Schody do piwnicy były wąskie i strome, im niżej schodziliśmy tym większy chłód otulał nasze ciała. W pomieszczeniu panował półmrok, taki jak na sali. Ściany z cegły, oświetlone co kilka metrów palącymi się pochodniami. Korytarz w kształcie litery L posiadał wejścia do kilku pokoi. Minęliśmy parę namiętnie się całującą i poszliśmy dalej. Do końca nie wiedziałam jaką szykujesz dla mnie niespodziankę. Wyjąłeś z kieszeni klucz z numerem „13” i zaprowadziłeś mnie do ostatniego pokoju na tym korytarzu. Otwierając drzwi nie mogłam się już opanować, przyssałam się do Twych ust, mój język zwinnie buszował. Nasze pocałunki były dzikie. Gdy tylko otworzyłeś drzwi wpadliśmy z impetem do pokoju. Pomieszczenie było dosyć małe, pozbawione okien. Duże łóżko, szafeczka nocna, stolik, dwa krzesła i komoda, oraz łazienka z kabiną prysznicową. W pośpiechu zapaliłeś lampkę nocną, zamknąłeś drzwi na klucz, popatrzyłeś na mnie oczami pełnymi pożądania. Zaczęliśmy się całować, kierując się w stronę ściany, po chwili oparłeś mnie o ścianę, klęknąłeś przede mną, zdjąłeś ze mnie spódnicę. Delikatnie muskałeś ustami moje nogi, gdy doszedłeś do wzgórka rozkoszy, zębami zacząłeś chwytać majteczki. Czułam delikatność Twych warg, czułam zmysłowe pieszczoty, którymi sprawiałeś mi niewyobrażalną przyjemność. Zerwałeś ze mnie stringi. Moja lewą nogę oparłaś sobie na ramieniu, przejechałeś dłonią po mojej kobiecości, a później zatopiłeś w niej język. Jęknęłam, przez ciało przeszyły gorące dreszcze. Pieściłeś mnie bardzo intensywnie. Twój język szalał, doprowadzał mnie do szaleństwa rozkoszy. Ssałeś nabrzmiałą łechtaczkę, spijałeś moje soczki. Dłońmi kurczowo trzymałam Twoją głowę i powtarzałam Ci byś nie przestawał. Z każdą kolejną sekundą czułam jak zbliża się orgazm, jęczałam, wyłam, a ciałem targały coraz mocniejsze spazmy rozkoszy. Wreszcie nie wytrzymałam, ciało wygięło się w łuk, znieruchomiałam, z ust wydobył się głośny, przeciągły jęk. Wstałeś i przybliżyłeś się do mnie, nasze usta znowu zwarły się w namiętnym pocałunku. Zaczęliśmy się wzajemnie rozbierać. W pośpiechu rozpięłam Twoją koszulę, Pieściłam Twój tors, całowałam sutki, przygryzałam je. Zdjęłam z Ciebie spodnie i dobrałam się do Twego penisa. Pieściłam go dłonią, raz powoli i delikatnie, a raz szybko i mocno. Ty w tym czasie pozbawiłeś mnie resztki garderoby. Ssałeś moje sutki, ugniatałeś piersi. Uklęknęłam, wzięłam penisa do ust i zaczęłam go pieścić. Dyszałeś z rozkoszy. Moje wargi mocno obejmowały Twą męskość, język zwinnie lizał jądra i całego penisa. Chwilę później poprosiłeś bym wstała. Wziąłeś mnie na ręce i zaniosłeś na łóżko, położyłeś mnie, a sam też położyłeś się obok. Nasze pieszczoty były dzikie i zachłanne, potrzebowaliśmy wzajemnego dotyku i ciepła. Obróciłeś mnie tak, że leżałam na brzuchu, rozchyliłeś moje nogi, położyłeś się na mnie i wszedłeś w moją gorącą kobiecość. Cipka była tak mokra, że czułam jak soczki spływają mi po udach. Nasze ciała stały się jednością. Twoje ruchy były płynne, lecz głębokie i mocne. Posuwałeś mnie z wielką satysfakcją. Swymi dłońmi objąłeś moje dłonie. Przyspieszyłeś, coraz szybciej i szybciej. Nasze jęki przerodziły się w krzyk. Spazmy rozkoszy zaczęły nami wstrząsać. Mięśnie pochwy zwarły się mocno na penisie, wspólnie osiągnęliśmy szczyt. Eksplodowałeś, zalewając moją cipkę ciepłą spermą. Było nam tak dobrze, tak cudownie. Leżeliśmy na łóżku jeszcze przez jakiś czas. Przytuleni, nasyceni i spełnieni kochankowie. Po jakiś dwóch godzinach wróciliśmy na salę by wspólnie rozkoszować się latynoskimi rytmami i zmysłowym tańcem. Znowu Cię kusiłam na parkiecie, a Ty byłeś jeszcze bardziej napalony, ponieważ dobrze wiedziałeś, że nie mam na sobie majteczek, bo przecież je zerwałeś, a później wyrzuciłeś do kosza. Tylko spódnica zakrywała lśniącą cipkę z delikatnym wąskim paseczkiem włosków.
Uwielbiam Cię kusić, uwielbiam jak patrzysz na mnie tymi zachłannymi, pełnymi pożądania oczami, uwielbiam kiedy rozbierasz mnie wzrokiem … po prostu uwielbiam to …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz