środa, 20 grudnia 2017

Nasze spotkanie

3 października 2017 r
Z dedykacją dla Artura
   Dzieli nas trochę kilometrów. Ale odległość między nami nie stanowi żadnej przeszkody.  Jesteśmy umówieni na godzinę 18.00, w połowie drogi, na parkingu jednego z hoteli. Od rana krzątam się po domu, nie potrafiąc  znaleźć sobie miejsca. Bardzo cieszę się na nasze spotkanie, jestem też lekko zdenerwowana. Hm ... i podniecona. Przecież znamy się tylko ze świata wirtualnego. To ma być nasze pierwsze spotkanie. Kawa, rozmowa. Mamy rezerwację pokoju. Możemy razem spędzić w nim noc. Ale czy spędzimy, czy będzie między nami taka chemia, jaka omotała nas podczas wirtualnego pisania ? tego nie wiemy.
   Ubieram białą bluzkę na guziki, czarną wąską spódnicę za kolana. Czarne buty na bardzo wysokiej czarnej szpilce. Biała koronkowa bielizna. Trochę srebrnej, delikatnej biżuterii. Makijaż, ale nie przesadny. Klasyczny ubiór, myślę, że odpowiedni na pierwsze spotkanie. Wsiadam do auta i wbijam na nawigacji adres hotelu. Na miejscu jestem o 17.55 (nie lubię się spóźniać). Parkuję auto, kątem oka widzę, że i Ty już przybyłeś. Jednocześnie w jednej chwili wysiadamy z samochodów. Cholera, jestem zdenerwowana, podekscytowana i coraz bardziej podniecona. Obawiam się sztywnej atmosfery, niezręcznej ciszy, braku tematów.
   Podchodzisz do mnie, całujesz delikatnie w usta i wspólnie wchodzimy do hotelu. Nie bierzemy klucza do pokoju, kierujemy się w stronę restauracji. Siadamy przy stole, kelner przynosi menu. A my zamiast skupić się nad wybraniem czegoś z karty, jesteśmy pochłonięci rozmową. Każdy temat jest dobry. Śmiejemy się, żartujemy. Zachowujemy się jakbyśmy znali się wiele lat. Wyczuwalna jest między nami chemia. Ty spoglądasz na mnie, ja na Ciebie. Utrzymujemy kontakt wzrokowy. I to mnie cholernie podnieca. Widzę żar w Twoich oczach. Wiem o czym myślisz. Sama też o tym myślę. Czuję ciepło rozchodzące się w dole brzucha. Mimochodem co chwilę oblizuje dolną wargę ust, czasami lekko ją przygryzam. Delikatnie mrużę co jakiś czas oczy. Zdejmuję buta. Prawą stopę opieram na krześle, między Twoimi nogami. Jesteś lekko zszokowany czując jak palcami muskam materiał spodni. Tak, dokładnie w tym miejscu, które mnie bardzo intryguje. Koniuszek Twych ust lekko się unosi w zadowoleniu. Hm ... nasz czas dopiero się zaczął i jestem przekonana, że tę noc spędzimy w tym właśnie hotelu. Pod stołem, moja stopa natrafiła na wypukłość w Twoich spodniach. Mmm jesteś mocno podniecony, tak jak i ja. Nawet nie masz pojęcia jaka  już jestem mokra. Moje palce ugniatają  kutasa  przez materiał. Podoba Ci się to. Nachylasz się w moim kierunku. Mam wrażenie, że chce mnie pocałować.
- Zdejmij majtki i podaj mi je - szepczesz. 
- Chyba żartujesz - patrzę na ciebie z niedowierzaniem.
- nie żartuję, chce żebyś mi je podała do ręki ...  teraz.

   Z małym trudem, ale udaje mi się podsunąć spódnicę w gorę. Powoli zaczynam zsuwać majtki, rozglądając się dokoła czy ktoś tego nie widzi. Jest mi ciepło, duszno, serce wali jak oszalałe. Na twarzy pojawiły się wypieki. Wreszcie udaje mi się ściągnąć bieliznę. Białe koronkowe majteczki zwijam w kłębek i podaję Tobie. Przykładasz je na chwilę do twarzy, a potem chowasz do kieszeni spodni. Kolejne minuty upływają nam na jedzeniu, wspólnym karmieniu się. Atmosfera robi się coraz gęstsza. Jestem już  masakrycznie mokra między nogami.  Chcę być już z Tobą w pokoju. Chcę jak najszybciej poczuć Twojego kutasa w cipce. Chcę się z Tobą pieprzyć.
Po kolacji wstajesz i wychodzisz.  Po chwili wracasz z kluczem do pokoju. Uśmiechnięty łapiesz mnie za rękę  i pospiesznie kierujemy się w stronę pokoju.
   Drzwi z impetem zamykają się za nami.  Popychasz mnie na ścianę. Opieram się o nią plecami. Podchodzisz i wpijasz usta w me usta. Dziko mnie całujesz. Nasze języki przepychają  się między sobą. Ocierają się o siebie. Całujemy  się bez opamiętania, do utraty tchu. Raz Ty mi ssiesz wargi, raz ja Tobie. Przygryzam je. Masz słodkie, ciepłe, miękkie usta. Nasze dłonie rozpoczynają wędrówkę. Zachłannie pozbywamy  się ubrań. Teraz Ty jesteś oparty o ścianę. Klęczę przed Tobą. Dobieram  się do Twojego kutasa. Jest twardy jak skała, dumnie sterczy. Ujmuję go w dłoń i zaczynam masować. Liżę  go językiem po całej długości. W dół i w górę, i ponownie w dół. Liżę jądra, na zmianę je zasysam. Wsuwam całego kutasa do ust. Mmm mocno je rozpycha, wypełnia. Zaczynam  Ci obciągać, ssać. Sunę po nim wilgotnymi, ciepłymi ustami. Raz za razem. Czuje jak się pręży, jak pulsuje na języku. Wyjmuję  z ust. Oklepuję  nim swoją twarz, pozostawiając mokre ślady śliny na niej. Spluwam  na kutasa i patrząc Ci w oczy jak uległa suka,  wszystko zachłannie zlizuję. Ponownie pakuję penisa do ust. Obciągała, tylko ustami. Jedną dłonią ściskam Ci pośladek, a palcami drugiej dłoni pieprzę  cipkę.  Potem wstaję, wpijając swoje usta w Twoje. Dobierasz  się do moich piersi.  Pieścisz je, ugniatasz, szczypiesz  twarde sutki. Wsuwasz palce w cipkę. Mruczysz  zadowolony, ponieważ jestem cała nabrzmiała, śliska i mokra. Rytmiczne pieprzysz cipkę. Dwa Twoje palce wpychają się w mokre wnętrze. Klękasz, podnosisz moją nogę i opierasz ją sobie na ramieniu. Twój język zatapia  się w cipce. Zlizujesz  z niej podniecenie, ssiesz  łechtaczkę, a ja wiję  się, jęczę, chwytam Cię za głowę i mocniej dociskam do siebie. Doprowadzasz  mnie do potężnego orgazmu. Świat wiruje, z ust wypływa potok jęków i krzyków. Nawet nie wiem kiedy obracasz  mnie przodem do ściany. Przytulasz się, stojąc za mną. Automatycznie mocniej wypinam dupcie, czując jak podniecony kutas ociera się o moje pośladki. Wbijasz  się we mnie. Pakujesz  mi kutasa głęboko w cipkę, od tyłu. Jęczę przeciągle. Jest mi bardzo przyjemnie.  Chwytasz  mnie za biodra i mocno wsuwasz się w śliskie wnętrze. Mocne pchnięcia  raz za razem. Dajesz mi klapsy w tyłek. Ciągniesz  za włosy. Ostro posuwasz cipkę, która mocno dochodzi na penisie.  Mocno się na nim zaciska. Wyjmujesz kutasa i już po chwili poczuję jak mocno rozpychasz mi tyłek. Mmm ... uwielbiam mocne pieprzenie tyłka, tak by bolał. Tak by cały kutas był w dupci. Na przemian pieprzysz obie moje dziurki. Kilka mocnych wsunięć w cipkę, potem kilka ostrych pchnięć w tyłek. I tak na zmianę. Orgazmy sypią  się jeden, za drugim, podniecenie spływa mi po udach. Z opartymi o ścianę dłońmi, przyjmuję kolejne Twoje pchnięcia. A cipka co chwilę zaciskała się na kutasie w intensywnym orgaźmie. Wbijasz się po raz ostatni i mocno tryskasz w jej mokre z podniecenia wnętrze. Mocno się w nią spuszczasz. Obficie zalewasz  ciepłą spermą, do pełna. A jak krzyczę będąc w błogiej rozkoszy. I znowu klęczę przed Tobą.  Zlizuję z kutasa resztki spermy zmieszanej z podnieceniem.  Chwilę Ci obciągam. Wstaję i dobieram się do Twoich ust. Zaczynamy  się całować. Ale tym razem są to wolne, namiętne, wręcz leniwe pocałunki. Nasze ciała powoli się uspakajają, a my wskakujemy  do łóżka. Noc dopiero się zaczęła, do rana jeszcze daleko.
   Po takim szaleństwie należy nam się odpoczynek. Wtulam się w Twoje ramiona. Czuje się błogo, jest mi z Tobą dobrze. Głaszczesz mnie po głowie. Zarzucam na Twoją nogę, moją. Delikatnie smyram Cię po brzuchu. Zaczynamy się całować. Powoli, bez pośpiechu. Nasze ciała rozbudzający się na nowo. Oddech staje się szybszy. Cichutko jęczę. Twoje dłonie pieszczą moje piersi. Opuszkami palców drażnisz twardniejące sutki. Jest mi błogo. Zjeżdżam dłonią niżej. Chwytam w dłoń kutasa. Zaczynam go pieścić. Czuję jak rośnie mi w dłoni. Twardnieje. Pieścimy się wzajemnie, jest to nasza rozkoszna gra wstępna. Mocno rozchylam nogi, kładziesz się na mnie i wsuwasz kutasa w cipkę. Powolne, rytmiczne ruchy. Kutas raz za razem wnika w mokre i śliskie wnętrze. Cały czas się całujemy, pojękuję Ci cichutko do ucha. Z czasem Twoje ruch stają się mocniejsze, bardziej zdecydowane. Zarzucam Ci nogi na biodra. Mocno Cię nimi otulam. Dociskam do siebie. Delikatnie drapię po plecach. Już nie mogę się powstrzymać, krew buzuje w żyłach. Mocno dochodzę. Głośno jęczę. Cipka rytmicznie zaciska się na kutasie. Zmieniamy pozycję, teraz Ty leżysz na wznak, a ja Cię dosiadam. Mocno nabijam się na kutasa. Czuje jak rozpycha cipkę, mocno ją wypełnia. Ujeżdżam Cię, pieprze. Nachylam się nad Tobą, dziko Cię całuję. Podaję Ci na zmianę do ust, moje sterczące sutki. Mocno je zasysasz. Ocieram się łechtaczką o Ciebie. Chwytasz mnie za biodra i mocno mnie dociskasz do penisa. Później się prostuję. Jedną dłoń opieram o Twoje udo. Palcami drugiej dłoni masuję łechtaczkę. Moje biodra unoszą się i opadają. Rytmicznie suną w przód i w tył. Wiję się jak kotka. Pomrukuję. Czasami dotykam sobie piersi, masuje je, podszczypuje sutki. To już jest galop. Mocno, dosadnie, na maxa. Oboje równocześnie dochodzimy. Wspólny orgazm. Jęczymy, wzdychamy. Cipka zaciska się na kutasie w intensywnych skurczach. Obficie zalewasz mnie ciepłą, lepką spermą. Do pełna. Świat wiruje wokół nas tysiącem barw. Przez ciało przechodzą gorące dreszcze. Jeszcze kilka delikatnych ruchów biodrami. Opadam na Ciebie. Jesteśmy zdyszani. Ostatni pocałunek. Leżę wtulona do Ciebie. Jest mi bardzo przyjemnie. Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi i nasyceni. Schodzę z Ciebie. Wypinam dupcie, a Ty przytulasz się do mnie, otulając mnie swym ciepłym  ramieniem. Zasypiamy. Tak bardzo się cieszę, że rano obudzę się będąc nadal wtulona w Twoje ciało, w Twoje ramiona. Rano wstaniemy, wspólnie weźmiemy prysznic. Wspólnie zjemy śniadanie, karmiąc się wzajemnie, śmiejąc się i żartując. 
   Było mi z Tobą dobrze. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...