11 marca 2008 r
Jedziemy windą hotelową, która ma nas zawieźć na czwarte piętro. Nagle światło gaśnie, winda zatrzymuje się między drugim, a trzecim piętrem. Przyznam, że czuję się trochę nieswojo. Jesteśmy zawieszeni w ciemnej przestrzeni. Podchodzisz do mnie od tyłu i całując mnie po karku próbujesz uspokoić moje myśli mówiąc, że na pewno zaraz włączą światło i winda ruszy. Twój głos nie dociera do mnie, mam mieszane uczucia. Strach i lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami oraz dziwne, dzikie uczucie podniecenia.
Jedziemy windą hotelową, która ma nas zawieźć na czwarte piętro. Nagle światło gaśnie, winda zatrzymuje się między drugim, a trzecim piętrem. Przyznam, że czuję się trochę nieswojo. Jesteśmy zawieszeni w ciemnej przestrzeni. Podchodzisz do mnie od tyłu i całując mnie po karku próbujesz uspokoić moje myśli mówiąc, że na pewno zaraz włączą światło i winda ruszy. Twój głos nie dociera do mnie, mam mieszane uczucia. Strach i lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami oraz dziwne, dzikie uczucie podniecenia.
Czuję Twoje dłonie pod moją bluzką, pieścisz piersi, sterczące sutki próbują wydostać się przez koronkowy stanik. Z każdą chwilą pożądanie jest silniejsze. Mam ochotę na ostrą jazdę. Czytasz w moich myślach. W pośpiechu ściągasz ze mnie bluzkę i stanik. Moje twarde piersi lekko się kołyszą, a sutki ocierają o ścianę windy. Przez ciało przepływa zimny dreszcz. Zachłannie mnie pieścisz, wgryzasz zęby w mój kark, drapiesz mnie po plecach, mocno masujesz i ugniatasz piersi, sutki podszczypujesz. Fala rozkoszy rozchodzi się po ciele, moje jęki roznoszą się echem po kabinie windy.
- aaaaaaaa … tak kochany mocnej – syczę podniecona
Podciągasz spódnicę do góry i jednym mocnym ruchem zrywasz ze mnie majteczki. Zaczynasz pieścić moje pośladki, wtapiasz w nie mocno swoje palce. Czasami dostaję klapsa. Przesuwasz moją nogę w bok, stoję w rozkroku. Słyszę jak rozpinasz rozporek i ściągasz spodnie, które z impetem spadają na podłogę. Stoisz za mną, nie widzę Cię, nic nie widzę jest totalna ciemność. Przysuwasz się do mnie, czuję Twojego sztywnego członka na moim tyłeczku. Prawą ręką dotykasz moją bardzo wilgotną cipkę. Mokrym z moich soczków palcem przejeżdżasz wzdłuż dwóch dziurek. Oddech przyspiesza. Mocnymi ruchami pieścisz łechtaczkę, a potem zdecydowanie wchodzisz palcami w dziurkę. Krzyczę z rozkoszy. Po chwili wyciągasz palce. Wiesz, że jestem już całkowicie gotowa. Wypinam tyłeczek w Twoja stronę, gwałtownym ruchem wbijasz się we mnie. Mocno trzymasz moje biodra, w Twoim uścisku powoli podążam na szczyt rozkoszy. Wchodzisz we mnie głęboko, czasami czuję lekki ból, ale to jeszcze bardziej mnie podnieca.
- aaaaaaaa … tak, tak, jeszcze, nie przerywaj – dyszę półprzytomna
Wkładasz dwa palce do moich ust, zaczynam pieścić je językiem, liżę, gryzę. Czuję przypływ ciepła, moje ciało drży rozpalone do granic. Przyspieszasz, ruchy stają się jeszcze mocniejsze, jeszcze bardziej zachłanne. Mocno dociśnięta do ściany windy nie mogę się ruszyć. Palcami znowu dobierasz się do mojej łechtaczki, drażnisz ją wykonując mocne okrężne ruchy. Moje ciało wygina się w spazmach rozkoszy, wnętrze mojej cipki rozpoczęło systematyczne skurcze, które jeszcze bardziej Cię rozpalają. Jesteśmy nienasyceni, zaczynamy dziki galop do raju. Tracę oddech, tracę kontrolę nad sobą. Głośno jęczę, krzyczę. Jeszcze chwilka, jeszcze moment i dostaję potężnego orgazmu. Ty wykonujesz jeszcze kilka ruchów, a potem bardzo mocnym pchnięciem wbijasz się we mnie i eksplodujesz wypełniając po brzegi moje wnętrze ciepłą spermą. Wychodzisz ze mnie i zdyszany opierasz się o ścianę. Twój członek nadal jest sztywny więc postanawiam to wykorzystać. Ostrożnie przysuwam się do Ciebie dotykając Twoje ciało dłońmi. Nic nie widzę. Klękam przed Tobą i rękoma posuwam się w górę wzdłuż Twoich łydek, kolan, ud. Opuszkami palców delikatnie przejeżdżam po jądrach, potem łapczywie chwytam członka. Jest cały mokry i śliski z moich soczków i z resztki spermy. Liżę go językiem jak loda, zlizuję wszystko do ostatniej kropli a potem zachłannie wkładam go do ust. Wykonuję mocne, głębokie ruchy góra-dół, potem wyciągam go i pieszczę ręką. Językiem zataczam kółeczka na główce, delikatnie ją podgryzam ząbkami. Schodzę niżej, liżę i całuję jądra. Wkładam ponownie członka do buzi, mocno obejmując go ustami, zaczynam ssać, bardzo głęboko wkładać. Ręką pieszczę jądra, słyszę Twój przyspieszony, ciężki oddech. Twoje ciało mocno się napręża. Przytrzymujesz moją głowę, Twoje ruchy bioder powodują, że członek jeszcze głębiej się we mnie wbija. Brakuje mi tchu, ale Ty dobrze wiesz, że to uwielbiam, że uwielbiam brać do ust Twoja męskość. Przyspieszam, zaczynasz jęczeć i po chwili szczytujesz wypełniając moje usta nektarem życia. Przełykam spermę, wyciągam Twoja męskość z buzi. Oblizuję zmysłowo usta, a potem zlizuję resztki spermy z Twojej męskości. Wstaję i przytulam się do Ciebie. Namiętnie się całujemy i w tym momencie zapala się światło i winda rusza. W pośpiechu ubieramy się. Chowam zwinnie moje rozerwane majteczki do kieszeni Twoich spodni. Patrzę na Ciebie z uśmiechem i wciąż widzę błysk w Twoich oczach. Coś mi się zdaje, że jak wjedziemy na czwarte piętro i wreszcie dotrzemy do naszego pokoju to skończymy to co zaczęliśmy w windzie, bo to jest dopiero początek tego co jeszcze przed nami.
I pomyśleć, że ostry seks może być świetnym lekarstwem na klaustrofobię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz