26 lutego 2008 r
Nie mieliśmy pomysłu jak spędzić weekend, na który tak długo czekaliśmy. Może pojedziemy na wycieczkę, a może zaszyjemy się w pokoju hotelowym na całe dwa dni i nie będziemy w ogóle wychodzić z łóżka. Wybraliśmy opcję nr.2. Tobie Kochany zostawiłam sprawę zarezerwowania pokoju. Spotkaliśmy się w piątek na stacji benzynowej. Szybciutko wsiadłam do Twojego auta, byliśmy przecież kochankami, ktoś mógł nas zobaczyć. Uciekliśmy, od szarej rzeczywistości, codziennych problemów, smutków, żalu. Wszystko to poszło w zapomnienie. Byłeś Ty i ja, w tej chwili stanowiliśmy jedność. Wybrałeś malutki hotelik na uboczu, z dala od miasta, cisza i spokój. Zabraliśmy z recepcji klucz i czym prędzej poszliśmy w stronę do pokoju. Gdy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi, rzuciliśmy się sobie w objęcia, nasze usta spotykały się w namiętnych pocałunkach. Byliśmy spragnieni bliskości, spragnieni naszych ciał. Pokój nie był wielki, ale posiadał wspaniałe wodne łoże małżeńskie, łazienka nie posiadała wanny, ale miała dużą kabinę prysznicową. Zerwaliśmy z siebie ubrania i pobiegliśmy pod prysznic. Ciepła woda rozluźniła nasze ciała, myłeś mnie czasami zatapiając rękę w mojej spragnionej cipce. Kiedy Ty próbowałeś opłukać mnie wodą, ja namydliłam całe Twoje ciało, to był dopiero początek tego co mieliśmy przeżyć w tę noc. Wyszliśmy spod prysznica i mokrzy rzuciliśmy się na łóżko. Efekt był piorunujący, każdy mały ruch powodował wibracje i kołysanie się całego łóżka. Zrzuciłam z niego całą pościel, łącznie z prześcieradłem. Została tylko śliska powłoka łóżka przypominająca ceratę. Była zimna i nieprzyjemna, ale pomimo tego odważyliśmy się na to wejść. Każdy z nas trzymał w ręku dużą butelkę oliwki do ciała. Zaczęła się zabawa. Smarowałeś moje ciało począwszy od twarzy. Nienawidzę mieć tłustej buzi, ale tym razem wcale mi to nie przeszkadzało. Wylałeś chyba pół butelki za jednym zamachem. Oliwka zaczęła spływać mi po szyi i po piersiach, sterczące sutki były przeszkodą dla tej cieczy, wcierałeś ją we mnie centymetr po centymetrze. Zaczęłam robić się cała śliska. Krople oliwki spadły na łóżko powodując, że nie potrafiłam utrzymać równowagi i zaczęłam się rozjeżdżać. Wykorzystałeś to, poprosiłeś żebym przybrała pozycję na czworaka tak jak do seksu od tyłu. Byłam posłuszna, zrobiłam co chciałeś. Zacząłeś pieścić moje pośladki polewając je oliwką, która szybciutko spływała na dół zatrzymując się na płatkach mojej cipki. Rozszerzyłeś lekko moje nogi, nachyliłeś się i językiem wykonałeś dwa okrężne ruchy na mojej łechtaczce po czym rozszerzyłeś cipkę i w dziurkę wlałeś trochę oliwki. Włożyłeś w nią palce, była mokra i śliska, jej soczki pomieszały się z tłustą oliwką. Zbierało się we mnie coraz większe pożądanie. Chwilę pieściłeś mój największy skarb po czym wyjąłeś palce i uklęknąłeś, ja odwróciłam się w Twoją stronę. Teraz była moja kolej. Równomiernie rozsmarowywałam oliwkę w Twe rozgrzane, napięte ciało. Uwielbiam na Ciebie patrzeć, uwielbiam ten grymas pożądania i rozkoszy na Twej twarzy. Poprosiłam żebyś położył się na brzuchu. Zwinnie wcierałam w kolejne centymetry ciała tłustą substancję. Dorwałam Twoje pośladki, wylałam na nie dużą ilość oliwki, zaczęłam tańczyć rękoma po nich, ugniatając je, oliwka spływała po Twoich jądrach, wiłeś się z rozkoszy. Położyłeś się na plecach w lekkim rozkroku, nasmarowałam porządnie Twoje nogi po czy okrakiem usiadłam na udzie. Było bardzo ślisko, moja nabrzmiała z podniecenia łechtaczka od razu wyczuła mięśnie. Zaczęłam delikatnie ruszać biodrami drażniąc ją. Wysmarowałam Cię całego, jeszcze został tylko Twój sztywny członek. Ściągnęłam skórkę do samego końca, na czubek członka wylałam resztę oliwki. Zaczęła spływać po całej jego długości. Chwyciłam członka do ręki celem rozsmarowania płynu, zacząłeś jęczeć z rozkoszy. Powolutku byliśmy na skraju wytrzymałości. Usiadłeś, a ja na Tobie. Całowaliśmy się, ocieraliśmy o siebie. Nasze ciała były śliskie i tłuste. Pieściłeś moje piersi i mocno przygryzałeś sutki, ja pieściłam Twoje plecy zatapiając w nich paznokcie. Doprowadzaliśmy nasze ciała do rozkoszy. Wypięłam tyłeczek zapraszając do dalszej zabawy. Wszedłeś we mnie mocnym ruchem, staliśmy się jednością, nasze ciała splotły się. Traciliśmy kontrolę nad nimi. Wchodziłeś we mnie głęboko, czułam jak Twój członek napręża się we mnie, czułam jak moja dziurka dostaje kolejnych skurczy. Nasze ciała kołysały się w rytm naszego przyspieszonego oddechu. Chciałam przytrzymać Twoje pośladki żeby Cię mocniej w sobie czuć, ale wyślizgiwałeś mi się. Przyspieszyłeś, zaczęłam głośno jęczeć. To była totalna dzikość. Te Twoje mocne pchnięcia doprowadzały mnie do obłędu. Razem zdobywaliśmy następne szczeble pożądania by móc razem znaleźć się na górze i przejść przez bramę niebios. Obydwoje głośno jęczeliśmy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów, aż wreszcie przyszedł ten wyczekiwany moment. Wspólnie przekroczyliśmy bramę niebios. Wypełniłeś mnie po brzegi ciepłą spermą. To wszystko było takie cudowne, takie nierealne. Zanim poszliśmy zmyć z siebie oliwkę, długo jeszcze harcowaliśmy na łóżku, pieszcząc się, całując, patrząc sobie głęboko w oczy i mówiąc sobie wzajemnie jakie to szczęście, że mamy siebie i że możemy wspólnie zrealizować nasze pragnienia.
Nie mieliśmy pomysłu jak spędzić weekend, na który tak długo czekaliśmy. Może pojedziemy na wycieczkę, a może zaszyjemy się w pokoju hotelowym na całe dwa dni i nie będziemy w ogóle wychodzić z łóżka. Wybraliśmy opcję nr.2. Tobie Kochany zostawiłam sprawę zarezerwowania pokoju. Spotkaliśmy się w piątek na stacji benzynowej. Szybciutko wsiadłam do Twojego auta, byliśmy przecież kochankami, ktoś mógł nas zobaczyć. Uciekliśmy, od szarej rzeczywistości, codziennych problemów, smutków, żalu. Wszystko to poszło w zapomnienie. Byłeś Ty i ja, w tej chwili stanowiliśmy jedność. Wybrałeś malutki hotelik na uboczu, z dala od miasta, cisza i spokój. Zabraliśmy z recepcji klucz i czym prędzej poszliśmy w stronę do pokoju. Gdy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi, rzuciliśmy się sobie w objęcia, nasze usta spotykały się w namiętnych pocałunkach. Byliśmy spragnieni bliskości, spragnieni naszych ciał. Pokój nie był wielki, ale posiadał wspaniałe wodne łoże małżeńskie, łazienka nie posiadała wanny, ale miała dużą kabinę prysznicową. Zerwaliśmy z siebie ubrania i pobiegliśmy pod prysznic. Ciepła woda rozluźniła nasze ciała, myłeś mnie czasami zatapiając rękę w mojej spragnionej cipce. Kiedy Ty próbowałeś opłukać mnie wodą, ja namydliłam całe Twoje ciało, to był dopiero początek tego co mieliśmy przeżyć w tę noc. Wyszliśmy spod prysznica i mokrzy rzuciliśmy się na łóżko. Efekt był piorunujący, każdy mały ruch powodował wibracje i kołysanie się całego łóżka. Zrzuciłam z niego całą pościel, łącznie z prześcieradłem. Została tylko śliska powłoka łóżka przypominająca ceratę. Była zimna i nieprzyjemna, ale pomimo tego odważyliśmy się na to wejść. Każdy z nas trzymał w ręku dużą butelkę oliwki do ciała. Zaczęła się zabawa. Smarowałeś moje ciało począwszy od twarzy. Nienawidzę mieć tłustej buzi, ale tym razem wcale mi to nie przeszkadzało. Wylałeś chyba pół butelki za jednym zamachem. Oliwka zaczęła spływać mi po szyi i po piersiach, sterczące sutki były przeszkodą dla tej cieczy, wcierałeś ją we mnie centymetr po centymetrze. Zaczęłam robić się cała śliska. Krople oliwki spadły na łóżko powodując, że nie potrafiłam utrzymać równowagi i zaczęłam się rozjeżdżać. Wykorzystałeś to, poprosiłeś żebym przybrała pozycję na czworaka tak jak do seksu od tyłu. Byłam posłuszna, zrobiłam co chciałeś. Zacząłeś pieścić moje pośladki polewając je oliwką, która szybciutko spływała na dół zatrzymując się na płatkach mojej cipki. Rozszerzyłeś lekko moje nogi, nachyliłeś się i językiem wykonałeś dwa okrężne ruchy na mojej łechtaczce po czym rozszerzyłeś cipkę i w dziurkę wlałeś trochę oliwki. Włożyłeś w nią palce, była mokra i śliska, jej soczki pomieszały się z tłustą oliwką. Zbierało się we mnie coraz większe pożądanie. Chwilę pieściłeś mój największy skarb po czym wyjąłeś palce i uklęknąłeś, ja odwróciłam się w Twoją stronę. Teraz była moja kolej. Równomiernie rozsmarowywałam oliwkę w Twe rozgrzane, napięte ciało. Uwielbiam na Ciebie patrzeć, uwielbiam ten grymas pożądania i rozkoszy na Twej twarzy. Poprosiłam żebyś położył się na brzuchu. Zwinnie wcierałam w kolejne centymetry ciała tłustą substancję. Dorwałam Twoje pośladki, wylałam na nie dużą ilość oliwki, zaczęłam tańczyć rękoma po nich, ugniatając je, oliwka spływała po Twoich jądrach, wiłeś się z rozkoszy. Położyłeś się na plecach w lekkim rozkroku, nasmarowałam porządnie Twoje nogi po czy okrakiem usiadłam na udzie. Było bardzo ślisko, moja nabrzmiała z podniecenia łechtaczka od razu wyczuła mięśnie. Zaczęłam delikatnie ruszać biodrami drażniąc ją. Wysmarowałam Cię całego, jeszcze został tylko Twój sztywny członek. Ściągnęłam skórkę do samego końca, na czubek członka wylałam resztę oliwki. Zaczęła spływać po całej jego długości. Chwyciłam członka do ręki celem rozsmarowania płynu, zacząłeś jęczeć z rozkoszy. Powolutku byliśmy na skraju wytrzymałości. Usiadłeś, a ja na Tobie. Całowaliśmy się, ocieraliśmy o siebie. Nasze ciała były śliskie i tłuste. Pieściłeś moje piersi i mocno przygryzałeś sutki, ja pieściłam Twoje plecy zatapiając w nich paznokcie. Doprowadzaliśmy nasze ciała do rozkoszy. Wypięłam tyłeczek zapraszając do dalszej zabawy. Wszedłeś we mnie mocnym ruchem, staliśmy się jednością, nasze ciała splotły się. Traciliśmy kontrolę nad nimi. Wchodziłeś we mnie głęboko, czułam jak Twój członek napręża się we mnie, czułam jak moja dziurka dostaje kolejnych skurczy. Nasze ciała kołysały się w rytm naszego przyspieszonego oddechu. Chciałam przytrzymać Twoje pośladki żeby Cię mocniej w sobie czuć, ale wyślizgiwałeś mi się. Przyspieszyłeś, zaczęłam głośno jęczeć. To była totalna dzikość. Te Twoje mocne pchnięcia doprowadzały mnie do obłędu. Razem zdobywaliśmy następne szczeble pożądania by móc razem znaleźć się na górze i przejść przez bramę niebios. Obydwoje głośno jęczeliśmy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów, aż wreszcie przyszedł ten wyczekiwany moment. Wspólnie przekroczyliśmy bramę niebios. Wypełniłeś mnie po brzegi ciepłą spermą. To wszystko było takie cudowne, takie nierealne. Zanim poszliśmy zmyć z siebie oliwkę, długo jeszcze harcowaliśmy na łóżku, pieszcząc się, całując, patrząc sobie głęboko w oczy i mówiąc sobie wzajemnie jakie to szczęście, że mamy siebie i że możemy wspólnie zrealizować nasze pragnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz