wtorek, 19 grudnia 2017

Pokój nr 313

25 lutego 2015 r
„ ... O godzinie 21.00 meldujesz się w hotelu Plaza, w pokoju nr 313, na 3 piętrze. Moje wymagania: bordowa bielizna, czarne pończochy samonośne, spódnica lub sukienka, absolutnie nie spodnie, obowiązkowo wysokie szpilki i mocny makijaż. Pamiętaj, że nienawidzę spóźnień, więc lepiej bądź punktualnie ! ...”
Już w trakcie czytania tego smsa poczułam ciepły dreszcz na ciele. Uwielbiam takie wiadomości.
   Zerknęłam na zegarek. Do naszego spotkania pozostały tylko dwie godziny. Szybko zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam do łazienki. Standardowa procedura, jak zawsze przed spotkaniem z Tobą. Choć praktykuję depilację poszczególnych partii ciała systematycznie ... wiem, że lubisz kiedy moja skóra jest nieskazitelnie gładka. Dlatego też pierwszą czynnością była depilacja cipki, nóg i pach. Przejechałam dłonią po skórze. Była gładka jak pupcia niemowlaka. Powinieneś być zadowolony. Po umyciu się, nadszedł czas na wsmarowanie w skórę balsamu o zapachu kokosu. Następnym krokiem był makijaż. Mocny taki jaki lubisz. Obowiązkowo krwistoczerwona szminka na ustach, oraz mocne czarne kreski na oczach a la lata 60-te. Włożyłam bordową bieliznę. Usiadłam na brzegu wanny i powoli założyłam czarne, gładkie pończochy samonośne. Na ten wieczór wybrałam czarną sukienkę do kolan, z dużym dekoltem i zamkiem z tyłu. Na koniec wskoczyłam w moje ulubione czarne, wysokie szpilki. Ostatnią rzeczą, która mi została to fryzura. Suszarka, szczotka, a potem lakier. Zastanawiałam się, po co tak starannie robię tę fryzurę, przecież dzisiejszego wieczoru nie raz będę ciągana za włosy i wychodząc z hotelu moja fryzura będzie do niczego. Nieważne, liczy się pierwsze wrażenie. Chciałam żebyś był zadowolony z mojego wyglądu. Jeszcze tylko perfumy, za uszami, trochę na dekolt i na wewnętrzną stronę nadgarstków. Byłam gotowa. Zamówiłam taksówkę i już kilka minut później jechałam na nasze spotkanie. Im bliżej byłam hotelu, tym mój oddech przyspieszał. Czułam mrowienie w podbrzuszu. Podekscytowanie mieszało się z niepewnością, bo do końca nie wiedziałam, co mnie dzisiaj czeka. Byłeś nieprzewidywalny. Weszłam do hotelu i udałam się w stronę windy. Czekając na nią zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem już podniecona. Kołysząc biodrami czułam jak wargi cipki ocierają się o siebie, będąc bardzo mokre i śliskie. Łechtaczka już nabrzmiała, mocno pulsowała. Kiedy winda zawiozła mnie na trzecie piętro, wyszłam i wolnym krokiem podążałam wzdłuż korytarza, uważnie czytając numery na drzwiach. Pokój nr 313 znajdował się na końcu. Przed zapukaniem do drzwi, sprawdziłam na telefonie godzinę. Była 19.58. Ok, nie jestem spóźniona. Zapukałam i po chwili usłyszałam Twój stłumiony głoś, zapraszający do środka. Weszłam, w pomieszczeniu panował półmrok. Siedziałeś w skórzanym fotelu. Jasnoniebieskie jeansy, bose stopy, biała koszula do połowy rozpięta z podwiniętymi rękawami i postawionym kołnierzem. Spodnie miałeś rozpięte. W jednej dłoni trzymałeś papierosa. Druga dłoń spoczywała na podnieconym, twardym penisie. Lekko go masowałeś, jakby od niechcenia. Dłoń rytmicznie schodziła w dół, by po chwili sunąć w górę. Widok ten przyprawił mnie o dreszcze. Wiesz, że bardzo podnieca mnie widok masturbującego się faceta. Obok na stoliku stała szklanka z whisky. Echem po pokoju rozbrzmiewał delikatny jazz. Światło oświetlało tylko Twoją postać, nic więcej. Stałam jak zahipnotyzowana i delektowałam się widokiem jaki rozpościera się przede mną.
- Dosyć tego oglądania !
- Przepraszam – mówiąc to spuściłam wzrok i wbiłam go w podłogę.
- Podejdź do mnie, ale nie podnoś wzroku.
Powoli podeszłam. Miałam wrażenie, że zaraz serce mi wyskoczy. Rozbudzałeś moje zmysły i ciało. Byłam podniecona do granic.
- Na kolana ! – wycedziłeś przez zęby.
Podsunęłam sukienkę wyżej, by było mi wygodniej i padałam przed Tobą na kolana.
- Obciągnij mi – powiedziałeś tonem nieznoszącym sprzeciwu.
   Uśmiechnęłam się pod nosem i kątem oka popatrzyłam na Ciebie. Uwielbiam to Twoje diabelskie spojrzenie. Te iskierki w oczach. Zgasiłeś papierosa, chwyciłeś szklankę whisky i wziąłeś spory łyk. Nachyliłam się nad penisem. Czułam jak pulsuje, pręży się. Dostrzegłam na nim pajęczynkę żył. Był twardy jak skała. Sunęłam językiem wzdłuż twardej męskości. W dół i w górę. Zataczałam kółeczka wokół główki. Wsuwałam do ust sam czubek i mocno go zasysałam. Aż wreszcie mocno objęłam go wargami i głęboko wsunęłam w usta. Pochłonęłam go prawie całego, czułam jak mocno wpycha się w gardło. Ostro go pieprzyłam, tak jak lubisz. 
- O taaak, dobra suka.
   Po czasie wyjęłam go. Oklepałam nim swoją twarz, pozostawiając na niej mokre ślady. Splunęłam na niego, potem wszystko zlizałam i ponownie zapakowałam kutasa do ust. Z uwielbieniem go ssałam. Rytmiczne, szybkie ruchy głową. Wsunąłeś dłoń w moje włosy i mocno dociskałeś twarz do krocza, nadając swój rytm. Ślina ściekała po brodzie, czasami się krztusiłam.
- Przestań, wystarczy ! - mówiąc to pociągnąłeś mnie mocno za włosy.
I choć to zabolało, wiedział, że jest to częścią naszej gry.
- Wstawaj !
  Wyjęłam penisa z ust i na rozkaz wstałam. Ty też podniosłeś się z fotela. Napełniłeś usta whisky, zbliżyłeś się do moich ust i wlałeś w nie procentowy trunek. Część alkoholu wpłynęła do gardła, a część wylądowała na podbródku. Zachłannie wszystko zlizałeś, a następnie przyssałeś się do ust. Wciskałeś w nie język. Całowałeś dziko, przygryzając raz po raz moją dolną wargę. Wyciągnąłeś z kieszeni czarną opaskę na oczy i z dumą mi ją założyłeś. Nastała ciemność, teraz byłam bardziej wyczulona na dotyk. Pchnąłeś mnie przed siebie.
- Przed Tobą stoi stół. Nachyl się nad nim.
   Po omacku znalazłam stół. Nachyliłam się nad nim, a dłonie kurczowo zacisnęły się na brzegach blatu. Poczułam jak podchodzisz i stajesz za mną. Podniosłeś sukienkę na tyle wysoko by w całej okazałości zobaczyć majtki. Wsunąłeś dłoń pomiędzy uda i drażniłeś łechtaczkę przez mokry materiał. Wzdychałam zadowolona. Chciałam już mieć Twojego kutasa w sobie. Tak bardzo go pragnęłam. Zsunąłeś do kolan moją bieliznę. Stałam przed Tobą z mocno wypiętym tyłkiem, z majtkami opuszczonymi do kolan, z mokrą cipkę z której wciąż sączyło się podniecenie. Ponownie wepchałeś dłoń pomiędzy uda i przejechałeś po cipce. Sprawdziłeś jak bardzo jest wilgotna. Mruczałeś zadowolony. Widziałeś, że jestem już gotowa na ostre rznięcie. Z impetem i bez zbędnych pieszczot wbiłeś penisa w cipkę. Krzyk rozkoszy rozniósł się po pokoju. Wreszcie wypełniłeś moje wnętrze. Kilka mocnych pchnięć doprowadziło mnie do potężnego orgazmu. Cipka zaciskała się na penisie w intensywnych skurczach. Z uchylonych ust wydobywał się potok jęków. Zastanawiałam się kiedy wreszcie zerzniesz mój tyłek. Rozepchasz na maxa moją ciasną dziurkę dupci. Chyba czytałeś w moich myślach, bo już po chwili wyjąłeś penisa z cipki. Uklęknąłeś i językiem drażniłeś dupcie. Wsuwałeś w nią na przemian czubek języka i palec. A potem wstałeś, rozprowadziłeś śliskie podniecenie wokół dziurki i mocno wbiłeś się w tyłek. Krzyknęłam z rozkoszy. Dogłębnie Cię czułam. Mocno rozepchałeś wąską dziurkę dupci. Zapakowałeś mi kutasa po samą nasadę. Ostro pieprzyłeś tyłek. Na prawym pośladku wylądował siarczysty klaps, pozostawiając przyjemne ciepło i delikatne pieczenie. Po chwili lewy pośladek też zawibrował pod Twoją dłonią. Dzięki dużemu dekoltowi w sukience, bez problemu wyjąłeś z niej piersi, które pod swoim ciężarem lekko się zakołysały. Ugniatałeś pełne, jędrne półkule. Ściskałeś w dłoniach twarde, sterczące sutki. Jedną dłoń wsunąłeś we włosy i pociągnąłeś je w tył. Uwielbiam kiedy tak mnie trzymasz, kiedy ciągniesz mnie za włosy. Mocne, ostre pchnięcia. Miałam wrażenie, że zaraz rozerwiesz mi tyłek. Twoje biodra chodziły jak tłoki. Raz za razem wbijałeś we mnie fiuta. W ostatniej fazie Twoja dłoń objęła w uścisku szyję. Lekko mnie podduszałeś. Lizałeś twarz, wgryzałeś się w kark. Pieprzyłeś mój tyłek na granicy słodkiego bólu. Automatyczne pchnięcia. Dosadne, szybkie, intensywne. Plask ciała o ciało. Wbiłeś się w tyłek po raz ostatni i eksplodowałeś, obficie zlewając dupcie lepką spermą. Czułam skurcze penisa, czułam jak strużkami wlewasz we mnie nasienie. Kiedy wyjąłeś penisa, z zachwytem obserwowałeś otwartą dziurkę dupci z której wypływa sperma. Naprężyłam mięśnie by jak najwięcej jej wyciekło. Sperma powoli spływała po cipce, mieszając się z podnieceniem. Zdjęłam opaskę z oczu, obróciłam się w Twoją stronę, uklęknęłam i zachłannie zlizałam z kutasa resztki spermy. Na koniec przyssałam się do Twoich miękkich ust. Nasze języki ocierały się o siebie, przepychały. 
- Uwielbiam ciasny tyłek mojej suki.
- Wiem Panie.
- Wspólny prysznic, a potem bzykanko w łóżku ... co Ty na to ? 
- Mmm z ogromną przyjemnością, wieczór dopiero się zaczął. Do rana mamy mnóstwo czasu  Panie ... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...