27 grudnia 2009 r
Brałeś właśnie wieczorny prysznic. Niespodziewanie dołączyłam do Ciebie. Wspólnie myliśmy się, mydląc ciała mięciutką gąbką. Uśmiech, błysk w oczach, promieniujące twarze, ukradkowe pocałunki. Nic więcej. Po wyjściu z łazienki postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Nie mieliśmy jeszcze ochoty na sen. Zapadł już zmrok. Jedynie migocące światełka choinki i rozpalone drewno w kominku oświetlały pokój. Przyjemne ciepło rozchodziło się po wszystkich zakamarkach domu. Trzask palącego się drewna nadawał swoisty klimat. Zapach pomarańczy, goździków i świątecznych pierniczków przypominał o tym, że jeszcze są Święta. Włączyliśmy telewizor, rozłożyliśmy kanapę i obydwoje wskoczyliśmy pod koc. Wtuliłam się w Twoje ciało. Opuszkami palców delikatnie gładziłam tors. Ty wsunąłeś dłoń pod ramiączko koszulki nocnej i głaskałeś moje ramie, masowałeś kark. Ogarnęło nas błogie lenistwo. Film przestał nas interesować. Wszechogarniające ciepło rozeszło się po ciele. Obróciłeś twarz w moją stronę, nasz wzrok spotkał się na dłużej. Usta wolno przysunęły się do siebie, aż wreszcie poczuły swój wzajemny smak. Języki jakby od niechcenia ocierały się o siebie. Powoli, bardzo powoli. Podniecenie narastało. Poczułam mrowienie w podbrzuszu. Zrobiłam się wilgotna, cichutko wzdychałam. Twoja dłoń przemierzała kolejne centymetry rozpalonego ciała. Pomogłam Ci zsunąć bokserki, Ty pomogłeś mi zdjąć koszulkę nocną. Byliśmy nadzy. Ciało przy ciele. Nasze pieszczoty były bardzo zmysłowe, namiętne. Dreszcze rozkoszy. Całowałeś mnie swymi miękkimi i gorącymi ustami. Delikatnie przygryzałeś wargi, wodziłeś językiem wewnątrz moich ust. Twój tors ocierał się o nabrzmiałe piersi. Zacząłeś schodzić niżej. Całowałeś szyję, dekolt, piersi. Ssałeś sterczące, twarde sutki. Delikatnie językiem pieściłeś brzuch. Zataczałeś kółka wokół pępka. Z wielką przyjemnością poddawałam się tym pieszczotom. Chwyciłeś pilota i wyłączyłeś telewizor. Teraz słychać było nasze przyspieszone bicie serc, głęboki oddech. Wiłam się na łóżku coraz bardziej pragnąc Ciebie. Twoje dłonie dotarły już do wzgórka. Palcami pieściłeś mokrą cipkę, zwinnie drażniłeś łechtaczkę. Włożyłeś w miękkie wnętrze dwa palce. Językiem pieściłeś łechtaczkę, ustami muskałeś płatki kobiecości. Z każdą chwilą Twoja dłoń nabierała większego tempa. Jednak nie pozwoliłeś mi osiągnąć szczytu. W porę przerwałeś pieszczoty. Droczyłeś się ze mną. Popatrzyłeś na mnie, Twój wzrok przeszył ciało. Mimowolnie rozchyliłam mocniej nogi. Położyłeś się na mnie , delikatnie dociskając mnie do łóżka. Wsunąłeś penisa w mokre wnętrze. Moje ciało wygięło się w łuk, jęknęłam pełna rozkoszy. Rozpoczęliśmy wspólną drogę do raju. Było mi tak cudownie. Tak, to było to. Delikatnie pieściłam Twoje ramiona. Błądziłam dłońmi po naprężonych plecach i pośladkach. Ciała tańczyły, wiły się, ocierały o siebie. Powolutku traciliśmy nad nimi kontrole. Jęki stawały się częstsze i głośniejsze. Wchodziłeś we mnie rytmiczne, coraz szybciej, coraz mocnej. Zarzuciłam nogi na Twe biodra. Wbiłam paznokcie w Twoje plecy. Mocno Cię objęłam. Penis wypełniał każdy kawałeczek mojej cipki. Brakowało mi tchu. Po chwili doprowadziłeś nas do potężnego orgazmu. Falujące spełnienie. Rozkosz rozchodziła się po ciele pozostawiając błogie uczucie. Szczęśliwi i nasyceni trwaliśmy jeszcze długo we wspólnym uścisku, całując się namiętnie, wsłuchując się w przyjemny trzask drewna i ukradkiem zerkając na tańczące języki ognia w kominku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz