Wracaliśmy autem z imprezy u znajomych. Noc była ciepła, lecz deszczowa. Siedziałam wygodnie w fotelu, zamknęłam oczy. Delikatne brzmienie muzyki relaksacyjnej rozniosło się po samochodzie. Mknęliśmy przez puste ulice miasta. Poczułam Twoją ciepłą dłoń na mojej twarzy. Uśmiechnęłam się delikatnie i mocniej się w nią wtuliłam. Skrzyżowanie i czerwone światło zmusiło nas do zatrzymania się. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Ciebie. Zjadałeś mnie wzrokiem. Opuszkami palców muskałeś mój duży dekolt, a potem wsunąłeś dłoń głębiej, pod bluzkę. Delektowałam się Twym dotykiem. Z pasją pieściłeś sutki, pocierałeś je palcami, delikatnie naciągałeś, a one pod wpływem pieszczot stawały się twarde i nabrzmiałe. Zapaliło się zielone światło, ruszyliśmy. Moja dłoń spoczęła na gałce zmiany biegów, chwilkę później Twoja dłoń objęła moją. Pieściłam ten drążek jakby on był Twoim penisem. Wykonywałam posuwiste ruchy góra-dół. Raz delikatnie i subtelnie, a raz mocno. Nasze spojrzenia ponownie się spotkały. Ten błysk, ten ogień w oczach. Wtuliłam się w Twoje ramię, dłoń położyłam na Twym kroczu. Spodnie były już mocno wybrzuszone. Ugniatałam palcami twardego penisa, pieściłam go przez materiał. Sprawiałam Ci wielką przyjemność. Przyspieszony oddech, pulsujące ciało. Obydwoje byliśmy bardzo podnieceni. Dalsza jazda w tym stanie mogła się źle skończyć, więc skręciłeś w boczną uliczkę. Po chwili zatrzymałeś auto. Zgasiłeś silnik, wyłączyłeś światła. Ująłeś w dłonie moją twarz i zacząłeś całować usta. Nasze języki splotły się. Dłonie w dzikim tańcu sunęły po ciele. Ciche westchnienia i jęki rozniosły się echem po aucie. Z czasem zaczęło nam brakować miejsca. W pośpiechu wyszliśmy na zewnątrz. Stojąc w kroplach deszczu doprowadzaliśmy się do wspólnej rozkoszy. Twoja dłoń bez pardonu wślizgnęła się w moje wilgotne majteczki. Pieściłeś i drażniłeś najczulsze miejsca cipki. Ja w tym czasie zajęłam się Twoją męskością. Rozpięłam rozporek spodni i wydobyłam z nich penisa. Dobitnie go pieściłam, zsuwając rytmicznie skórkę. Westchnienia przerodziły się w dziki jęk rozkoszy. Miętosiłeś palcami łechtaczkę, poklepywałeś ją, wsuwałeś palce w moje mokre wnętrze. Ustami wgryzałeś się w szyję, gryzłeś podbródek, ssałeś płatki uszu. Byliśmy już cali mokrzy, strużki deszczu spływały po naszych ciałach kreśląc znaki pożądania. Uklęknęłam przed Tobą, mocno ustami objęłam męskość. Wsuwałam penisa głęboko, zachłannie pieściłam, drażniłam językiem, przygryzałam zębami. Gdy przestałam, posadziłeś mnie na mokrej masce samochodu. Rozchyliłeś moje nogi, majteczki przesunąłeś w bok. Gorący język wibrował w kobiecości, która stawała się coraz bardziej nabrzmiała. Oparłam się na łokciach, głowę mimowolnie odchyliłam w tył. Krople deszczu spływały po twarzy. Bluzka była mokra i wręcz przykleiła się do ciała. Podniosłam ją w górę i kiedy Ty łapczywie pieściłeś cipunię, ja pieściłam swoje piersi, mocno je ugniatając. Było mi cudownie, było mi bosko. Ciepło rozchodziło się po całym ciele, dreszcze i spazmy. Kiedy wyczułeś, że zaraz będę szczytować, przerwałeś. Przysunąłeś się bliżej, jeszcze mocniej rozchyliłeś nogi i zdecydowanym ruchem wbiłeś się we mnie. Krzyknęłam. Wsuwałeś penisa szybko i głęboko. Czułam każdy Twój ruch. Zafundowałeś mi ostrą jazdę, posuwałeś w szalonym tempie. Coraz mocniej, i głębiej, i szybciej. Mój tyłeczek ślizgał się na mokrej powierzchni maski. Jedną nogę oparłam na Twym biodrze, drugą uniosłam w górę i oparłam na Twym ramieniu. Byliśmy w amoku. Świat wirował wokół nas. Ciałem zaczęły targać dreszcze, z ust wydobył się krzyk rozkoszy. Ciało wygięło się w łuk. Orgazm przeszył ciało. Kilka sekund później usłyszałam Twój ochrypły krzyk. Szczytowałeś zalewając moją cipkę dużą ilością lepkiego nektaru, a później szybko ze mnie wyszedłeś i kilkakrotnie przejechałeś penisem po moim mokrym brzuchu, pozostawiając na nim resztki spermy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz