Zbliżał się wieczór. Siedziałam przed komputerem i leniwie sprawdzałam skrzynkę mailową.
- Żadnych nowych wiadomości – przeczytałam lekko rozczarowana.
Za oknem wirowały małe płatki śniegu. Z każdą kolejna minutą świat stawał się coraz bardziej bajeczny. Już 3 tygodnie minęły od naszego ostatniego spotkania. Stęskniłam się za Tobą. Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. Wzięłam komórkę do ręki. To byłeś Ty.
- Jak się ma moja suczka ?
- Witaj, Twoja suczka ma się źle.
- Czyli ... ?
- Stęskniłam się już za Tobą, a moja cipka potrzebuje porządnego rżnięcia.
- No dalej mów, chce wiedzieć na co masz ochotę.
- Chcę sexu, chcę byś pieprzył swoją suczkę na granicy bólu. Chcę wyć z rozkoszy, chcę błagać o jeszcze.
- W takim razie masz 1 godzinę na przygotowanie się.
- To znaczy ... ?
- O równej 20.00 spotykamy się w naszym miejscu.
- Ok, będę punktualnie.
- Aha i jeszcze jedno, w tej chwili zrób sobie zdjęcie swojej wydepilowanej cipki i prześlij mi. Mam ochotę się trochę zabawić, patrząc na jej wdzięki.
- Ale po co, przecież za godzinę będziesz ją miał tylko dla siebie i będziesz mógł z nią zrobić co tylko zechcesz.
- Prześlij to zdjęcie suczko, albo nici z naszego spotkania.
Szybko pobiegłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Ręce delikatnie się trzęsły. Namydliłam gąbkę i zaczęłam się myć. W głowie kłębiło się wiele myśli, wiele pytań, wiele niewiadomych. Cała ta sytuacja zaczęła mnie podniecać. Spłukałam namydlone ciało i wyszłam spod prysznica. Niedbale się wytarłam i poszłam do pokoju. Chwyciłam telefon i usiadłam na rogu łóżka. Rozchyliłam nogi, dłonią przejechałam po wilgotnej cipce. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Dwoma palcami rozchyliłam ją i zrobiłam w zbliżeniu zdjęcie. Następnie wysłałam, a po chwili oddzwoniłeś.
- Masz szczęście suczko, zacząłem się już niecierpliwić.
- Kochany dla Ciebie wszystko.
- W takim razie do zobaczenie.
Odłożyłam telefon na stolik i udałam się ponownie do łazienki. Nasmarowałam ciało balsamem, zrobiłam makijaż, użyłam swoich ulubionych perfum. Ubrałam bluzkę z dużym dekoltem, bo wiem, że uwielbiasz wpatrywać się w moje piersi. Do tego wąska, czarna spódniczka i obowiązkowo buty na wysokiej szpileczce. Zadzwoniłam po taksówkę. Po raz ostatni spojrzałam w lustro i wyszłam z mieszkania. Po chwili podjechała taksówka.
- Dobry wieczór, dokąd jedziemy ?
- Dobry wieczór, hotel Kleopatra, proszę.
Przymknęłam oczy, taksówka mknęła ulicami miasta. Pożądanie zawładnęła mną na dobre. Nie mogłam się już doczekać naszego spotkania. Na samą myśl serce mocnej biło. Chwilkę później taksówka podjechała pod hotel. Ostatni raz spojrzałam na zegarek, 19.56. Otwierając drzwi do hotelu, od razu zauważyłam Ciebie stojącego przy recepcji. Nie spuszczając z Ciebie wzroku, podążałam wolnym krokiem w Twoim kierunku. Nie uśmiechałeś się, byłeś jakby trochę zdenerwowany. Kiedy podeszłam do Ciebie, nie przywitałeś się ze mną. Chwyciłeś mocno mój prawy nadgarstek i pociągnąłeś mnie w stronę windy. Szłam za Tobą posłusznie. Twój uścisk dłoni był naprawdę mocny, ręka zaczęła mnie boleć. Kiedy drzwi windy się otworzyły wepchnąłeś mnie do środka. Wcisnąłeś guzik najwyższego piętra. Winda ruszyła. Podszedłeś do mnie od tyłu. Przycisnąłeś do ściany, mocno chwyciłeś za włosy.
- Auuu, to boli …
- Ma boleć, spóźniłaś się jedną minutę.
- Starałam się być punktualnie, to nie moja wi ….
- Ciii … moja suczka ma być punktualna, nie będę bezczynnie czekał. Musisz ponieść karę.
- Przepraszam, to się więcej nie powtórzy. Zanim to powiedziałam dostałam porządnego klapsa w tyłek. Zabolało, ale to jeszcze bardziej wzmogło we mnie podniecenie. Uwielbiam tę naszą grę z odrobiną perwersji. Spokojny, miły mężczyzna, czuły kochanek, a czasami typowy samiec ze zwierzęcym instynktem.
Winda stanęła na ostatnim piętrze. Przeszliśmy korytarzem na sam koniec. Pokój nr.113, nasz ulubiony. Otworzyłeś drzwi i lekko wepchnąłeś mnie do środka. Nie zapaliłeś światła. Nie było takiej potrzeby. Doskonale znaliśmy ten pokój, jego układ, jego każdy zakamarek. Ponownie stanąłeś za mną. Wpiłeś usta w kark, delikatnie ugryzłeś. Twoje dłonie zachłannie podciągnęły spódnicę w górę. Sunąłeś dłońmi po wewnętrznej stronie ud. Dotarłeś do cipki.
- Mmm … pamiętałaś, że uwielbiam Cię bez bielizny.
- Pamiętałam i dlatego nie założyłam majteczek.
- Dobra suczka – wycedziłeś przez zęby.
Bez pardonu włożyłeś w moje wnętrze palce. Byłam już mocno mokra. Wykonałeś kilka dość mocnych ruchów, a następnie wyjąłeś palce. Przybliżyłeś je do mych ust. Przejechałeś nimi po wargach. Palce były mokre i śliskie. Wodziłam po nich językiem. Chwilkę później wsunąłeś je w moje usta. Zaczęłam je pieścić, ssać. Nie wytrzymałam, obróciłam się w Twoją stronę. Nasze spojrzenia wreszcie się spotkały. Wpiłam się ustami w Twoje usta. Zachłannie wpychałam język. Wstąpiła w nas dzika żądza, szaleństwo. Wzajemnie się rozbieraliśmy. Wylądowaliśmy na łóżku. Pieściliśmy się wzajemnie, nasze ciała ocierały się o siebie. Raz ja pod Tobą, raz Ty pode mną. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w pozycji „69”. Położyłeś się wygodnie na łóżku, a ja leżałam na Tobie. Czułam niesamowite podniecenie. Przylgnęłam ciałem do Twojego torsu, trzymając głowę na wysokości krocza. Wiłam się, cichutko pojękiwałam. Chwyciłeś moje pośladki i przybliżyłeś je do twarzy. Ja w tym czasie ocierałam się twarzą o penisa. Całym sobą czułeś moją obecność. Ocierałam się o Twój brzuch twardymi sutkami. Masowałam dłonią kutasa. Raz delikatnie, choćby od niechcenia. A raz mocno, intensywnie. Wodziłam językiem po jego czubku. Ty w tym czasie pieściłeś moją kobiecość. Pociągałeś mocnymi ruchami języka, od dołu cipki ku górze. Wypinałam się mocniej po każdym Twoim muśnięciu, jakbym chciała aby wrażenia dochodziły z większym natężeniem. Wystawiłeś język i skoncentrowałeś się na łechtaczce, przy każdym muśnięciu przechodziły przez moje ciało dreszcze rozkoszy. W mocnym uścisku trzymałeś lewy pośladek. Palce prawej dłoni wślizgnęły się w moje wnętrze. Mocno wypięta chłonęłam całą rozkosz sytuacji. Byłam bardzo podniecona, czułam się swobodnie. Lubię to, po prostu lubię poczuć od czasu do czasu taką nutkę prawie perwersji, to ocieranie się cipką o twarz faceta, kiedy leży pode mną, ta dominacja ma swój dyskretny urok. Ta myśl, że masz przed sobą mokrą, idealnie wydepilowaną cipkę. Uwielbiam czuć ten dreszcz emocji kiedy przekraczam granicę przyzwoitości. Nie potrafiłam się już dłużej powstrzymywać. Musiałam poczuć Twój smak, Twoje ciepło. Wsunęłam penisa do ust i zaczęłam zmysłowo ssać. Moja głowa pracowała miarowo, góra-dół, góra-dół. Lizałam go po całej długości. Dłońmi pieściłam wewnętrzną stronę ud, nie zapominając o jądrach. Pieściliśmy się wzajemnie coraz intensywniej, coraz szybciej. Każdy dotyk łechtaczki, każdy wsunięcie palców w cipkę, to kolejny intensywniejszy jęk rozkoszy. Było ostro, naprawdę ostro. Mocno objętymi ustami pieściłam penisa. Coraz szybciej, coraz głębiej. Czułam jak główką obija tylna ścianę gardła. Ślina ściekała. Wsunęłam dłonie pod Twoje pośladki i nadziewałam usta na kutasa. Jeszcze tylko chwilka, jeszcze moment i … naszymi ciałami wstrząsnął olbrzymi orgazm. Zalałeś usta ciepłą sperma, zachłannie wszystko połknęłam. Wiesz, że to uwielbiam. Wiłam się, traciłam oddech. Czułam nieregularne skurcze cipki. Ostatni okrzyk rozkoszy. Półprzytomna opadłam i wtuliłam się w Twoje uda.
- Chodź tu do mnie moja suczko.
Oczy jak za mgłą, leniwie zmieniłam pozycję, wtuliłam się w Twoje ramię. Zaczęliśmy się całować. Tym razem delikatnie, namiętnie. Leżeliśmy tak z pół godziny, rozmawiając na różne tematy. W pewnej chwili uniosłam głowę i patrząc Ci prosto w oczy powiedziałam:
- Zerżnij mnie.
- Moja suczka nadal jest nienasycona ?
- Tak, przecież dzisiaj nie poczułam Cię w sobie – wręcz wykrzyczałam.
- Wiem …
- Więc, zerżnij mnie. Tak mocno, intensywnie na granicy bólu. Zerżnij mnie jak wyrafinowana sukę. Chcę wyć z rozkoszy.
Patrzyłeś na mnie przez chwilkę, po czym wpiłeś się ustami w moje piersi. Mocno i dobitnie je pieściłeś. Szczypałeś i gryzłeś sutki. Ja w tym czasie pieściłam Twoje ramiona i plecy. Czasami drapałam i wbijałam paznokcie, kiedy Ty za mocno przygryzłeś sutki. Wstałeś z łóżka, mocno chwyciłeś mnie za rękę. Przyciągnąłeś do siebie. Mocno klepnąłeś w tyłek i popchnąłeś w stronę stołu.
- Rozszerz mocno nogi i wypnij się.
Posłusznie zrobiłam co kazałeś. Bez żadnych przygotowań, mocno we mnie wszedłeś. Krzyknęłam. Posuwałeś mnie ostro, dobitnie. Tak jak chciałam. Chwyciłeś mnie za włosy, mocno je pociągnąłeś, tym samym moja głowa zbliżyła się do Twojej twarzy. Dumnie przyjmowałam każde kolejne pchniecie.
- Rżnij mnie … jeszcze, jeszcze mocniej – wycedziłam przez zęby.
Dostałam kolejnego mocnego klapsa. Ból mieszał się z rozkoszą. Twoje biodra pracowały jak tłoki, mechanicznie. Ruch pozbawiony czułości. Chwyciłeś mnie za szyję i lekko zacząłeś podduszać. Trudność oddychania rozbudzała we mnie jeszcze większą dzikość. Mocno dociskałeś kutasa do cipki. Na maxa ją rozepchałeś. Pieprzyłeś na granicy bólu. Wyjąłeś go i z impetem zapakowałeś w mój ciasny tyłek. Ostro go rżnąłeś. Mmm uwielbiam jak mocno pieprzysz moją dupcie. Po chwili ponownie wsunąłeś kutasa w cipkę. Po kolejnych dosadnych pchnięciach, zaczęłam krzyczeć. Krzyczeć z rozkoszy. Orgazm spustoszył ciało. Skurcze podbrzusza były tak intensywne, że nie potrafiłam ustać na nogach. Cała się trzęsłam. Chwilkę później poczułam jak zalewasz mnie sperma. Dopiero wtedy puściłeś z uścisku szyję. Opadłam na stół. Przytuliłeś się do mnie, a potem wziąłeś na ręce i przeniosłeś na łóżko. Nie potrafiłam nabrać powietrza, byłam w innym świecie. Czułam jak po udzie spływa strużka spermy zmieszanej z moim podnieceniem …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz