ci się skupić. Napięcie między nami rosło z minuty na minutę. Zaczęłam się kręcić na leżaku, niecierpliwić się, patrzyłam na Ciebie swymi oczami pełnymi pożądania, szukałam w Twoich oczach pozwolenia, na przerwanie malowania. Twoja dłoń kreśliła pierwsze szkice. Zauważyłam, że i Ty niecierpliwie wiercisz się na krześle. Wreszcie nie wytrzymałeś, rzuciłeś wszystko, wstałeś i postanowiłeś przyłączyć się do mnie. Wziąłeś ze sobą miseczkę z słodkim winogronem. Twój członek był już gotowy i wypychał spodnie. Stanąłeś przede mną, podałeś mi rękę. Wstałam. Wspólnie przenieśliśmy się na miękką trawę. Całowaliśmy się jak szaleni, opętani wielką mocą namiętności. W pośpiechu rozpinałam Twoje spodnie, by wreszcie móc dotknąć Twojej męskości., rozebrałam Cię. Byliśmy jak Adam i Ewa … nadzy w raju. Pieściłam Twój tors, zakreślałam językiem znaki na Twojej skórze, muskałam ustami sutki. Moja dłoń oplotła członka i zaczęłam delikatnie go pieścić. Przyciągnąłeś mnie bliżej siebie. Całowałeś me usta, szyję, ramiona. Pieściłeś piersi i drażniłeś sutki. Leżałam na plecach, rozchyliłam mocnej uda. Twoim oczom ukazała się rozgrzana cipeczka pokazująca pierwsze kropelki swych soczków. Wziąłeś do ręki jedno winogrono, położyłeś je na moim brzuchu i językiem zacząłeś je toczyć po moim ciele, najpierw w górę, potem w dół. Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Czułam coraz większe podniecenie, oddech przyspieszył. Twoje pieszczoty wywoływały na moim ciele miłe dreszcze rozkoszy. Później trzymając winogrono w ustach, tak by jedna jego część była widoczna … zacząłeś drażnić moją kobiecość, jeździłeś winogronem po łechtaczce. To było niesamowite doznanie. Moje jęki były coraz głośniejsze. Po chwili skonsumowałeś winogrono i znowu powróciłeś do pieszczenia mojej cipki. Muskałeś ustami wargi, Twój język zagłębił się we wnętrzu, czułam jak we mnie wibruje. Rękoma pieściłeś piersi, błądziłeś po omacku po mojej rozgrzanej skórze. Mocno dłońmi dociskałam Twoją głowę. Byłam na granicy wytrzymałości. Doprowadziłeś mnie do potężnego orgazmu, wiłam się i prężyłam, jęczałam i krzyczałam. Nogi drżały, mięśnie się zaciskały. Pozwoliłeś mi chwilkę odpocząć, po czym położyłeś się na mnie, ułożyłeś moje dłonie nad moją głową, mocno je chwyciłeś i patrząc na mnie, mocnym ruchem wbiłeś się w mokrą kobiecość. Zawyłam z rozkoszy, głowa mimowolnie odchyliła się w tył. Twoje ruchy były płynne i rytmiczne. Nasze biodra wspólnie tańczyły w rytmie naszych oddechów. Byliśmy w raju. Byliśmy jednym ciałem, powolutku bez pośpiechu pokonywaliśmy kolejne szczeble namiętności i pożądania. Przyspieszyłeś, Twoje pchnięcia były coraz mocniejsze, szybszy i głębsze. Jęczałam prosto do Twego ucha, co jeszcze bardziej doprowadzało Cię do szaleńczej ekstazy. Udało nam się osiągnąć szczyt w tym samym momencie. Krzyczeliśmy z rozkoszy. Moje ciało wygięło się w łuk i zastygło w bezruchu, ciepła sperma otuliła moje wnętrze, mięśnie pochwy zaciskały się na Twym członku. Było cudownie. Odpoczywając po wspaniałym seksie, karmiliśmy się wzajemnie winogronem, sok z tych pysznych owoców spływał mi po brodzie, zlizywałeś go zachłannie. Później postanowiłam schłodzić swoje ciało. Weszłam do oczka wodnego i oparłam się o kamienną ścianę, po której spływała zimna woda. Kąpiel ta wywołała gęsią skórkę na moim ciele, oraz lekkie dreszcze z zimna. Patrzyłeś na mnie z wielkim zaciekawieniem i olbrzymim pożądaniem w oczach. Taka ociekająca wodą podeszłam do Ciebie i pocałowałam namiętnie twe usta. Położyłam się na leżaczku, a Ty wróciłeś z powrotem do malowania mojego portretu.
Lecz obydwoje wiedzieliśmy, że to nie koniec naszych uniesień, przecież przed nami był jeszcze wieczór, wspólna kolacja na ogródku w towarzystwie wielu świec i wyśmienitego wina, a później wspólna noc, w jednym łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz