wtorek, 19 grudnia 2017

Komunikacja miejska

5 marca 2015 r
   Monotonia życia codziennego. Rano wstajesz, myjesz się, makijaż, fryzura, śniadanie, kawa, droga na przystanek, jazda autobusem do pracy, osiem godzin pracy, znowu przystanek i jazda autobusem z powrotem, po drodze do domu jakieś zakupy, obiad, sprzątanie i już się robi wieczór. Pora coś obejrzeć w telewizji lub poczytać książkę, potem sen i rano wściekły sygnał budzika obwieszcza, że znowu wszystko zaczyna się od nowa. Jak w filmie „Dzień świstaka”. Masakra. Dzień w dzień na przystanku spotykam przeróżnych ludzi. Część z nich już znam z widzenia i kojarzę, ponieważ widujemy się w tym samym miejscu i o tej samej godzinie 5 dni w tygodniu.
   Pewnego pochmurnego ranka, stojąc jak zawsze na przystanku, zauważam wśród wielu innych osób, pewnego mężczyznę. Od razu serce podskakuje mi do gardła. Ma w sobie to coś, co powoduje zawrót głowy ... przeszywające spojrzenie, mroczne, tajemnicze. W myślach przytulam się do niego, pieszczę i czuje jak jego męskie dłonie niecierpliwie suną po mojej rozgrzanej skórze. Kiedy o nim fantazjuję czuję jak policzka oblewają się rumieńcem. W duchu karcę siebie za takie szczeniackie zachowanie.
   Ranna jazda do pracy to gehenna. Zakorkowane ulice, tłok i ścisk w autobusie. Wiecznie ktoś się przeciska, ktoś kogoś popycha. Jakiś facet prowadzi ożywioną rozmowę telefoniczną. Śmiem twierdzić, że pasażerowie na końcu pojazdu doskonale słyszą o czym gada. Dwie starsze kobiety wymieniają się spostrzeżeniami na temat dzisiejszej młodzieży. Wciąż sobie przytakują, kręcą głową i lamentują, jakie to nastały straszne czasy. Przystanek, część ludzi wychodzi, kolejni wchodzą. Nowe twarze, nowe zapachy, nowe wiadomości i mieszające się ze sobą różne gatunki muzyki słuchanej na mp3. Jakaś babka usilnie próbuje przedostać się do poręczy. Popycha kolejnych kilkoro ludzi. Wpada na mnie, dźgając moje udo dużym parasolem. Cholera, w takich miejscach powinni zakazać wnoszenia takich przedmiotów. Próbuję się przesunąć, ponieważ parasol coraz bardziej wwierca się w nogę. Wściekła patrzę na właścicielkę owego wrednego przedmiotu, ale ona niewzruszona kurczowo trzyma się poręczy i udaje, że wszystko jest ok. Kolejny przystanek, ponownie autobus się zatrzymuje, otwiera drzwi, by po chwili je zamknąć, ruszyć dalej. I tak w kółko. Staram się patrzeć przed siebie, ale mam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, wrednie mi się przygląda. Ktoś stojący niedaleko mnie, po lewej stronie. Mimochodem obracam głowę. Bingo, mój przystojny, nieznajomy z przystanku. Nasze spojrzenia się spotykają, ale tylko na setną sekundę. Przychodzi mi do głowy pewien pomysł, mam ochotę trochę urozmaicić sobie przeprawę do pracy. Przeciskam się, aż wreszcie staję tuż za facetem o tajemniczym spojrzeniu. Niczego się nie przytrzymuję, więc gdy autobus rusza, czuję mocne szarpnięcie i w rezultacie ląduję na owym mężczyźnie. Ratując sytuację kurczowo chwytam się jego ramienia by utrzymać równowagę.
- Przepraszam Pana, dzisiaj jest wyjątkowy ścisk w autobusie i jakoś mam problem dostać się do jakiejkolwiek poręczy – próbuje się wytłumaczyć, choć cała ta sytuacja mnie na tyle rozśmieszyła, że zaczynam się śmiać. A On razem ze mną.
- Nie ma problemu, niech Pani przejdzie ... ooo tutaj, przede mną jest kawalątek rurki, której można się przytrzymać.
   Dziękując, skinęłam głową i już po kilku sekundach stoję przed przystojniakiem, czując jak jego ciało napiera na moje. Jestem zakleszczona między siedzeniem, a nieznajomym. Jego krocze intensywnie ociera się o mój tyłek. Automatycznie mocniej wypinam dupcie, by się wpasować. Lekko kołyszę biodrami. Mam wrażenie, że spodnie zrobiły się bardziej wypukłe, a to co ukryte jest pod materiałem staje się twarde. Ciekawe czy On zdaje sobie sprawę z tego, że czuję na pośladkach jego erekcję. Lewą ręką trzymam się poręczy, a prawą wsuwam pomiędzy nas. Mocniej dociskam dłoń, przesuwając ją po całym kroczu. Staram się ocenić wielkość kutasa. Mmm jest spory, w sam raz dla mnie. Ściskam go dwoma palcami i sunę od nasady, aż po czubek. Słyszę jak nieznajomy wstrzymuje powietrze, a potem z impetem je wypuszcza. Opieram głowę o jego ramię. Masuję penisa w zróżnicowanym tempie. Raz jakby od niechcenia, delikatnie. A raz mocno i stanowczo. Patrzę przed siebie. Zastanawiam się czy reszta pasażerów przypuszcza co robię. Oddech przyspieszony. Krew pulsuje w skroniach. Dłonie drżą. Moja cipka jest już mocno podniecona. Z chęcią poczułabym jak wsuwa w nią penisa i ostro mnie pieprzy. Autobus się zatrzymuje, a ja po raz ostatni mocno zaciskam dłoń na penisie i bez słowa wychodzę, zostawiając przystojniaka ze sterczącym kutasem w spodniach, na granicy orgazmu, w autobusie pełnym pasażerów. Wiem, że jest speszony. Twarz ma oblaną rumieńcem.
Lubię się bawić facetami, lubię ich podkręcić, a potem zostawić.
   Przez kolejne dni, nieznajomy nie przychodzi na przystanek. Może czuje się zażenowany tym co miało miejsce w autobusie. A może wybrał inny rodzaj lokomocji, inny numer linii autobusowej. Po niespełna dwóch tygodniach wreszcie go zauważam. Skinienie głową na przywitanie, które oczywiście odwzajemniam. Lekki uśmiech. Stoimy oddaleni od siebie i ani jedno, ani drugie nie raczy zrobić pierwszego kroku i podejść. Podjeżdża autobus. Wiatr podwiewa spódnicę. Wsiadamy i nagle nie wiem kiedy, nie wiem jak, On staje tuż za mną, pchając mnie do środka. Jego dłoń kurczowo zaciska się na moim pośladku. Patrzę zaskoczona. Uroczo się uśmiecha i wzrusza ramionami. Czyżby to było zaproszenie do dalszej zabawy ?
   Stoję tuż przy oknie, wpatrując się w ruch uliczny. Nieznajomy stoi za mną. Obejmuje mnie w pasie i mocniej do siebie przytula. Wciska się kroczem w mój tyłek. Chyba chce, bym poczuła jego mocne podniecenie. Mam ochotę wsunąć dłoń między nas, tak jak ostatnio, ale On mi ją blokuje. Dziwnie się z tym czuję. Zawsze to ja jestem dominująca. Ode mnie zależy co będzie dalej. To ja wyznaczam granice i mówię co można, a czego nie. Tym razem jest inaczej. Trudno będzie zdominować tego faceta. Przystojniak wsuwa dłoń pomiędzy nasze ciała. Przez materiał gładzi mój tyłek, po czym ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wsuwa dłoń pod spódnicę, pomiędzy moje uda. Automatycznie je zaciskam.
- Rozluźnij uda, chyba, że mam się przesunąć w bok, żeby wszyscy zobaczyli Twoje majtki i obcą dłoń pomiędzy udami.
   Poddaję się. Rozluźniam uścisk ud. Jestem podniecona do granic, co też daje się odczuć na bieliźnie, ponieważ zrobiła się już mokra. Nieznajomy wtula twarz w kark. Masuje cipkę, zatrzymuje się przy łechtaczce i zaczyna ją uciskać. Resztką sił udaje mi się powstrzymać jęk. Autobus zatrzymuje się na kolejnym przystanku. Zwalnia się jedno pojedyncze miejsca obok nas. Przystojniak szybko wysuwa dłoń spod mojej spódnicy i zajmuje miejsce. Siadam mu na kolanach, plecami do jego twarzy. Od pasa do kolan jestem okryta kurtką. Męskie nogi w rozkroku, a w środku złączone moje. Tył spódnicy podsunięty w górę. Majtkami ocieram się o krocze nieznajomego, który dyskretnie rozpina spodnie i wyjmuje twardego penisa. Przesuwa moją bieliznę w bok. Kilka nieznacznych ruchów i nabijam się na kutasa.
   Wiele razy fantazjowałam o spontanicznym seksie w miejscu publicznym. Ale sex w autobusie pełnym pasażerów, przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Penis gładko wsuwa się w cipkę i mocno ją wypełnia Zaczynamy się delikatnie kołysać, udając, że się wygłupiamy i łaskoczemy. Dzięki temu kutas delikatnie wsuwa się w mokre wnętrze i ociera się o ścianki pochwy. Wtulam twarz ramię przystojniaka. Muszę stłumić jęki, wydobywające się z ust. Jestem bliska orgazmu. Nieznajomy mocno mnie chwyta za biodra i nabija na penisa. Czuję jak kutas wsuwa się po nasadę. Kurczowo zaciskam dłonie na jego udach. Odwracam głowę w stronę okna i nagle uświadamiam sobie, że przegapiłam swój przystanek.
- Muszę wysiąść na kolejnym przystanku, bo się spóźnię do pracy.
- Trudno, zadzwoń, że się źle czujesz i prosisz o dzień wolny.
- No co Ty, nie mogę, muszę jak najszybciej wysiąść.
- Zapomnij, nie puszczę Cię. Wysiądziesz ze mną na przedostatnim przystanku. I pójdziesz ze mną do pracy.
- Do jakiej pracy, o czym Ty mówisz ?
- Jestem właścicielem firmy i właśnie jadę do biura, pojedziesz tam ze mną. Zerznę Cię na maxa na biurku i odwiozę do domu.
- Odwieziesz ?
- No, pod biurem czeka na mnie moje auto.
- To czemu jeździsz autobusem ?
- Ostatnim razem byłem zmuszony jechać komunikacją miejską, bo mi auto nawaliło i oddałem je do warsztatu. A dzisiaj celowo postanowiłem pojechać autobusem, bo miałem nadzieję, że spotkam Ciebie. No i miałem szczęście.
- No jak widać.
   Przez cały czas trwania naszej rozmowy, penis nieznajomego rozpycha moją cipkę. I choć na chwilę udało mi się powstrzymać orgazm, teraz czuję, że ponownie się zbliża i to ze zdwojoną siłą.
- Ok, wysiądę z Tobą. Zadzwonię do pracy i poproszę o dzień wolny, bo mam ochotę na ostre pieprzenie. 
- I to mi się podoba. W takim razie powoli kończymy te igraszki, bo zbliża się nasz przystanek. A po drugie z tego co zauważyłem, to jesteś na granicy orgazmu.
- Kilka mocnych pchnięć i poczułbyś mocne skurcze cipki.
- Wiem.
   Nieznajomy jednym, szybkim ruchem wysuwa się ze mnie. Chowa penisa do spodni i zapina rozporek. Ściągam kurtkę z kolan. Wstaję, poprawiam spódnicę i jak gdyby nigdy nic, podchodzę do drzwi. Przystojniak staje tuż za mną. Wysiadamy z autobusu i udajemy się w stronę biura. Po drodze dzwonię do pracy i proszę o dzień wolny. Gdy już jesteśmy w biurze, On rzuca kurtkę na fotel i bez zbędnych słów, gestów, podciąga spódnicę w górę, ściąga majtki i sadza mnie na dużym dębowym biurku. Całuje namiętnie, dziko i zachłannie. Czuję jak nasze języki ocierają się o siebie, walcząc o terytorium. Z mocno rozchylonymi nogami, sięgam do rozporka, rozpinam go, wyjmuję twardą pałę i zaczynam ją pieścić. Nieznajomy wsuwa palce w cipkę. Miarowo nimi rusza, czasami kciukiem zahaczając o nabrzmiałą łechtaczkę. Cichutko pojękuję. Jestem wilgotna, nie ... jestem mokra na maxa. Podniecenie powoli spływa po pośladkach. Jesteśmy w pajęczynie obezwładniającej namiętności. Przystojniak wyciąga palce, chwyta penisa w dłoń i pakuje go we mnie. Głośno jęczę, czując jak rozpycha kutasem moją wąską dziurkę. Wbija go po nasadę. Pieprzy mnie na granicy słodkiego bólu. Pchniecie za pchnięciem. Chwytam go za pośladki, przyciskam do siebie, by intensywniej odczuwać rozkosz. Czuję jak pośladki mocno się napinają. Nieznajomy zdejmuje mi bluzkę, rozpina stanik. Pieści, masuje i ugniata piersi. Naciąga twarde sutki. Liże je językiem, wsuwa do ust i zasysa. Jęki są intensywne. Orgazm coraz bliżej. Ten facet rznie mnie na maxa. Lubię taką ostrą jazdę. Kolejne pchniecie doprowadza mnie na szczyt. Cipka mocno zaciska się na penisie w intensywnych, nieregularnych skurczach. Świat wiruje. Brakuje mi tchu. Krzyk rozkoszy roznosi się echem po biurze. Kutas rytmicznie i szybko wciska się w cipkę. Raz za razem. Przystojniak pieprzy mnie jak wyrafinowaną sukę. Chwyta mnie za włosy i ciągnie w tył. Wgryza się w kark i wpycha penisa tak mocno, że czuję ból. Mam wrażenie, że przebije się do gardła swoją pałą. Spuszcza się w moje pulsujące, mokre wnętrze. Obficie zalewa je ciepłą, lepką spermą. Jeszcze kilka słabszych pchnięć, aż sperma zacznie wyciekać z cipki. Obydwoje ciężko dyszymy, krople potu pojawiły się na twarzy. Ponownie się całujemy, tym razem spokojnie, wręcz leniwie. Dłonie nadal błądzą po ciele.
- Napijesz się kawy ?
- Z chęcią.
   I w ten sposób nieznajomy z przystanku, stał się realnym znajomym, realnym kochankiem z tajemniczym, mrocznym, czasami wręcz diabelskim spojrzeniem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...