Był letni, ciepły wieczór. Okno na taras na oścież otwarte, lekki wiaterek wkradał się do pokoju. Siedziałam na kanapie i przeglądałam skrzynkę mailową. Żadnych nowych wiadomości. Wybiła godzina 22.00, odczuwałam już zmęczenie po całym dniu w pracy. Zamknęłam więc laptopa i poszłam do łazienki. Wzięłam chłodny prysznic. Krople wody otulały ciało. Zrobiło mi się błogo. Po wyjściu spod prysznica, wsmarowałam w skórę balsam, założyłam czarną koszulkę nocną na ramiączkach, z dużym dekoltem zakończonym koronką. Weszłam do pokoju w którym panował półmrok, płomienie świec leniwie się kołysały. Początkowo chciałam ponownie sprawdzić skrzynkę mailową, ale stwierdziłam, że nie ma to najmniejszego sensu, jest już późno i pewnie żadne wiadomości od Ciebie już dzisiaj nie przyjdą. Położyłam się więc na kanapie, przymknęłam oczy i wsłuchując się w ulubioną piosenkę, zaczęłam rozmyślać. Na dźwięk dzwoniącego telefonu zerwałam się na równe nogi. Chyba mi się przysnęło. Drżącą dłonią chwyciłam telefon i przez kolejne kilka sekund wpatrywałam się w wyświetlacz, na którym widniało Twoje imię.
- Haaaalo – niepewnie powiedziałam do słuchawki
- Hej, masz ochotę na czerwone wino ?
- No pewnie, że mam …
- To otwórz bramę.
- Jesteś pod bramą ?
- Tak, ale wolałbym być obok Ciebie ...
- Ooook ... już Ci otwieram !
Serce biło mi jak oszalałe, w ustach zaschło. Ciało zaczęło drżeć i automatycznie w podbrzuszu poczułam przyjemnie mrowienie. Szybko otworzyłam bramę, a potem drzwi do mieszkania. Stałeś z butelką wina w ręku. Nie potrafiłam wypowiedzieć żadnego, nawet krótkiego zdania, więc gestem głowy zaprosiłam Cię do środka. Nie spuszczałeś ze mnie wzroku. Doskonale wiedziałeś, że jestem zszokowana Twoją wizytą. Widziałeś moje zdenerwowanie. Wymamrotałam pod nosem jakieś nieskładne zdanie. Wyczekująco patrzyłam na Ciebie, czekałam na Twój pierwszy krok. Podniecenie rosło, zrobiłam się mocno mokra między nogami. Podeszłam krok bliżej żeby wziąć wino, które nadal kurczowo trzymałeś w dłoni, ale Ty w tym samym momencie postawiłeś butelkę na szafce. Zrobiłeś krok w przód, dzielił nas metr. Bacznym okiem wciąż mnie obserwowałeś, mierzyłeś wzrokiem od dołu do góry, by ponownie spojrzeć w dół.
- Ubierz buty … wysokie szpilki !
- Po co ?
- Bo ja tak chcę !
Twój stanowczy ton przyprawił mnie o zawrót głowy. Poczułam pulsowanie w uszach i ucisk w gardle. Posłusznie poszłam do garderoby, by już po chwili wyjść ubrana w czarne szpilki na niebotycznie wysokim obcasie. Podeszłam do Ciebie. W obuwiu czułam się pewniej. Uśmiechnąłeś się zadowolony, po czym pchnąłeś mnie w stronę ściany. W ostatniej chwili wyciągnęłam dłonie, by nie uderzyć głową o ścianę. Stanąłeś za mną. Wsunąłeś nogę między moje, tym samym nakazując bym stanęła w rozkroku.
- Wypnij tyłek – mówiąc to wsunąłeś dłoń w moje włosy i mocno pociągnąłeś je w tył.
Syknęłam z bólu, który mieszał się z podnieceniem. Jakby na rozkaz wypięłam dupcie, a dłonie oparłam o ścianę. Nadal trzymając mnie za włosy, zbliżyłeś się i wgryzłeś w mój kart. Skierowałeś moją głowę bardziej w bok, by mieć dostęp do ust. Wpiłeś się w nie w dzikim pocałunku. Wsunąłeś mi język, który od razu zaczął wić się, ocierając się o mój język. Przygryzałeś moje wargi, ssałeś je. Miałam potop między nogami. Czułam jak strużka podniecenie spływa po udzie. Puściłeś z uścisku włosy. Wsunąłeś dłonie między uda. Sunąłeś w górę, po ich wewnętrznej stronie. Zamruczałeś zadowolony, kiedy napotkałeś na swojej drodze wilgoć. Ciepłe dłonie otuliły pośladki. Zacząłeś je masować i ugniatać. Raz na jakiś czas palce wsuwały się pomiędzy pośladki, drażniąc dziurkę. Podwinąłeś koszulkę nocną, oparłeś ją o moje lędźwie. Dumnie wypinałam Ci tyłek. Bez zapowiedzi dałeś mi klapsa. Krzyknęłam zaskoczona. Pośladek zapiekł i mocno zafalował. Po chwili kolejny klaps trafił w drugi pośladek. Moje podniecenie sięgało zenitu. Czułam jak świat zaczyna wirować, orgazm pulsował we mnie. Bezceremonialnie wsunąłeś palce w cipkę. Najpierw jeden, a po chwili dołączyłeś drugi. Gładko sunęły po mokrym i śliskim wnętrzu. Orgazm krążył w środku, czekając na odpowiedni moment. Rytmicznie pieprzyłeś palcami cipkę. Wsuwałeś palce głęboko, by zaraz je wyjąć i przejechać po drugiej dziurce. I ponownie wsuwałeś je w środek. Nie potrafiłam dłużej się powstrzymywać. Głośny jęk zmienił się w krzyk. Ciałem wstrząsnął orgazm, cipka mocno zaciskała się na męskich palcach. Przed oczami pojawiło się tysiące gwiazdek. Brakowało mi tchu. Kiedy ja dochodziłam do siebie po olbrzymiej dawce rozkoszy, Ty uklęknąłeś i zacząłeś całować moje czerwone od klapsów pośladki, a potem wstałeś. Jednym ruchem obróciłeś mnie w swoją stronę, pogładziłeś po twarzy, a potem zacząłeś całować. Tym razem pocałunki były wolniejsze, jakby leniwe, namiętne. Kiedy oderwałeś się od moich ust. Popatrzyłeś mi w oczy, zauważyłam w nich niepohamowaną chęć na więcej. Władcze pożądanie, lubisz być panem sytuacji.
- Obciągnij mi …
- Teraz ? Myślałam, że pójdziemy do sypialni i …
- Teraz ! - wycedziłeś przez zęby, mocno chwytając dłonią moją twarz.
- Mmm chcesz żebym Ci possała ?
- Tak, wiem, że uwielbiasz ssać i obciągać mojego kutasa.
Sama myśl o tym, że znowu będę mogła mieć w ustach Twojego penisa, napawała mnie niewyobrażalnym podnieceniem. Cipka ponownie zaczęła pulsować. Tak, masz rację, uwielbiam, wręcz ubóstwiam obciągać Ci kutasa. Zamieniliśmy się miejscami. Oparłeś się o ścianę, a ja klęknęłam przed Tobą. Zwinnie rozpięłam spodnie, zsunęłam je wraz z bielizną do kolan. Gruby penis stał na baczność, lekko się kołysząc. Mmm, uwielbiam ten widok. Widok podnieconego faceta. Władczo go chwyciłam, objęłam mocno palcami. Kutas pulsował mi w dłoni. Wykonałam kilka razy ruch w dół i w górę. Mocno wypchnąłeś biodra w moją stronę. Nachyliłam się i z oddaniem zaczęłam go lizać, delektując się słonawo-piżmowym smakiem. Język wibrował wokół główki. Aż wreszcie wsunęłam go do ust. Mocno objęłam wargami i zachłannie zaczęłam obciągać. Wsuwałam go głęboko, połykałam. Czułam jak główką obija tylną część gardła. Penis prężył się i pulsował na języku. Mocno go zasysałam. Pieprzyłam ustami tak jak lubisz. Wyjęłam go z ust. Oklepałam nim twarz, pozostawiając na niej mokre ślady śliny. Splunęłam na niego i patrząc Ci w oczy wszystko zaczęłam zlizywać. Oczy miałeś jak za mgłą. Powoli odpływałeś. Ponownie zapakowałam kutasa do ust. Ssałam go i jednocześnie masowałam. Wsunąłeś dłoń w moje włosy, pociągnąłeś je, dociskałeś głowę do swojego krocza. Teraz Ty pieprzyłeś mi usta. Wepchnąłeś go głęboko, przytrzymując przez chwilę, aż zaczęłam się krztusić. Ślina leciała mi po brodzi i ściekała na piersi. Używałeś moich ust jakby były Twoją własnością. Jedną dłoń oparłam o Twój pośladek, drugą wsunęłam pomiędzy moje nogi. Masowałam nabrzmiałą i pulsującą łechtaczkę, powoli zbliżając się do orgazmu. Wyczułeś to, dlatego też wysunąłeś penisa z ust i pomogłeś mi wstać.
- Resztę dokończymy w łóżku, prowadź – powiedziałeś już łagodniejszym głosem niż poprzednio.
Chwyciłam Cię za dłoń i poprowadziłam w kierunku sypialni. Po drodze całowaliśmy się, pozbywając ubrań. Nadzy opadliśmy na łóżko. Ciało drżało, serce mocno biło, krew buzowała. Obróciłeś mnie na plecy. Całowałeś usta, brodę, szyję. Schodziłeś coraz niżej. Objąłeś dłońmi piersi. Masowałeś je i ugniatałeś. Językiem zataczałeś kółeczka wokół twardych, podnieconych sutków. Na przemian wkładałeś je do ust. Ssałeś i lekko podgryzałeś. Ciepłe fale przechodziły przez ciało. Z półotwartych ust wydobywały się westchnienia i jęki. Całując brzuch, schodziłeś coraz niżej. Automatycznie mocniej rozchyliłam nogi. Pragnęłam poczuć Twój dotyk kilka milimetrów niżej. Z całych sił powstrzymywałam drżenie ud. Jęknęłam przeciągle, kiedy język zetknął się z moją cipką. Przesuwałeś go po zewnętrznej stronie warg, aż wreszcie wsunąłeś go do środka. Zamruczałeś kiedy Twój język mnie posmakował. Wypchnęłam biodra w Twoją stronę, chcąc intensywniej Cię poczuć. Jęk rozkoszy wyrwał się z gardła, kiedy językiem zacząłeś krążyć wokół nabrzmiałej łechtaczki. Wiłam się pod pieszczotami Twoich warg. Spijałeś moje podniecenie, lizałeś mnie z uwielbieniem. Wsuwałeś język w mokre wnętrze, by po chwili sunąć nim po łechtaczce. Drażniłeś się ze mną. Palce mojej dłoni kurczowo wpiły się w kołdrę, drugą dłoń wsunęłam w Twoje włosy, tym samym dociskając Ci twarz do cipki. Ruchy języka były gwałtowne i namiętne, raz mocniejsze, a raz lżejsze. Aż wreszcie delikatnie chwycił zębami łechtaczkę i wessałeś się w nią, a dwa palce wsunąłeś w cipkę. Orgazm pulsował wewnątrz mnie, pustoszył ciało, które wygięło się w łuk i znieruchomiało. Przed oczami migotały gwiazdki,a z ust sypał się potok głośnych jęków obezwładniającej rozkoszy. Kiedy doszłam do siebie, zorientowałam się, że nadal zaciskam dłonią kołdrę, tak mocno, że aż mi kostki zbielały . Opadłam na łóżko. Serce biło jak oszalałe. Położyłeś się na mnie, wpijając usta w moje usta. Mmm smakowałeś mną, moją podnieconą cipką. Zmieszane smaki i zapachy. Twój kutas dumnie sterczał, ocierając się o moje udo. Chciałam go wreszcie poczuć w sobie. Chciałam żebyś tym grubym penisem mocno rozepchał moje wnętrze.
- Zerżnij mnie, proszę … - wręcz błagałam.
- Mam Cię zerżnąć ? - Twój filuterny uśmiech pojawił się na twarzy.
- Taaaak …
- To wypnij tyłek.
Jakby na zawołanie przyjęłam pozycję na czworaka, głowę opierając o poduszkę, tym samym mocniej wypinając dupcie w Twoją stronę. Cipka lśniła od nadmiaru soków, była cała mokra i śliska. Klęknąłeś tuż za mną. Chwyciłeś penisa w dłoń, kilka razy przejechałeś nim po cipce, i po tyłku. Ująłeś w dłonie pośladki, rozchyliłeś je i jednym mocnym pchnięciem wszedłeś we mnie. Zareagowałam na to pchnięcie rozkosznym skurczem cipki. Wbijałeś penisa raz za razem, głęboko, bez pohamowań. Twoje biodra rytmicznie odbijały się od mojego tyłka. Znajomy odgłos, plaśnięcia ciała o ciało, jeszcze bardziej mnie podkręcał. Z cipki wciąż sączyło się podniecenie. Gruby kutas mocno wypełnił i rozepchał mokre, rozedrgane wnętrze. Wycofałeś się ze mnie, by już po kilku sekundach ponownie zanurzyć się w gorącym wnętrzu. Pchałeś kutasa z całej siły. I jeszcze, i jeszcze, i znowu, i ponownie. Zwiększyłeś tempo. Dałeś mi klapsa w tyłek. Zareagowałam na to krzykiem rozkoszy, cipka zaczęła pulsować, zaciskać się na penisie. Ściskałeś w dłoniach pośladki, a potem dwa palce położyłeś na drugiej dziurce, naparłeś nimi i już po chwili wsunąłeś je w środek. Tego było już za wiele, pieprzyłeś obie moje dziurki. Eksplodowałam. Ciałem wstrząsnął potężny orgazm. Cipka chaotycznie zaciskała się na kutasie w nieregularnych skurczach. Z ust wydobył się nie jęk, a krzyk rozkoszy. Cała drżałam, na ciele pojawiły się kropelki potu. Dociskałam biodra do Twoich, żeby jeszcze mocnej Cię poczuć. Wsunąłeś dłoń w moje włosy, pociągnąłeś w tył. Wyjąłeś palce z dupci, nachyliłeś się, poczułam jak Twoja ślina ścieka po mojej ciasnej dziurce tyłka. Wbiłeś pałę w tyłek. Zachłannie go rżnąłeś. Pakowałeś go głęboko. Na maxa rozpychałeś. Pchnięcie za pchnięciem. Ciągnąc mnie za włosy, spowodowałeś, że lekko uniosłam tułów. Objąłeś dłonią moją szyję i delikatnie podduszając, jeszcze mocniej pieprzyłeś dupcie. Wyłam z rozkoszy. Moja dłoń wsunęła się w cipkę. Szybko, okrężnym ruchem masowałam łechtaczkę. Kolejny klaps w tyłek. Nie wiedziałam już co się ze mną dzieje. Brak świadomości. Brak tchu. Kolejny orgazm, kolejne skurcze, spazmy rozkoszy. Krzyki, jęki i westchnienia. Razem doszliśmy. Obficie spuściłeś się w dupcie, zalałeś ją strużkami ciepłej, gęstej spermy. Po chwili sperma zaczęła spływać po cipce. Wysunąłeś kutasa z tyłka i ponownie zapakowałeś go w cipkę. Chciałam zaprotestować, ale nie miałam siły. Kilka razy poruszałeś się w podnieconym wnętrzu, pozostawiając i w tym miejscu reszki spermy. Na koniec przysunąłeś penisa do moich ust. Przejechałeś nim po wargach, automatycznie rozchyliłam usta i wysunęłam język. Ostatkiem sił zlizałam z niego resztki spermy zmieszanej z podnieceniem. Wybuchowa mieszanka smaków, afrodyzjak. Nieprzytomna opadłam na łóżko. Położyłeś się obok mnie i przytuliłeś. Głaskałeś po głowie, całowałeś każdy centymetr twarzy. Powoli dochodziłam do siebie.
Kiedyś w necie znalazłam pewien tekst: „Jeśli po seksie z Tobą, kobieta jest w stanie dojść do kuchni, to znaczy, że nie zasługujesz na żadną kanapkę”. Ja nie byłam w stanie się ruszyć, a co dopiero pójść do kuchni po wino. Dlatego też, to Ty wstałeś, by po chwili wejść do sypialni z dwoma lampkami czerwonego wina. Patrzyłam na Ciebie zachłannym wzrokiem. Patrzyłam na kutasa, który delikatnie kołysał się pod wypływem kolejnych kroków. Lubię patrzeć na Ciebie, kiedy przechadzasz się nago po mieszkaniu. Znowu poczułam to znajome kłucie w podbrzuszu. Uśmiechnęłam się do siebie i skarciłam w duchu za kolejne grzeszne myśli.
Okryci kołdrą, siedzieliśmy na łóżku. Wtuleni w siebie, popijaliśmy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz