poniedziałek, 18 grudnia 2017

Wyrafinowany seks na stole bilardowym

20 stycznia 2009 r
Byliśmy w dzikim amoku. Wytarłam chusteczką spermę z mojego ciała. Usiadłam na brzegu stołu bilardowego i rozchyliłam delikatnie uda. Moja dłoń powędrowała w stronę kobiecości. Pieściłam bardzo nabrzmiałą łechtaczkę, zanurzałam palce w mokrym i gorącym wnętrzu cipki. Mruczałam przy tym i cichutko jęczałam. Drugą dłonią pieściłam piersi, drażniłam nabrzmiałe, twarde sutki. Podszedłeś do mnie. Uklęknąłeś przede mną, odsunąłeś moją dłoń. Oblizałeś mokre palce. Twoje usta muskały uda. Łapczywie spijałeś podniecenie. Twój język wibrował w mojej dziurce. Ssałeś na przemian wargi i łechtaczkę. Znowu poczułam mocne mrowienie w podbrzuszu. Uczucie tak bardzo mi znane. Oparłam się łokciami o stół i całkowicie poddałam się Twoim pieszczotom. Moje ciało drżało, oddech był szybki. Wkładałeś we mnie palce, a językiem drażniłeś i pieściłeś łechtaczkę, zataczając na niej kółeczka. Traciłam świadomość istnienia, świat wirował wokół mnie tysiącem barw. Pieściłeś mnie coraz intensywniej, czasami nawet na granicy bólu. Ciałem zaczęły targać spazmy rozkoszy, mięśnie napinały się systematycznie. Brakowało mi tchu. Aż wreszcie jęknęłam głośno i przeciągle, orgazm zawładnął moim ciałem. Półprzytomnymi oczami spojrzałam na Ciebie. Twoje oczy nadal błyszczały, co świadczyło o tym, że to jeszcze nie koniec naszej rozkoszy. Wstałeś, rozchyliłeś mocno moje nogi i bez pardonu wślizgnąłeś się we mnie. Od samego początku Twoje ruchy były mocne i głębokie. Posuwałeś mnie zachłannie. Twoje biodra pracowały jak tłoki. Penis szczelnie wypełniał moje wnętrze. Tempo było coraz większe. Po chwili przerwałeś, przez moment byliśmy w bezruchu. Czułam jak Twoja męskość pulsuje w moim wnętrzu. Zmieniliśmy pozycję. Wdrapałam się całkowicie na stół. W pozycji na czworaka mocno wypięłam tyłeczek w Twoją stronę. Wbiłeś się we mnie mocno. Posuwałeś mnie w szalonym tempie, Twoje jądra systematycznie obijały się o moje pośladki. Każdy Twój ruch powodował zaciskanie się mięśni mojej cipuni. Kiedy poczuliśmy, że nadchodzi koniec. Wyjąłeś penisa, nawilżyłeś moją drugą dziurkę i z impetem wbiłeś się w nią. Poczułam mocny, piekący ból. Lecz z każdym kolejnym ruchem ból zmieniał się w nieziemskie uczucie rozkoszy. Rżnąłeś mnie mocno i intensywnie. To była ostra jazda. Bawiłeś się moimi sutkami, szczypałeś je i naciągałeś. Na koniec mocno wbiłeś palce w moje pośladki i jeszcze zwiększyłeś tempo. Krzyczeliśmy z rozkoszy. Zwierzęca dzikość zawładnęła naszymi ciałami. Wspólnie doszliśmy na szczyt. Wypełniłeś ciasną dziurkę ciepłą spermą. Potem powolutku wyciągnąłeś ze mnie swój sprzęt. Obróciłam się w Twoją stronę. Po Twojej twarzy powolutku spływały krople potu. Nasze usta spotkały się w ostatnim, dzikim pocałunku. Pomogłeś mi zejść ze stołu. Pozbieraliśmy nasze ubrania, ubraliśmy się, a potem usiedliśmy na wygodnej sofie by odpocząć po wspaniałym seksie. Nasz oddech powolutku wracał do normy, lecz dłonie nadal drżały. Dopiliśmy drinki i wyszliśmy. Przechodząc przez klub bilardowy, czułam na sobie spojrzenia wielu osób, pewno słyszeli co się święciło w jednym z boksów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...