Deszcz swymi łzami zalał okna sypialni. Co jakiś czas niebo rozświetlały pioruny. Głośne grzmoty odbijały się echem po uliczkach śpiącego miasta. Spałam sobie spokojnie nieświadoma Twojej obecności. Nagle poczułam na mojej nodze jakby delikatne muśnięcie dłoni. Nie otwierając oczu, przeciągnęłam się leniwie i zamruczałam. Myślałam, że to sen, że tylko mi się tak wydawało, ale chwilkę później znowu poczułam jak ktoś dotyka mojej nogi. Sunął dłonią wzdłuż kolana, kierując się ku górze. Pół jawa, pół sen. Obudziło mnie jakieś przyjemne doznanie. Poczułam gorący, wilgotny język w okolicach kobiecości. Teraz już byłam przekonana, że to Ty. Mój kochanek. Mój narkotyk, moja obsesja. Zacząłeś ochoczo pieścić moje ciało, kawałek po kawałku. Masowałeś nabrzmiałe piersi, kreśliłeś na nich linie pożądania. Przyssałeś się do sutków, podgryzałeś je i drażniłeś czubkiem języka. Z każdą sekundą sutki stawały się twardsze i mocno sterczące. Twarz przy twarzy. Usta nabrzmiałe od pocałunków. Smak warg, zapach oddechu. Penis delikatnie ocierał się o moje uda. Wzięłam go do ręki, czułam jak pulsuje. Zachłannie pieściłam, rytmicznie ściągając napletek. Góra-dół, góra-dół. Raz szybciej i mocniej, by za chwilkę zwolnić. Muzyka uczuć, pożądania i namiętności. W powietrzu unosił się zapach seksu. Twój przyspieszony oddech przeszywał moje ciało na wylot. Twoje palce jak promienie słońca delikatnie łaskotały ciało. Pieściłeś brzuch, zachłannie wędrowałeś dłońmi po skórze. Rozchyliłeś moje nogi i palcami zataczałeś kręgi na wewnętrznej stronie ud. Zaczęłam pojękiwać. Wsunąłeś dłoń w rozgrzaną i mokrą ciupnie. Zmysłowo ją pieściłeś. Drażniłeś łechtaczkę, poklepywałeś ją. Wślizgnąłeś się palcami w moje wnętrze. Rytmicznie mnie pieściłeś. Twoje ruchy były zachłanne, łapczywe, pełne pożądania. Rozchyliłeś mocniej nogi i mocnym ruchem wbiłeś się we mnie. Poczułam ciepło wewnątrz ciała. Poruszałeś się stanowczo. Wyginałam się z rozkoszy. Jęki stają się głośniejsze, a Twoje ruchy szybsze. Byliśmy jednością. Nasze usta miały w sobie żar i wilgoć. Oczy patrzyły na siebie iskrą ognia. Ręce splotły się we wspólnym uścisku. Ciała wiły w takt oddechu. Tańczyły wspólnie jak gałęzie drzew na wietrze. Płynęła w nas wielka siła erotyzmu i namiętności. Świat wirował. Twój giętki język wbijał się w moje usta. Łapczywie spijałeś z nich pożądanie. Objęłam Cię w pasie nogami. Kurczowo je zacisnęłam, dociskając Cię tym samym jeszcze mocniej do siebie. Dobitnie pieściłam pośladki. Masowałam plecy, w rozkoszy wbijałam w nie paznokcie. Chwilkę później jednym ruchem zmieniliśmy pozycję. Teraz ja byłam na Tobie. Wyprostowałam się i zaczęłam Cię ujeżdżać. Biodra unosiły się i opadały. Piersi falowały. Dziki taniec ciał. Coraz szybciej, coraz mocniej i głębiej. Szalony galop. Westchnienia i jęki przeradzające się w krzyk. Ciałem targały spazmy rozkoszy. Wygięłam się w łuk i znieruchomiałam. Półprzytomna z rozkoszy, przyjmowałam Twoje pchnięcia. Chwilkę później krzycząc, eksplodowałeś zalewając moje wnętrze ciepłą spermą. Zdyszana opadłam na Ciebie. Wspólne spełnienie, wspólna podróż do raju rozkoszy.
Chcę jeszcze Kochany ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz