wtorek, 19 grudnia 2017

Lizanie, ssanie, pieprzenie ...

6 września 2015 r
   Dzień wolny od pracy. Słońce swymi promieniami wdziera się w każdy, nawet najmniejszy kąt. Leżę na leżaku, pośród zielni i kwiatów. Delikatne nuty muzyki roznoszą się echem po ogrodzie. Sączę drinka i z niecierpliwością czekam na Ciebie. Leżak obok mnie też już czeka. Zamykam oczy i znowu zaczynam o Tobie fantazjować. Mam nieziemską ochotę na ostre rznięcie. Z chęcią znowu poczuję w sobie Twojego kutasa. Nie, nie w domu, ani na łóżku. Nie w salonie, ani w kuchni. Tu, w ogrodzie. Na łonie natury. To nic, że sąsiedzi mogą zobaczyć. To nic, że usłyszą moje głośne jęki i krzyki. Mam to gdzieś. Niech patrzą, niech słyszę, niech się uczą jak powinno wyglądać mocne pieprzenie.
   Z zamyśleń wyrwa mnie odgłos domofonu. Czym prędzej biegnę otworzyć. Namiętny pocałunek na powitanie. Schłodzone wino. Zdejmujesz  koszulę i wygodnie usadawiasz się na leżaku.
- Apetycznie dziś wyglądasz, kochana. - stwierdzasz, wodząc wzrokiem po moim roznegliżowanym ciele.
   Odstawiasz kieliszek wina na pobliski stolik i pociągasz mnie za rękę, abym stanęła w rozkroku nad Twoim leżakiem. Patrząc w górę na moje oczy wsuwasz  palce za materiał  majtek i ciągniesz je w dół, pozostawiając mnie jedynie w górnej części bikini. Bez żadnych ceregieli zbliżasz twarz do podbrzusza i oblizujesz aromatyczną cipkę. Mrucząc nisko, zniżasz głowę i wpijasz się w wilgotną szczelinę, zwinnym językiem trącając nabrzmiałą łechtaczkę. Zaciskasz dłonie na dużych pośladkach i wlepiasz mi kilka klapsów, by już po chwili zsunąć swoje spodenki i bezwstydnie zacząć się masturbować.
    Mmmm jesteś perfekcyjny w tym co robisz. Twój język zwinnie sunie po podnieconej cipce. Zachłannie spijasz podniecenie.  Wsuwasz język  w jej wnętrze. Czuje jak ciepło rozchodzi się po ciele, a jęki i westchnienia wypływają z ust. Liżesz cipkę i pieścisz sobie kutasa. Dłoń mocno zaciśnięta, rytmicznie porusza się na penisie. O matko, wiesz jak to na mnie działa. Wiesz, że nieziemsko podnieca mnie taki widok. Każde muśnięcie językiem nabrzmiałą łechtaczkę, przybliża mnie do orgazmu, a klapsy w tyłek jeszcze bardziej potęgują doznania. Kątem oka zauważam, że sąsiad obok, rozchylił tuje i bezczelnie się nam przygląda. Uśmiecham się do niego lubieżnie i oblizuje usta. Chyba się spłoszył, bo odskoczył jak poparzony zasłaniając się iglastymi drzewkami.
   Praktycznie siedzę Ci na twarzy, która jest cała mokra z moich soków. Podniecenie wciąż sączy się z cipki. Wsuwasz łechtaczkę do ust i mocno zasysasz. Jęczę coraz mocniej, głośniej.
- Odwróć się. Mam ochotę wylizać Ci pośladki i ciasny otworek pomiędzy nimi.  Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?
- O takkk … lubię jak liżesz moją dupcię – wyssapuję resztką sił.
    Odwracam się na Twoją prośbę. I już po chwili czuje jak wilgotny  język sunie po pośladkach, a potem wsuwa się miedzy nie. Jego czubek zachłannie drażni obie dziurki, by po chwili wsunąć się w ciasną  dupcie. Gęsia skórka pojawiła się na ciele. Bawisz się mną, drażnisz. Doprowadzasz  prawie na sam szczyt, ale nie pozwalsz  dojść. Kiedy orgazm się zbliża, zaprzestajesz pieszczot.
- Uklęknij na schodach tarasu i wypnij tyłek - syczysz do ucha.
   W pośpiechu, jak zahipnotyzowana klękam na schodach, opierając ręce na stopniu wyżej. Ciemne kafelki parzą  kolana. Podchodzisz do mnie od tyłu. Kolejny mocny klaps trafia w prawy pośladek. Rozwiązujesz górę ze stroju, pozbywasz się jej.  Klęczę naga, obnażona przed Tobą. Ty też już jesteś nagi. Następnie chwytasz moją dupcie i nie sprawdzając czy jestem dostatecznie mokra, z impetem wbijasz w cipkę grubego kutasa. Jęczę  przeciągle. Ropychasz ją, na maxa wypełniasz. Pakujesz we mnie kutasa po samą nasadę.   Mocne, lecz wolne pchnięcia powodują, że już po chwili cipka  intensywnie zaciska się  na penisie. Mocno dochodzę. Orgazm pustoszy ciało. Jęki zmieniają się w krzyk. Pieprzysz mnie na granicy słodkiego bólu. W palcach ściskasz twarde sutki. Wsuwasz dłoń we włosy i ciągniesz je w tył. Uwielbiam jak mnie tak ostro rzniesz. Wyciągasz penisa. Mocno rozchylasz pośladki, spluwasz na  drugą dziurkę i już po chwili czuję jak dobitnie rozpychasz ciasną dupcie. Pakujesz w nią kutasa po same jajka. Specyficzny odgłos uderzania ciała, o ciało, roznosi się po ogrodzie. Jęczę jak opętana. Masuje łechtaczkę. Po raz drugi dochodzę. Świt wiruje tysiącem barw, krew w żyłach buzuje. Brakuje tchu. Nogi mi drętwieją na twardej posadzce. Ale to nic, najważniejsze, że czuję Cię w sobie. Kilka mocnych pchnięć i znowu wsuwasz się w cipkę. I tak na zmianę pieprzysz obie dziurki. Kończysz w dupci. Obficie zalewasz spermą tyłek. Wciągasz penisa. Sperma powoli spływa strużką po wargach i łechtaczce. Zgarniasz ją kutasem i pakujesz w cipkę. Kilka pchnięć, już lżejszych i delikatniejszych. Na koniec trzymając mnie za włosy, wsuwasz kutasa do ust. Czuję jego smak. Jest mokry ze spermy i mojego podniecenia.
Zdyszani, lekko spoceni, siadamy na leżakach.
- Zdrowie kochana – mówiąc to stukasz kieliszkiem wina o mój kieliszek.
- Zdrowie kochany …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...