Jechaliśmy autokarem na wycieczkę. Była już noc, prawie wszyscy pasażerowie już spali, światła były pogaszone. Siedziałam przy oknie, Ty siedziałeś obok mnie. W autobusie było chłodno, więc okryliśmy się kurtkami. Głowę miałam opartą o szybę okna, oczy zamknięte. Wciąż myślałam o Tobie, o nas. Twój zapach przenikał przez moje ciało, byłam nasiąknięta Tobą. Chciałam Cię po raz kolejny posmakować, poczuć ten nieziemski smak rozkoszy. Delikatnie wsunęłam dłoń pod Twoją kurtkę i położyłam ją na rozporku. Mruknąłeś coś pod nosem w stylu
- Daj spokój, nie tutaj.
I odsunąłeś moją dłoń, ale ja byłam uparta. Na nowo położyłam ją na Twoim kroczu. Masowałam i ugniatałam penisa przez materiał Twoich spodni. Rozpięłam rozporek, wsunęłam do środka dłoń. W panice próbowałeś ją wyciągnąć, wierciłeś się, bałam się, że kogoś zaraz obudzisz tym swoim zachowaniem. Lecz gdy moje gorące palce otuliły Twoją męskość, poddałeś się. Usiadłeś wygodnie, przymknąłeś oczy. Pieściłam penisa powolutku, z uwielbieniem. Czułam jak rośnie mi w dłoni i osiąga swój fascynujący rozmiar, jak drży i pulsuje. Pod palcami wyczuwałam pajęczynę żyłek. Rytmicznie ściągałam napletek i pieściłam go posuwistym ruchem góra-dół. Moje pieszczoty były delikatne, by za chwilkę zmienić się w mocne i ostre. Wodziłam kciukiem po główce, zataczałam na niej kółka. Nie przerywając pieszczot, przybliżyłam twarz do Twej twarzy, wpiłam usta w Twe usta. Mój pocałunek był dziki i nieokiełzany. Ssałam na przemian Twoje wargi, by na koniec je ugryźć. Syknąłeś z bólu. Nachyliłam się nad Twoją męskością i nakryłam głowę kurtką, by nikt mnie nie widział. Ocierałam twarzą penisa, wodziłam językiem po całej jego długości, lizałam go jak lizaka, muskałam ustami główkę, przygryzałam ją zębami, aż wreszcie wsunęłam go do buzi. Usłyszałam Twoje westchnienie, serce biło Ci jak oszalałe, poczułam jak naprężają się wszystkie Twoje mięśnie. Moje usta mocno obejmowały penisa, pochłonęły go prawie całego. Wsuwał się w moją buzię bardzo głęboko, czułam jak główką obija tylną część gardła. Mój język drażnił jego najczulsze miejsca. Ssałam penisa zachłannie i mocno. Twoje biodra zaczęły systematycznie poruszać się w przód. Wsunąłeś ręce pod kurtkę, chwyciłeś mnie za głowę i jeszcze mocniej przyciskałeś mnie do swojego krocza. Teraz Ty nadawałeś rytm i tempo, dosłownie posuwałeś mnie w usta, nadziewałeś je na swoją męskość. To była ostra jazda. Zaczęłam się dławić, ślina wyciekała mi z ust i ściekała po dłoni, którą kurczowo trzymałam u nasady penisa. Chwilkę później szczytowałeś, usłyszałam gardłowy jęk, wbiłeś się mocno w moje usta i zalałeś je gęstą spermą. Z wielką przyjemnością połknęłam wszystko, uwielbiam Cię smakować. Oblizałam usta i wynurzyłam głowę spod Twojej kurtki. Popatrzyłeś na mnie, Twoje oczy były jak ogień, pełne pożądania. Usiadłam na swoim miejscu, byłam podniecona na maxa, moja cipka była mokra i spragniona pieszczot. Usłyszałam, że ktoś chrząka, chyba słyszał nasze figle. Mieliśmy to gdzieś, byliśmy w amoku pożądania. Przysunąłeś się bliżej mnie, rozpiąłeś moje spodnie. Szybko zdjęłam buty, podniosłam tyłeczek w górę, a Ty ściągnąłeś ze mnie spodnie i majteczki, które w nieładzie opadły na podłogę. Okryłam się w pasie swoją kurtką. Jedną nogę oparłam o fotel naprzeciw mnie, drugą nogę oparłam na Twoich kolanach. Byłam w mocnym rozkroku, byłam cała Twoja. Gładziłeś uda, delikatnie je drapałeś. Czułam mrowienie w podbrzuszu, byłam na granicy wytrzymałości, moje biodra delikatnie kołysały się w przód i w tył. Wreszcie poczułam Twoją gorącą dłoń na mojej cipuni. Dorwałeś się do łechtaczki, ująłeś ją w palce i zacząłeś pocierać. Stawała się coraz większa, nabrzmiała. Pieściłeś ją, drażniłeś, pocierałeś i naciągałeś. Kurczowo trzymałam się fotela. Byłam w siódmym niebie. Moje jęki były cichutkie, choć miałam ochotę wykrzyczeć swoją rozkosz. Czułam falę gorących dreszczy. By zwiększyć doznania, włożyłeś we mnie jednego palca, a potem drugiego. Twoje ruchy wewnątrz mnie i Twój kciuk pieszczący łechtaczkę, powoli doprowadzał mnie na szczyt. Ciszę w autobusie przerwały rytmiczne odgłosy wkładania palców w moją mokrą kobiecość, odgłosy tak bardzo nam znane, tak bardzo podniecające. Brakowało mi tchu, świat wirował tysiącem kolorów. Zwiększyłeś tempo pieszczot, coraz szybciej i szybciej. Spazmy targały moim ciałem, cała drżałam, nie potrafiłam nad sobą zapanować. Chwyciłam Twoją dłoń i jeszcze mocniej przycisnęłam ją do cipki, a potem moje ciało wygięło się w łuk, z ust wydobył się głośniejszy jęk. Czułam jak mięśnie kobiecości zaciskają się na Twoich palcach. Odleciałam, orgazm przeszył moje ciało na wskroś pozostawiając błogie uczucie rozkoszy. Półprzytomna opadłam na siedzenie. Zamglonymi oczyma popatrzyłam na Ciebie. Siedziałeś z lekko rozchylonymi nogami, kurtka leżała na podłodze, odsłaniając tym samym Twoje wdzięki. Penis stał na baczność, czekając na kolejne harce.
- Wskakuj mała – usłyszałam Twój szept.
Bez chwili zastanowienia, wskoczyłam na Ciebie i nabiłam się na Twoja męskość. Wtuliłam twarz w Twe ramiona, rękoma objęłam szyję, przymknęłam oczy. Ująłeś w dłonie moje pośladki, masowałeś je i delikatnie szczypałeś. Ujeżdżałam Cię coraz szybciej. Moje biodra unosiły się w górę, wiły się na boki. Podciągnąłeś moją bluzkę, pieściłeś piersi, drażniłeś twarde, sterczące sutki, że wreszcie przyssałeś się do nich gorącymi, spragnionymi ustami. Ssałeś je zachłannie, na granicy bólu, słodkiego bólu. Otworzyłam na chwilkę oczy. Pasażerka siedząca za nami, nie spała. Z wielkim zaciekawieniem przyglądała się nam, a raczej mojej twarzy na której malował się wyraz rozkoszy. Zauważyłam w jej oczach błysk, spojrzałam w dół i zobaczyłam, że owa pasażerka trzyma rękę w spodniach i pieści swoją ciupnie. To jeszcze bardziej mnie podnieciło. Puściłam do niej oczko, a potem zaczęłam Cię gryźć w szyję. Nasze usta po chwili spotkały się w namiętnym pocałunku, nasze języki ocierały się o siebie w szybkim tempie. Ujeżdżałam Cię coraz mocniej, coraz szybciej. Byłeś we mnie głęboko, tak jak lubię. Dociskałeś moje biodra do siebie bym jeszcze mocniej Cię poczuła. Pieściłeś palcem moją drugą dziurkę. Doprowadzałeś mnie do stanu wrzenie. Po chwili wspólnie doszliśmy na szczyt. Ciche, przytłumione jęki, drżenie ciał, spazmy rozkoszy. Otuliłeś mnie kolejną dawką ciepłej spermy. Jeszcze kilka ruchów i obydwoje opadliśmy na fotel. Byliśmy wykończeni, ale szczęśliwi. Usłyszałam cichy jęk sąsiadki za nami. Widocznie i ona dotarła już do krainy rozkoszy. Gdy odpoczęliśmy, a nasze ciała doszły do siebie, ubraliśmy się i wygodnie usiedliśmy na swoich miejscach. Wtuliłam głowę w Twe ramię. Autokar mknął przed siebie, kołysząc nasze ciała do snu. Rano będąc już na miejscu, gdy wychodziliśmy z autobusu, nasza sąsiadka chwyciła mnie za rękę, przyciągnęła do siebie i do ucha wyszeptała
- Dziękuję za wspaniałe doznania. Gdybyś kiedyś miała ochotę na trójkącik, to możesz na mnie liczyć. Z wielką przyjemnością zajmę się Twoją cipunią.
Puściła do mnie oczko i wyszła z autokaru. Hm … trójkącik … muszę to przemyśleć, to byłaby na pewno bardzo rozkoszna przygoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz