Jechaliśmy samochodem na niedzielną wycieczkę. Pogoda była wyśmienita. Słońce swymi ciepłymi promieniami otulało drogę i wszystko co było dookoła. Spokojna muzyka rozbrzmiewała z głośników. Oparłam głowę o Twoje ramię. Lubię czuć ciepło Twojego ciała, oraz oddech, który mnie uspakaja. Przymknęłam oczy. Myśli krążyły wokół naszego wspólnego ranka, pełnego rozkoszy i nieprzyzwoitego, wyuzdanego sexu. Każde wspomnienie wywoływało przyjemne, znajome kłucie w podbrzuszu. A cipka wciąż nienasycona dopominała się kolejnych pieszczot, kolejnego ostrego rznięcia. Oparłam dłoń na Twym udzie. Niby niewinny dotyk, ale wiedziałam co się za tym kryje. Po chwili dłoń sunęła w górę, do krocza. Zatrzymała się tuż przy szwie łączącym nogawki spodni. Delikatnie ścisnęłam materiał i to co było wewnątrz.
- Auuu ... co robisz ?
- Bawię się.
- Uważaj, bo kieruję.
- Wiem, ale masz podzielną uwagę, już nie raz się o tym przekonałam.
- Co zamierzasz zrobić ?
- Obciągnąć Ci ...
- Rany, kobieto Ty nigdy nie masz dosyć, prawda ? - szczerze się zaśmiałeś.
- Nie, i za to właśnie mnie uwielbiasz.
- No to fakt, nie ma takiej drugiej wariatki wciąż nienasyconej i z wielką chcicą na sex o każdej porze dnia i nocy.
Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Mając nadal przymknięte oczy, dłonią masowałam i ugniatałam krocze. Czułam delikatne wybrzuszenie w spodniach. Rozpięłam rozporek i po lekkich trudach wyjęłam penisa. Był na wpół twardy. Budził się do życia. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam pieścić. Rytmicznie ściągałam napletek. Dół, góra, dół. Kciukiem drażniłam główkę penisa. Czułam w dłoni jak rośnie. Staje się twardy i mocno pulsujący. Odpięłam pas bezpieczeństwa. Wiem, to było nierozsądne, ale nie potrafiłam się powstrzymać. Nachyliłam się nad drżącym kutasem. Głowa zaklinowała się między Tobą, a kierownicą. Było mało miejsca, było ciasno, ale nie przeszkadzało mi to. Nie mogłam się już doczekać kiedy Twoja pała wypełni usta. Nadal trzymając dłoń u nasady penisa, językiem zaczęłam wirować wokół główki. Drażniłam najczulsze miejsca. Lizałam go i zasysałam jego czubek. Aż wreszcie pochłonęłam go ustami. Wargi mocno objęły twardy trzon. Zaczęłam dziko obciągać fiuta. Drażniąc go przy tym językiem. Głęboko wsuwałam, mocno ssałam, aż do oczu napływały łzy. Miarowe ruchu góra, dół. Dosadne i głębokie. Poczułam jak opierasz dłoń na mojej głowie. Zacząłeś nadawać swój rytm. Coraz szybciej, coraz mocniej, coraz ostrzej. Słyszałam Twoje westchnienia, czułam Twój mocno przyspieszony puls. Penis dobitnie rozpychał usta. Pieprzyłam go tak długo, aż poczułam na języku jak się pręży, aż poczułam jego skurcze. Wypchałeś biodra w przodu. Ciepła sperma wlała się strumieniem do gardła. Obficie zalała usta. O tak, tego mi było trzeba. Uwielbiam Cię smakować. Zlizałam zachłannie z penisa resztki spermy. Wyprostowałam się, chusteczką wytarłam usta mokre od śliny. Parzyłam na Ciebie z uwielbieniem. Oczy miałeś pełne dzikiego pożądania. Ten błysk, ich szklista powierzchnia. Usiadłam wygodnie na fotelu i patrzyłam przed siebie. Byłam już bardzo podniecona. Czułam wilgoć między nogami.
- Może byś go schowała z powrotem do spodni ?
- Nie widzę takiej potrzeby.
- Co to ma znaczyć ?
- Ty wiesz.
- Chcesz się pieprzyć ?
- Tak
- Znowu ?
- Tak ... znowu !
- Oj, ale ja nie wiem czy jesteś już gotowa na ostre rznięcie – mówiłeś przekornie.
- Póki nie sprawdzisz to się nie dowiesz.
Twoja dłoń szybko wylądowała pod spódnicą. Mocniej rozchyliłam nogi. Przejechałeś po majteczkach. Uśmiechnąłeś się pod nosem, ponieważ bielizna była już mokra z podniecenia. Odchyliłeś majteczki i wsunąłeś dłoń między wargi cipki.
- O kuuurwa ... jaka jesteś mokra i mocno nabrzmiała, szok.
- Nooo ... - dumnie potwierdziłam.
- Z chęcią Cię mocno wypieprzę.
- Powtórz ...
- Co ?
- Powtórz co chcesz ze mną zrobić.
- Zerznąć Cię na maxa, ostro posuwać Twoją mokrą cipkę.
- O taaak ... tak mi rób. Twoje dosadne słowa zawsze doprowadzają mnie do stanu wrzenia.
Już po chwili zjechałeś z głównej drogi. Trochę trwało zanim znaleźliśmy odpowiednie miejsce. Jakaś leśne dróżka. Dawno nikt tędy nie przechodził. Zaparkowaliśmy i w pośpiechu przenieśliśmy się na tylną kanapę auta. Może niezgrabnie, bo miejsca było mało, ale udało mi się zdjąć majtki. Ty zsunąłeś spodnie wraz z bokserkami do kolan. Usiadłeś, a ja okrakiem usiadłam na Tobie. Twarzą w twarz. Z cipki wciąż sączyło się podniecenie. Kutas stał, twardy jak skała. Chwyciłam go i główką ocierałam o śliską cipkę, a potem dosiadłam Cię. Nabiłam się na kutasa, wsuwając go sobie aż po samą nasadę. Mocno mnie wypełnił. Ujeżdżałam Cię dosadnie. Biodra falowały w przód i w tył. Unosiłam się i opadałam na penisa, który za każdym razem gładko wsuwał się w mokre wnętrze. Dzikie pocałunki, zachłanne i wyuzdane. Koszulka w górę, stanik lekko w dół. Wyjąłeś piersi, które pod wpływem ciężaru zaczęły się kołysać. Sutki stwardniały. Na przemian lizałeś je i ssałeś. Delikatnie przygryzałeś. A potem ująłeś w dłonie moją dupcie i mocno dociskałeś ją do siebie. Pieprzyliśmy się dobitnie. Ostro mnie posuwałeś. Wystarczyła chwila, bym poczuła mocne skurcze cipki. Moje jęki stawały się śmielsze. Orgazm wypełnił ciało. Cała drżałam, wijąc się, jęcząc i wzdychając. Wyczerpana wtuliłam się w Twoje ramiona.
- Wyjdź na zewnątrz, oprzyj ręce o maskę i wypnij tyłek. Mam ochotę mocno Ci zapakować fiuta od tyłu.
Leniwie wstałam, wygramoliłam się z samochodu. Stanęłam z przodu auta. Oparłam ręce o maskę i dumnie wypięłam dupcie. Podszedłeś, stanąłeś za mną. Podniosłeś spódnicę. Chwilę przyglądałeś się mojemu nagiemu tyłkowi. Mocno klepnąłeś w prawy pośladek. Po czym kucnąłeś i zlizałeś podniecenie. Od dupci, aż po łechtaczkę, a potem z powrotem. Wstałeś i bez zbędnych słów, bez zbędnych gestów i pieszczot, mocno zapakowałeś mi kutasa w obrzmiałą cipkę. Chwyciłeś za biodra i ostro dociskałeś ją do swojej twardej pały. Raz za razem. Pchnięcie za pchnięciem. Szybkie, głębokie, mocne. Rznąłeś mnie na maxa, tak mocno, że cipka zaczęła mnie boleć. Rytmiczne wsady, automatyczne, pozbawione namiętności. Tak właśnie lubimy się pieprzyć. Doprowadziłeś mnie do kolejnego orgazmu. Tym razem jęki zmieniły się w urywany krzyk. Po raz ostatni mocno wbiłeś się we mnie, krzyknąłeś i obficie zalałeś wnętrze ciepłą spermą. Staliśmy chwilę w bezruchu. Wtuliłeś twarz w mój gorący kark.
- Jesteś niesamowita, uwielbiam się z Tobą pieprzyć.
- Ty też jesteś zajebisty w te klocki.
Nasze usta ponownie się spotkały, ale tym razem w długim, namiętnym pocałunku. Doprowadziliśmy się do porządku, wróciliśmy do auta i pojechaliśmy dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz