środa, 20 grudnia 2017

Zakazany owoc smakuje lepiej ...

9 listopada 2017 r
  Targały mną wielkie emocje kiedy wysiadłam z taksówki, tuż przed wejściem do hotelu. Poprawiłam sukienkę, która sięgała do kolan. Ręce lekko drżały. Serca szybciej biło, a oddech nie był już taki regularny i spokojny. Pragnienie i pożądanie, starach i niepewność. Nasza znajomość od początku ukrywana, trzymana w tajemnicy. Grzeszna, nieokiełznana. Zakazany owoc.
   Weszłam, drzwi automatycznie zamknęły się za mną. Stałeś oparty o ścianę. Widząc mnie, kiwnąłeś głową na przywitanie. Podeszłam, ucałowałam Cię w policzek. Musiałam bardzo się powstrzymywać, by nie rzucić się na Ciebie jak zwierzę. Odwzajemniłeś buziaka. Objąłeś mnie ramieniem i poprowadziłeś w stronę pokoju. Napięcie rosło, rozbudzając zmysły i ciało. Szybko otworzyłeś drzwi, które mocno zatrzasnąłeś za nami. Niecierpliwe ręce rozpoczęły wędrówki po ciele. Przylgnąłeś do moich pleców. Pieściłeś ramiona, zjeżdżając niżej. Ująłeś piersi w swe męskie, ciepłe dłonie. Delikatnie je ugniatałeś. Ponownie wróciłeś do twarzy. Gładziłeś ją opuszkami palców. Delikatnie muskałeś nimi wilgotne usta, które pod wypływem pieszczot, lekko się uchyliły. Nieśmiało wsunąłeś w nie palec. Czułeś mój przyspieszony oddech. Język dotknął czubka palca. Delikatnie, nieśmiało. Po chwili usta zamknęły się i mocno go objęły w erotycznym uścisku. Wyobrażałam sobie, że mam w ustach Twojego penisa. Biodra powoli kołysały się, ocierając o Twoje krocze. Obróciłam się w Twoją stronę. Przejechałeś po szyi palcem mokrym od śliny, kreśląc znaki pożądania. Powoli, bardzo powoli rozebrałeś mnie, ściągając sukienkę i bieliznę. Stałam przed Tobą całkiem naga, bezbronna. Wpatrując się w Twoje tajemnicze oczy, rozpięłam koszulę. Guzik po guziku. Błądziłam dłońmi po nagim torsie. Kiedy koszula leżała już na ziemi, zajęłam się spodniami. Rozpięłam rozporek, zsunęłam spodnie wraz z bokserkami. Sprężysta, twarda męskość wyskoczyła ze spodni i dumnie się kołysała. Byłam pod wrażeniem, zresztą jak za każdym razem. Po kolei pozbywałam Cię ubrania. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Jakby czas zatrzymał się tylko dla nas. Staliśmy nadzy naprzeciw siebie i zachłannie chłonęliśmy się wzrokiem. Lekko pchnąłeś mnie w stronę ściany. Oparłam się o nią. Przesuwając dłoń wzdłuż mego ciała, dotarłeś do napiętych sutków. Ująłeś jednego między dwa palce, by poczuć jego twardość. Na przemian drażniłeś i pieściłeś podniecone sutki. Za każdym razem kiedy je podszczypywałeś, nabierałam powietrze i wypuszczałam je z nieśmiały jęknięciem. Zjechałeś dłonią niżej i jeszcze niżej. Wsunąłeś płytko palec w mokrą kobiecość, tak by dotrzeć tylko do łechtaczki. Pieściłeś ją powoli. Pocierałeś, masowałeś z wielkim uwielbieniem. Doprowadzając mnie do potężnego orgazmu. Głośne jęki wydobywały się z ust. Fala rozkoszy zalała ciało. Biodra kołysały się w dzikim tańcu. Przenieśliśmy się na łóżko. Całowałeś każdy centymetr mego rozgrzanego ciała. Położyłeś się na mnie. Wsunąłeś penisa w podniecone wnętrze cipki. Oplotłam Cię nogami. Unosząc się lekko na rękach, poruszałeś biodrami. Przymknęłam oczy. Twoje ruchy były płynne, miarowe. Namiętne pocałunki. Języki oplatające się wzajemnie. Po chwili przyspieszyłeś. Zachłannie i szybko mnie pieprzyłeś. Za każdym razem głęboko wpychałeś penisa w pulsującą cipkę. Pchnięcie za pchnięciem. Jęk za jękiem. Nasze ciała ocierały się o siebie, drżały. Pieściłam Twoje plecy, czując jak mocno się napinają. Chwyciłam dłońmi Twoje pośladki, dociskając je do siebie, by mocniej i głębiej Cię poczuć w sobie. Wspólnie szczytowaliśmy. Skurcze cipki i penisa. Orgazm przeszył nasze ciała na wskroś. Obficie zalałeś cipkę lepką sperma. Wspólny urywany oddech. Wtuliłeś głowę w kark. Uwielbiam czuć Cię na sobie. Twoje ciepło, oddech, który pieści ciało. Trwaliśmy tak w uścisku jeszcze parę dobrych minut. Potem postanowiliśmy wziąć wspólny prysznic. Łazienka była spora, kabina prysznica na tyle duża, by pomieścić dwa nagie ciała. Weszliśmy do środka. Odkręciłeś wodę. Oparłeś się o ścianę, ja oparłam się plecami o Ciebie. Tysiące kropel spadało na nas, otulając przyjemnym ciepłem. Ocierałam się o Ciebie, czując jak Twój penis ponownie budzi się do życia. Wsunęłam dłoń pomiędzy nasze mokre ciała. Chwyciłam penisa, objęłam go mocno palcami. Westchnąłeś, zadowolony. Pieściłam go zachłannie, czując jak twardnieje. Wysunąłeś biodra w przód, całkowicie poddając się moim pieszczotom. Twoje dłonie wylądowały na piersiach. Delektowałeś się wyjątkową twardością sutków. Nadal pozostawiając jedną dłoń na mych krągłościach, drugą wsunąłeś między moje nogi. Odnalazłeś nabrzmiałą łechtaczkę. Pieściłeś ją kciukiem, a dwa palce wsunąłeś w cipkę. Z uwielbieniem pieściłeś kobiecość. Zwinnie ruszałam dłonią masując twardą męskość. Raz mocniej, by podkreślić doznania, a raz wolniej jakby od niechcenia. Pieściłam Cię pod różnym kątem. Wyczuwając napięte żyłki na penisie. Obróciłam się w Twoją stronę. Ujęłam Twoją dłoń w swoją i wsunęłam do ust dwa palce. Te same, które przed chwilą pieściły cipkę. Były mokre i śliskie z podniecenia. Następnie zjeżdżając dłońmi wzdłuż Twojego ciała, kucnęłam i wzięłam sterczącą pałę do ust. Zamruczałeś. Uwielbiasz kiedy pieszczę Cię oralnie. Brałam go coraz głębiej. Czułam jak pieści tylną część gardła. Chwyciłam go dłonią i zaczęłam lizać. Wzdłuż, w dół i w górę. I ponownie w dół, czasami biorąc go na krótko do ust. Zjechałam niżej, zatrzymując się przy jądrach. Lizałam je i ssałam. Woda zalewała mi twarz. Pieściłam Cię różnymi technikami, nadając różne tempo. Pochłaniałam penisa głęboko. Kręciłam głową pieszcząc ustami nasadę, jednocześnie go ssąc. A kiedy czułam, że penis zaczyna gwałtownie się prężyć i zaraz tryśnie, zaprzestałam pieszczot. Wyjęłam go z ust. Wstałam i popatrzyłam Ci prosto w oczy. Ponownie obróciłam się tyłem do Ciebie. Oparłam dłonie o mokrą szybę kabiny. Mocno wypięłam tyłek w Twoją stronę. Wiedziałeś co masz zrobić. Często tak właśnie kończyliśmy nasze igraszki. Ująłeś w dłonie okrągłe pośladki. Rozchyliłeś je i z impetem wbiłeś penisa w ciasną dupcie. Moja dłoń powędrowała w stronę cipki. Masowałam i mocno pocierałam łechtaczkę. Ostro pieprzyłeś tyłek. Na maxa go posuwałeś. Miarowe, głębokie pchnięcia. Czułam jak rozpychasz dupcie, twardym penisem. Skurcze cipki. Krzyk rozkoszy rozniósł się po łazience. Mocno wypchałeś biodra w przód, tym samym wbijając penisa maksymalnie głęboko w dupcie. Trysnąłeś w nią, spuściłeś się obficie. Mocno zalałeś spermą. Cali drżeliśmy, owinięci pajęczyną dzikich doznań. Wspólnie się umyliśmy i wilgotni wskoczyliśmy ponownie do łóżka. Okryłeś mnie swym ramieniem. Pieściłeś oddechem.
   Uwielbiam się z Tobą kochać, pieprzyć i rznąć. Kocham te nasze potajemne spotkania, pełne dzikiej żądzy, nasączone pożądaniem i namiętnością, perwersją i wyuzdaniem. Dreszcz emocji, szczypta adrenaliny, ryzyko i zabawa.
Kocham to ... bo owoc zakazany smakuje lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...