poniedziałek, 18 grudnia 2017

W sidłach orgazmu

14 czerwca 2009 r
    Każdą wolną chwilkę spędzaliśmy razem. Gdziekolwiek, byle być razem. Wspólne bicie serca, wspólny oddech.
    Spragniona Ciebie podążałam za Tobą krok w krok, za Twym głosem, zapachem. Drzwi hotelowego pokoiku zatrzasnęły się za nami. Staliśmy na środku pokoju, Ty i ja i nasza grzeszna miłość. Usta zwarły się swym uścisku, mój język szalał w Twych ustach bez opamiętania, dłonie w dzikim tańcu sunęły po ciele. Zawładnął nami obłęd pożądania, ogień namiętności. Wspólnie pozbyliśmy się ubrań, które w nieładzie wylądowały na podłodze. Kusząc Cię gestem i słowem, zaciągnęłam Cię do łóżka. Pieściłam Cię i lizałam, drażniłam i masowałam. Twoje usta pieściły moje rozgrzane ciało, pozostawiając wilgotne ślady namiętności. Czubkiem języka drażniłeś sterczące sutki, podgryzałeś je zębami. Pieściłeś i ściskałeś piersi. Twój dotyk był coraz bardziej gwałtowny i zachłanny. Twoje usta spoczęły na mojej kobiecości. Spijałeś z niej mój nektar pożądania. Dziko drażniłeś i ssałeś łechtaczkę, a później penisem wślizgnąłeś się we mnie szybko i zwinnie. W pajęczynie szaleńczej namiętności nasze ciała wiły się w erotycznym tańcu, prężyły się, drżały i pulsowały. Twój ciężki oddech przedzierał się echem przez moje ciało. Na chwilkę przestałeś, zmieniliśmy pozycję. Klęknąłeś za mną, a ja wypięłam tyłeczek w Twoją stronę. Wziąłeś mnie od tyłu, tak jak lubię. Wsunąłeś się we mnie gwałtownie, głęboko. Jęknęłam przeciągle, moje ciało płonęło. Obserwowałeś jak penis chowa się w mojej kobiecości, jak zwinnie w nią wchodzi. Na chwilkę zastygłeś w bezruchu, a moje biodra zwinnie tańczyły do przodu i do tyłu, nabijałam się cipką na Twego penisa, coraz szybciej i szybciej i mocniej i głębiej. Wbiłeś swe palce w moje pośladki, Twoje biodra ponownie wkroczyły do akcji. Posuwałeś mnie w zawrotnym tempie, dobitnie wsuwając się we mnie. Moje piersi falowały w rytmie naszej pulsującej rozkoszy. Twoje jądra obijały się o mój tyłeczek. Krzycząc w rozkoszy, zastygłam w bezruchu, omotana szaleńczą siłą orgazmu przyjmowałam Twoje pchnięcia. Chwilkę później i Ciebie dopadła rozkosz, trysnąłeś swym nektarem w moje gorące i mokre wnętrze. Zmęczeni, ale zaspokojeni opadliśmy na łóżku, gdzie we wspólnym uścisku ciał próbowaliśmy dojść do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio napisane

Spontan

    Na raz, dwa trzy postanowiliśmy opuścić wygodną kanapę i pojechać do sklepu. Świat spowiła już ciemność. Zaparkowaliśmy na opustoszał...