15 października 2016 r
Schody, zimne ściany, chłód i wilgoć. Czarna chusta na Twych oczach ogranicza widoczność. Trzymam Cię za rękę i prowadzę w dół. Podążasz za mną krok w krok. Czujesz mój zapach, moje ciepło. Po chwili znajdujemy się już w pomieszczeniu. Przenikliwy chłód powoduje gęsią skórkę na całym ciele. Na środku stoi drewniane krzesło, do jednej ze ścian przysunięte łóżko. Obok stolik, a na nim dwa kieliszki i szampan. Panuje półmrok, kilka płomieni świec jest świadkiem naszego spotkania. Stoisz na środku pomieszczenia, podchodzę. Powolutku zaczynam Cię rozbierać. Rozpinam guziki koszuli, jeden, drugi, trzeci i kolejny, i kolejny. Sunę dłonią po rozgrzanym ciele. Szyja, ramiona, brzuch. Na chwilkę przestaje. Ściągam swoją bluzkę, zsuwam z piersi stanik. Swoim ciałem przytulam się do Twoich pleców. Ocieram się o nie piersiami. Moje dłonie zwinnie Cię pieszczą, raz spokojnie i delikatnie, a raz mocniej. Gorącymi ustami pozostawiam wilgotne ślady pożądania. Dzisiaj zabiorę Cię do świata rozkoszy. Przytulam się do Ciebie całą sobą. Czuję wybrzuszenie w spodniach. Uśmiecham się pod nosem. Przejeżdżam dłonią po Twoich pośladkach, delikatnie je ściskam, by po chwili dotrzeć do miejsca, które szczególnie mnie interesuje. Masuję penisa przez materiał spodni. Sunę po nim dłonią, pieszczę i ściskam. Na Twojej twarzy maluje się uśmiech zadowolenia. Jesteś moim uzależnieniem, dobrze o tym wiesz. Rozpinam rozporek, zsuwam spodnie. W blasku świec stoisz przede mną nagi. Klękam, chwytam penisa. Pieszcząc go dłonią, drażnię językiem. Całuje, muskam, drażnię. Wsuwam do ust, by po chwili całkowicie go wyciągnąć. I tak kilka razy. Lubię się tak z Tobą droczyć. Wstaję, chwytam Cię za rękę i prowadzę w stronę krzesła. Proszę byś usiadł. Zbliżam się i wpijam usta w Twe usta, by zabrać z nich drżenie. Nasze języki ocierają się o siebie, przepychają się. Przygryzam Twoje wargi, lubię je delikatnie ssać. Ściągam Ci wreszcie chustę z oczu. Patrzysz na mnie pełen pożądania. Całuję Cię po raz ostatni i odwracam się w kierunku stolika. Po chwili wracam trzymając kieliszki i butelkę szampana. Kieliszki stawiam na podłodze. Otwieram szampana, który mocno wystrzela. Piana spływa po butelce i dłoni. Językiem zataczam kółeczka na szyjce butelki, zlizuję procentową pianę. Wsuwam szyjkę do ust, kilka ruchów. Wiem, wiem uwielbiasz to. Uwielbiasz mnie obserwować, przyglądać się jak coraz bardziej płonę podniecona do granic. Podchodzę do Ciebie. Przystawiam butelkę do Twych ust i przechylam. Zimny trunek ścieka po Twoim ciele, a ja zaczynam go zlizywać. Usta, broda, szyja. Język zwinnie wije się na ciele. Tors, brzuch i męskość. Zlizuje, pieszczę. I tak w kółko. Pożądanie, podniecenie, namiętność zaklęte w opuszkach palców. Podnoszę spódnicę delikatnie w górę. Okrakiem siadam na Twojej nodze. Czujesz moją bliskość, ciepło i wilgotne majteczki. Ocieram się nimi o udo. Ocieram się łechtaczką, która pod wpływem pieszczot nabrzmiewa. Moje biodra rozpoczynają erotyczny taniec. W przód i w tył, czasami na boki, czasami w koło. Nasze usta po raz kolejny spotykają się w swym uścisku. Dziko i zachłannie. Przyspieszone bicie serc. Czujesz na nodze moje mocne podniecenie. Uwielbiam się o Ciebie ocierać, uwielbiam się przed Tobą obnażać, czuć Cię całą sobą. Ciepło ogarniające duszę. Twój zapach, Twoja bliskość bezlitośnie obezwładnia moje zmysły, moje ciało. Pieścimy się wzajemnie, doprowadzając się do stanu wrzenia. Płoniemy ogniem rozkoszy. Twarz przy twarzy, usta przy ustach. Ten sam oddech, gorący, parzący. Stłumiony krzyk. Wstaję, by po chwili znowu usiąść. Odsuwam majteczki na bok i nabijam się na penisa. Chwytasz moje pośladki w mocnym uścisku. Nie spuszczając wzroku z Twojej twarzy, zaczynam Cię ujeżdżać. Delikatnie, powoli. Spełnienie w lekkich ruchach ciał. Krew pulsuje w żyłach. Jęk rozkoszy roznosi się echem po pomieszczeniu. Dezorientujący dotyk. Przytulam się do Ciebie. Ocieram się twardymi sutkami. Jęczę Ci do ucha. Ruch bioder coraz szybszy, mocniejszy i bardziej dosadny. Tak, tak właśnie lubię. Wspinamy się wspólnie po szczeblach rozkoszy. Coraz bliżej, i bliżej. Ostatni krzyk, ostatni ruch, niekontrolowane skurcze cipki, które doskonale czujesz. Apogeum – olbrzymia dawka orgazmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz